Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Mark Lawrence
‹Szara siostra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzara siostra
Tytuł oryginalnyGrey Sister
Data wydania12 października 2018
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklKsięga Przodka
ISBN978-83-66065-05-5
Format608s. oprawa twarda
Cena49,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Krok wstecz
[Mark Lawrence „Szara siostra” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
O ile „Czerwona siostra” była dobrym otwarciem historii Nony, drugi tom najnowszej trylogii Marka Lawrence’a rozczarowuje. Całość osładza efektowny finał, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że tę opowieść można było poprowadzić lepiej.

Beatrycze Nowicka

Krok wstecz
[Mark Lawrence „Szara siostra” - recenzja]

O ile „Czerwona siostra” była dobrym otwarciem historii Nony, drugi tom najnowszej trylogii Marka Lawrence’a rozczarowuje. Całość osładza efektowny finał, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że tę opowieść można było poprowadzić lepiej.

Mark Lawrence
‹Szara siostra›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzara siostra
Tytuł oryginalnyGrey Sister
Data wydania12 października 2018
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklKsięga Przodka
ISBN978-83-66065-05-5
Format608s. oprawa twarda
Cena49,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mark Lawrence jest jednym z nielicznych obecnie autorów fantasy, na których kolejne książki czekam z niecierpliwością. Trylogia o Jorgu Ancrathu była mocnym uderzeniem, pozwalającym sądzić, że autor zna konwencję i potrafi się nią inteligentnie bawić. Kolejny (nie wydany jeszcze do końca po polsku, więc piszę to na podstawie dwóch pierwszych części) cykl osadzony w świecie rozdartego Imperium zapewniał dość godziwą rozrywkę. „Czerwona siostra” natomiast pokazywała, że autor ma w zanadrzu nowe pomysły i choć przedstawiona historia nie była zbyt oryginalna, rozgrywała się w ciekawym świecie zaludnionym przez nieźle nakreślonych bohaterów. Wszystko to sprawiło, że po drugi tom „Księgi przodka” sięgałam pełna oczekiwań… które niestety zostały spełnione tylko w części.
Przede wszystkim zawodzi rozwój fabuły. Jednym z głównych motywów „Czerwonej siostry” był strach Nony przed posiadaną przez nią mocą i przed odrzuceniem ze strony koleżanek. Z kolei istotnym wątkiem był ten związany z zemstą pewnego wielmoży. Pod koniec tomu dziewczyna musiała skonfrontować się zarówno z jej prześladowcą, jak i ze sobą. Podczas lektury uznałam, że końcówka ma wymiar symboliczny, oznacza dojrzewanie, moment przejścia, po którym nic już nie będzie takie samo – ani stosunek bohaterki do samej siebie, ani jej relacje w grupie, ani jej los. Sądziłam, że akcja „Szarej siostry” ruszy z kopyta a wydarzenia nabiorą rozmachu.
Tymczasem Lawrence zaserwował czytelnikowi powtórkę z rozrywki, po raz kolejny opisując szkolne życie Nony, lekcje, próby i konflikty między wychowankami klasztoru. Po tym, jak dziewczyna zaprzyjaźniła się z Arabellą, w „Szarej siostrze” pojawiła się inna, wrogo nastawiona, knująca i uprzykrzająca życie bohaterce urodziwa szlachcianka. Co z tego, że Nona wyznała koleżankom swoją tajemnicę, skoro autor obdarował ją kolejną, której ujawnienie również może oznaczać odrzucenie. Do tego mroczny towarzysz dziewczyny wygląda tak, jakby Lawrence pozazdrościł Jayowi Kristoffowi pomysłu na cieniokota, towarzyszącego głównej bohaterce wykreowanego przez Australijczyka cyklu. Albo też wydawca zasugerował takie rozwiązanie, zachęcony sukcesem komercyjnym książek o Mii Corvere – tak, czy owak, wprowadzenie tej istoty wypadło sztucznie.
Być może jednak Keot miał służyć do czego innego – wątek wewnętrznych zmagań Nony z bytem, który opętał dziewczynę, miał zamaskować brak pomysłu na rozwój postaci. Bohaterka wypadła przekonująco jako dziecko, ale jest zupełnie niewiarygodna jako nastoletnia dziewczyna. Podobnie konflikty i rozgrywki między adeptkami wyglądają, jakby ktoś opisywał grupkę chłopców, którym zmieniono imiona. Kobiety jednak upokarzają siebie wzajemnie i szkodzą sobie w nieco inny sposób, niż tylko pobicie nielubianej koleżanki i donosy do nauczycieli.
Przyznam, że sama nie umiem sobie wyobrazić, jak mogłoby wyglądać dojrzewanie w żeńskim klasztorze na planecie, gdzie życie jest surowe i trudne. Na pewno młode dziewczyny nie mogłyby sobie pozwolić na nadmierne egzaltacje tudzież wielogodzinne rozważania, czy przypadkiem napotkany chłopak, który zamienił z nimi kilka słów, jest szaleńczo zakochany i będzie z tego wielka miłość. Ale jednak dojrzewanie wiele zmienia i huśtawka hormonalna ma wpływ na postrzeganie i zachowanie. Zresztą dziewczyny z klasztoru były od czasu do czasu wypuszczane do znajdującego się niedaleko miasta, więc nie były całkiem odcięte od świata. Tymczasem w książce pojawiła się może z jedna scena, w której Nona przelotnie myśli o chłopakach 1). Być może Lawrence chciał uniknąć kiczowatego rozrzewnienia, które aż wylewa się z kart fantasy o nastolatkach pisanego przez kobiety. Niemniej, to rozrzewnienie do pewnego stopnia odzwierciedla psychikę dziewczyn. Sądzę jednak, że autor nie umiał się wczuć w postać płci żeńskiej. W efekcie Nona została, że tak to ujmę „wykastrowana” – nie jest przecież mężczyzną, ale nie przekonuje jako młoda kobieta.
Wszystko powyższe sprawiło, że musiałam się wręcz zmuszać do lektury, a gdzieś po setce stron odłożyłam książkę na bok i przeczytałam cztery inne, zanim wróciłam do „Szarej siostry”. Na szczęście druga połowa powieści jest o wiele lepsza. Nona opuszcza w niej klasztor, a autor rozwija smakowitą i inteligentną polityczną intrygę, w której pierwsze skrzypce gra ksieni Szkło. Złe wrażenie łagodzi także zakończenie – barwne, intrygujące i zapowiadające „trzęsienie ziemi” w tomie trzecim. Oby autor nie zmarnował tego potencjału.
koniec
11 marca 2019
1) O udawaniu, że bohaterki nie miewają okresu, już nie wspomnę, ale to swego rodzaju norma, nawet pomimo coraz bardziej naturalistycznych opisów w fantasy. Ja nie mówię o rozpisywaniu się na ten temat, ale jednak pogorszenie samopoczucia, ból i utrata krwi, nie pozostaną bez wpływu na skuteczność wojowniczek czy szpiegów i podejrzewam, że byłyby brane pod uwagę przy planowaniu akcji.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Przed lodem i ogniem
Dawid Kantor

26 VI 2019

Nowa powieść Georga R.R. Martina dla fanów jego prozy okaże się zapewne cennym uzupełnieniem historii stworzonego przez niego świata oraz przyjemnym powrotem do Westeros w oczekiwaniu na premierę „Wichrów zimy”.

więcej »

Absolutnie uroczy dżentelmen
Anna Nieznaj

25 VI 2019

W znajomej konwencji wiktoriańskiego Londynu, doprawionej wątkiem fantastycznym w postaci oficjalnie praktykowanej magii, Anna Lange prezentuje czytelnikom świetnie nakreślonych bohaterów: z tytułowym Clovisem LaFay na czele.

więcej »

Jak przegrał głupi malarz
Marcin Mroziuk

24 VI 2019

Nie da się ukryć, że „Ta potworna wojna” to zdecydowanie najsmutniejsza część cyklu o uczniach pana Cebuli, którzy na lekcjach historii za pomocą specjalnych ławek naprawdę przenoszą się w przeszłość. Taki odbiór tej powieści oczywiście nie jest niczym dziwnym, skoro wraz z bohaterami obserwujemy tutaj przebieg II wojny światowej. Najważniejsze jest jednak to, że książka Grażyny Bąkiewicz to naprawdę interesująca lektura dla młodych czytelników.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zatrzymać koło
— Beatrycze Nowicka

Lód, gniew i entropia
— Beatrycze Nowicka

Koń i wieża
— Beatrycze Nowicka

Tako rzecze Jorg
— Beatrycze Nowicka

Zabili mu psa
— Beatrycze Nowicka

A ono się pali. Tak, to jest coś
— Beatrycze Nowicka

Po pociągach nie zostały już nawet kości
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Zatrzymać koło
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Belorii
— Beatrycze Nowicka

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Smoki wiecznie żywe
— Beatrycze Nowicka

Sernik bez rodzynek
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne rozmaitości
— Beatrycze Nowicka

Zeszłoroczne zbiory
— Beatrycze Nowicka

Gdzie magiczny miecz wibruje
— Beatrycze Nowicka

Dla tych, co stęsknili się za wiedźmą
— Beatrycze Nowicka

Pierwszy kontakt w pięciu odsłonach
— Beatrycze Nowicka

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.