Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Janusz Głowacki
‹Jak być kochanym›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak być kochanym
Data wydania30 stycznia 2019
Autor
Wydawca Wielka Litera
ISBN978-83-80323-16-2
Format384s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Właściwie dlaczego pan pisze?
[Janusz Głowacki „Jak być kochanym” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wznowienie tomu felietonów „Jak być kochanym” z całą mocą przekonuje, że Janusz Głowacki jest mistrzem tego literackiego gatunku. Upływ czasu tekstom wcale nie szkodzi – wręcz przeciwnie.

Joanna Kapica-Curzytek

Właściwie dlaczego pan pisze?
[Janusz Głowacki „Jak być kochanym” - recenzja]

Wznowienie tomu felietonów „Jak być kochanym” z całą mocą przekonuje, że Janusz Głowacki jest mistrzem tego literackiego gatunku. Upływ czasu tekstom wcale nie szkodzi – wręcz przeciwnie.

Janusz Głowacki
‹Jak być kochanym›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak być kochanym
Data wydania30 stycznia 2019
Autor
Wydawca Wielka Litera
ISBN978-83-80323-16-2
Format384s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dostajemy poszerzoną wersję tomu felietonów Janusza Głowackiego, który pierwotnie ukazał się ponad dziesięć lat temu. Wyboru tekstów dokonała Olena Leonenko-Głowacka, która w nocie edytorskiej podkreśla, że obecne wydanie jest najpełniejsze i zawiera wszystkie felietony, które udało się odnaleźć i zgromadzić do tej pory. To pokaźny dorobek, bo teksty powstawały na przestrzeni pięćdziesięciu lat (od lat sześćdziesiątych do dwutysięcznych). Janusz Głowacki pisał do warszawskiej „Kultury” oraz „New York Timesa”. W obecnym wydaniu znajdziemy także pięć niepublikowanych wcześniej tekstów, co dla zainteresowanych twórczością „Głowy” (jak nazywali go przyjaciele) jest miłą niespodzianką.
Pamiętamy zmarłego w 2017 roku Janusza Głowackiego jako scenarzystę wielu lubianych do dzisiaj filmów, między innymi kultowego „Rejsu” oraz współscenarzystę „Zimnej wojny”, obrazu, który odnosi obecnie światowe sukcesy. Warto też pamiętać, że Głowacki odniósł niesłychany sukces jako dramatopisarz, najpierw w Nowym Jorku (co obcokrajowcom w zasadzie się nie zdarza), a później na całym świecie, co w naszym kraju jakoś umyka uwadze. Ukazująca się obecnie książka „Jak być kochanym” przypomina, że Janusz Głowacki był oprócz tego wybitnym felietonistą.
Potwierdza to we wstępie Eustachy Rylski, zwracając uwagę na barwny język, trafne metafory, celne puenty i wyjątkową swobodę, z jaką Głowacki poruszał się po literackich gatunkach. Ja dodałabym jeszcze ogromną erudycję autora, dzięki czemu lektura felietonów staje się wyjątkowym przeżyciem. Analogie do odległych czasów (n.p. historii starożytnego Rzymu), przywoływane nazwiska, przytaczane fakty i anegdoty składają się na – nieliniowo i nietypowo pisaną – historię polskiej kultury, która nadal inspiruje i może być punktem odniesienia. Teksty nadal „żyją”, prowokują i kłują, wybijają nas ze strefy komfortu, każąc przyglądać się rzeczywistości od innej strony. To zdecydowanie nie jest lektura „na raz”, ale książka, do której od czasu do czau dobrze powrócić.
Te literacko znakomite felietony pisane były z „szyfrem”, z głęboko ukrytą w nich zagadką do analizowania i odkrywania w niej sensu. Kryje się za tym tajemnica prowadzonej gry z cenzurą – gdy pisać wprost nie było można, a cała rzecz polegała na tym, aby cenzorów wywieść w pole i zmylić tropy. Głowacki świetnie sobie z tym radził, wplatając pomiędzy swoje słowa ironię, pastisz, groteskę. Bezlitośnie obnażał słabości dawnego systemu, a w czasach, gdy mieszkał w USA – tropił absurdy skomercjalizowanej kultury masowej. Dobrze, że cenzury już nie ma, ale w tak zniuansowany sposób już się nie pisze w obecnych czasach, gdy wszędzie króluje „beka” jako jedyna forma obśmiania rzeczywistości… Śmiech u Janusza Głowackiego jest śmiechem przez łzy, przechodzącym w głęboką refleksję dotyczącą rzeczywistości. Ironia to najlepszy sposób pisania o rzeczach dramatycznych.
Bardzo wiele napisano na temat specyficznego podejścia Janusza Głowackiego do życia i do pisania. Nie chciałabym się powtarzać. Zwrócę tylko uwagę na dystans autora wobec życia i samego siebie, tę szczególnego rodzaju autoironię, którą Głowacki posługiwał się jak nikt inny. Zapytał go kiedyś oficer Służby Bezpieczeństwa: „Właściwie dlaczego pan pisze? Inteligentny człowiek nie pisze, inteligentny człowiek nie zostawia za sobą żadnego śladu” („Z Warszawy na Off-Broadway”). Jakie mamy szczęście, że Janusz Głowacki był tak mało inteligentny…
koniec
7 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wespół w zespół – spojrzenie zza kulis
Anna Nieznaj

16 VI 2019

Antologia grupy literackiej Harda Horda zawiera dwanaście opowiadań w różnych konwencjach fantastyki, opartych na motywie przekraczania granic – po jednym tekście na każdą autorkę z grupy. Należy do nich niżej podpisana, więc jeszcze tylko tego brakowałoby, żeby to była recenzja! Spokojnie. To reportaż uczestniczący.

więcej »

Obraz niezdecydowania
Jarosław Loretz

15 VI 2019

„Malowidło” Grzegorza Gajka próbuje uwieść czytelnika klasyczną opowieścią grozy o opętanym portrecie młodego dżentelmena. Niestety, i do klasyki daleko, i do opętania nie tędy droga.

więcej »

Wielkie lustro
Joanna Kapica-Curzytek

14 VI 2019

„Morze wewnętrzne” zalicza się do klasyki reportażu. Zawarty tu obraz prowincjonalnej Japonii z lat 60. XX wieku jest nostalgiczny i wyjątkowej urody.

więcej »

Polecamy

Dwadzieścia sroczych ogonów

Na rubieżach rzeczywistości:

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Dżanus o Dżerzim
— Joanna Kapica-Curzytek

Bez słabych punktów
— Joanna Kapica-Curzytek

„Idę sobie rześko Krakowskim Przedmieściem”
— Joanna Kapica-Curzytek

Wstawaj, Dżerzi!
— Alicja Siwik

Tegoż autora

Wielkie lustro
— Joanna Kapica-Curzytek

W pogoni za ideałem
— Joanna Kapica-Curzytek

Uczyniwszy na wieki wybór
— Joanna Kapica-Curzytek

Vanja jest wolna
— Joanna Kapica-Curzytek

Zupa szrekowa smakuje lepiej
— Joanna Kapica-Curzytek

Zbrodnia i baskijskie pinxtos
— Joanna Kapica-Curzytek

Gorzka strona amerykańskiego marzenia
— Joanna Kapica-Curzytek

Gdy w życiu komuś się krzywo ułożyło…
— Joanna Kapica-Curzytek

Okruchy tamtych dni
— Joanna Kapica-Curzytek

Przy filiżance herbaty
— Joanna Kapica-Curzytek

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.