Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Skafander i melonik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkafander i melonik
Data wydania14 lipca 2018
Wydawca ŚKF
SeriaŚcieżki wyobraźni
ISBN978-83-931240-4-6
Format394s.
Cena24,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Lamy, lisy, obcy i latające okręty
[„Skafander i melonik” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Skafander i melonik”, czyli darmowa antologia sekcji literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki to całkiem zacna inicjatywa – można znaleźć tu kilka interesujących opowiadań.

Beatrycze Nowicka

Lamy, lisy, obcy i latające okręty
[„Skafander i melonik” - recenzja]

„Skafander i melonik”, czyli darmowa antologia sekcji literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki to całkiem zacna inicjatywa – można znaleźć tu kilka interesujących opowiadań.

‹Skafander i melonik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkafander i melonik
Data wydania14 lipca 2018
Wydawca ŚKF
SeriaŚcieżki wyobraźni
ISBN978-83-931240-4-6
Format394s.
Cena24,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W „Skafandrze i meloniku” znalazło się dziewięć tekstów, w ten czy inny sposób nawiązujących do jednego lub obydwu tytułowych motywów. Co ciekawe, antologię zdominowały kobiety – Michał Cholewa jest jedynym autorem, którego opowiadanie tu opublikowano. Można by się spodziewać, że najwięcej utworów zostanie utrzymane w estetyce steampunka, okazało się jednak (co poczytuję za plus), że większość autorek chciała uniknąć najprostszego skojarzenia. Inna sprawa, że w tej, jak najbardziej słusznej, pogoni za oryginalnością okazało się, że aż trzy osoby zainspirowały się tradycyjnym strojem Indianek z Boliwii – dobrze, że przynajmniej ten pomysł stanowił jedynie punkt wyjścia dla historii o odmiennym charakterze.
Antologię otwiera nominowany do Zajdla „Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra” Anny Hrycyszyn. Przyznam, że zdziwiła mnie ta nominacja, gdyż tekst uznałam za jeden ze słabszych w zbiorku. Nie jest to jednak opowiadanie stricte złe – ot, przygodowa historyjka z wątkiem kryminalnym i prosto nakreślonymi postaciami. Nieraz przydałoby się tu podszlifowanie stylu („przyglądał się wszystkiemu z najdalszej odległości”), a narracja pozostawiała nieco do życzenia („lubiłam czuć się częścią tego mechanizmu rozjaśniającego mroki tajemnic, wyciągającego na światło dzienne złe uczynki, przynoszącego ład, a nade wszystko chroniącego zwykłych obywateli przed krzywdą ze strony mniejszych i większych degeneratów” – może miało to odzwierciedlić fakt, że bohaterka jest naiwną dziewczyną, ale i tak zabrzmiało topornie). Od historii o detektywach spodziewałabym się tego, że bohaterowie rozwiążą zagadkę dzięki własnej dedukcji, a nie szczęśliwym przypadkom. Niektóre sceny zostały wprowadzone na siłę, by podsunąć śledczym wskazówki, bez przemyślenia choćby tego, że jeśli ktoś nie chciałby ptasich odchodów na swojej ulubionej rzeźbie, nie pozwalałby ptactwu latać swobodnie po oranżerii, w której rzeczona rzeźba stoi. Autorka pozostawia sporo niewyjaśnionych kwestii – nawet jeśli rozmyśla nad kolejnymi opowiadaniami z tego świata, uważam, że kilka wątków związanych z tytułowym skafandrem powinno zostać domkniętych dokładniej. Podsumowując, lektura „Detektywa Fiksa…” włączyła we mnie tryb „za moich czasów…” i wspomnienia na temat nominacji dla utworów Sapkowskiego czy Brzezińskiej.
Ciekawsze wydało mi się opowiadanie Aleksandry Sokólskiej pt. „La estrella” – jedno z wyżej wzmiankowanych trzech, gdzie wykorzystano południowoamerykańskie inspiracje. Fabuła nie jest tu rozbudowana i mocno nawiązuje do „Zapaśnika” Darrena Aronofsky’ego, ale tekst wzbudza emocje.
Mieszane uczucia wzbudziło „Zwierciadło w dziurce od klucza” Marty Magdaleny Lasik. Znalazły się tutaj ciekawe pomysły – na obcych, ich biologię i technologię (choć przyznam, że wymyślone przez autorkę zaimki i końcówki nieco spowalniały lekturę). Nie przekonały mnie jednak niektóre założenia świata – przede wszystkim to, że przybysz z obcego wszechświata spotkał się z tak życzliwym przyjęciem (nie ma też ani słowa o rządach, próbujących zgłębić przywiezioną przezeń technologię w celu wykorzystania jej jako broni), albo pomysł na to, by urządzenie o tak rozległych możliwościach dało się zbudować wykorzystując części skafandra głównego bohatera. A skoro już o nim mowa, autorka postawiła przed obcym dylemat wagonika podniesiony do potęgi n-tej, po czym „pozwoliła mu” uporać się z nim nadspodziewanie łatwo.
„Ślady w popiele” Karoliny Fedyk zawierają interesujący pomysł wyjściowy, niestety tracą z powodu braku solidnego nakreślenia tła. Fabuła sprawia wrażenie zawieszonej w próżni – wzmianek na temat przeszłości wynalazcy i głównej bohaterki, a także ich kraju jest zbyt mało, a późniejsze rozwiązania nie zostały solidnie podbudowane (chodzi mi przede wszystkim o kwestię wykorzystania skafandra).
Zabawny i intrygujący pomysł oraz przyjemny styl to zalety opowiadania Anny Łagan pt. „Ekonomia to dolina niesamowitości”. Rzecz opowiada o pewnej S.I., zajmującej się hodowlą lam na Marsie i pragnącej ocalić swój niewielki biznes przed wchłonięciem przez korporacje. Czytało się bardzo sympatycznie, a z każdą stroną narastała we mnie ciekawość, co właściwie wymyśliły sztuczne inteligencje i jak zamierzają to przeprowadzić. Tyle że autorka chyba sama tego nie wiedziała, bo w kluczowym momencie po prostu dokonała przeskoku w przyszłość, pomijając to, co najciekawsze. Na plus należy policzyć lekko przewrotne zakończenie, niemniej nie wynagradza ono wielkiej dziury ziejącej w środku tego tekstu.
„Jeden spalony rzut” Krystyny Chodorowskiej również doczekało się zajdlowej nominacji. Intrygujące, choć przyznam, że brakuje mi wiedzy w kwestii gaszenia pożarów. Jeśli to, co przedstawia autorka (postępowanie mające ograniczyć rozprzestrzenianie się żywiołu, czy opisy zachowania ognia) ma jakieś zakorzenienie w rzeczywistości – wtedy ogromny plus za zgłębienie tematu. Ale czy tak jest? Jeśli wśród czytelników zbiorku oraz tej recenzji znalazłby się strażak, będę bardzo wdzięczna za wyjaśnienia, bo temat jest autentycznie ciekawy i zdaję sobie sprawę, że wyobrażenie pt. „żeby zgasić ogień trzeba polewać go dużą ilością wody” jest dalece niepełne (i nie zawsze prawdziwe1)). Koncepcję sposobu postrzegania mieszkańców wykreowanego przez autorkę świata początkowo uznałam za nazbyt przerysowaną, lecz po głębszym przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że nie jest ona aż tak odległa od rzeczywistości, jak się na pierwszy rzut oka wydaje, albo jak chcielibyśmy sądzić.
Najbardziej ze wszystkich spodobało mi się opowiadanie „Matki płaczą solą” Alicji Tempłowicz. Koncepcja służb zwalczających zagrażające ludzkości magiczne istoty pojawiała się już w wielu tekstach, ale już pomysł związany z językiem Ajmarów jest bardzo ciekawy, oryginalnie i widowiskowo prezentuje się też miejsce akcji (zachęcam do poszukania sobie na sieci zdjęć Salar de Uyuni). Ale to jedynie podstawa. Najważniejsi są bohaterowie i postawiony przed nimi dylemat. Kwestia ceny i wyboru. Dzięki temu opowiadanie porusza.
„Flaun” Marty Potockiej, opowiadające o losie pewnej wyprawy badawczej, zostało napisane sprawnie, ale utworów (literackich i nie tylko, by wspomnieć choćby pewien odcinek „Z archiwum X”) opartych na identycznym pomyśle było już na pęczki.
Antologię zamyka „Pościg” Michała Cholewy – tekst dobrze napisany, zawierający ciekawie nakreślony świat i sensownych bohaterów. Podobnie, jak w opowiadaniu tego autora z „Ostatniego dnia pary 2” czytelnik poznaje dwie strony konfliktu, z których każda ma swoje racje, a kompromisowe rozwiązanie jest niemożliwe. W przypadku „Pościgu” chodzi o interes lokalny – osadników biedniejących na skutek wprowadzenia na ich ziemie przemysłu oraz państwa, korzystającego z dobrodziejstw technologii. Czyli, pisząc krótko, chodzi o postęp i jego cenę.
Jedno warto podkreślić i docenić – zdecydowana większość autorów podeszła do tematu ambitnie i żadna z tych osób nie skompromitowała się, czy to kulawym stylem, czy naiwnym podejściem. Choćby z tego powodu warto po antologię sięgnąć.
koniec
27 czerwca 2019
1) O ile dobrze pomnę lekcje PO, polanie wodą kałuży płonącej cieczy może doprowadzić do rozprzestrzenienia się ognia, a nie jego ugaszenia.

Komentarze

27 VI 2019   18:37:54

Wszak benzyna czy inne ciecze łatwopalne mają gęstość mniejszą od wody. Z kolei dla np. fosforu woda to świetny utleniacz.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Dziewięcioro wspaniałych ze Śląska
— Marcin Mroziuk

Tegoż autora

Miasto zawieszone w powietrzu
— Beatrycze Nowicka

Nietrwałe wizje
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie spadają anioły
— Beatrycze Nowicka

Ciężar ambicji
— Beatrycze Nowicka

Sowoniedźwiedź na stercie martwych bardów
— Beatrycze Nowicka

O sześćdziesiąt dni za długo
— Beatrycze Nowicka

Całkiem zacny zestaw
— Beatrycze Nowicka

Trzynastu twórców
— Beatrycze Nowicka

Zatrzymać koło
— Beatrycze Nowicka

Powrót do Belorii
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.