Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Dukaj
‹W kraju niewiernych›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW kraju niewiernych
Data wydaniasierpień 2000
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-141-0
Format538s.
Cena33,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Taktyka spalonej ziemi
[Jacek Dukaj „W kraju niewiernych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oczywiście zastrzeżenia do formy nie powinny zniechęcać do lektury, bo pisarstwo Jacka Dukaja to dawka twardej fantastyki o jakości na najwyższym światowym poziomie. Siła wizji, spiętrzone pomysły, prześwietlone do cna idee, zaskakujące wnioski - czytelnik znajdzie to wszystko we "W kraju niewiernych". To literatura pomysłu, bez taryfy ulgowej, często złożona i trudna w odbiorze, gwarantująca jednak i tajemnicę, i konsekwencję w wyciąganiu wniosków, i poszerzenie horyzontów, tak technologicznych, jak i psychologicznych czy teologicznych. Jeżeli czytelniku lubisz hard sf, po "W kraju niewiernych" powinieneś sięgnąć bezwzględnie.

Grzegorz Wiśniewski

Taktyka spalonej ziemi
[Jacek Dukaj „W kraju niewiernych” - recenzja]

Oczywiście zastrzeżenia do formy nie powinny zniechęcać do lektury, bo pisarstwo Jacka Dukaja to dawka twardej fantastyki o jakości na najwyższym światowym poziomie. Siła wizji, spiętrzone pomysły, prześwietlone do cna idee, zaskakujące wnioski - czytelnik znajdzie to wszystko we "W kraju niewiernych". To literatura pomysłu, bez taryfy ulgowej, często złożona i trudna w odbiorze, gwarantująca jednak i tajemnicę, i konsekwencję w wyciąganiu wniosków, i poszerzenie horyzontów, tak technologicznych, jak i psychologicznych czy teologicznych. Jeżeli czytelniku lubisz hard sf, po "W kraju niewiernych" powinieneś sięgnąć bezwzględnie.

Jacek Dukaj
‹W kraju niewiernych›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW kraju niewiernych
Data wydaniasierpień 2000
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-141-0
Format538s.
Cena33,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Z żalem należy stwierdzić, że antologie opowiadań sf nie ukazują się już tak często jak kiedyś. Z łezką w oku wspomina człowiek nie tak dawne premiery kolejnych "Wizji alternatywnych", "Czarnej mszy", "Trzynastu kotów" - o licznych publikacjach antologii zagranicznych nie wspominając. Wypromowanie i sprzedanie zbioru opowiadań nie jest widać na naszym, pogrążonym w chaosie, księgarskim rynku manewrem łatwym do przeprowadzenia. Czytelnik jakby odwykł od takiej formuły, odzwyczaił się od jej kupowania i konsumpcji. Poniekąd trudno się dziwić, bo niełatwo jest antologiom funkcjonować w próżni - logika podpowiada, że czytelnik powinien być przyzwyczajany do ich istnienia dzięki publikacjom tekstów wcześniej wydrukowanych w prasie branżowej. Takie wsparcie na dzień dzisiejszy wydaje się jednak nieosiągalne, bo jednego pisma na podobny eksperyment nie stać, drugie zaś nie miałoby chyba czego wybrać spośród publikowanej mizerii.
Tym bardziej cieszy fakt, że taki stan rzeczy nie odstraszył wszystkich wydawców. Ostatnio ukazały się dwa istotne i ciekawe zbiory opowiadań: w wydawnictwie Prószyński i S-ka "Robimy rewolucję" - zawierający teksty autorów związanych ze znaną grupą twórczą "Trust" - oraz w wydawnictwie SuperNowa antologia opowiadań Jacka Dukaja "W kraju niewiernych". Zainteresowanie pojawieniem się antologii SuperNowej było początkowo niewielkie, ponieważ wielu czytelników liczyło na po wielokroć oczekiwane wydanie "Czarnych oceanów". Najwyraźniej jednak coś istotnego stanęło na przeszkodzie i najpierw ukazało się drukiem "W kraju niewiernych".
Antologia to poniekąd nie do końca oryginalna, jako że trzy z publikowanych w niej tekstów znane są z w wcześniejszych wydań ("Iacte", "Ziemia Chrystusa" z "Wizji alternatywnych" oraz Irrehaare z publikacji w "Nowej Fantastyce) a dwa z publikacji internetowych (Ruch Generała i Katedra). Nie jest to jednak bynajmniej wada. Po pierwsze dostęp do dawnych wydań jest raczej trudny, po drugie wszystkie te teksty nieźle pasują do wytyczonej linii tematycznej antologii, po trzecie są bardzo wysokiej jakości. Tak naprawdę, wbrew temu co sugeruje tytuł, kolejne utwory wcale nie dryfują nadmiernie po teologicznych odmętach. Owszem, o religii i Bogu jest sporo, ale każde z opowiadań traktuje temat zupełnie inaczej i niepodobna chyba wskazać wśród nich dwóch podobnych.
Na początek mocne uderzenie, Ruch generała, tekst technofantasy - ale jaki! Jego przemyślany sztafaż imponuje, a formułowany w puencie wniosek stawia jakościowo wyżej od całej półki książek Andre Norton i dwóch półek Roberta Jordana. Hrabia Żarny z Warzhadów to postać nietuzinkowa - nie tylko jak na fantasy - a do tego nieprawdopodobnie wręcz potężna. Kudy do niego rozmaitym Sauronom i Darthom Vaderom! Żarny obarczony jest jednak całkiem ludzkimi słabościami, a raczej obsesjami, które poddają w wątpliwość etyczną jakość jego paraboskiej mocy. Cała ta historia okraszona jest nieprawdopodobnym bogactwem pomysłowych elementów, wydedukowanych z zachowaniem żelaznej - acz hipotetycznej - logiki. Czysty ekstrakt.
Następna jest "Iacte", znana już wcześniej z "Wizji alternatywnych" Wojtka Sedeńki. To ostro nakreślona opowieść o losach wyprawy do gwiazd, zakończonej niepowodzeniem z zupełnie zaskakujących przyczyn. Bohaterowie stykają się z Grotami Snów, obcymi artefaktami o nadnaturalnych możliwościach. Ich istnienie komplikuje sytuację w sposób niespodziewany, dostarcza postaciom dylematów Stwórcy, podpowiadając, że człowiek nie bardzo jest w stanie im podołać. Po "Iacte" widać, że jest to tekst starszy, stworzony przez twórcę młodszego i mniej zaawansowanego. Osobiście jako całość, podoba mi się najmniej ze wszystkich tekstów Jacka Dukaja. Mimo wielu pobudzających wyobraźnię elementów, kompozycyjnie kuleje, nie trzyma rytmu. Nie ujmuje to tekstowi wartości, ale wyróżnia go niekorzystnie na tle pozostałych.
Tekst Irrehaare, opublikowany ongiś w "Nowej Fantastyce", nadal zachował mnóstwo uroku. Relacjonuje perypetie dotkniętego amnezją Adriana, zamkniętego w świecie, w którym teoretycznie wszystko jest możliwe. Los prowadzi go ku decydującemu - i to właściwie o najbardziej kluczowej sprawie - wydarzeniu. Wbrew rozpowszechnionym opiniom Irrehaare raczej niewiele ma wspólnego z klasycznym cyberpunkiem. Owszem, korzysta z niektórych jego elementów, lecz większa część tekstu jest pomysłową wariacją na temat gier i rzeczywistości wirtualnej, bynajmniej nie spłyconą w warstwie problemowej. Odsłonięta w końcówce puenta - rola Adriana w dziejach komputerowego uniwersum - podnosi wartość tekstu bardzo wysoko.
W Muchobójcy akcja dzieje się w świecie, w którym ludzkość posiadła podarowaną przez nieznanych Obcych umiejętność teleportacji - czy raczej transferu w przestrzeni poprzez wyższe wymiary. Wiążące się z tą umiejętnością reakcje społeczne brutalnie zmieniają świat, rozpętując wojnę na pierwszej odkrytej, nadającej się do zamieszkania planecie. Jednak problemem nie jest tym razem to, co rodzaj ludzki sam może sobie zrobić. Problemem jest to, co go może spotkać między gwiazdami. W Muchobójcy, oprócz sporej dozy suspensu, uwagę przyciąga głównie szczegółowa wizja świata odmienionego jednym jedynym faktem - umiejętnością podróży do gwiazd. Obserwacja procesu zdobywania kosmosu z pozycji pioniera oraz decydenta, pokazanie oryginalnych koncepcji obcych światów - to niezaprzeczalne zalety tekstu, mimo jego fabularnej stylizacji na fantastykę złotego wieku (co w końcu też nie jest wadą).
Ziemia Chrystusa jak dotąd jest w mojej opinii jednym z lepszych horrorów - no, powiedzmy, że horrorów społecznych. W tekście nie ma żadnego straszydła, autor nie sili się na budowanie atmosfery grozy, bo i nie to było jego głównym celem. Ziemia Chrystusa traktuje o światach alternatywnych i aspektach, jakie niesie ze sobą umożliwienie przemieszczania się między nimi. Homo sapiens, odkrywszy sposób pozwalający na podobne wyprawy, kontaktuje się z alternatywnymi rzeczywistościami według sprawdzonego algorytmu - a mianowicie poprzez podbój. Wszystko wydaje się pod kontrolą, aż do chwili natrafienia na rzeczywistość całkowicie odmienną od wszystkich napotkanych poprzednio. Początkowy rozbieg opowiadania, kiedy to czytelnikowi prezentowany jest opis świata przedstawionego, mógłby być wprawdzie o połowę krótszy, ale wszelkie wady wynagradza puenta. Pokazuje mistrzowsko zarysowany świat, który powinien być rajem na ziemi, gdy tymczasem zionie tak przeraźliwą odmiennością, że Lovecraft pod rękę z Cthulhu mogą się schować pod szafę.
Zupełnie unikalne - nawet jak na ten zbiór - jest opowiadanie Katedra. Miejscami przypomina najlepsze kosmiczne dokonania Stanisława Lema, tyle, że jest lepsze i daleko bardziej mistyczne. Historia księdza Lavone, wizytującego unikalną, wyhodowaną z nanozarodników Katedrę na Izmiraidach, wewnątrzsystemowym roju meteorów, jest piękna urodą świetnie przygotowanego naukowo pomysłu, zręcznie poprowadzonej tajemnicy, z rozmachem opisanej przestrzeni kosmicznej. Sporo w tym tekście technologicznego uroku, sporo intrygujących wizji, wiele umiejętnego podrażniania ciekawości. To po prostu chce się czytać.
Medjugorie to historia o lotnej grupie najemników, odwiedzającej rozmaite ponure miejsca na całym globie, poszukujących ni mniej, ni więcej tylko objawienia. Barwna galeria postaci, sceneria nie gorsza od tej ze wspomnień Mike′a Hoare′a, opisy niekiedy niemile wręcz plastyczne. Autor intryguje pytaniami z pogranicza biologii, technologii i teologii - jednak nawet w ostatniej chwili nie odważa się na nie kategorycznie odpowiedzieć.
Zamyka zbiorek złożony z trzech części tekst In partibus infidelium, ilustrujący trzy postkosmiczne epoki głoszenia dobrej nowiny - pierwszą ksenoewangelizację, pierwsze ksenokonklawe i pierwszą ksenoschizmę. Mimo krótkiej formy i zasadniczo pytającego charakteru poszczególnych części - i tutaj czytelnik może liczyć na konkretną, przemyślaną wizję świata, pełną olśniewających wynalazków i nieoczekiwanych patentów. Ostateczne potwierdzenie wysokiego poziomu całego zbioru opowiadań.
Rzecz cała zaczyna się z impetem - zarówno pierwsze opowiadanie, jak i cały zbiór - i Jacek Dukaj jasno daje do zrozumienia, co uważa za właściwą taktykę pisarską. Jest to mianowicie taktyka spalonej ziemi, z punktu widzenia czytelnika najwłaściwsza, z punktu widzenia pisarza niekoniecznie. Na karty opowieści przelane zostają wyłącznie bardzo przemyślne, dopracowane pomysły i gadżety, starannie nakreślone zostają motywy bohaterów, rację bytu mają tylko elementy ze znakiem jakości Q. I jest ich mnóstwo. Za każdym kolejnym razem lektura dowolnego z tekstów olśniewa rzeczami, które przeoczyło się z przesytu wcześniej.
Jacek Dukaj bez zmrużenia oka robi to, na co nie poważyłby się chyba żaden zachodni autor - rozpoczyna temat, ekstrapoluje go, opisuje, przeprowadza fabułę szpikując ją setkami uwag i zmyślnych, zaskakujących czytelnika swoją logiką projekcji, potem wypruwa z przygotowanych założeń co się da, wywala na nice, pokazując najważniejsze, najistotniejsze wnioski - i zamyka sprawę. Prezentacja świata jest tak kompletna, bogata i przemyślana, że nikt więcej na poruszonym temacie nie zdoła się pożywić, nie da rady wyciągnąć zeń więcej, niż zostało to zrobione za pierwszym razem. Może da się osadzić jakąś głupiutką fabułkę, zarobić parę groszy na dopisaniu kontynuacji zamkniętego dzieła mistrza - ale raz ustawionego przez Jacka Dukaja pułapu przeskoczyć się nie da. Pocieszające, że nadal są na świecie ludzie tworzący tą metodą. Jak przypuszczam koledzy po piórze mogą jednak mieć pewne uwagi. Osobnik, który jednym krótkim opowiadaniem potrafi odesłać do lamusa rozbudowane pomysły na pięcioksiąg - bywa chwilami irytujący :-).
Martwi mnie tylko jedna rzecz. Twarda fantastyka, którą to Jacek Dukaj tworzy w tak brawurowy sposób, wymaga od czytelnika pewnej podstawowej wiedzy. I jest to raczej wiedza bardziej rozbudowana od gołej umiejętności czytania. Dlatego dialogi i narracje "W kraju niewiernych" brzmią tak prawdziwie, są tak spójne a jednocześnie nie rozciągnięte ponad miarę. Dlatego ich starannie przygotowana forma tak ujmuje. Autor w naturalny sposób korzysta z rozbudowanego słownika twardej fantastyki, nie pochylając się nad każdym elementarnym pomysłem, nie wyjaśniając wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach. Poczynił po prostu założenie, że czytelnik posiada otwarty umysł i poradzi sobie z recepcją podawanej treści. Nie oznacza to wcale, że W KRAJU NIEWIERNYCH jest literaturą przepełnioną technologicznymi snobizmami - nie daje jednak gwarancji, że każdy umiejący czytać pojmie od razu wszystko. Z jednej strony jest to problem, z drugiej jednak doskonale oddaje trendy panujące wśród podobnych tekstów na świecie. Obserwując wydarzenia pisarskie za oceanem i będąc po lekturze utworów takich tuzów hard sf jak Greg Egan czy Gregory Benford, mogę śmiało powiedzieć, że także w ich książkach nie spotkałem się ze stosowaniem taryfy ulgowej dla czytelnika. "W kraju niewiernych" ma ponadto tę zaletę, że świetnie stymuluje ciekawość i może stanowić słuszny bodziec dla poszerzenia horyzontów. A z całą pewnością warto.
Treści antologii dorównuje jakością okładka - przygotowana przez Tomasza Bagińskiego, znanego z internetowych Stronic Dukaja. Prezentuje nowatorską, unikalną estetykę, jednocześnie zachowując kompozycję kolorystyczną, do jakiej seria SuperNowej przez lata nas przyzwyczajała i z która się kojarzy. W mojej opinii, niestety, okładki zamieszczane na kolejnych książkach po odejściu z wydawnictwa przeklinanego przez wielu Bogusława Polcha, prezentują sobą o wiele niższy poziom od prac tego ostatniego. Częstokroć, nie będąc same z siebie pracami złymi, po prostu kompozycyjnie i kolorystycznie nie pasowały do graficznego stylu serii, opierającego się na miękkich kolorach i niewielkich kontrastach. Czyżby okładka "W kraju niewiernych" wieszczyła powrót do źródeł?
Niemiłym zaskoczeniem są za to niedoróbki, których czytelnik nie spodziewałby się po wydawnictwie dotąd trzymającym w tej materii równy poziom. Nie są to błędy fatalne, godzące w jakość książki, niemniej dają się zauważyć. W "Irrehaare" imię jednej z postaci raz brzmi Aleks, a raz Alex. W Katedrze wiele fragmentów narracji kuleje pod względem redakcyjnym, jakby nie przeprowadzono ją tylko w niektórych miejscach, na chybił trafił. Inne zdumiewające szczegóły to publikacja na ostatniej stronie antologii zapowiedzi... antologii "W kraju niewiernych" Jacka Dukaja (!). Dziwi też reklama "Zbójeckiego gościńca" Anny Brzezińskiej, publikowana w chwili, gdy do rozpoczęcia sprzedaży tomu drugiego "Żmijowa harfa" pozostało ledwie kilka tygodni. Słowem techniczna strona przygotowania zaskakuje - miejmy nadzieję, że to jedynie efekty szybkiego przygotowywania książki Jacka Dukaja do druku.
Oczywiście zastrzeżenia do formy nie powinny zniechęcać do lektury, bo pisarstwo Jacka Dukaja to dawka twardej fantastyki o jakości na najwyższym światowym poziomie. Siła wizji, spiętrzone pomysły, prześwietlone do cna idee, zaskakujące wnioski - czytelnik znajdzie to wszystko we "W kraju niewiernych". To literatura pomysłu, bez taryfy ulgowej, często złożona i trudna w odbiorze, gwarantująca jednak i tajemnicę, i konsekwencję w wyciąganiu wniosków, i poszerzenie horyzontów, tak technologicznych, jak i psychologicznych czy teologicznych. Jeżeli czytelniku lubisz hard sf, po "W kraju niewiernych" powinieneś sięgnąć bezwzględnie. Jeżeli jesteś zwolennikiem fantasy i chciałbyś zacząć flirt z sf od czegoś najwyższej próby - po "W kraju niewiernych" powinieneś sięgnąć bezwzględnie. Jeżeli jesteś zwolennikiem fantasy i po żadne sf sięgać nie zamierzasz - już teraz przygotuj sobie alibi, bo któregoś dnia przyjdą do Ciebie wnuki i zapytają: "Słyszeliśmy, że miałeś kiedyś okazję przeczytać tę słynną antologię "W kraju niewiernych". I nie przeczytałeś. Dlaczego, na litość boską?"
koniec
1 października 2000

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zatrzymać koło
Beatrycze Nowicka

16 VI 2019

„Koło Osheim”, czyli zwieńczenie „Wojny Czerwonej Królowej” nie powinno rozczarować czytelników, którzy zdążyli polubić trylogię o księciu Jalanie.

więcej »

Obraz niezdecydowania
Jarosław Loretz

15 VI 2019

„Malowidło” Grzegorza Gajka próbuje uwieść czytelnika klasyczną opowieścią grozy o opętanym portrecie młodego dżentelmena. Niestety, i do klasyki daleko, i do opętania nie tędy droga.

więcej »

Wielkie lustro
Joanna Kapica-Curzytek

14 VI 2019

„Morze wewnętrzne” zalicza się do klasyki reportażu. Zawarty tu obraz prowincjonalnej Japonii z lat 60. XX wieku jest nostalgiczny i wyjątkowej urody.

więcej »

Polecamy

Dwadzieścia sroczych ogonów

Na rubieżach rzeczywistości:

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: My nie marzniemy
— Anna Nieznaj

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Człowiek przekraczający
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Z Pozycjonistami na Bubeków i Członków!
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Czarne chmury a la Lucas
— Grzegorz Wiśniewski

Konwent jak się patrzy
— Grzegorz Wiśniewski

Idzie ku lepszemu
— Grzegorz Wiśniewski

Klonowanie wyobraźni
— Grzegorz Wiśniewski

Przełom-off?
— Grzegorz Wiśniewski

Komiks 2001 w Polsce – dyskusja
— Artur Długosz, Marcin Herman, Paweł Nurzyński, Marcin Osuch, Grzegorz Wiśniewski

Konwent jak Konwent 20(0)01
— Grzegorz Wiśniewski

No Spirit Within
— Grzegorz Wiśniewski

Jak ubić debiutanta
— Grzegorz Wiśniewski

Byłe imperium od kuchni
— Grzegorz Wiśniewski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.