Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Przemysław Semczuk
‹Kryptonim „Frankenstein”›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKryptonim „Frankenstein”
Data wydania13 września 2017
Autor
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-4636-8
Format352s. 142×202mm
Cena39,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, non-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[Przemysław Semczuk „Kryptonim „Frankenstein”” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

Sebastian Chosiński

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[Przemysław Semczuk „Kryptonim „Frankenstein”” - recenzja]

Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

Przemysław Semczuk
‹Kryptonim „Frankenstein”›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKryptonim „Frankenstein”
Data wydania13 września 2017
Autor
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-4636-8
Format352s. 142×202mm
Cena39,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, non-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na pewno różnił się od innych seryjnych morderców epoki PRL-u. Chociaż nie miał wykształcenia wyższego ani nawet nigdy nie studiował (jak chociażby „Szatan z Piotrkowa”, czyli umieszczony obecnie, na podstawie tak zwanej „ustawy o bestiach” w ośrodku zamkniętym w Gostyninie Mariusz Trynkiewicz), był człowiekiem inteligentnym, chętnie sięgającym po książki, zwłaszcza historyczne i kryminalne. Mimo wad (nadużywanie alkoholu, introwersja), przez żonę postrzegany był jako kochający mąż i dobry ojciec dwojga dzieci. Tyle że małżonka nie znała jego drugiego oblicza – sadystycznego mordercy kobiet i dziewczynek, które zabijał z nienawiści, naznaczony urazem „wyhodowanym” jeszcze w dzieciństwie i spotęgowanym we wczesnej młodości. A przecież gdyby życie jego rodziców potoczyło się inaczej, mógłby być zwykłym chłopakiem, ciężko pracującym robotnikiem, a może – jak sam marzył – marynarzem żeglugi śródlądowej. Zamiast tego zapisał się w dziejach komunistycznej Polski jako jeden z najokrutniejszych „morderców z lubieżności”, niekiedy nazywanym „Wampirem z Bytowa”, to znów „Frankensteinem”.
Urodził się (w 1952 roku), dorastał i zabijał na Górnym Śląsku. Tym samym, który „wydał” rzekomego „Wampira z Zagłębia”, to jest Zdzisława Marchwickiego, oraz eksmilicjanta Mieczysława Zuba, ochrzczonego przez polujących na niego byłych kolegów z resortu „Fantomasem”. Rozszerzając terytorium działania, w jednym rzędzie z nimi można by jeszcze postawić Pawła Tuchlina, nazwanego „Skorpionem”, oraz upośledzonego umysłowo „Wampira z Bytowa”, czyli Leszka Pękalskiego, dzisiaj – podobnie jak Trynkiewicz – pensjonariusza ośrodka w Gostyninie. Ich opisane w książkach losy to również mroczne wycinki historii PRL-u lat 60., 70. i 80., z jednej strony fascynujące, ale i – nade wszystko! – przerażające. Wpisane w beznadzieję i szarość tamtych czasów. Dziennikarz i pisarz Przemysław Semczuk („Czarna wołga. Kryminalna historia PRL”) zajął się Joachimem Knychałą od razu po tym, jak skończył pisać o Marchwickim. Potem wziął na warsztat Karola Kota – „Wampira z Krakowa”.
A kto będzie następny? Może Bogdan Arnold – kolejny mieszkaniec Górnego Śląska – którego postać przewijała się już we wcześniejszych książkach i który obecny jest również w „Kryptonimie «Frankenstein»”. Jeśli oczywiście autor okaże się na tyle odporny, by znieść jeszcze jedną potężną porcję makabry… Spośród trzech pozycji Semczuka poświęconych seryjnym mordercom, ta o Knychale ma nieco inny charakter – przybrała formę opartej na faktach powieści dokumentalnej. Autor zrobił to świadomie, chcąc dotrzeć do szerszego grona czytelników. I to mu się zapewne udało. Wartko napisana, pozbawiona aparatu naukowego pozycja wciąga potoczystą narracją i podkreślającymi lokalny koloryt dialogami (częściowo zapisanymi w gwarze śląskiej). Do tego dochodzą – nieliczne, ale istotne – cytaty z oficjalnych dokumentów, artykułów prasowych, wreszcie ze wspomnień samego Knychały, który czekając na wyrok, postanowił – za namową śląskiego dziennikarza Edwarda (Eddy’ego) Kozaka – podzielić się ze światem swoją wizją wydarzeń. Wierzył, że choć tak wspomoże rodzinę. Kozak naopowiadał mu bowiem, że po wydaniu książki, gdy Achim nie będzie już żył, honorarium, jakie powinien otrzymać, trafi do Haliny Knychałowej i jej dzieci. Czy wdowa po seryjnym mordercy dostała choć złotówkę za „Pamiętniki wampira” (sygnowane nazwiskiem samego dziennikarza) – w książce Semczuka nie ma mowy.
„Kryptonim «Frankenstein»” daleki jest od klasycznej biografii. Nie znajdziemy w nim linearnego opisu zaledwie trzydziestotrzyletniego życia Joachima Knychały. Ale dotarłszy do końca, będziemy w stanie poukładać sobie chronologicznie najważniejsze zdarzenia. Od nieszczęśliwego dzieciństwa, bez ojca, za to z apodyktycznymi kobietami w domu, mającą skłonności do sadyzmu babką i często biorącą z niej przykład matką (Niemkami, które po drugiej wojnie światowej zdecydowały się pozostać w Polsce), poprzez próbę ułożenia sobie życia dzięki małżeństwu, aż do popełnianych od jesieni 1974 do maja 1982 roku zbrodni. Ile ich było? Oficjalnie pięć, ale najprawdopodobniej co najmniej kilka więcej. Nie licząc przy tym napadów, z których zaatakowane kobiety cudem uszły z życiem. Knychała nienawidził kobiet. Co wielokrotnie podkreślał, a Semczuk nie omieszkał wypunktować – było to związane z oskarżeniem go o udział w zbiorowym gwałcie; był już wtedy pełnoletni i poszedł do więzienia. Pobyt za kratkami miał go zmienić i pozbawić złudzeń co do natury kobiet. A może po prostu posłużył za usprawiedliwienie zbrodniczej natury, podkreślanej dodatkowo niezdrowym zainteresowaniem „dokonaniami” Zdzisława Marchwickiego.
Knychała także z wyglądu nie przypominał człowieka, z którego strony komukolwiek mogłoby grozić niebezpieczeństwo. Niestety, aby się o tym przekonać, trzeba „pogrzebać” w Internecie – w książce nie ma bowiem żadnych zdjęć ani skanów dokumentów. To spory mankament; autor nadrabia jednak plastycznymi obrazami codziennego życia na Śląsku – najpierw opływającego w dostatki (w epoce wczesnego Gierka), później, jak cały kraj, pogrążonego w kryzysie ekonomicznym. Tym groźniejszym, że potencjalnie zbuntowani przeciwko władzy górnicy mogliby stać się poważnym problemem społeczno-politycznym. Z tego też powodu na początku lat 80. śledztwo w sprawie „Frankensteina” nie posunęło się ani na krok do przodu. Milicja Obywatelska, zamiast ścigać przestępców, skupiała się na walce z „Solidarnością”. Tego wątku również Semczuk nie pomija, eksponując najważniejsze postaci zaangażowane w polowanie na mordercę, zwłaszcza (pod)porucznika Romana Hulę (przez pół roku będącego nawet, ale to już po upadku PRL-u, komendantem głównym Policji). Ba! na kartach „Kryptonimu…” pojawia się nawet, choć tym razem w kontekście mało bohaterskim, pułkownik (potem generał) Jerzy Gruba, szef specjalnej grupy operacyjnej „Anna”, która ścigała „Wampira z Zagłębia”.
Lektura książek Semczuka – nie tylko tej o Knychale, ale i pozostałych – przekonuje, jak ogromną rolę w podobnych śledztwach odgrywają przypadek i szczęście. I jak bardzo często negatywnie wpływa na nie niechlujstwo i brak skrupulatności, które przekładają się na śmierć kolejnych niewinnych osób. Pod tym względem PRL nie różnił się chyba znacząco od krajów Zachodu…
koniec
24 kwietnia 2019

Komentarze

25 IV 2019   18:50:11

“Wpisane w beznadzieję i szarość tamtych czasów.”
.
Ech, jak te styropiany się starają...
.
Dziwne tylko, że nic nie ma o ówczesnej nędzy:
“Czym mogę usprawiedliwić moje pokolenie? Tylko tym, że przed 1989 rokiem zarabialiśmy kilkanaście-kilkadziesiąt dolarów na miesiąc. Nie wierzycie? To spytajcie swoich rodziców i dziadków”

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Sernik bez rodzynek
Beatrycze Nowicka

24 V 2019

Drugi tom „Fantazmatów” zawiera kolejne dwadzieścia opowiadań rozmaitych autorów. Zabrakło w nim jednak utworów, które szczególnie zapadłyby mi w pamięć.

więcej »

Zbrodnia i baskijskie pinxtos
Joanna Kapica-Curzytek

23 V 2019

„Cisza białego miasta” to bardzo „skandynawski” w typie kryminał, którego akcja toczy się w Hiszpanii. Książka spełnia pokładane w niej oczekiwania, ale też nie wyróżnia się niczym ponadprzeciętnym.

więcej »

Mała Esensja: Na wakacje!
Joanna Kapica-Curzytek

22 V 2019

Spędzenie chociażby części lata za miastem to zawsze jest dobry pomysł. Tytułowa bohaterka książki ma okazję poznać realia wsi i jej mieszkańców. Spotkanie z nimi będzie też dla niej inspiracją do marzeń o przyszłym zawodzie. „Tola na wsi” pozwoli małym czytelnikom przeżyć niejedną przygodę!

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Szaleństwo Envera Hoxhy
— Sebastian Chosiński

Pisarz z wyrokiem
— Sebastian Chosiński

„Pan Mariusz” czy „Szatan z Piotrkowa”?
— Sebastian Chosiński

Kraj pod specjalnym nadzorem
— Sebastian Chosiński

Na tropie „Skorpiona”
— Sebastian Chosiński

Gorgonicha – najsłynniejsza zbrodniarka międzywojnia?
— Sebastian Chosiński

„Bezbarwny” zbrodniarz, „zwyczajny” dyktator
— Sebastian Chosiński

Armia została zgilotynowana
— Miłosz Cybowski

Krew na peerelowskich rękach!
— Sebastian Chosiński

W samym sercu wydarzeń
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.