Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Mark Lawrence
‹Koło Osheim›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoło Osheim
Tytuł oryginalnyThe Wheel of Osheim
Data wydania17 kwietnia 2019
Autor
Wydawca Papierowy Księżyc
CyklWojna Czerwonej Królowej
ISBN978-83-65830-43-2
Format640s. 143×205mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zatrzymać koło
[Mark Lawrence „Koło Osheim” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Koło Osheim”, czyli zwieńczenie „Wojny Czerwonej Królowej” nie powinno rozczarować czytelników, którzy zdążyli polubić trylogię o księciu Jalanie.

Beatrycze Nowicka

Zatrzymać koło
[Mark Lawrence „Koło Osheim” - recenzja]

„Koło Osheim”, czyli zwieńczenie „Wojny Czerwonej Królowej” nie powinno rozczarować czytelników, którzy zdążyli polubić trylogię o księciu Jalanie.

Mark Lawrence
‹Koło Osheim›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoło Osheim
Tytuł oryginalnyThe Wheel of Osheim
Data wydania17 kwietnia 2019
Autor
Wydawca Papierowy Księżyc
CyklWojna Czerwonej Królowej
ISBN978-83-65830-43-2
Format640s. 143×205mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na początek warto powiedzieć kilka cieplejszych słów o wydawcy, który tym razem stanął na wysokości zadania. Nowa tłumaczka poradziła sobie o wiele lepiej od osób odpowiedzialnych za przekład trylogii o Jorgu, a także dwóch poprzednich tomów cyklu poświęconego wnukowi Czerwonej Królowej. Korekta wreszcie spełniła swoją rolę. Dzięki temu odbioru nie psują niepoprawne gramatycznie zdania, nieadekwatne słowa, błędy ortograficzne oraz literówki. Wszystko to zdecydowanie uprzyjemnia lekturę. Co więcej – zaskakująco (jeśli przypomnieć sobie, jak ukazywały się tomy poprzednie), tym razem książka ukazała się zgodnie z datą premiery, a nie tygodnie czy nawet miesiące później.
O świecie, narracji czy bohaterach pisałam już w recenzjach „Księcia głupców” oraz „Klucza kłamcy”, więc nie będę się powtarzać, zwłaszcza że Lawrence trzyma się wytyczonej ścieżki. W „Kole…” znalazło się trochę humoru, ale i nieco wzruszeń oraz akcja, tym razem szczęśliwie bardziej dynamiczna niż w tomie drugim. Sposób narracji się nie zmienił (odbiorca obserwuje świat oczami Jalana), podobnie ton całej powieści. Nadal mamy do czynienia z historią przygodową, w której znalazło się miejsce na nutkę ironii i odrobinę gry z konwencją, ale też i sceny typowe dla fantasy heroicznej.
Podobnie jak w innych swoich książkach, Lawrence z różnym skutkiem bawi się w przeskoki czasowe i retrospekcje. Początkowo mnie to zirytowało – po tym, jak „Klucz kłamcy” kończył się przekroczeniem przez bohaterów bramy zaświatów, spodziewałam się, że akcja części trzeciej rozpocznie się od tego momentu. Tymczasem „Koło…” otwiera scena powrotu Jalana do świata żywych, a wydarzenia w krainie umarłych zostały poszatkowane i powplatane w charakterze wspomnień księcia. Po zastanowieniu się, doszłam jednak do wniosku, że autor wybrał bezpieczniejszą opcję – rozrzucone fragmenty budzą większą ciekawość czytelnika, poza tym w zaświatach wydarzyło się stosunkowo niewiele i relacjonowanie tego w porządku chronologicznym raczej osłabiłoby wydźwięk wydarzeń. W dodatku, w opisie „drugiej strony” czegoś zabrakło; choć Jalan nieraz wspomina, jak tam było strasznie, ów nastrój nie udziela się odbiorcy, wizji brakuje niepokojącego klimatu. Rozbicie opisu na fragmenty pozwala częściowo to zamaskować, jednak nie wystarczy, by w pełni zadowolić czytelnicze oczekiwania. Skoro już o wadach mowa, i tym razem mizernie zaprezentowały się postaci kobiece, zwłaszcza Lisa de Veer, pełniąca rolę jedynie statystki. Redaktor oryginalnego wydania przeoczył w jednym miejscu niekonsekwencję w relacjonowaniu wydarzeń, w drugim zaś w niewielkiej odległości pojawiają się dwa zbliżone do siebie dialogi.
Trylogia Czerwonej Królowej niejako meandruje dookoła historii Księcia Cierni – wątek Jalana oplata główny szkielet fabularny związany z nadciągającą katastrofą oraz sprzecznymi interesami magów i Budowniczych. Lawrence umieścił w powieści sporo nawiązań i smaczków czytelnych dla fanów trylogii o Jorgu. Szczególnie ubawiło mnie spotkanie obydwu książąt. Już wcześniej zauważyłam, że wiele elementów historii obu postaci jest do siebie wręcz aż nazbyt podobne. Autor zadrwił z tego, każąc bohaterom spotkać się na wspólnej popijawie i wyliczać punkty wspólne swoich biografii. Gdy wreszcie w pewnym momencie Jorg stwierdza, że jednak pewna okoliczność ich różni, czytelnik znający poprzednie książki osadzone w uniwersum Rozbitego Imperium wie, że młody Ancrath się myli (Lawrence dorzucił potem zresztą jeszcze jedno podobieństwo). W ten sposób autor zdaje się mówić, że zastosował takie rozwiązanie świadomie, po to, by pokazać, jak różne charakterologicznie postaci można zbudować na tych samych „punktach węzłowych”.
Skoro zaś o charakterach mowa – dość wiarygodnie została przedstawiona przemiana księcia Czerwonej Marchii. Nie zmienia się on na tyle, by przestać być lubiącym wygody i niewieście wdzięki arystokratą-utracjuszem, ale przyparty do muru potrafi wykazać się odwagą. Słuchając historii o duchach-echach-emanacjach Budowniczych uwięzionych w pułapce ludzkich wierzeń i mitologii, Jalan zastanawia się i dostrzega w sobie, jak i on zmienia się pod presją oczekiwań. Wiara Snorriego w zalety księcia zawstydza i wywołuje pragnienie, by tej dobrej opinii nie zszargać.
„Koło Osheim” tak naprawdę głównym bohaterem stoi – pisząc krótko, odbiorca, którego losy księcia Jalana obeszły, najprawdopodobniej przeczyta zwieńczenie jego historii z zainteresowaniem. Ci, którym protagonista był obojętny, mogą słusznie narzekać na zepchnięcie pozostałych postaci na odległy plan, czy dość „kameralną”, jak na ostatni tom trylogii, fabułę (więcej tu wędrówek i rozmów, zaś sceny opisane z największym rozmachem dość nieoczekiwanie przypadają na pierwszą połowę książki). Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy, więc lektura sprawiła mi przyjemność.
koniec
16 czerwca 2019
PS. Sobie i czytelnikom życzę, aby Papierowy Księżyc wydał dalsze tomy trylogii Anthony’ego Ryana i Roberta Jacksona Bennetta, na które również czekam. Przy okazji dowiedziałam się, że na Zachodzie ukazał się też zbiór opowiadań ze świata Rozbitego Imperium – cudów się raczej nie spodziewam (opowiadanie dołączone do „Księcia Cierni” dobre nie było, wydaje się, że autor lepiej się sprawdza w dłuższej formie, choć też trudno rozsądzać na podstawie jednego przykładu), ale przeczytałabym.
PPS. Duży plus za okładkę – wprawdzie koncepcyjnie i kolorystycznie nawiązuje ona do zagranicznych, ale realizacja okazała się nad wyraz udana.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tytuł nie jest przesadą!
Joanna Kapica-Curzytek

18 VII 2019

Historia o parze różowych maluchów, które zostają ulubieńcami rodziny, jest tylko częściowo przewidywalna. „Zaskakujący geniusz świń” to opis niełatwych i zabawnych zmagań z nimi, ale też naukowy obraz inteligencji i potencjału tych zwierząt.

więcej »

Życie seksualne profesorów
Agnieszka Hałas

17 VII 2019

„O zmierzchu” opisuje uczuciowe perypetie, z których nie umie się wywikłać szwedzka historyczka sztuki. „Piękna młoda żona” – trudności w niedobranym wiekowo małżeństwie holenderskiego profesora wirusologii. Karolinę Andersson i Edwarda Landauera oprócz pozycji w światku akademickim łączy jedna cecha – egoizm, niezdolność do wyjścia poza własne „ja chcę” i „bo mi się należy”.

więcej »

Brudne szpony bioenergoterapeutów
Jarosław Loretz

16 VII 2019

Chłystowie, radienija, Rasputin – to całkiem ciekawy zestaw, na którym można zbudować fascynującą powieść grozy. Niestety, jak uczy przykład „Ciemnych sił” Jacka Piekiełki, sam pomysł to za mało. Przydałoby się jeszcze jako takie opanowanie warsztatu pisarskiego.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krok wstecz
— Beatrycze Nowicka

Lód, gniew i entropia
— Beatrycze Nowicka

Koń i wieża
— Beatrycze Nowicka

Tako rzecze Jorg
— Beatrycze Nowicka

Zabili mu psa
— Beatrycze Nowicka

A ono się pali. Tak, to jest coś
— Beatrycze Nowicka

Po pociągach nie zostały już nawet kości
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Całkiem zacny zestaw
— Beatrycze Nowicka

Trzynastu twórców
— Beatrycze Nowicka

Lamy, lisy, obcy i latające okręty
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Belorii
— Beatrycze Nowicka

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Smoki wiecznie żywe
— Beatrycze Nowicka

Sernik bez rodzynek
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne rozmaitości
— Beatrycze Nowicka

Zeszłoroczne zbiory
— Beatrycze Nowicka

Krok wstecz
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.