Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Marek Krajewski
‹Dziewczyna o czterech palcach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziewczyna o czterech palcach
Data wydania15 maja 2019
Autor
Wydawca Znak
CyklEdward Popielski
ISBN978-83-240-5816-7
Format416s. 144×205mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Szpiegowska afera w wielkim stylu
[Marek Krajewski „Dziewczyna o czterech palcach” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nareszcie! Marek Krajewski wydał nową powieść i jest to pierwsza od ponad dekady książka, którą czyta się z zapartym tchem. Na dodatek nie skorzystał w niej z usług Eberharda Mocka, lecz… Edwarda Popielskiego, którego – nie ukrywam – jako bohatera literackiego spisałem już na straty. „Dziewczyna o czterech palcach” nie jest jednak, jak można by sądzić, klasycznym kryminałem, więcej w niej literatury szpiegowskiej rodem z pulpowych opowieści z międzywojnia.

Sebastian Chosiński

Szpiegowska afera w wielkim stylu
[Marek Krajewski „Dziewczyna o czterech palcach” - recenzja]

Nareszcie! Marek Krajewski wydał nową powieść i jest to pierwsza od ponad dekady książka, którą czyta się z zapartym tchem. Na dodatek nie skorzystał w niej z usług Eberharda Mocka, lecz… Edwarda Popielskiego, którego – nie ukrywam – jako bohatera literackiego spisałem już na straty. „Dziewczyna o czterech palcach” nie jest jednak, jak można by sądzić, klasycznym kryminałem, więcej w niej literatury szpiegowskiej rodem z pulpowych opowieści z międzywojnia.

Marek Krajewski
‹Dziewczyna o czterech palcach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziewczyna o czterech palcach
Data wydania15 maja 2019
Autor
Wydawca Znak
CyklEdward Popielski
ISBN978-83-240-5816-7
Format416s. 144×205mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Najpierw (od 1999 roku) był Eberhard Mock; po dziesięciu latach dołączył do niego Edward Popielski, który następnie na długi czas wysadził z siodła komisarza z Breslau i zajął jego zaszczytne miejsce. Aż wreszcie po kolejnej dekadzie Eberhard powrócił, aby stać się bohaterem opowiadającej o prapoczątkach jego policyjnej kariery trylogii, w skład której weszły następujące powieści: „Mock” (2016), „Ludzkie zoo” (2017) oraz „Pojedynek” (2018). I kiedy wydawało się już, że wrocławski policjant zagości w literackiej wyobraźni Marka Krajewskiego na dłużej – pisarz wykonał kolejną zaskakującą woltę. W wydanej w maju tego roku „Dziewczynie o czterech palcach” znów na postać pierwszoplanową wyrasta bowiem… podkomisarz Popielski. I niech Was nie zdziwi niski stopień głównego bohatera, akcja najnowszej książki wznowionego cyklu rozgrywa się bowiem w 1922 roku, jest zatem – jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie śledztwa prowadzone przez lwowskiego gliniarza – chronologicznie pierwszą.
Że mamy do czynienia z nową jakością – świadczy również okładka, stylizowana na popularne (pulpowe) powieści sensacyjne i kryminalne z okresu międzywojnia (ostatnimi laty licznie wznawiane i chętnie czytane). Widzimy na niej Edwarda Popielskiego, który, jak można się domyślać, ma twarz samego autora. Elementem wspólnym obu postaci – tej fikcyjnej i tej rzeczywistej – jest chociażby brak włosów na głowie, co charakteryzuje lwowianina do tego stopnia, że w światku przestępczym swojego miasta nosi ksywkę „Łyssy” (sic!). Poprzednie książki Krajewskiego – zarówno te z Mockiem, jak i z Popielskim – były mniej lub bardziej klasycznymi kryminałami; w „Dziewczynie…” po raz pierwszy mamy do czynienia z lekką zmianą preferencji. Owszem, intryga kryminalna wciąż odgrywa bardzo istotną rolę, ale na plan pierwszy wybija się wątek szpiegowski. Dość powiedzieć, że od pewnego momentu Popielski staje się pracownikiem tak zwanej Defensywy Politycznej, czyli Wydziału IV-D, autonomicznej jednostki Policji Państwowej, odpowiedzialnej za zwalczanie działalności antypaństwowej i wywiadowczej obcych krajów. Kierował nią wówczas pułkownik Marian Swolkień, który odgrywa w powieści Krajewskiego bardzo ważną rolę.
Pojawiających się w niej postaci historycznych jest zresztą znacznie więcej, bo na kartach „Dziewczyny…” przewija się i marszałek Józef Piłsudski, i prezydent Gabriel Narutowicz, a nawet jego zabójca Eligiusz Niewiadomski. Dramat, jaki rozegrał się 16 grudnia 1922 roku w warszawskiej „Zachęcie”, został nawet przez Krajewskiego umiejętnie wpleciony w fabułę powieści. Ale zanim do niego dochodzi – dzieje się mnóstwo innych intrygujących rzeczy. Zaczyna się wszystko od wysłania Popielskiego na Wołyń, gdzie w okolicach Równego ma wspomóc miejscową policję polityczną w walce z sowieckimi dywersantami, a nade wszystko z budzącym postrach wśród miejscowej ludności watażką Marcinem Zaranem-Zaranowskim, skomunizowanym Polakiem i protegowanym samego Feliksa Dzierżyńskiego, szefa CzeKi. Misja kończy się porażką, w efekcie czego lwowianin ląduje – za karę! – jako szef posterunku w Jabłonicy, wsi na pograniczu polsko-rumuńskim. Tam odnajduje go Tadeusz Chłapowski (kolejna postać historyczna), nie bez powodu sam siebie nazywający „królem nafty”, który – za zgodą szefa Defy (to jest Defensywy Politycznej) – zleca mu zadanie specjalne.
Chcąc je wypełnić, musi wrócić do Równego, stamtąd natomiast los wiedzie go do Warszawy, a nawet do Wolnego Miasta Gdańska. Wszystko po to, by wytropić sowieckich szpiegów w Polsce i zapobiec zamachowi, który mógłby skończyć się dla dopiero co odrodzonej ojczyzny katastrofą. W przypadku powieści o Popielskim zawsze służył im fakt opuszczenia przez głównego bohatera lwowskich bądź wrocławskich opłotków (vide rozgrywająca się w nadmorskim Darłowie „Arena szczurów”) i nie inaczej jest tym razem. Krajewski wprawdzie wciąż pozostaje pedantem w opisie realiów historycznych i miejsc, w jakich rozgrywa się akcja (ulice, restauracje, podejrzane knajpy, cmentarze czy parki), ale przynajmniej tym razem są to zupełnie nowe miejsca, w których dotąd nie bywał ani z Eberhardem Mockiem, ani z Edwardem Popielskim. Mniejszą wagę przykłada też autor do tego, co było wyznacznikiem poprzednich części obu serii, czyli nawiązań do teorii matematycznych i języków starożytnych. Skutkuje to tym, że „Dziewczyna o czterech palcach” jest znacznie mniej hermetyczna niż wcześniejsze książki. Rozważania filozoficzne i filologiczne nie spychają na drugi plan wątku sensacyjnego, który tym jest ciekawszy, że wpisany w rzeczywiste wydarzenia, jakie rozgrywały się w Polsce późną jesienią 1922 roku.
W najnowszym dziele Marka Krajewskiego jest też znacznie więcej oddechu i rozmachu. Można odnieść wrażenie, że autor zrzucił wreszcie ograniczający go od dłuższego czasu gorset i pozwolił swojej wyobraźni „popłynąć” (w jak najlepszym znaczeniu tego słowa), nie zamykając jej we wcześniej naznaczonych sztywnych ramach. Wprawdzie rozważania szachowe mogą być trudne do przebrnięcia dla czytelników niekoniecznie gustujących w tej grze, ale na szczęście i tak są one jedynie bladym odbiciem tego, co pisarz wyprawiał chociażby w zdecydowanie najsłabszym w całym swoim dorobku beletrystycznym „Władcy liczb” (2014). Najważniejsze, że w „Dziewczynie…” Popielski jest pełnym energii trzydziestosześciolatkiem, który czasami postępuje emocjonalnie i intuicyjnie i nie rozkłada każdego problemu na czynniki pierwsze. Pozwala akcji pędzić na złamanie karku. Raz bywa Jamesem Bondem, to znów granym przez Clinta Eastwooda Frankiem Horriganem z sensacyjnego thrillera „Na linii ognia” (1993). Ryzykuje własnym życiem i chroni życie innych. A przy tym stara się wyrównać rachunki z wyjątkowo podłym komunistą. Cóż, nie będę ukrywał, że to pierwsza od dwunastu lat, czyli od „Dżumy w Breslau”, powieść Krajewskiego, która przyprawiła mnie o ciarki. Przerywając czytanie, czułem złość i odliczałem godziny do momentu, w którym będę mógł sięgnąć po nią ponownie.
Nareszcie! Mistrz powrócił.
koniec
30 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Duch miejsca
Joanna Kapica-Curzytek

23 VII 2019

„Córka zegarmistrza” powieść z duchami i tajemnicami w tle, tak angielska w klimacie, nawiązuje do najlepszych tradycji prozy brytyjskiej. I tu zaskoczenie: jej autorka, Kate Morton, wywodzi się z Australii.

więcej »

Śpioch w Warszawie
Marcin Mroziuk

22 VII 2019

W „Dzikiej” możemy z zainteresowaniem obserwować, jak grupka harcerzy z Saskiej Kępy próbuje rozwikłać kolejną już zagadkę kryminalną. W tym przypadku zaletą jest nie tylko atrakcyjna fabuła, ale również sposób, w jaki Małgorzata Karolina Piekarska ukazuje rasistowskie zachowania zarówno wśród młodzieży, jak i u dorosłych.

więcej »

Święto zmarłych na ckliwie
Jarosław Loretz

21 VII 2019

W teorii „Halloween: Cukierek albo psikus” to antologia jedenastu opowiadań grozy, oplecionych tematycznie wokół Halloween. W praktyce – i owszem, jest to antologia jedenastu opowiadań. I tyle. Bo tak grozy, jak i Halloween, jest tam tyle, co kot napłakał.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Burszowie sprzed (ponad) stu lat
— Sebastian Chosiński

Przygody Eberharda na Czarnym Lądzie
— Sebastian Chosiński

Popielski is dead, long live Mock!
— Sebastian Chosiński

Nad pięknym i modrym… Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Drzewo złe owoców dobrych wydawać nie może
— Sebastian Chosiński

Mrok to jednak nie Mock
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Pedofil zawsze wraca na miejsce zbrodni
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta: Sierpień 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Najlepszy „pies” to… napalony „pies”
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Birdman znad Missisipi i Missouri
— Sebastian Chosiński

Jak Tommy Lee Jones (razy trzy) w „Ściganej”…
— Sebastian Chosiński

Pornobiznes i narkotyki, komunizm i nazizm
— Sebastian Chosiński

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
— Sebastian Chosiński

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.