Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Crummey
‹Twarde światło›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTwarde światło
Tytuł oryginalnyHard Light
Data wydania13 czerwca 2018
Autor
PrzekładMichał Alenowicz
Wydawca Wiatr od morza
ISBN978-83-943523-6-3
Format216s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekmainstream
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zapomną o nas
[Michael Crummey „Twarde światło” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Doprawdy niewiele jest w literackim świecie rzeczy ciekawszych niż wczesne utwory uznanych pisarzy. Wydane w tym roku po polsku „Twarde światło” odsłania zarówno niedostatki, jak i zalety warsztatu Michaela Crummeya.

Daniel Markiewicz

Zapomną o nas
[Michael Crummey „Twarde światło” - recenzja]

Doprawdy niewiele jest w literackim świecie rzeczy ciekawszych niż wczesne utwory uznanych pisarzy. Wydane w tym roku po polsku „Twarde światło” odsłania zarówno niedostatki, jak i zalety warsztatu Michaela Crummeya.

Michael Crummey
‹Twarde światło›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTwarde światło
Tytuł oryginalnyHard Light
Data wydania13 czerwca 2018
Autor
PrzekładMichał Alenowicz
Wydawca Wiatr od morza
ISBN978-83-943523-6-3
Format216s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekmainstream
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dobrze się stało, że „Twarde światło” dostaliśmy do rąk po aż czterech, znakomitych zresztą, powieściach kanadyjskiego autora. Odnajdziemy w nim bowiem wszystko to, za co zdążyliśmy już Crummeya docenić, ale przy okazji trafimy też na mniej udane fragmenty, a w zasadzie całe partie materiału. Dlaczego partie? Bo książka przyjęła niecodzienną formę zróżnicowanych miniatur, z których część stanowi prozę poetycką, część poezję, momentami zaś zupełnie wymyka się klasyfikacji. Chyba, że tę zdążono już uzupełnić o „poetyckie przepisy kulinarne”. Bez obaw jednak, kulinaria nie są tu ani obszerne, ani nie stanowią clou zbiorku, wypadają zresztą całkiem – nomen omen – strawnie. Ale po kolei.
Crummey jak zwykle zabiera nas w podróż do Nowej Fundlandii, tym razem najbardziej interesuje go zagadnienie przemijania. Właściwie cała książka jest próbą ocalenia przed zapomnieniem świata, który już nie istnieje, ale jego ślady można jeszcze odnaleźć w przekazywanych ustnie opowieściach, fragmentach listów czy pamiętników. Tematyka historii, pamięci i zacierania się wspomnień najbardziej uderzająca jest w pierwszej części – „32 opowiastkach”. Te miniatury to popis wirtuozerii autora. Nie ma w nich rzeczy nietrafionych, nie wybrzmiewa ani jedna fałszywa nuta. Kanadyjczyk ujawnia w nich fantastyczny talent do zakreślania obrazów przy pomocy kilku zaledwie zdań, ale także kapitalną umiejętność puentowania swoich króciutkich historii. Owe puenty, a także stosowana metaforyka, współgrają z tytułem – są celne i mocne, uderzają z wielką siłą, właśnie jak „twarde światło” odsłaniają najgłębsze emocje, najbardziej pierwotne z ludzkich obaw. Chyba wszyscy nosimy w sobie lęk przed byciem zapomnianym, wpisanym naturalnie w nasze jestestwo – jesteśmy wszak istotami śmiertelnymi, śmiertelność towarzyszy nam również w postaci wspomnień o bliskich, którzy odeszli. Właśnie na takich tonach wygrywa swe literackie perełki Crummey, stylistyką zbliżając się nieco do Williama Faulknera, choć niewątpliwie mówi przede wszystkim własnym językiem. A w tym przypadku jest to język pomieszany z relacjami i zapiskami świadków dawnych czasów.
Gdyby poziom „32 opowiastek” zachowała cała książka, mielibyśmy do czynienia z arcydziełem. Tak się jednak nie stało, Crummey zdecydował się na dodanie do zbioru pokaźnej liczby wierszy. I tutaj, pozostając w przepełnionej morzem tematyce „Twardego światła”, literacki statek trafił już na mielizny. Duża część tej poezji wywołuje wrażenie, jak gdyby była to po prostu podzielona na wersy proza. Wersyfikacja wielokrotnie wręcz przeszkadza w odbiorze, a przy okazji sprawia, że to, co zostałoby uznane za dopuszczalne u prozaika, jako poezja zupełnie się nie broni – przez swoją prostotę, a także pewną naiwność. Są oczywiście wyjątki, kilka wierszy jest wręcz świetnych i pokazuje pełnię talentu Kanadyjczyka.
Największą siłą „Twardego światła” pozostaje to, jak umiejętnie Crummey potrafi wywoływać w czytelniku uczucia melancholii, utraty, pustki po tym, co przeminęło. A taka tematyka, powtórzę raz jeszcze, bliska jest wszystkim ludziom. I, zwłaszcza w pierwszej oraz ostatniej z trzech części książki, napisana jest stylem, który nie pozostawia obojętnym. Obojętnym? Nie, to powiedziane zbyt ostrożnie. Autor „Dostatku” gra na strunach odpowiedzialnych za najmocniejsze uczucia. Nie uderza przy tym na odlew, stosuje taktykę znacznie bardziej wyrafinowaną: zmusza odbiorcę do namysłu nad przemijaniem, pozwala mu dopowiadać i wpuszczać między linijki tekstu własne światło. Znakomity, choć nie zawsze równy, kawał literatury.
koniec
31 grudnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uśmiech towarzyszki Kamli
Anna Nieznaj

24 II 2021

Polityczny esej połączony z reportażem z partyzanckiego przemarszu to w wykonaniu prozaiczki światowej klasy broń niezwykle niebezpieczna. Arundhati Roy w „Indiach rozdartych” wrzuca czytelnika w sam środek krwawego konfliktu, opisanego z liryczną pasją.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Pięścią w Armię Czerwoną!
Sebastian Chosiński

23 II 2021

Drugi tom powieści Romana Orwid-Bulicza, „Jeśli jutro wojna…” jest bezpośrednią kontynuacją tego, co autor przedstawił w pierwszym. Z punktu widzenia współczesnego czytelnika, to dzieło historyczne, ale dla autora było pisaną niemal na gorąco – zaledwie kilka lat po zaistniałych wydarzeniach – kroniką czasów instalowania rządów komunistycznych w powojennej Polsce.

więcej »

Co pisarzowi w duszy gra
Marcin Mroziuk

22 II 2021

W „Pierwszej osobie liczby pojedynczej” znajdziemy zarówno opowiadania wykorzystujące wspomnienia Harukiego Murakamiego związane z czasami jego młodości, jak i charakterystyczne dla twórczości japońskiego pisarza wydarzenia, które nie dają się do końca zamknąć w realiach znanego nam świata. Dla wielu osób będzie to całkiem interesująca lektura, ale nie da się ukryć, że w dorobku tego autora jest sporo bardziej udanych pozycji.

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Wojna i pamięć
— Daniel Markiewicz

Now the once
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Okruchy po Kerezie, czyli zrób to sam
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.