Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Miłość we Wrocławiu›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiłość we Wrocławiu
Data wydania14 listopada 2011
Wydawca EMG
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

A mówili zakochaj się…

Esensja.pl
Esensja.pl
Antologia „Miłość we Wrocławiu” jest jak koszyk z wiejskimi jajami – tu świeże sztuki, tam duże, dwużółtkowe egzemplarze, ale pod spodem czai się kilka stęchłych zbuków.

Jarosław Loretz

A mówili zakochaj się…

Antologia „Miłość we Wrocławiu” jest jak koszyk z wiejskimi jajami – tu świeże sztuki, tam duże, dwużółtkowe egzemplarze, ale pod spodem czai się kilka stęchłych zbuków.

‹Miłość we Wrocławiu›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiłość we Wrocławiu
Data wydania14 listopada 2011
Wydawca EMG
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Rzadko kiedy trafia się antologia idealna, pełna tekstów stojących na najwyższym poziomie tak warsztatowym, jak i fabularnym. Jej jakość zależy na ogół nie tylko od talentu samych autorów, ale i od sprawności i gustu redaktora, który musi podjąć decyzję, które z opowiadań warto włączyć do książki, i na ile należy je przerobić – merytorycznie czy literacko – by spełniło spodziewane oczekiwania czytelnika.
Problemy zaczynają się w sytuacji, gdy do napisania opowiadań zostaje zaproszone wąskie grono autorów. Wówczas nie za bardzo można przebierać w tekstach, a i może nie być czasu na większe przeróbki. Zostaje niekiedy tylko żonglowanie układem zawartości tak, żeby teksty słabsze nie rozpoczynały książki bądź nie zbijały się w jednym miejscu, bo mogłoby to zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. Lepiej też, by jej nie kończyły, mogłyby bowiem zaważyć na negatywnym odbiorze publikacji. Niestety, redagujący „Miłość we Wrocławiu” Grzegorz Hetman popełnił wszystkie możliwe błędy.
Podstawowymi założeniami twórców antologii było zgromadzenie grupy pisarzy posiadających już ugruntowaną na rynku pozycję (poza jedną, wyłonioną w konkursie debiutantką) i zamówienie u nich tekstów „o współczesnym Wrocławiu i miłości”. Sądząc z jednego z opowiadań, w ramach zamówienia pisarze ci zostali zaproszeni na kilkudniowy pobyt w mieście. Miało im to pomóc nasiąknąć tamtejszą atmosferą i rozejrzeć się po kątach, w których mogliby osadzić akcję swoich historii. Nie sposób stwierdzić, ile dostali czasu na wyprodukowanie utworu, wiadomo jednak, że nikt im nie stał nad głowami i nie pilnował, czy rzeczywiście piszą o miłości, i czy rzeczywiście tkanka fabularna opowieści jest nierozerwalnie związana z Wrocławiem. W efekcie podmiana Wrocławia na taki Lubartów czy Przemyśl przeszłaby w większości przypadków zupełnie niezauważona, bez wpływu na bieg zaprezentowanej historii. Ba! Nikt też nie sprawdzał, czy to, co zostało dostarczone wydawnictwu, do czegokolwiek się nadaje. Gdy zaś wreszcie doszło do składania książki, nikt nie pomyślał, że niedobrze jest otwierać książkę słabymi tekstami – i to od razu dwoma! – a zamykać ją jeszcze słabszym. Niecierpliwi rzucą książkę w kąt, zaś ci, co doczytają ją do końca, zachowają sobie średnio pozytywne wrażenia z lektury. A szkoda, bo jest tu kilka perełek.
Na pewno warta polecenia jest „Udręka i ekfraza” Wojciecha Kuczoka. Świetna literacko, wartka, dowcipna – i to w ten wredniejszy sposób. Inna sprawa, że treściowo jeszcze dekadę-dwie temu łapałaby się raczej na (literacki) pornos niż historię miłosną. Również bardzo dobrze wypadła „Oddana” Łukasza Orbitowskiego, mroczny i zawikłany tekst, jeden z niewielu tutaj rzeczywiście nierozerwalnie związanych z Wrocławiem i jego historią. Wart uwagi jest także „Stacz” Joanny Pachli, wspomnianej debiutantki, która mimo braku literackiego dorobku swobodnie zostawia w polu połowę konkurentów zarówno w kwestii łatwości oddawania emocji i zjawisk, jak i bogactwa językowego, a także „Moon River” Krzysztofa Vargi – lekko ckliwy, ładnie osadzony we Wrocławiu, opowiadający bardziej o zagubieniu niż o miłości (sednem opowieści jest przelotny nawet nie romans, a wręcz krótkie spotkanie).
Od biedy można też rzucić okiem na „Samobójstwo na Maślicach” Andrzeja Pilipiuka, choć trudno doszukać się tu klimatu Wrocławia, a sam pomysł – może i oryginalny – jest mimo wszystko wydumany i lekko odpychający. Podobne uczucia budzą „Krzyki” Edwarda Pasewicza, poruszające dość zaskakujący temat, ale zarazem średnio przystające do antologii, bo mówiące bardziej o żądzy (z której bierze się kolekcjonowanie cudzych brudnych gaci i skarpet) niż o faktycznym uczuciu.
Reszta jest marna. Stefan Chwin proponuje w „Poczcie listów miłosnych” tuzinkową, zbędnie rozbuchaną historyjkę z łataniem cudzego związku. Inga Iwasiów poległa warsztatowo, bowiem i główna bohaterka „Bocznego wątku”, i jej rozmówczyni, są opisywane w trzeciej osobie z pominięciem imion, przez co niekiedy nie wiadomo, której z nich tyczy się poczyniona akurat przez autorkę uwaga. Nic w tym momencie nie pomaga fakt, że Iwasiów jako jedna z niewielu rzeczywiście związała historię z Wrocławiem. Ignacy Karpowicz oferuje zgrabny literacko, ale chwilami denerwująco prymitywny, i na dokładkę ślizgający się na krawędzi przyzwoitości tekst, promujący niezbyt zdrowy społecznie romans („350 przepisów. Jak zrobić z siebie idiotkę. Poradnik”). Tercet Grin, Grzegorzewska i Świetlicki z kolei przedstawia opowieść wartką, charyzmatyczną i pełną drobinek humoru („Sample”), ale próżno tu faktycznie szukać Wrocławia, a i dziwnie się robi, gdy w pewnym momencie narrator zwraca się do czytelnika informując go, że przez chwilę robił sobie z niego jaja, a rozmowa „w rzeczywistości” wyglądała zupełnie inaczej.
Jeszcze gorzej wypadają Maciej Malicki z „Zapachem”, który jest bezczelnie odbębnionym zamówieniem na opowiadanie (innymi słowy – bohaterem jest… pisarz, który biedzi się nad napisaniem historii o miłości we Wrocławiu), Marta Syrwid, z męczącym tekstem „Tzw. miłość”, zbudowanym z dużych, kwiecistych akapitów, w których przeważa zabawa słowem – ze stratą dla ewentualnej treści, a także Andrzej Ziemiański, którego „Siedem schodów” jest żenująco infantylne i – mówiąc delikatnie – niemądre.
Jak na antologię złożoną z tekstów pisanych na specjalne zamówienie, i to przez literackich wyjadaczy, wyszło więc tak sobie.
koniec
21 marca 2019

Komentarze

21 III 2019   21:18:07

50% powinno być za samą okładkę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Kiedy dom staje się pułapką
[Awaria - recenzja]

Marcin Mroziuk

26 IV 2019

W „Awarii” Joanna Wachowiak z jednej strony zwraca uwagę na uzależnienie młodego pokolenia od wszelakich urządzeń elektronicznych, z drugiej uświadamia dzieciom, jak ważna jest możliwość polegania na najbliższych i zgodna współpraca w obliczu zagrożenia. Najważniejsze jest jednak to, że ta rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości historia potrafi wciągnąć czytelników bez reszty.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[„Kryptonim «Frankenstein»” - recenzja]

Sebastian Chosiński

24 IV 2019

Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

więcej »

Magia i ekologia [„Zula i rozgniewany las” - recenzja]
Marcin Mroziuk

23 IV 2019

Wielbiciele cyklu Nataszy Sochy zdążyli się już przyzwyczaić, że w Poziomkowie zawsze dzieje się coś niezwykłego. Również w „Zuli i rozgniewanym lesie” nie zabraknie zapierających dech przygód z udziałem czarownic (wśród nich tytułowej bohaterki), chochlików i innych fantastycznych stworów, ale tym razem w fabule pojawi się też zupełnie nowa nuta.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Polska atomem liźnięta
— Jarosław Loretz

Nocne podsysanie
— Jarosław Loretz

Na kole podbiegunowym pasożyty znów żrą ludzi
— Jarosław Loretz

Warszawski spleen
— Jarosław Loretz

Archeologiczne wykopki
— Jarosław Loretz

Z kufy do Offa
— Jarosław Loretz

Galaktyczni seniorzy – postrach gwiazd
— Jarosław Loretz

Szczurza dieta
— Jarosław Loretz

Jechać aż do końca
— Jarosław Loretz

Josef Fritzl z wizytą w Ameryce
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.