Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Fenix Antologia: Zajdel 2018›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFenix Antologia: Zajdel 2018
Data wydania15 lutego 2019
Wydawca Gniazdo Światów
ISBN978-83-951671-4-0
FormatePub, Mobipocket
Cena
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zeszłoroczne zbiory
[„Fenix Antologia: Zajdel 2018” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Twórcy reaktywowanego „Fenixa” zdecydowali się wydać darmowego e-booka zawierającego opowiadania opublikowane w zeszłym roku na łamach tego czasopisma.

Beatrycze Nowicka

Zeszłoroczne zbiory
[„Fenix Antologia: Zajdel 2018” - recenzja]

Twórcy reaktywowanego „Fenixa” zdecydowali się wydać darmowego e-booka zawierającego opowiadania opublikowane w zeszłym roku na łamach tego czasopisma.

‹Fenix Antologia: Zajdel 2018›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFenix Antologia: Zajdel 2018
Data wydania15 lutego 2019
Wydawca Gniazdo Światów
ISBN978-83-951671-4-0
FormatePub, Mobipocket
Cena
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Posiadaczką czytnika e-booków zostałam stosunkowo niedawno, co pozwoliło mi przekonać się, że w odmętach sieci można znaleźć dużo darmowych czasopism i antologii. Jedną z nich jest właśnie „Fenix Antologia: Zajdel 2018”. Tytuł jest nieco mylący, gdyż pierwszym skojarzeniem są darmowe zbiorki opowiadań już do tej nagrody nominowanych, podczas gdy e-book zawiera teksty opublikowane w ubiegłorocznych numerach „Fenixa”, które dopiero mogą zostać wzięte pod uwagę podczas głosowania. Poza tą kwestią inicjatywę uważam za dobry pomysł – pozwala ona autorom dotrzeć do większej liczby czytelników, jest to też forma reklamy czasopisma. Zdziwił mnie jedynie fragment wstępu, w którym po uwadze na temat możliwych kontrowersji wokół zbiorku pojawia się zdanie: „na szczęście (…) prócz fandomu są jeszcze w tym kraju czytelnicy fantastyki”. Jeśli założyć węższą1) definicję, zgodnie z którą fandom to fani aktywni w klubach i na konwentach, już od dawna nie obracam się w tym środowisku, więc nie znam natury konfliktu, z jakiego zrodziło się to twierdzenie2). Nie brzmi ono w każdym razie zbyt fortunnie i nie wystawia dobrej opinii jego autorowi. Jednak to nie redaktorzy są tu ważni, a teksty, więc pora przejść do ich omawiania.
Zbiór zawiera trzynaście opowiadań jedenastu osób, z czego kilkoro to doświadczeni autorzy, a kolejnych kilku ma już za sobą debiut książkowy. Znalazło się tutaj miejsce na science fiction, fantasy, realizm magiczny, czy New Weird, więc nie można narzekać na brak różnorodności.
Tomik otwierają dwa opowiadania Pawła Ciećwierza. O ile stosunkowo krótkie „Mój aniele” uważam za tekst niezły, lecz nie wyróżniający się, tak następująca po nim „Straszna” jest moim ulubionym utworem w zbiorku. Nigdy nie byłam w Indonezji, więc nie mogę ocenić prawdziwości opisu realiów, a jedynie stwierdzić, że brzmi on wiarygodnie i odpowiednio egzotycznie. Czytając, można poczuć klimat odległych wysp, a sensacyjno-magiczna intryga została zgrabnie spleciona.
Przyjemną lekturę stanowi „Czarne i czarniejsze” Agnieszki Hałas, pozwalające raz jeszcze spotkać Krzyczącego w Ciemności. Z jednej strony, czytelnik dostaje swego rodzaju powtórkę z rozrywki, czyli historię realizacji przez utalentowanego żmija kolejnego zlecenia3), która niczym nie zaskoczy fana przygód ze świata Zmroczy, z drugiej zaś jest to przyzwoita rozrywka z nutką nostalgii. We „Wszystko już było” Rafała Cichowskiego można znaleźć podobne zalety i wady, co w jego powieści pt. „Pył Ziemi”. Do tych pierwszych zalicza się dobry styl i barwne pomysły, do drugich brak dyscypliny, pozwalającej okiełznać rozbuchaną wyobraźnię. Wskutek tego w pewnym momencie tekst się „rozjeżdża”, choć na pewno znajdą się czytelnicy, którzy uznają takie rozwiązanie za nietypowe i satysfakcjonujące.
„Autochton” Marty Sobieckiej mógłby być nieco dłuższy i zawierać bardziej rozbudowaną fabułę, bo choć opis świata wzbudza zainteresowanie czytelnika, akcja sprawia wrażenie dość pośpiesznie uciętej. W kilku miejscach przydałoby się także podszlifować styl. Jeszcze większy niedosyt i wrażenie niewykorzystanego potencjału pozostawia „Skimmo i kamień, który przemówił” Romualda Pawlaka. Nie twierdzę, że tak było naprawdę, ale opowiadanie sprawia wrażenie, jakby autor po latach wygrzebał pierwszy rozdział zarzuconej powieści i dopisał do niego krótkie zakończenie. Dobrze i intrygująco napisane zostało „Trzecie piętro” Tomasza Fijałkowskiego, choć końcowy zwrot fabularny znam już z szeregu innych tekstów.
Myślę, że nie będzie w tym przesady, jeśli napiszę, że Radek Rak jest jednym z najładniej piszących autorów młodszego pokolenia. „Czarne światy” stanowią swego rodzaju rozwinięcie miniatury opublikowanej kilka lat temu na Szortalu. Przyznam, że krótszy tekst zrobił na mnie większe wrażenie, jako bardziej skondensowany (a może po prostu jako pierwszy). Choć trzeba też napisać, że w dłuższej formie znalazło się miejsce na kilka świetnych scen i trafnych obserwacji. Temat trudny, realizacja przejmująca. Warto. Dla odmiany „Oswoić noc” jest pięknie napisaną baśnią, w której pojawiają się również postaci ze słowiańskiej mitologii. Choć przyznam, że wymowa tej historii budzi we mnie mieszane uczucia4).
„Reportaż z pierwszej misji statku rozpoznawczego F300” Dominiki Węcławek zwraca uwagę niezłym pomysłem na formę. Tyle że jest to raczej prolog dłuższej historii niż samodzielny tekst. Wedle informacji na sieci można znaleźć ciąg dalszy, więc „Reportaż…” służy bardziej jako „fragment promocyjny”. „Ostatnie zlecenie” Adama Pietrasiewicza byłoby o wiele lepsze, gdyby je skrócić, ponieważ miejscami sprawia wrażenie przegadanego. Nie do końca przekonuje mnie kreacja głównego bohatera. Zwraca w niej uwagę pewien dysonans, wywołany przez elementy, które zapewne miały dodać owej postaci barwności, a nie wpasowują się dobrze w całość.
„Wnetwstapienie” Jana Maszczyszyna (jedyny tekst, który miał swoją premierę wcześniej) faktycznie jest owocem wybujałej wyobraźni, jednak owoc ten upadł daleko poza granice mojego poczucia tego, co estetyczne. Dziwaczne stworzenia, mnóstwo wszelakich wydzielin i budzących obrzydzenie opisów. Nie podejmuję się oceny, podejrzewam, że znajdą się czytelnicy, których zaintryguje i tacy, których odrzuci.
O ostatnim opowiadaniu pt. „Wyspa okrutnych snów” nie będę pisać dużo po tym, jak niezadowolona z recenzji jej książki autorka kwieciście narzekała w komentarzach na niezrozumienie współczesnych. Pozwolę sobie tylko na cytat i niech każdy oceni, czy ten styl i sposób wplatania nawiązań literackich mu odpowiada: „a może to nie było Przekleństwo, tylko śniony przez dziesięciolecia sen wariata. Taki, który omotał więcej niż jeden umysł, rozplótł się i rozpełzł. Opowieść idioty, durna, wrzaskliwa i nic nie znacząca. A może to było czyjeś życzenie, czyjaś pustka, pustynia wypalonych pragnień, odbity w lustrze Torrenbergu mrok. Nie wiedziałem, ale niewiedza i wiedza, położone na przeciwnych szalach wagi, ważyłyby w tej chwili tyle samo.”
Warto podkreślić, że poniżej pewnego poziomu zaprezentowane teksty nie schodzą. Jeśli o mnie chodzi, lektura antologii nie zachęciła mnie może do kupowania czasopisma, ale uważam, że po sam zbiorek warto sięgnąć.
koniec
28 marca 2019
1) Piszę „węższą”, ponieważ spotkałam się także ze stwierdzeniem, że fandomem są wszyscy, którzy fantastykę czytują i lubią. Nie podejmuję się „fachowej” oceny trafności tychże definicji.
2) Choć pewne podejrzenia mam, zajrzawszy na stronę czasopisma, gdzie w jednym z artykułów wspomniano: „serię rozpoczęła aferka (…) o wytyczne i rady dla nadsyłających teksty.” To, że owa, jak ją określa autor, „aferka” wybuchła mnie osobiście nie dziwi, gdyż niedługo po reaktywacji „Fenixa” zajrzałam na stronę z wyżej wspomnianymi wytycznymi, gdzie przeczytałam: „Wyślij tekst i NIE PYTAJ o jego losy. Przyjmij, że powędrował wprost do spamu” (w dniu, w którym piszę tę recenzję, czyli 22.03.2019, wciąż można je znaleźć na stronie). Takie podejście do osób zainteresowanych wysłaniem swojego opowiadania uznałam za niesmaczne. Choć wygląda na to, że autor owego stwierdzenia nie ma sobie nic do zarzucenia, skoro odniósł się do kontrowersji w taki oto sposób: „Okrzyknięto je [tzn. wytyczne] objawem chamstwa i prymitywizmu, a ich autora (czyli mnie) odsądzono od czci i wiary. Niezdolni do spłodzenia dwóch zdań na krzyż impotenci zadeklarowali, że oni nic nigdy Fenixowi nie przyślą” (całość artykułu tutaj)
3) Brune Kaere dorabia sobie jako mag do wynajęcia. W „Między Otchłanią a morzem” na opisie wypełniania zlecenia zostały oparte dwa teksty z dziewięciu, a w trzecim kolejne płatne zadanie stanowiło jedynie punkt wyjścia (podstawiony zleceniodawca miał za zadanie wciągnąć żmija w pułapkę). Tymczasem z dwóch najnowszych tekstów, na jakie miałam okazję trafić, oba wpisują się w ten schemat.
4) Wyjaśniam w przypisie, bo nie chciałam zdradzać zakończenia w samym tekście recenzji. W znanych mi ludowych opowieściach, w których mężczyzna zmusza kobietę-magiczną istotę (np. selkie) do pozostania z nim, rzecz kończy się jednak powrotem bohaterki do „swojego świata”. Czasem czytelnik rozumie desperację zakochanego mężczyzny i żal mu, ale jakaś głębsza prawda w tym jest. Tymczasem u Raka myśliwy – faktycznie zniechęcony długotrwałym oczekiwaniem na względy driady, która w dodatku hasa po lesie nago, nieświadoma tego, że wzbudza w człowieku trudne do opanowania pożądanie – pęta ją zaklęciem. Po kilku miesiącach regularnego gwałcenia leśnej panny bohater odczuwa wyrzuty sumienia i wyznaje jej prawdę, tłumacząc się, że sięgnął po magię z wielkiej miłości do kobiety, na co driada z radością mu wszystko wybacza, ponieważ jest z nim w ciąży, po czym uprawiają namiętny seks. Specjalnie o tym wspominam, ponieważ istnieje szansa, że autor to przeczyta – a nie sądzę, by pisząc, był w pełni świadomy wymowy. Sądzę, że z perspektywy kobiety czyta się tę historię jednak nieco inaczej. Miesiące zniewolenia i wykorzystywania seksualnego to jednak nie jest coś, nad czym można od tak przejść do porządku dziennego, „bo przecież on bardzo kocha”.

Komentarze

1 2 »
28 III 2019   15:05:09

@Przypisy, punkt 4- widocznie autorowi coś się w uszy obiło o syndromie sztokholmskim i myślał, że to działa jakoś w tym stylu. Informacje o wieloletnich uwięzionych, które nawet po dziesiątkach lat uciekają, musiały go ominąć.
Punkt 2 - ciekawe, czy ogół korespondecji czytelniczej też ląduje w w/w części skrzynki redakcyjnej.

Ogólnie zabieram się do nowego Fenixa jak pies do jeża, między innymi ze względu na podejście redakcji do czytelników- to raz. Drugi powód to dostępność owego czasopisma- szukałem w różnych sieciach z prasą i księgarskich, jakoś nie mogę dostać, a ze względu na jakość usług PP w mojej okolicy wolę nie zamawiać prenumeraty.
Może lektura owego zbiorku przekona mnie do kupna.
PS- mieszkam w naszej ukochanej sztolicy, a prędzej znalazłem Smokopolitan :-)

28 III 2019   16:27:10

@ przypis czwarty - kiedy właśnie to opowiadanie to taka ładna (stylistycznie) baśń, nie podejrzewam autora o takie inspiracje, raczej o to, że chciał pokazać, jak to się nie dogadała para bohaterów tegoż romansu, a facet był zdesperowany, to się do magii uciekł. Można też zastanawiać się, czy mroczny mentor (TM), który go zaklęcia nauczył, nie zmodyfikował przypadkiem czaru tak, by uwięzić w nim niejako oboje kochanków, którym ów mentor źle życzył.
Driada wcześniej myśliwego kochała, no ale po czymś takim, to jednak nie wyobrażam sobie przejścia do porządku dziennego z sytuacją po jednej rozmowie.

Się zastanawiam, czy ja już nie jestem politpoprawnie przewrażliwiona... ale jakoś mnie to zdziwiło, takie rozwiązanie. Zresztą autor pisze np. że driada zniewolona zaklęciem płakała po swojej nocy poślubnej i ogólnie była nieszczęśliwa potem.

@ kupno czasopisma
Mnie też zniechęcił stosunek do autorów i dystrybucja, gdy Fenix zaczął się pojawiać, to nie widziałam w normalnych kioskach/księgarniach, a jak by się chciało zamawiać od wydawcy, to dochodziło sporo za przesyłkę, więc się nie opłacało.

Jeśli poziom publicystyki jest taki, jak w tymże tekście o uwagach do autorów, to ja podziękuję za takie artykuły.

BTW - Smoko przeczytałam w wersji cyfrowej, jest naprawdę fajny, mam nadzieję, że nie zarzucą wydawania go, bo jak widzę, to nastąpiła dłuższa przerwa od ostatniego numeru

28 III 2019   19:01:45

Poziom publicystyki odredakcyjnej w pierwszych dwóch numerach był zbliżony do tekstu o uwagach do autorów, więc następnych numerów już nie kupiłem.

28 III 2019   22:16:00

@Wojciech

Dzięki za dodatkowe ostrzeżenie.

28 III 2019   22:57:00

@Beatrycze @Wojciech

Trochę trudno się dziwić, skoro za sterami stoi człowiek, który pisać nie powinien i w dodatku pozycjonuje się o wiele za wysoko. Druga, chyba większa bolączka czasopisma, to prowadzący (K.S.), który choć często ma problemy z rozumieniem świata, uważa, że pożarł wszelkie rozumy...

29 III 2019   14:24:22

Smoko również pierwotnie przeczytałem w wersji cyfrowej, na papierową natknąłem się przypadkiem na gindie.pl oraz w jakiejś księgarni, poszukując czegoś konkurencyjnego do NF (wiadomo, kto chleb je z jednego pieca potem innego jeść nie chce i głodem przymiera).

29 III 2019   20:55:29

@Micz
Czy K.S. to ten słynny tłumacz, który nie potrafi tłumaczyć? Jeśli tak, to wiele wyjaśnia.

29 III 2019   22:55:50

@zyx

zgadza się. To teraz lepiej, on i tak tłumaczy lepiej, niż rednacz Fenka pisze...

11 IV 2019   08:30:37

@Beatrycze

Będąc poniekąd wywołany do tablicy, odpowiadam :-)

"Oswoić noc" to bardzo stare opowiadanie, napisane dobrą dekadę temu na konkurs na fanfik tolkienowski w celu wygrania pewnej książki. Książka była droga i łatwiej było mi napisać opowiadanie niż znaleźć na nią pieniądze. Potem tekst poprawiłem, wyciąłem wszystko co tolkienowskie, i wrzuciłem w odmęty internetu. Krzysztof Sokołowski wygrzebał go gdzieś i zapytał, czy może iść w Feniksie. Było mi wszystko jedno, bo Feniks i tak nie płacił, a "Oswoić noc" to stary tekst, który spełnił swoją rolę i nie miałem już dla niego innego zastosowania. Pewnie do tej pory można go przeczytać na fantastyka.pl .

Trudno mi się odnieść do tego, co napisałem w wieku dwudziestu lat, prócz tego, że spotkałem kobiety (i mężczyzn), którzy reagowali jak Vesna, i że większość relacji damsko-męskich ma w sobie coś niezdrowego. Możliwe, że chodziło mi raczej o to, że Szalej mógł wszystko osiągnąć bez uciekania się do czarów, gdyby okazał więcej cierpliwości i wyczucia, ale wydawało mu się, że jak pójdzie na skróty, to będzie lepiej. Ale nie pamiętam zbyt dobrze, pisałem dawno temu i to były takie "początki lotnictwa". Nauczka dla mnie, by nie pokazywać światu dwupłatowców w czasach dreamlinerów.

Pozdrawiam serdecznie,

RR

11 IV 2019   13:09:38

Mnie nie chodziło o to, że to złe opowiadanie, po prostu jednak mnie to rozwiązanie fabularne nieco odstręczyło (to nie do końca jest dobre słowo, raczej myśl, że na miejscu bohaterki, to bym się już brzydziła tego faceta, nawet jeśli biedak istotnie kochał).

Oczywiście rozumiem, że chodziło o to, że się nie dogadali i stąd całe przykre zamieszanie.

"większość relacji damsko-męskich ma w sobie coś niezdrowego" - a to smutna konkluzja, ja aż takiego wrażenia nie mam (chyba to dobrze dla mnie ;P)

A - i przeróbka z "Tolkienowskiego" na słowiańskie pomogła, bo inaczej to by było jednak bardziej zmontwanie motywów z Silmarillionu plus seks, a tak - ma to własny wyraz.

Pozdrawiam również!
Beata

1 2 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Groza na rajskich wyspach
Anna Nieznaj

17 VI 2019

Upał, roznegliżowane dziewczęta, ocean, egzotyczne pieśni i potrawy, malaria, trąd, muchy, demony z Otchłani. Czyli „Śpiew potępionych”, czwarta odsłona „Teatru węży”, cyklu Agnieszki Hałas o czarnym magu zwanym Krzyczącym w Ciemności – w całkowicie zaskakujących dekoracjach.

więcej »

Zatrzymać koło
Beatrycze Nowicka

16 VI 2019

„Koło Osheim”, czyli zwieńczenie „Wojny Czerwonej Królowej” nie powinno rozczarować czytelników, którzy zdążyli polubić trylogię o księciu Jalanie.

więcej »

Obraz niezdecydowania
Jarosław Loretz

15 VI 2019

„Malowidło” Grzegorza Gajka próbuje uwieść czytelnika klasyczną opowieścią grozy o opętanym portrecie młodego dżentelmena. Niestety, i do klasyki daleko, i do opętania nie tędy droga.

więcej »

Polecamy

Dwadzieścia sroczych ogonów

Na rubieżach rzeczywistości:

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Zatrzymać koło
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Belorii
— Beatrycze Nowicka

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Smoki wiecznie żywe
— Beatrycze Nowicka

Sernik bez rodzynek
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne rozmaitości
— Beatrycze Nowicka

Krok wstecz
— Beatrycze Nowicka

Gdzie magiczny miecz wibruje
— Beatrycze Nowicka

Dla tych, co stęsknili się za wiedźmą
— Beatrycze Nowicka

Pierwszy kontakt w pięciu odsłonach
— Beatrycze Nowicka

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.