Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś
‹Historia i fantastyka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHistoria i fantastyka
Data wydania20 października 2005
Autorzy
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-178-X
Format286s.
Cena34,50
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 32,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Szkieletów w szafie brak
[Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś „Historia i fantastyka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy Stanisław Bereś siada do rozmowy z autorem z fantastycznego poletka, trudno się oprzeć skojarzeniom, wiodącym do Stanisława Lema. Tym bardziej, jeśli interlokutorem Beresia jest Andrzej Sapkowski, twórca „Pirxa polskiej fantasy”. Jednak w przypadku „Historii i fantastyki” skojarzeniom takim należy dać odpór stanowczy i zdecydowany. Inaczej zwiodą czytelnika na manowce tak samo, jak zwiodły autora wydanego przez SuperNOWĄ wywiadu-rzeki.

Artur Chruściel

Szkieletów w szafie brak
[Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś „Historia i fantastyka” - recenzja]

Kiedy Stanisław Bereś siada do rozmowy z autorem z fantastycznego poletka, trudno się oprzeć skojarzeniom, wiodącym do Stanisława Lema. Tym bardziej, jeśli interlokutorem Beresia jest Andrzej Sapkowski, twórca „Pirxa polskiej fantasy”. Jednak w przypadku „Historii i fantastyki” skojarzeniom takim należy dać odpór stanowczy i zdecydowany. Inaczej zwiodą czytelnika na manowce tak samo, jak zwiodły autora wydanego przez SuperNOWĄ wywiadu-rzeki.

Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś
‹Historia i fantastyka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHistoria i fantastyka
Data wydania20 października 2005
Autorzy
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-178-X
Format286s.
Cena34,50
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 32,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Znakomity „Tako rzecze… Lem” (że odwołam się do nowej, rozszerzonej edycji rozmów Beresia z autorem „Dzienników gwiazdowych”) jest książką całkowicie inną od „Historii i fantastyki”. Nie tylko obszerniejszą i bogatszą tematycznie, ale również o wiele bardziej uporządkowaną, w sposób wyraźny zaplanowaną i dość konsekwentnie prowadzoną. Owszem, zdarzały się w Beresiowych rozmowach z Lemem powtórzenia i powroty do motywów już poruszanych, ale były one tylko ułamkiem świetnego materiału, jaki Bereś wydobył ze swego rozmówcy. A przy tym był to wywiad składający się z krótkich pytań i obszernych odpowiedzi. Tymczasem proporcje pewnych partii „Historii i fantastyki” wyglądają zgoła inaczej.
Fakt, Lem rozmawiał chętnie i o wszystkim, od swej biografii począwszy, a na polityce skończywszy, podczas gdy Sapkowski tak wylewny nie jest. W wielu kwestiach przyszło Beresiowi odbić się od twardego muru ironicznych ripost i zdecydowanej odmowy odpowiedzi. Bowiem czego jak czego, ale konsekwencji w omijaniu pewnych tematów (ze szczególnym uwzględnieniem polskiej fantastyki i polityki – poniżej pewnego poziomu abstrakcji i dystansu czasowego) autorowi „Narrenturmu” odmówić nie można.
Czy jest to jednak wystarczającym usprawiedliwieniem dla ostatecznego kształtu „Historii i fantastyki”, książki raczej prześlizgującej się po tematach i skaczącej pomiędzy nimi, niż je drążącej? Póki się tę rozmowę między pisarzem a krytykiem czyta, to tak. Trudno bowiem nie zauważyć, jak ciężki orzech miał Bereś do zgryzienia, z jak mało spolegliwym rozmówcą się zderzył. Zwłaszcza, że mógł z ust Sapkowskiego nieraz usłyszeć kpiny pod adresem niedouczonych dziennikarzy.
Z drugiej jednak strony, gdy spojrzy się na efekt pracy Beresia, widać jak na dłoni błędy, które popełnił. A istotę tych potknięć da się zamknąć w tytule wywiadu – i tym, co z niego wynika. Jeśli historia wraz z fantastyką stały się dla Beresia najlepszym kluczem do uporządkowania materiału ze swych rozmów (a ślady takiej organizacji całości są widoczne), to świadczy nie najlepiej o samym materiale. Ale jeśli były one również podstawą do przygotowania wywiadu, znaczy to, że błąd pojawił się u samych źródeł. Wpadłby bowiem Bereś w marketingową koleinę promocji „Narrenturmu” i „Bożych bojowników” przesuwającej Sapkowskiego na pozycję autora prozy historycznej czy też ku takiej prozie ewoluującego. A warto dodać, że jest to sugestia, którą Sapkowski w samej „Historii i fantastyce” zdecydowanie odrzuca. Tymczasem dwa tomy trylogii husyckiej to niewiele wobec siedmiu cyklu wiedźmińskiego, zbioru różnorodnych gatunkowo opowiadań, eseju historycznoliterackiego i leksykonu fantasy. A przy tym nie jest tak, że wcześniejszemu dorobkowi autora „Ostatniego życzenia” poświęcona jest w odpowiedniej proporcji „fantastyczna” część książki. Beresia bardziej interesuje punkt styku fantastyki z historią i sama historia, niż fantastyka. Trudno zresztą mieć o to do niego żal, bo wkraczałby wówczas na teren, na którym jego kompetencja jest mocno ograniczona (wszak, jak zwierza się Lemowi, nawet lekturę Sapkowskiego zawdzięcza grypie1)). O wiele większą szkodą dla książki jest to, że historia interesuje Beresia bardziej, niż literatura.
Co prawda dwie ostatnie powieści Sapkowskiego stanowią dobry pretekst do rozmowy o wojnach husyckich i, trzeba przyznać, jest to rozmowa ciekawa, jeden z najjaśniejszych punktów książki. Ale po co Bereś bawi się w egzaminowanie Sapkowskiego z historii wojen, od szpitali polowych po zastosowanie broni palnej – doprawdy, trudno dociec. Gdyby rozmawiał z autorem „Narrenturmu” tak długo jak z Lemem, znalazłoby się miejsce i dla tych tematów. Jednak, wobec skromnej objętości „Historii i fantastyki”, siłą rzeczy awansują one, bez żadnego uzasadnienia, na jeden z głównych wątków rozmowy.
Drugą ślepą uliczką, w którą Bereś brnie z uporem godnym lepszej sprawy, jest dociekanie psychologicznego podłoża tego, że różne elementy prozy Sapkowskiego wyglądają tak, a nie inaczej. Tymczasem, kto czytał inne wywiady z Sapkowskim, widzi doskonale, że choć nie uciekł on w swojej prozie tak daleko od własnych poglądów, jak deklaruje, to będzie ostatnim, który przyzna, że jest ona ich manifestem (bo i przyznawać nie ma czego). Tymczasem Bereś uparcie próbuje układać swego rozmówcę na kozetce psychoanalityka, choć słyszy od niego wyraźnie: „Trop patentu pisarskiego jest właściwy i ciepły. Inne tropy są zimne i gonią w piętkę. Zwłaszcza te osobiste i poszukujące szkieletów w szafie”. Czy zatem Bereś nie rozumie modelu prozy subtelniejszego od wypruwania z siebie najgłębszych urazów? Czy nie wierzy, że nawet własne stany emocjonalne można wykorzystać na zimno, jako znakomity – bo zweryfikowany – materiał? Wątpię, bo ja rozumiem doskonale i wierzę bez zastrzeżeń. Sądzę raczej, że zmarnował w swojej książce wiele miejsca w nadziei na znalezienie złota w Szarych Górach.
Jednocześnie upartemu drążeniu spraw drugorzędnych towarzyszy pobieżne potraktowanie materii, która powinna być Beresiowi najbliższa – literatury. Kiedy stwierdza, że „interesuje go proces powstawania wielotomowej sagi”, to okazuje się, że owo zainteresowanie sprowadza się do pytania o pierwszą napisaną scenę, genezę Geralta czy pierwowzór postaci Jaskra. Jeżeli jest mowa o ewolucji postaci drugoplanowych, to Bereś chętniej docieka, czy wynika ona z sympatii autora do swych bohaterów, niż jaki ma związek ze strukturą narracyjną utworu (co Sapkowski wyraźnie sygnalizuje). Jeżeli chce rozwiewać wątpliwości, to głównie te, które powinna rozwiać lektura bądź Internet. Jeżeli rozważa alternatywne linie rozwoju książek Sapkowskiego, to opiera je na pomysłach takich, jak uczynienie z wiedźmina impotenta. Krótko mówiąc – nawet jeśli wypływa na szerokie wody, to są to wody płytkie.
Jednak podstawowym problemem „Historii i fantastyki” jest to, że powstała ona obok olbrzymiej liczby istniejących (choć nie tak obszernych) i dostępnych w Internecie wywiadów z Andrzejem Sapkowskim. I, o ile dla tych, którzy owych publikacji nie śledzili, rozmowy Beresia okażą się pozycją bardzo ciekawą, to pozostali mogą je potraktować co najwyżej jako niepełny substytut, lepszy o tyle, że dostępny w jednym miejscu i nie tak redundantny. Bowiem nowego materiału jest w nich akurat dość, by uskrobać niezły wywiad prasowy.
A czy ktoś kiedyś zechce – i będzie w stanie – podyskutować z Andrzejem Sapkowskim o polskiej i światowej literaturze na poziomie krytycznej analizy, nie zaś wyliczanki dzieł lubianych i nielubianych? Czy ktoś rozważy z nim perspektywy rozwoju fantasy? Silne i słabe punkty jego własnej prozy i prawdziwą, a nie pozorną, „istotę jej powstawania”? Po lekturze „Historii i fantastyki” te pytania najchętniej zadałbym Stanisławowi Beresiowi.
koniec
6 listopada 2005
1) Przy okazji informuję, że do wyśmienitego fragmentu „Tako rzecze… Lem” poświęconego Sapkowskiemu rozmówcy się nie odnieśli. Czego można żałować. I czemu trudno się dziwić.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Głos miał nieprzyjemny
— Borys Jagielski

Zagraj to jeszcze raz, Jaskier
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Sceny z życia wiedźmina
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Ile mistrza w rzemieślniku?
— Jędrzej Burszta

Lux cykl
— Marcin Łuczyński

Oczekiwaliśmy światła, a oto ciemność
— Tomasz Iwanicki

Nobody’s perfect, niestety
— Tomasz Iwanicki

Tegoż autora

Król nie jest nagi
— Artur Chruściel

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ktoś, kto wziął tu pieniądze, nie do końca się napracował…
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Bez zwierciadła
— Artur Chruściel

Palahniuk w kiepskim opakowaniu
— Artur Chruściel

Save the president, save the world
— Artur Chruściel

Science fiction
— Artur Chruściel

Dukaj napisał książkę dziwną
— Artur Chruściel, Michał Foerster, Anna Kańtoch, Krzysztof Wójcikiewicz

Najlepsze polskie opowiadania fantastyczne – suplement
— Artur Chruściel, Jakub Gałka, Michał Kubalski, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Sztuka psucia książek według Cody’ego McFadyena
— Artur Chruściel

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.