Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Bohdan Petecki
‹Messier 13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMessier 13
Data wydania31 stycznia 2013
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-119-1
Format240s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Archeologiczne wykopki
[Bohdan Petecki „Messier 13” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Lata temu „Messier 13” Bohdana Peteckiego uchodził za całkiem przyzwoitą, wartką space operę, napisaną z dużym rozmachem i poruszającą ważkie koncepty. W obecnych czasach jest już jednak co najwyżej ciekawostką dla miłośników dawniejszej polskiej SF.

Jarosław Loretz

Archeologiczne wykopki
[Bohdan Petecki „Messier 13” - recenzja]

Lata temu „Messier 13” Bohdana Peteckiego uchodził za całkiem przyzwoitą, wartką space operę, napisaną z dużym rozmachem i poruszającą ważkie koncepty. W obecnych czasach jest już jednak co najwyżej ciekawostką dla miłośników dawniejszej polskiej SF.

Bohdan Petecki
‹Messier 13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMessier 13
Data wydania31 stycznia 2013
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-119-1
Format240s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dzięki prezentowanej przez Solaris serii Archiwum Polskiej Fantastyki można przekonać się, jak daleką drogę pokonała rodzima fantastyka, i jak duży skok jakościowy się w niej dokonał. Bo nie da się ukryć, że dzisiejsi autorzy w większości piszą z większą swobodą, lepiej poruszają się w meandrach ludzkiej psychiki i sięgają po szerszą paletę tematów (inna sprawa, że na ogół o znacznie mniejszym ciężarze gatunkowym). Równocześnie oznacza to jednak, że nabywanie książek z tej serii nie zawsze jest rozsądnym pomysłem, bo część z nich zadowoli tylko najbardziej zagorzałych fanów polskiej SF.
Wydany w tej serii „Messier 13” Peteckiego posiada ciekawe założenia, i dość dobrą końcówką. Za plus można też poczytać pozostawienie wielu elementów fabuły w niedopowiedzeniu. Ogólne wykonanie jednak zgrzyta, i to czasami dość mocno.
Podstawą intrygi jest misja agenta SAO, Słonecznej Agencji Ochrony, która pilnuje, by na Ziemię nie przedostały się żadne obce organizmy, i by ewentualny kontakt z obcą rasą nie zakończył się unicestwieniem ludzkości. Zadaniem bohatera – o imieniu Ago (kolejne trzyliterowe imię do kolekcji dziwolągów PRL-owskiej SF) – jest nadzorowanie grupki naukowców na odległej planecie. Nie dość, że jest na niej pełno śladów dawno wymarłej cywilizacji, to jeszcze nad morzem ktoś urządza tajemnicze świetlne pokazy, a w przestrzeni kosmicznej fruwa kapsuła z zasuszonym małpoidem o dwóch normalnych i dwóch szczątkowych ramionach. Wszystko wskazuje na to, że zbliża się kontakt z obcą rasą…
I fajnie. Gdyby nie biegnące dwoma torami problemy. Pierwszy to taka sobie psychologia postaci. Bohater jest milkliwym gburem, wręcz celowo wkurzającym ludzi. Bo – jak rozumiem – w SAO po prostu trzeba być chamem i traktować wszystkich zwykłych ludzi jak uciążliwe insekty. W końcu buta i arogancja to najlepszy sposób na wymuszenie posłuszeństwa. Oczywiście do kompletu dochodzi tu romans z młodą, urokliwą naukowiec, nieodparcie ciążącą ku naszemu gierojowi. Co się dziwić. Przecież – jak mawiają – buraki są najsłodsze. Odrębną sprawą jest to, że większość sportretowanych osób notorycznie się dąsa, zbywa milczeniem pytania oraz ukrywa przed bohaterem (i czytelnikiem) informacje. Chwilami książkę czyta się więc z mocno przeciętną przyjemnością.
Drugi problem to wątpliwości natury logicznej. Żeby nie było – jak najbardziej subiektywne. Po pierwsze – Messier 13 leży 25 TYSIĘCY lat świetlnych od Ziemi. Dlaczego trzeba było tak daleko w kosmos pchnąć akcję? W sumie nie wiadomo. Ot, fanaberia. O tyle bez znaczenia, że ziemskie statki pokonują ten dystans w… ułamku sekundy. Dzięki generowaniu sztucznych pól grawitacyjnych. W tej sytuacji i tak dobrze, że padło na Messiera 13, inaczej zwanego Gromadą Herkulesa. W końcu są gwiazdy odległe od Ziemi i o miliardy lat świetlnych. Do nich też leci się u Peteckiego ułamki sekund.
Jak by nie było, tylko tam znaleziono ślady cywilizacji. Na miliony przebadanych układów planetarnych. Prawdziwy rodzynek. Jedyna, niepowtarzalna szansa poznania obcej architektury, sztuki i techniki. W końcu zachowały się tam nawet – zrujnowane, bo zrujnowane – fabryki. Masa roboty dla armii archeologów. Sęk w tym, że pracuje ich tam wszystkich może z tuzin. Na całej planecie, pełnej ogromnych, rozsypujących się ze starości miast. Odnoszę wrażenie, że więcej ludzi z miotełkami można spotkać na byle wykopkach w zapadłej dziurze na – dajmy na to – Podlasiu. I to dziurze, do której podróż ewidentnie trwa wielokrotnie dłużej niż lot w rejon takiego Messiera 13. Innymi słowy – ciężko brać na serio przedstawione w książce realia.
Dziwnie robi się też w chwilach, gdy bohater jest operacyjnie zmieniany pod względem fizycznym. Ot, pół godziny, może godzina, i nawet nie przypomina człowieka. Przy czym od razu może normalnie funkcjonować. Żadnych szwów, osłabienia czy rekonwalescencji. A dzień, dwa później, znów można machnąć operację. Po co? W sumie nie służy to niczemu konkretnemu w fabule (autor uważa, że służy, ale gdyby wyciąć wątek przemian, nic by się nie zmieniło), a tylko drażni, że przy takiej technice nie ma śladu ludzi, którzy by się dzięki temu lepiej dopasowywali do warunków pracy, czy choćby podążali za trendami mody. Jest to jednak raczej kwestia niewykorzystania potencjału niż błędu w kreacji.
„Messiera 13” czyta się więc chwilami z zainteresowaniem, chwilami z dystansem, a chwilami z przeświadczeniem, że rzecz jest już lekko przestarzała i może należałoby pozwolić jej w spokoju porastać kurzem na bibliotecznych półkach, a nie robić wznowienia…
koniec
17 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jak przegrał głupi malarz
Marcin Mroziuk

24 VI 2019

Nie da się ukryć, że „Ta potworna wojna” to zdecydowanie najsmutniejsza część cyklu o uczniach pana Cebuli, którzy na lekcjach historii za pomocą specjalnych ławek naprawdę przenoszą się w przeszłość. Taki odbiór tej powieści oczywiście nie jest niczym dziwnym, skoro wraz z bohaterami obserwujemy tutaj przebieg II wojny światowej. Najważniejsze jest jednak to, że książka Grażyny Bąkiewicz to naprawdę interesująca lektura dla młodych czytelników.

więcej »

O budowaniu nastoletniej tożsamości
Joanna Kapica-Curzytek

23 VI 2019

„Pierwsza zasada punka” to opowieść, która przyniesie nastolatkom inspirację do tego, żeby przezwyciężyć poczucie izolacji. Lekarstwem na to jest bycie kreatywnym!

więcej »

Kwestia zaufonia
Jarosław Loretz

22 VI 2019

„Oni” Olgi Haber to jedna z bardziej nietrafionych gatunkowo powieści grozy na naszym rynku. I nic nie pomaga to, że jest napisana nawet zgrabną polszczyzną.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Z nieba pod rynnę
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Porywanie na filmowym planie
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Wędrować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

Bracula
— Jarosław Loretz

Polska atomem liźnięta
— Jarosław Loretz

Nocne podsysanie
— Jarosław Loretz

A mówili zakochaj się…
— Jarosław Loretz

Na kole podbiegunowym pasożyty znów żrą ludzi
— Jarosław Loretz

Warszawski spleen
— Jarosław Loretz

Z kufy do Offa
— Jarosław Loretz

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.