Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Bram Stoker
‹Gość Draculi›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGość Draculi
Tytuł oryginalnyDracula’s Guest and Other Weird Stories
Data wydania5 listopada 2013
Autor
PrzekładVioletta Dobosz, Joanna Szczepańska
Wydawca C&T
SeriaBiblioteka grozy
ISBN978-83-7470-286-7
Format168s. 143×205mm
Cena24,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 20,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bracula
[Bram Stoker „Gość Draculi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Gość Draculi” Brama Stokera to jedna z wielu zaległości, które dopiero teraz odrabiamy. Nie ma się co jednak łudzić, że jest to literatura szczególnie wysokich lotów.

Jarosław Loretz

Bracula
[Bram Stoker „Gość Draculi” - recenzja]

„Gość Draculi” Brama Stokera to jedna z wielu zaległości, które dopiero teraz odrabiamy. Nie ma się co jednak łudzić, że jest to literatura szczególnie wysokich lotów.

Bram Stoker
‹Gość Draculi›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGość Draculi
Tytuł oryginalnyDracula’s Guest and Other Weird Stories
Data wydania5 listopada 2013
Autor
PrzekładVioletta Dobosz, Joanna Szczepańska
Wydawca C&T
SeriaBiblioteka grozy
ISBN978-83-7470-286-7
Format168s. 143×205mm
Cena24,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 20,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niemal równo w stulecie pierwszego wydania „Gościa Draculi” dochrapaliśmy się wreszcie jego polskiego przekładu. Żaden to powód do szczególnej dumy (skoro musieliśmy czekać na książkę bity wiek), ale jednocześnie należy się cieszyć, że w ogóle ktokolwiek pochylił się nad tym nieznanym u nas zbiorem i wreszcie dostarczył odrobinę strawy duchowej miłośnikom grozy. W końcu Stoker cieszy się u nas niesłabnącym szacunkiem jako autor „Draculi”.
W rzeczywistości jednak tylko pięć z łącznej liczby dziewięciu opowiadań jest dla rodzimego czytelnika nieznanych. W kilku miejscach były już publikowane, i to w różnych tłumaczeniach, zarówno tytułowy „Gość Draculi” (trzeci zeszyt antologii „Nie czytać o zmierzchu!” z 1983 roku, antologia „Pokój na wieży” z 1991, trzeci numer magazynu „Coś na Progu” z 2012), jak i „Dom sędziego” (antologia „Bramy piekieł” z 1991), „Indianka” (antologia „O duchach: Opowieści prawdziwe” z 1977) oraz „Pogrzeb szczurów” (antologia „Dziwne historie” z 2004). Co nie zmienia faktu, że teraz wreszcie dostajemy cały oryginalny zbiór w komplecie, i to z oryginalną – choć kolorystycznie przygaszoną – okładką. Są więc powody do radości. Aczkolwiek tylko na pierwszy rzut oka.
Otóż – literacko opowiadania Stokera stoją na raczej przeciętnym poziomie. Wyobraźni czy umiejętności odmalowywania klimatu nie sposób autorowi odmówić, ale już konstrukcja fabularna tekstów mniej lub bardziej kuleje. Podobnie zresztą, jak i psychologia postaci. Przede wszystkim jednak brakuje tutaj finezji, jaka charakteryzuje pieczołowicie zbudowaną, literacko dopieszczoną prozę Poego, Bierce’a czy Le Fanu. I tutaj dochodzimy do problemu numer dwa – tłumaczenia.
Polski przekład zbioru opowiadań Stokera zdaje się porządny i językowo dość bogaty – dopóki nie sięgnąć po starsze, jeszcze PRL-owskie wydania wyszczególnionych wyżej opowiadań. Wtedy okazuje się, że obecne tłumaczenia są mocno chropawe, ubogie, zdaniom zaś brakuje niezbędnej lekkości i swobody. Owszem, tekst wygląda na nieco wierniejszy oryginałowi, ale cóż z tego, skoro czyta się go znacznie gorzej, a chwilami można mieć wręcz problem ze zrozumieniem, co autor tak naprawdę mógł mieć na myśli 1). Nie mówiąc już o fragmentach, gdzie dochodzi do jawnych zmyśleń 2). W efekcie opowiadania, i tak mające kłopot z utrzymaniem się w czołówce peletonu klasyki grozy, prezentują się jeszcze gorzej ze względu na niezbyt szczęśliwy przekład.
Książkę otwiera tytułowy „Gość Draculi”, będący w istocie ochłapem odciętym od zbyt mocno rozrastającej się powieści. To prawda, posiada ładny klimat grozy, ale jest urwany i ewidentnie nie stanowi samodzielnego bytu. Znacznie lepiej czyta się „Dom sędziego”, komplementowany wraz z „Indianką” przez Stephena Kinga w „Danse Macabre”, aczkolwiek po jego lekturze pozostaje lekki niedosyt ze względu na zbyt szybką puentę. Można też mieć trochę wątpliwości odnośnie użyteczności domu, który od z górą pięćdziesięciu lat stał zupełnie pusty i nieogrzewany. Z kolei „Indianka” to niepotrzebnie brutalne opowiadanie, z wypowiedziami i zachowaniami bohaterów świadczącymi o dość bezdusznym podejściu tak do Indian, jak i kotów. Przy czym problemem jest nie tyle okrucieństwo samo w sobie, ile raczej automatyczne przechodzenie nad nim do porządku dziennego przez całą trójkę bohaterów. I nie jest to kwestia samej epoki, bowiem u Poego, któremu trafiło się kilka tekstów ze złowieszczymi kotami, trudno szukać tak wyraźnie pokazanej obojętności autora na krzywdę innych (ma się rozumieć za wyłączeniem białych ludzi – tych należy żałować zawsze i wszędzie).
Następne dwa opowiadania mocno rozczarowują. „Tajemnica rosnącego złota”, oparta na klasycznym pomyśle zemsty zza grobu, wyraźnie kuleje pod względem konstrukcyjnym. Mimo że główną bohaterką intrygi jest pewna kobieta, autor najwięcej miejsca poświęca… jej bratu, który pije na umór i myśli o srogiej zemście na uwodzicielu jego siostry. I tak sobie pije i myśli, jedynie nabijając swoją obecnością objętość opowiadania, po czym w pewnym momencie bez śladu wsiąka, oddając pole tym postaciom, o których rzeczywiście cała historia miała być – czyli kobiecie i jej wrednemu małżonkowi. Natomiast „Cygańska wróżba” jest klasycznym przykładem przerośniętego shorta – bardzo duży rozbieg i śmiechu warta puenta, która w założeniu miała uwodzić czytelnika swoją przewrotnością. I może faktycznie uwodziła. Z pół wieku temu. Albo i jeszcze dawniej.
W kolejnym tekście, „Powrocie Abla Behenny”, Stoker znów potrafi zagrać dobrym, lekko fatalistycznym klimatem, tyle że jego odbiór psuje nieco dziecinna, wyczuwalnie pretensjonalna psychologia postaci. Podobnie jest z „Pogrzebem szczurów”, jedynym opowiadaniem pozbawionym akcentu nadprzyrodzonego. Jego fabuła rozgrywa się w świetnej lokalizacji, czyli na rozległym, podparyskim wysypisku, otoczonym rozlewiskami wywożonej z miasta gnojówki. Rozpętuje się tam polowanie hordy społecznych wyrzutków na angielskiego wymuskanego dżentelmena, który w poszukiwaniu turystycznych atrakcji i odrobiny dreszczyku zapuścił się na tereny omijane przez wszystkich rozsądnych ludzi. Kłopot w tym, że już na początku gonitwy Stoker umieszcza wtręt jasno informujący czytelnika, że parę lat później bohater wciąż pamiętał smród wysypiska. Co momentalnie zabija jakikolwiek dreszcz emocji – bo w końcu wiadomo, że pogoń była nieskuteczna, a Anglikowi nic się nie stało. Przez to autorowi zostało co najwyżej żonglowanie smrodem, zgnilizną i brakiem poszanowania zwłok. A to trochę mało.
Chyba najciekawsze z tego wszystkiego i najbardziej spójne wewnętrznie są ostatnie dwa opowiadania: „Sen o czerwonych dłoniach” i „Ruchome piaski”. To pierwsze proponuje historię o odkupieniu, zwieńczoną dość zgrabnie podaną nauką moralną, drugie zaś opowiada z nutką humoru o londyńskim nuworyszu, który mimo szyderstw i wyśmiewania nawet przez własną żonę i dzieci paraduje w tradycyjnym stroju przywódcy klanowego po małej szkockiej mieścinie, gdzie nabył dom. Co prawda w świetle finału opowieść zdaje się trochę na bakier z logiką (pochodzenie sobowtóra), ale w sumie można przymknąć na to oko.
Dla sympatyków Brama Stokera, leciwej grozy i gotyckiej noweli „Gość Draculi” z pewnością będzie więc nie lada gratką. Dla całej reszty pozostanie raczej niezbyt porywającą ciekawostką.
koniec
4 maja 2019
1) – Jako doskonałą ilustrację problemu proponuję porównanie jednego z początkowych zdań „Indianki”. Oryginał:

„We found, on comparing notes afterwards, that we had each intended to speak with some diffidence or hesitation so as not to appear too eager, such not being a good compliment to the success of our married life; but the effect was entirely marred by our both beginning to speak at the same instant—stopping simultaneously and then going on together again.”

Tłumaczenie z „O duchach: Opowieści prawdziwe” (Iskry 1977, s. 79):

„Ustaliliśmy później, że oboje będziemy mówić od niechcenia, z ociąganiem, żeby nie okazać zbyt wiele zapału, który mógłby niezbyt pochlebnie świadczyć o naszym małżeńskim współżyciu; ale efekt przepadł, ponieważ zaczęliśmy mówić jedno przez drugie, później przerwaliśmy i znowu gadaliśmy razem.”

Tłumaczenie z „Gościa Draculi” (C&T 2013, s. 41):

„Kiedy później porównywałem z żoną nasze zapiski, odkryliśmy, że oboje czuliśmy się przy nim skrępowani, odzywaliśmy się niepewnie, tak by nie ujść za zbyt gorliwych, co nie wróżyło dobrze naszemu małżeństwu; na dodatek oboje zaczynaliśmy mówić w tej samej chwili – i milkliśmy jednocześnie, by znowu otworzyć usta w tym samym momencie.”

2) – Fraza „Irving had not been playing Faust”, przełożona w 1977 jako „Irving nie grał „Fausta”” (Stoker był wieloletnim sekretarzem Henry’ego Irvinga, niezwykle popularnego swego czasu brytyjskiego aktora teatralnego, być może stanowiącego inspirację dla postaci hrabiego Draculi; występy Irvinga w „Fauście” miały miejsce w 1886 roku), w obecnym wydaniu przyjęła abstrakcyjną formę „Nowojorskie teatry nie wystawiały Fausta”.

Komentarze

04 V 2019   20:34:31

Wydawnictwo C&T odwala kawał dobrej roboty przybliżając czytelnikom dawno zapomniane klasyki literatury grozy. Zysku z tego dużego nie mają i faktycznie tłumaczenia często są "kwadratowe" (pozytywnie wyróżnia się Tomasz S. Gałązka, jego przekład "Październikowej Krainy" Bradbury'ego jest mistrzowski), ale gdyby nie oni to kto by się poważył na wydanie choćby "Trojga Szalbierzy" Machena? Pytanie retoryczne. Osobiście uważam, że najlepsze tomiki serii to te wczesne - Machen, Blackwood, M. R. James, Bradbury. Stoker jakoś mnie nie przekonuje.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Obcy z głębin
Anna Nieznaj

19 VII 2019

W zwięzłym, precyzyjnie prowadzonym wywodzie autor wyjaśnia: czym jest ewolucja, czym świadomość i czym ewolucja układów nerwowych, a co za tym idzie: umysłu. Ilustruje to pięknymi opisami własnych podwodnych spotkań z głowonogami.

więcej »

Tytuł nie jest przesadą!
Joanna Kapica-Curzytek

18 VII 2019

Historia o parze różowych maluchów, które zostają ulubieńcami rodziny, jest tylko częściowo przewidywalna. „Zaskakujący geniusz świń” to opis niełatwych i zabawnych zmagań z nimi, ale też naukowy obraz inteligencji i potencjału tych zwierząt.

więcej »

Życie seksualne profesorów
Agnieszka Hałas

17 VII 2019

„O zmierzchu” opisuje uczuciowe perypetie, z których nie umie się wywikłać szwedzka historyczka sztuki. „Piękna młoda żona” – trudności w niedobranym wiekowo małżeństwie holenderskiego profesora wirusologii. Karolinę Andersson i Edwarda Landauera oprócz pozycji w światku akademickim łączy jedna cecha – egoizm, niezdolność do wyjścia poza własne „ja chcę” i „bo mi się należy”.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Wędrować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

Polska atomem liźnięta
— Jarosław Loretz

Nocne podsysanie
— Jarosław Loretz

A mówili zakochaj się…
— Jarosław Loretz

Na kole podbiegunowym pasożyty znów żrą ludzi
— Jarosław Loretz

Warszawski spleen
— Jarosław Loretz

Archeologiczne wykopki
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.