Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Janusz Głowacki
‹Z głowy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ głowy
Data wydania17 października 2018
Autor
Wydawca W.A.B.
SeriaArchipelagi
ISBN978-83-280-5059-4
Format288s. 123×194mm; oprawa twarda
Cena34,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 31,97 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 24,14 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bez słabych punktów
[Janusz Głowacki „Z głowy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Reedycja szkiców autobiograficznych zmarłego niedawno Janusza Głowackiego może być świetnym wstępem do jego twórczości. „Z głowy” to także przewrotna i ironiczna przypowieść o wszystkich bodaj odcieniach życia.

Joanna Kapica-Curzytek

Bez słabych punktów
[Janusz Głowacki „Z głowy” - recenzja]

Reedycja szkiców autobiograficznych zmarłego niedawno Janusza Głowackiego może być świetnym wstępem do jego twórczości. „Z głowy” to także przewrotna i ironiczna przypowieść o wszystkich bodaj odcieniach życia.

Janusz Głowacki
‹Z głowy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ głowy
Data wydania17 października 2018
Autor
Wydawca W.A.B.
SeriaArchipelagi
ISBN978-83-280-5059-4
Format288s. 123×194mm; oprawa twarda
Cena34,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 31,97 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 24,14 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książka, po raz pierwszy wydana w 2004 roku, odniosła sukcesy: została wyróżniona laurem Śląskiego Wawrzynu Literackiego, a w 2005 roku otrzymała nominację do Nagrody Nike. Teraz okazuje się, że po kilkunastu latach „Z głowy” nadal czyta się doskonale, choć towarzyszy nam nuta smutku, że autora z nami już nie ma.
Kluczowym momentem w biografii Głowackiego było ogłoszenie w Polsce roku stanu wojennego w grudniu 1981 roku. Autor przebywał wtedy w Wielkiej Brytanii – i okazało się, że (przynajmniej przez jakiś czas) była to podróż w jedną stronę. „Z głowy” zaczyna się właśnie tekstem „One way ticket”, opisującym ten przełomowy splot okoliczności. Zamiast wrócić do Polski, Głowacki wyjechał do USA, gdzie odniósł swoje największe światowe sukcesy jako dramatopisarz.
„Z głowy” zawiera szereg autobiograficznych szkiców. Obecne w nich ironia, przewrotność i dystans, każą nam oczywiście podejrzewać, że mamy do czynienia raczej z autokreacją niż autobiografią. Szybko jednak orientujemy się, że chodzi tu raczej nie o to, co pisze autor, ale – jak. „Głowa” jest niekwestionowanym mistrzem snucia opowieści, które „sprzedaje” nam w formie smakowitych anegdot. Zamiast zastanawiać się, czy i do jakiego stopnia wszystko pokrywa się z rzeczywistością (szkoda zachodu, tego już nigdy się nie dowiemy), trzeba nam raczej podziwiać genialną swobodę stylu oraz zadziwiającą potoczystość i spójność wszystkich historii, nawet tych najbardziej groteskowych i absurdalnych. Tutaj słabych punktów absolutnie nie ma.
Liczy się też klimat opowieści. Ożywa dawna Warszawa (sprzed wyjazdu Głowackiego za granicę), lokale, w których chodziło się na wódeczkę i ludzie – współtowarzysze niełatwego wtedy losu literata. Kto jeszcze pamięta zmagania z cenzorami, ścisłą hierarchię panującą w domach pracy twórczej dla pisarzy i marzenia, by władze spojrzały przychylnym okiem i wydały paszport? Znajdziemy tu również mnóstwo ciekawie zarysowanych portretów znanych osób, nie tylko zresztą ludzi kultury. To wizerunki zdecydowanie niepomnikowe i bez retuszu; nazwisk przewija się tutaj tak dużo, że nie sposób wymienić wszystkich.
Teksty prowadzą nas „nieliniowo”, wraz z autorem kursujemy pomiędzy powojenną Warszawą a Nowym Jorkiem i poznajemy realia USA lat 80. XX wieku. Tutaj autor pozwala nam także zajrzeć za kulisy swojego literackiego sukcesu. Nie od razu się udało: „(…) szybko się rozniosło, że krążę po mieście w poszukiwaniu wyższych uczuć, czyli mieszkania i pieniędzy”, wspomina Głowacki, przywołując także postacie Henryka Manna i Bartóka, którzy zmarli w USA w nędzy. Autor przygląda się uważnie zjawiskom społecznym: problemom rasy, bezdomności i imigracji, również tej nielegalnej (to z tych obserwacji będzie czerpać inspirację do swoich sztuk).
Że nie ma biznesu takiego, jak show-biznes? Przeczytajcie, jak to wygląda u Głowackiego. Na bankiecie po premierze nikt nie podejdzie, żeby pogadać, dopóki wieczorne gazety nie opublikują recenzji z przedstawienia. Tylko jeżeli będą one pozytywne, dopiero wtedy przyciągną do nas tłumy zainteresowanych, a jak będziemy mieć szczęście, to i posypią się nowe propozycje. Gdyby recenzje okazały się negatywne – szkoda byłoby na takiego przegranego gościa czasu, trzeba się stąd zabierać i szukać dalej kogoś, kto odniósł sukces.
Jak dla mnie, „Z głowy” to właśnie przede wszystkim opowieść o sukcesie, jego ulotności i względności. Stąd zapewne bierze się dystans pisarza do samego siebie, do swojego życia i osób, które go otaczają. Nie ma obaw, żeby w USA „uderzyła mu woda sodowa”, bo Głowacki ma za sobą doświadczenia z innego wymiaru – komunistycznej Polski. Z kolei sukcesy w kraju też odbiera się inaczej, gdy ma się w życiorysie trudną podróż windą w górę społecznej drabiny w Ameryce. Symboliczny jest także ostatni rozdział książki, spajający w zasadzie wszystkie wątki życia autora. Co znów zadziwia, bo przecież „Z głowy” zawiera tych wątków nieskończenie wiele, co wystarczyłoby jeszcze na niejedną opowieść. Lub na niejeden powrót do lektury.
koniec
5 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Właściwie dlaczego pan pisze?
— Joanna Kapica-Curzytek

Dżanus o Dżerzim
— Joanna Kapica-Curzytek

„Idę sobie rześko Krakowskim Przedmieściem”
— Joanna Kapica-Curzytek

Wstawaj, Dżerzi!
— Alicja Siwik

Tegoż autora

Most donikąd
— Joanna Kapica-Curzytek

Sumienie
— Joanna Kapica-Curzytek

Krok we właściwą stronę
— Joanna Kapica-Curzytek

Dwoistość świata
— Joanna Kapica-Curzytek

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

Spod pióra selekcjonera
— Joanna Kapica-Curzytek

Spory, dogmaty, ideały i lęki
— Joanna Kapica-Curzytek

Klepsydra nad morzem
— Joanna Kapica-Curzytek

Przypadki
— Joanna Kapica-Curzytek

Siedmioro wspaniałych
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.