Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Imogen Hermer Gowar
‹Syrena i Pani Hancock›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSyrena i Pani Hancock
Tytuł oryginalnyThe Mermaid and Mrs. Hancock
Data wydania20 marca 2019
Autor
PrzekładAnna Dobrzańska
Wydawca Albatros
ISBN978-83-8125-312-3
Format512s. 143×205mm
Cena37,90
Gatunekfantastyka, historyczna, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Smutek spełnionych baśni
[Imogen Hermer Gowar „Syrena i Pani Hancock” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Realistyczna i jednocześnie symboliczna, osadzona w realiach XVIII wieku, a jednocześnie taka współczesna. Niebanalna od strony literackiej, pięknie napisana „Syrena i Pani Hancock” wnosi świeży powiew do świata literatury.

Joanna Kapica-Curzytek

Smutek spełnionych baśni
[Imogen Hermer Gowar „Syrena i Pani Hancock” - recenzja]

Realistyczna i jednocześnie symboliczna, osadzona w realiach XVIII wieku, a jednocześnie taka współczesna. Niebanalna od strony literackiej, pięknie napisana „Syrena i Pani Hancock” wnosi świeży powiew do świata literatury.

Imogen Hermer Gowar
‹Syrena i Pani Hancock›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSyrena i Pani Hancock
Tytuł oryginalnyThe Mermaid and Mrs. Hancock
Data wydania20 marca 2019
Autor
PrzekładAnna Dobrzańska
Wydawca Albatros
ISBN978-83-8125-312-3
Format512s. 143×205mm
Cena37,90
Gatunekfantastyka, historyczna, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To debiut literacki Imogen Hermes Gowar. I od razu bardzo udany. „Syrena i Pani Hancock” ma wiele zalet i jest to powieść, która zapadnie w pamięci na długo. Przede wszystkim z racji jej głównej bohaterki. To 27-letnia kurtyzana Angelica Neal. Właśnie została „wystawiona do wiatru” przez kochanka, który się nią znudził i zniknął. Angelica, bez środków do życia, zmuszona jest zarabiać na życie pospolitą prostytucją, zanim być może nie znajdzie sobie kogoś innego na stałe. Że mogłaby poszukać innego zajęcia? To koniec XVIII wieku, a jedyną „moralną” formą zarobienia pieniędzy nie jest dla niej pójście na studia i zdobycie zawodu jak obecnie, tylko zamążpójście. Jeżeli to się nie udaje, dziewczyna nie ma innego wyboru.
Mężczyźni też nie mają łatwo. Choć być może wolno im więcej jako indywidualnym osobom, to w hierarchii towarzyskiej też są surowo oceniani. Świadczy o nich ich rodzina, stan posiadania i zajęcie. Pan Hancock to bezdzietny wdowiec, od lat zbijający majątek na zamorskim handlu. Mówiąc szczerze, nie jest to szczyt drabiny społecznej, o czym polscy czytelnicy świetnie wiedzą, pamiętając postać Wokulskiego z „Lalki”. Panu Hancockowi dokucza poczucie osamotnienia i brak sensu życia. On sam jest takim trochę „gapowatym”, ale niezmiernie dobrym człowiekiem, o czym będzie można się przekonać aż do ostatniej strony.
Powieść w formie jest bardzo tradycyjna, świadomie czerpiąca z najlepszych literackich wzorców europejskiej literatury XVIII i XIX wieku. Imogen Hermes Gowar ma lekkie, potoczyste pióro, spod którego potrafi wyczarować dawne realia i otaczającą postacie scenerię, aż do ostatniego szczegółu: wysmakowane wnętrze salonu i surowy krajobraz portu, gdzie przeładowywane są towary. Autorka, jak czytamy na obwolucie, studiowała antropologię i historię sztuki, i to tło jest w powieści bardzo mocno odczuwalne. „Syrena i Pani Hancock” mogłaby być ciekawą propozycją na scenariusz filmu kostiumowego.
Pisarce udało się nawet odtworzyć, a tłumaczce – zachować ten charakterystyczny jowialny ton dawnych angielskich powieści, by przypomnieć chociażby „Klub Pickwicka” Dickensa czy książki nieznanego u nas (a szkoda!) Anthony’ego Trollope’a. Wszystko jest tu wysmakowane, nieprzegadane i nieprzeładowane opisami; chce się czytać dalej – i tak aż do ostatniej strony. Fabuła „Syreny i Pani Hancock” jest bardzo spójna i konsekwentnie prowadzona, nic się nie „rozłazi”, powieści ani na chwilę nie brakuje nerwu i tempa. Niejedno miejsce zaskoczy nas niespodziewanym i czasami ekstrawaganckim zwrotem akcji czy brutalnym opisem. Imogen Hermes Gowar wspięła się tu naprawdę na wysoki literacki poziom.
Poziom jest wybitny także dlatego, że „Syrena i Pani Hancock” przełamuje literackie gatunki: autorka opierając się na dawnych powieściach historycznych i obyczajowych, nie naśladuje ich wiernie, nie parodiuje, ale „odświeża” i uwspółcześnia, wprowadzając także wątek magiczny. To między innymi sprawia, że książka ma wiele wymiarów interpretacji. Trudno tu wymienić i wyczerpująco omówić wszystko, ale autorce z pewnością udało się sporo powiedzieć na temat sytuacji i roli kobiet w ówczesnych realiach (czy tylko tamtych?). Kapitałem była uroda i atrakcyjność seksualna. „Nie masz pieniędzy? Cóż, na pewno masz coś, czym mogłabyś zapłacić. Nie? Dziewczynki zawsze coś mają”, usłyszała Angelica w sklepie, gdy była dzieckiem. I będzie to stale słyszeć jeszcze jakiś czas. Aż przyjdzie chwila, gdy kobieta ponadtrzydziestoletnia (!) przestanie być atrakcyjna i, do końca życia zagrożona nędzą, będzie zmuszona do sprzedawania się coraz taniej, w coraz bardziej mrocznych i podłych miejscach. Na drugim planie znalazł się nawet także nietypowo poprowadzony wątek rasowy.
„Syrena i Pani Hancock” to także opowieść o sile społecznej presji i hermetycznych kręgach społecznych klas i o tym, jak bardzo ich rygorystyczne kodeksy zachowań mogą rodzić głębokie poczucie osamotnienia, a nawet wykluczenia. Angelica marzy o uczciwym życiu, którego nie musiałaby się wstydzić przed osobami z towarzystwa, życiu z kimś przy boku, dzięki komu nie musiałaby sama zabiegać o środki do życia i kto dałby jej poczucie stabilizacji. Z kolei tytułowa pani Hancock czuje, że brakuje jej czegoś w życiu małżeńskim, że nie do końca jest tak, jak sobie wyobrażała i wymarzyła. Także dlatego, że osobie „znikąd” tak trudno stać się kimś, kogo inni zaakceptują wśród śmietanki towarzyskiej. Bo, jak się okazuje, status i pieniądze męża to jeszcze nie wszystko.
Nie brakuje też oskarżeń kierowanych w stronę bezdusznych mechanizmów, którymi rządzą się społeczności. Poznajcie panią Chappell. Prowadzi „zakład”, gdzie pracują (domyślamy się w jakim charakterze!) jej podopieczne. Można powiedzieć, że dziewczyny i tak mają szczęście, bo to miejsce ekskluzywne, a szefowa swoje pracownice szanuje i w nie inwestuje, choć też wiele od nich wymaga. Jednak symboliczne zakończenie historii pani Chappell pokazuje właściwie bezsilność społeczeństwa wobec takich, a nie innych realiów tamtego świata. Ale przy okazji obnaża też skalę społecznej hipokryzji… Czy rzeczywiście tamten dawny świat odszedł bezpowrotnie? Może jednak są jeszcze rzeczy, które należałoby zmienić?
I wreszcie o tytułowej syrenie… Ten pięknie poprowadzony przez autorkę wątek magiczny, czy nawet surrealistyczny dodaje powieści wdzięku i blasku. Każdy z bohaterów książki marzy, by ją posiadać i wierzy, że przywieziona z zamorskich krain syrena będzie tym, co przyniesie dostatek i szczęście. Z początku wydaje się, że pan Hancock nie mógł lepiej zainwestować swoich pieniędzy. Pani Chappell widzi w niej szansę na poprawę koniunktury dla jej „biznesu”. Dla pani Hancock jej posiadanie to szczyt marzeń, bo mając to, czego nie mają inni, będzie w stanie wybić się na szczyt społecznej hierarchii. Ale… jest w życiu coś takiego, co niektórzy nazywają „smutkiem spełnionych baśni”, kiedy traci się poczucie sensu po zdobyciu już wszystkiego.
Czy warto za wszelką cenę podążać za swoim marzeniem? W imię jego spełnienia niszczyć to, co się już ma? Zamiast tego – czy nie lepiej rozejrzeć się wokół i zaakceptować to, co niesie ze sobą życie. I nie mieć pretensji, że nasze oczekiwania spełniane są tylko częściowo. Tak jak czynią to w pewnym momencie pan i pani Hancock. Zamiast spędzać życie na pogoni za niemożliwym, dostrzegają, że mają nawzajem siebie. Tylko tyle i aż tyle.
Zwykle nie oceniam wizualnej strony recenzowanych przeze mnie książek, ale tutaj muszę zrobić wyjątek. „Syrena i Pani Hancock” została wydana niezwykle starannie. Przyciąga wzrok pięknie skomponowana obwoluta, na której – tak samo jak na wyklejkach – znalazły się motywy zabytkowych tkanin i ornamenty ze zbiorów Victoria and Albert Museum w Londynie. Wygląd karty tytułowej nawiązuje do dawnych wydań angielskich powieści. Wydawca zadbał także o historyczną czcionkę, wybraną, jak przeczytamy w osobnej nocie na końcu, nieprzypadkowo. Mamy więc wielką czytelniczą i estetyczną ucztę.
koniec
26 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

O komiksach z miłością i znawstwem
Marcin Mroziuk

24 II 2020

Nie ulega wątpliwości, że „Moje komiksy. Vol. 1. Od Tajfuna do Supermana” to książka mogąca zainteresować tych fanów historii obrazkowych, którzy chcieliby poczytać nieco poważniejsze rozważania na temat komiksów niż dominujące w internecie krótkie recenzje niedawno wydanych albumów. I czytelnicy nie zawiodą się tą lekturą, gdyż Paweł Ciołkiewicz nie tylko jest wielbicielem tego medium, ale też posiada o nim sporą wiedzę i umie ją przekazać w ciekawy sposób.

więcej »

Nie grać Bustera Keatona
Joanna Kapica-Curzytek

23 II 2020

„Mistrz offu” to zbiór wspomnień Jacka Fedorowicza związanych z jego filmową karierą. Nazwisko autora zapowiada i gwarantuje, że będzie zabawnie i inteligentnie.

więcej »

Mała Esensja: Przez szacunek dla zwierząt
Wojciech Gołąbowski

22 II 2020

Wydana oryginalnie w 1931 roku powieść dla młodzieży „Topsy i Lupus” jest nie tylko historyjką o przygodach dwóch tytułowych psów. Jej głównymi bohaterami nie jest także para małoletnich kuzynów, przemierzających w ówczesnych czasach prawie-samotnie w poprzek całą Rzeczpospolitą. Przede wszystkim traktuje o mądrości zwierząt.

więcej »

Polecamy

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Na rubieżach rzeczywistości:

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Nie grać Bustera Keatona
— Joanna Kapica-Curzytek

Bardziej niż symfonia
— Joanna Kapica-Curzytek

Fasada i wnętrze
— Joanna Kapica-Curzytek

„Nie wolno mi się zakochać”
— Joanna Kapica-Curzytek

Carrolla stać na więcej
— Joanna Kapica-Curzytek

By nie spadło nam z nieba
— Joanna Kapica-Curzytek

Hiszpania jest jedną wielką mogiłą
— Joanna Kapica-Curzytek

Część duszy, która pragnie godności
— Joanna Kapica-Curzytek

Samowary i Pierścienie
— Joanna Kapica-Curzytek

Zginął w walce jak mężczyzna
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.