Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Stuart Turton
‹Siedem śmierci Evelyn Hardcastle›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiedem śmierci Evelyn Hardcastle
Tytuł oryginalnyThe Seven Deaths of Evelyn Hardcastle
Data wydania27 lutego 2019
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Albatros
ISBN978-83-8125-474-8
Format544s. 150×210mm; oprawa twarda
Cena42,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Początek nowego trendu?

Esensja.pl
Esensja.pl
„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to kryminał składający hołd dawnym mistrzom gatunku, ale pod wieloma względami nowatorski.

Joanna Kapica-Curzytek

Początek nowego trendu?

„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to kryminał składający hołd dawnym mistrzom gatunku, ale pod wieloma względami nowatorski.

Stuart Turton
‹Siedem śmierci Evelyn Hardcastle›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiedem śmierci Evelyn Hardcastle
Tytuł oryginalnyThe Seven Deaths of Evelyn Hardcastle
Data wydania27 lutego 2019
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Albatros
ISBN978-83-8125-474-8
Format544s. 150×210mm; oprawa twarda
Cena42,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wydawca zachwala na czwartej stronie okładki, że jest to „Agatha Christie, która triumfalnie wkroczyła w XXI wiek”. Rzeczywiście, powieść mocno nawiązuje do brytyjskiej królowej kryminału: jest sporo podobieństw jeśli chodzi o scenerię i dobór bohaterów. Pewna grupa ludzi, wywodzących się z klasy wyższej, znajduje się w jednym, odizolowanym miejscu (bogata rezydencja na uboczu), gdzie dojdzie do morderstw. Także zakończenie powieści jest bardzo, ale to bardzo w stylu Agathy Christie.
W skrócie i bez zdradzania zbyt wielu szczegółów można napisać, że państwo Hardcastle zorganizowali w swojej rezydencji przyjęcie, dokładnie w dziewiętnastą rocznicę śmierci ich siedmioletniego syna Thomasa. Zaprosili na nie te same osoby, które wtedy były w tym miejscu. Okazuje się, że i teraz po latach „w powietrzu” wisi zapowiedź kolejnej śmierci w rodzinie – tym razem chodzi o młodą Evelyn Hardcastle.
Podczas lektury „Siedmiu śmierci Evelyn Hardcastle” czytelnicy podzielą się zapewne na dwa obozy. Będą entuzjaści przyjętych przez autora rozwiązań, zachwyceni jego nowatorstwem, kończący lekturę z wypiekami na twarzy i żalem, że to już koniec. Będą też i tacy, dla których tego „nowego” w książce będzie za dużo, przeczołgają się do końca zdezorientowani, przytłoczeni nadmiarem szczegółów, zniechęceni stale zmieniającymi się danymi, wikłającą się ponad miarę akcją. Trzeba tu zwrócić uwagę, że kwestia wyjaśnienia „kto zabił” okaże się drugorzędna. To trochę jak w „Miasteczku Twin Peaks”, ale z zachowaniem proporcji: nie ma tu aż takiej głębi psychologicznej i obyczajowej.
Przystąpienie do czytania „Siedmiu śmierci Evelyn Hardcastle” bardzo mi przypomina wejście do gabinetu krzywych luster, które zniekształcają to, co widzimy. Do tego jeszcze sufit i podłoga stale zmieniają swoje miejsce, nie ma stałych punktów zaczepienia, żaden kąt nie jest prosty, nic nie wiadomo na pewno. Narracja autora jest nieliniowa, pogmatwana i przypomina uczestnictwo w grze komputerowej: bohater wcielając się kolejno w poszczególne osoby obecne w rezydencji próbuje odwrócić zapowiadany bieg zdarzeń. Z tych strzępków i kawałeczków rozmieszczonych między wierszami informacji czytelnik musi sam próbować odtworzyć kolejność i przebieg zdarzeń. To, jak wspomniałam wcześniej, jednych zachwyci, a drugich – zamęczy. Uprzedzę tylko, że książka wymaga wielkiej uwagi i cierpliwości, nie jest lekturą „na dwa wieczory”.
Kryminał jest nietypowy także pod tym względem, że w odróżnieniu od klasyki gatunku, nie wkracza tu ani panna Marple, ani Hercules Poirot. Nie szkodzi, Stuart Turton drobiazgowo i skrzętnie przemyślał każdy szczegół akcji. I widać, że na niej się skupił, bo bohaterowie książki są raczej wtórni, dwuwymiarowi i mało wyraziści. Chcąc dorównać Agacie Christie, nad tym trzeba jeszcze popracować. Mogło być lepiej – tym bardziej, że każde z ośmiu wcieleń prowadzi narrację w pierwszej osobie.
„Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to powieść dla tych, którym znudziły się ograne schematy znanych już gatunków powieści i poszukują w nich nowych rozwiązań. Czy będzie to początek nowego trendu w literaturze popularnej i czy doczekamy się naśladowców, podobnie łamiących granice konwencji? Książka Stuarta Turtona została nagrodzona wyróżnieniem „Costa First Novel Award” za debiut prozatorski. Jaki będzie ciąg dalszy, będzie zależało od tego, których czytelników będzie więcej: zachwyconych czy zniechęconych.
koniec
3 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Kiedy dom staje się pułapką
[Awaria - recenzja]

Marcin Mroziuk

26 IV 2019

W „Awarii” Joanna Wachowiak z jednej strony zwraca uwagę na uzależnienie młodego pokolenia od wszelakich urządzeń elektronicznych, z drugiej uświadamia dzieciom, jak ważna jest możliwość polegania na najbliższych i zgodna współpraca w obliczu zagrożenia. Najważniejsze jest jednak to, że ta rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości historia potrafi wciągnąć czytelników bez reszty.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[„Kryptonim «Frankenstein»” - recenzja]

Sebastian Chosiński

24 IV 2019

Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

więcej »

Magia i ekologia [„Zula i rozgniewany las” - recenzja]
Marcin Mroziuk

23 IV 2019

Wielbiciele cyklu Nataszy Sochy zdążyli się już przyzwyczaić, że w Poziomkowie zawsze dzieje się coś niezwykłego. Również w „Zuli i rozgniewanym lesie” nie zabraknie zapierających dech przygód z udziałem czarownic (wśród nich tytułowej bohaterki), chochlików i innych fantastycznych stworów, ale tym razem w fabule pojawi się też zupełnie nowa nuta.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

To co prawdziwe [Pierwsza osoba - recenzja]
— Joanna Kapica-Curzytek

Zakochani i buntownicy
— Joanna Kapica-Curzytek

Pani detektyw Delicado
— Joanna Kapica-Curzytek

Nieuchronność i wieczność
— Joanna Kapica-Curzytek

Kalectwo bez cudzysłowu
— Joanna Kapica-Curzytek

Bez tajników
— Joanna Kapica-Curzytek

Uważaj, o czym marzysz
— Joanna Kapica-Curzytek

Syria w XXI wieku
— Joanna Kapica-Curzytek

Smutek spełnionych baśni
— Joanna Kapica-Curzytek

Rozum jak różowe okulary
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.