Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Przemysław Semczuk
‹M jak morderca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułM jak morderca
Data wydania13 lutego 2019
Autor
Wydawca Świat Książki
ISBN978-83-813-9244-0
Format288s.
Cena34,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Morderca o twarzy niewinnego dziecka

Esensja.pl
Esensja.pl
To już trzecia książka Przemysława Semczuka, której bohaterem jest seryjny morderca z czasów Polski Ludowej. Pierwszą poświęcił Zdzisławowi Marchwickiemu (udowadniając przy tym, że nie mógł on być słynnym „Wampirem z Zagłębia”), drugą – Joachimowi Knychale, a trzecią – Karolowi Kotowi, dwudziestoletniemu bezwzględnemu zabójcy o twarzy niewiennego dziecka, który przez dwa lata odbierał spokojny sen mieszkańcom Krakowa.

Sebastian Chosiński

Morderca o twarzy niewinnego dziecka

To już trzecia książka Przemysława Semczuka, której bohaterem jest seryjny morderca z czasów Polski Ludowej. Pierwszą poświęcił Zdzisławowi Marchwickiemu (udowadniając przy tym, że nie mógł on być słynnym „Wampirem z Zagłębia”), drugą – Joachimowi Knychale, a trzecią – Karolowi Kotowi, dwudziestoletniemu bezwzględnemu zabójcy o twarzy niewiennego dziecka, który przez dwa lata odbierał spokojny sen mieszkańcom Krakowa.

Przemysław Semczuk
‹M jak morderca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułM jak morderca
Data wydania13 lutego 2019
Autor
Wydawca Świat Książki
ISBN978-83-813-9244-0
Format288s.
Cena34,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W połowie lat 60. ubiegłego wieku nazwisko Karola Kota – maturzysty z Krakowa, który oskarżony został, zgodnie z nomenklaturą prawniczą, o dwa morderstwa i dziesięć usiłowań – było na ustach wszystkich dorosłych Polaków. Najbardziej jednak, co oczywiste, elektryzowało mieszkańców Krakowa, bo to przecież w stolicy Małopolski ten niepozorny nastolatek (w chwili aresztowania miał niespełna dwadzieścia lat) dokonywał swoich zbrodni. W kolejnych dekadach zszedł na plan dalszy, wszak pojawili się w Polsce (także tej pokomunistycznej) inni, jeszcze okrutniejsi seryjni mordercy, aż w końcu opinia publiczna niemal całkowicie o nim zapomniała. Do tego stopnia, że kiedy w 1995 roku krakowska formacja Świetliki wydała album „O.gród K.oncentracyjny” i umieściła na nim utwór „Karol Kot” (w którym Macin Świetlicki melodeklamował własny wiersz: „Guzik z orzełkiem / Trener sekcji strzeleckiej stwierdził / że nie mogę reprezentować / wziąłem duży rozmach / i ściąłem jednocześnie / chłopca / śnieg / powietrze / swój kręgosłup/ łodygę”), wielu myślało, że bohater tekstu jest postacią fikcyjną. Nie był, co lider zespołu musiał wiele razy wyjaśniać w wywiadach.
Od kilku lat regularnie ukazują się książki poświęcone słynnym polskim seryjnym mordercom. Opisane zostały już historie Rity Gorgonowej („Koronkowa robota”) – choć akurat temperamentna Dalmatynka miała na sumieniu tylko jedno życie, Władysława Mazurkiewicza („Elegancki morderca”), Zdzisława Marchwickiego („Wampir z Zagłębia”), Joachima Knychały („Kryptonim Frankenstein”), Pawła Tuchlina („Skorpion”), Leszka Pękalskiego („Bestia. Studium zła”) oraz Mariusza Trynkiewicza („Łowca”). Teraz do tego mało zacnego grona dołączył Karol Kot, którego zbrodniczą działalność wziął na warsztat eksdziennikarz „Newsweeka”, „Wprost” i „Wysokich Obcasów” Przemysław Semczuk. Po wydanym przed sześcioma laty zbiorze artykułów „Czarna wołga. Kryminalna historia PRL” (który miał później swoje drugie, rozszerzone wydanie) podjął się on zbadania spraw Marchwickiego (2016) i Knychały (2018). Nie ma więc wątpliwości, że zdobył spore doświadczenie w tropieniu tajemnic sądowych.
Jest ono potrzebne tym bardziej, że polskie sądy wciąż niechętnie udostępniają akta tak głośnych spraw sprzed lat; na dodatek ostatnio wprowadzono przepisy (między innymi słynne RODO, ale nie tylko), które znacznie utrudniają pracę dziennikarzom pokroju Semczuka. Trzeba bowiem pamiętać, że – w tym konkretnym przypadku – chociaż zbrodnie Karola Kota miały miejsce ponad pół wieku temu, wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy byli niechcący wmieszani w sprawę, jak na przykład siostra zbrodniarza Barbara, jego starsza o parę lat koleżanka z sekcji strzeleckiej „Cracovii” Danuta Włodarczyk czy jedna z niedoszłych ofiar, w 1966 roku siedmioletnia Małgorzata P. (imiona i nazwiska podaję za Semczukiem). Zapewne każda z nich chętnie wymazałaby z pamięci to, czego były mimowolnymi uczestnikami. Ale nie jest im to dane. Najpierw bowiem był Świetlicki, potem autorzy różnych filmów dokumentalnych, powieściopisarka Marta Szreder, autorka książki „Lolo”, która zainspirowała reżysera Marcina Koszałka do nakręcenia średnio udanego dramatu kryminalno-psychologicznego „Czerwony pająk” (2015). A teraz jeszcze doszedł Semczuk ze swoim „M jak morderca” (z nie pozostawiającym najmniejszych wątpliwości podtytułem „Karol Kot – wampir z Krakowa”).
Wszystkie książki o seryjnych mordercach mają podobną strukturę. Ich autorzy najpierw opisują dokonane zbrodnie, następnie przedstawiają przebieg śledztwa, torując milicjantom – względnie policjantom, jak w przypadku Pękalskiego – drogę do aresztowania sprawcy, by w części drugiej skupić się na – najczęściej długotrwałym, z apelacjami – procesie sądowym i ewentualnych konsekwencjach wydarzeń (w tym dalszych losach uczestników). Nie inaczej jest w przypadku książki o Kocie, choć akurat tutaj jej właściwa treść poprzedzona jest – dla podniesienia napięcia – częścią („Kraków żąda krwi”) opisującą reakcje mieszkańców małopolskiej stolicy na wieść o ujęciu zbrodniarza przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Semczuk nie zaczyna może swej narracji od końca, ale w pierwszej kolejności rzuca czytelnika w samo oko cyklonu, by dopiero później przedstawić mu chronologicznie kalendarium zbrodni. Począwszy od września 1964, kiedy to osiemnastoletni Kot zaatakował i ranił nożem starszą kobietę w Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ulicy Garncarskiej, poprzez najgłośniejszą jego zbrodnię, czyli zasztyletowanie w pobliżu Kopca Kościuszki jedenastoletniego Leszka Całka w lutym 1966 (to właśnie o tym zdarzeniu pisał w swoim wierszu Świetlicki), aż do aresztowania „wampira” 1 czerwca 1966 roku, dzień po zakończeniu przez niego egzaminów maturalnych w Technikum Energetycznym przy ulicy Loretańskiej.
Zbrodnie Semczuk rekonstruuje na podstawie akt sądowych, w tym dołączonych do nich przez prokuraturę zeznań świadków i samego zabójcy. Swoją narrację dopełnia również ukazującymi się w tamtym czasie w krakowskiej prasie artykułami oraz wysyłanymi do prowadzących śledztwo i do sądu listami, nierzadko anonimowymi. Ich wartość jest oczywiście najmniejsza, ale można się domyślać, że autor postanowił mimo wszystko skorzystać z nich, aby jak najwierniej oddać psychozę panującą wówczas w Krakowie i powszechną żądzę zemsty społeczeństwa na Karolu Kocie. Co ponoć, jak przyznają po latach niektórzy z rozmówców Semczuka, przyczyniło się w 1968 roku do uznania go za poczytalnego i w efekcie otworzyło furtkę do poprowadzenia na szubienicę. Lata 1964-1968 są w „M jak morderca” (tytuł książki nawiązuje do legendarnego kryminału Fritza Langa inspirowanego postacią Petera Kürtena, czyli „wampira z Düsseldorfu”) bardzo dobrze udokumentowane. Czego zatem brakuje? Okresu wcześniejszego. Próby rekonstrukcji tego, jak kształtowała się osobowość Kota w czasach, gdy był dzieckiem, uczniem szkoły podstawowej. On sam przecież wspominał, że żądza zabijania zrodziła się w nim, gdy miał… trzynaście lat.
Widocznie jednak zwyczajnie zabrakło Semczukowi materiałów. Co prawda udało mu się dotrzeć i porozmawiać z siostrą Karola Kota (opis tego spotkania, jak i rozmowy z Danutą Włodarczyk, znalazł się w ostatniej części książki – „Śladami Karola”), lecz nie było już czasu, aby ubrać to w porządny rozdział. Choć gwoli ścisłości, co nieco dowiadujemy się o tym, jak wyglądały relacje w rodzinie Kotów. Co zresztą tylko gmatwa ogólny obraz. Dotarłszy do końca, w głowie bowiem wciąż kołaczą pytania (które i dzisiaj często w takich sytuacjach sobie zadajemy): Gdzie byli rodzice? Czy naprawdę nic nie zwracało ich uwagi w zachowaniu syna (wszak symptomów, na które powinni zwrócić uwagę było wiele)? Jakie popełnili błędy wychowawcze? Nie chodzi oczywiście o to, aby po ponad półwieczu obarczać ich – choćby tylko moralną – winą za zbrodnie syna-„wampira”, ale na pewno lepiej byłoby te zawiłości zrozumieć. „M jak morderca”, jak wszystkie wcześniejsze pozycje Semczuka, czyta się ze sporym zainteresowaniem. Nawet jeśli lekturze momentami towarzyszy pewne uczucie niedosytu, na pewno nie można uznać godzin poświęconych książce za stracone. Szkoda jedynie, że „Czerwonym pająkiem” Koszałka spalił temat Karola Kota dla kinematografii, ponieważ reportaż śledczy Przemysława Semczuka byłby idealnym punktem wyjścia do scenariusza elektryzującego thrillera psychologicznego o „wampirze z Krakowa”.
koniec
2 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Bukiet z dzikich roślin
Zofia Marduła

24 III 2019

Apetycznie gruby tom w twardej okładce, z ładnymi, klimatycznymi ilustracjami, a w środku dwanaście tekstów polskich autorek - tak prezentuje się antologia opowiadań „Harda Horda”. Tytuł to zarazem nazwa grupy literackiej zrzeszającej pisarki związane z szeroko pojętą fantastyką. Dwanaście tekstów, bukiet na Dzień Kobiet ułożony z dziwnych roślin – a każda zerwana nad inną granicą.

więcej »

Uważaj, o czym marzysz
Joanna Kapica-Curzytek

23 III 2019

W „Rozterkach śmierci” portugalskiego noblisty znajdziemy to co najlepsze w jego pisarstwie: grę wyobraźni oraz surrealistyczną wizję świata ze szczyptą ironii i specyficznym poczuciem humoru.

więcej »

Krótko o książkach: Warszawiak w białoruskiej dziczy
Miłosz Cybowski

22 III 2019

Już od pierwszego rozdziału „Białorusi dla początkujących” widać wyraźnie, że dowiemy się z książki równie dużo na temat samego autora, co opisywanego przez niego miejsca.

więcej »

Polecamy

„Osacza nas zewsząd wug!”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Najtrudniejsza jest wojna bez wojny
— Sebastian Chosiński

Bóg, duch, pancerz i maszyna
— Sebastian Chosiński

Dobrze, że piloci przykładali się bardziej
— Sebastian Chosiński

Mroczna przeszłość Sieroty
— Sebastian Chosiński

Nie ma takiego miasta, jak London! Jest Mukden
— Sebastian Chosiński

Mąż stanu, którego trudno polubić
— Sebastian Chosiński

Thelma. Tym razem bez Louise
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Tak niewielu… tak wiele…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.