Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Karolina Fedyk
‹Skrzydła›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkrzydła
Data wydania17 kwietnia 2019
Autor
Wydawca Sine Qua Non
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-8116-466-5
Format504s. 135×210mm
Cena37,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W niewoli bóstwa i jego skrzydlatych
[Karolina Fedyk „Skrzydła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Skrzydła”, debiutancka powieść Karoliny Fedyk, przykuwa uwagę ciekawą konstrukcją fantastycznego świata – z odmienną astronomią, pytaniem o naturę bóstw i magią kształtującą rzeczywistość w skali kontynentu. Smutna opowieść o cierpieniu i stracie, w której nawet nadzieja staje pod znakiem zapytania.

Anna Nieznaj

W niewoli bóstwa i jego skrzydlatych
[Karolina Fedyk „Skrzydła” - recenzja]

„Skrzydła”, debiutancka powieść Karoliny Fedyk, przykuwa uwagę ciekawą konstrukcją fantastycznego świata – z odmienną astronomią, pytaniem o naturę bóstw i magią kształtującą rzeczywistość w skali kontynentu. Smutna opowieść o cierpieniu i stracie, w której nawet nadzieja staje pod znakiem zapytania.

Karolina Fedyk
‹Skrzydła›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkrzydła
Data wydania17 kwietnia 2019
Autor
Wydawca Sine Qua Non
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-8116-466-5
Format504s. 135×210mm
Cena37,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Powieść zaczyna się żałobą. Marszem przez tereny dawnej magicznej wojny, ruin i spotworniałej natury. A potem śledzimy wchodzącą do miasta bohaterkę – i pada zdanie, jeszcze nie wiemy z czyich ust: „Zastanawiasz się, kiedy popełniliście błąd”.
Atmosfera nieuchronnie nadciągającego zagrożenia, połączonego z żalem za tym, co zdarzyło się dawno temu, a czego nieodwracalne konsekwencje sięgają daleko w przód – ta tonacja dominuje w całej powieści. Tu nie ma wytchnienia, nikt nie będzie traktował czytelnika ulgowo, dając mu ku rozrywce jakieś wesołe odskocznie. Nasi bohaterowie wiedzą zbyt dużo, za bardzo skupieni są na przetrwaniu, by mogli rozpraszać uwagę na radosne drobiazgi. Oto przecież właśnie – niewidoma Zaihab raz pozwoliła sobie na taki błąd: jeden wieczór, kiedy myślała przez chwilę, że mogłaby wraz z innymi podróżnymi śpiewać przy ognisku dawne pieśni. I wtedy: „Zastanawiasz się, kiedy popełniliście błąd”.
Historię opowiedziano w bardzo kunsztowny sposób, przy tym z monumentalnym rozmachem, bo mamy do czynienia dopiero z pierwszą częścią – jakkolwiek precyzyjnie zaplanowane są „Skrzydła”, ewidentnie nie domykają kluczowych pytań fabuły. Narracja prowadzona jest dwutorowo, z jednej strony poznajemy Zaihab, która stała się zakładniczką bóstwa, z drugiej – równie młodego Nahira, maga z mieszanego małżeństwa. Oboje są tylko pionkami w rozgrywkach silniejszych od siebie, a gdy próbują odzyskać władzę nad własnym losem, zawsze pozostaje pytanie o cenę.
Czytelnik odruchowo darzy oboje głównych bohaterów sympatią, co jednak można nie tak trudno uzyskać: są młodzi, w oczywisty sposób dzieje im się krzywda lub różnego rodzaju niesprawiedliwości, chcielibyśmy im kibicować. Opowieść snuta jest na najwyższej nucie emocjonalnej, więc nie można polubić postaci za to, co zazwyczaj zjednuje odbiorcę: dowcip, błyskotliwość. Jednak Zaihab i Nahir, a także postaci drugoplanowe, postępują sensownie, inteligentnie próbują odnaleźć się w sytuacjach skrajnych, a kiedy ich cele stają się sprzeczne, można mieć problem, komu kibicować. W tym sensie kreacja postaci jest udana; dla mnie osobiście może zabrakło nieco oddechu – tych fragmentów sążnistej powieści, w których moglibyśmy lepiej poznać wszystkich bohaterów poza stanem życiowego kryzysu. Jednak myślę, że ktoś bardziej nastawiony w powieściach na fabułę, a mniej na postaci, nie odczuwałby tego jako braku.
Docenić należy umiejętne dawkowanie informacji kluczowych dla całego świata przedstawionego i głównej osi tej historii, we wspomnianej wyżej dwutorowej narracji. W obrębie pierwszego tomu zaplecenie tych wątków nastąpiło w sposób satysfakcjonujący – powstaje pytanie, na ile uda się domknięcie historii w następnym tomie (tomach?), jednak jak widać, już teraz autorka bardzo dobrze panuje nad konstrukcją powieści.
Mam pewne wątpliwości dotyczące stylu: na tym najniższym poziomie budowania scen, zdanie po zdaniu. Idea jest dobra: autorka wierzy w inteligencję czytelnika i zakłada, że ten dopowie sobie pewne luki w rozumowaniu bohaterów. Gorzej, jeżeli nawet zaangażowany i uważny czytelnik, którym starałam się być, pozostaje z uczuciem wieloznaczności. Jako przykład przywołałabym tu rozmowę Nahira z ojcem na temat przeszłości jego rodziny. Zadane przez bohatera pytanie „Dlaczego?” można było przy tym stylu narracji różnie interpretować: mógł pytać przy pierwszym spotkaniu o rozstanie rodziców, o powód, dla którego został przysłany do ojca przez rodzinę matki (jak wygląda to z punktu widzenia ojca), mógł też – jak okazało się potem – pytać, dlaczego do stołu siadają tylko on i ojciec, co stało się z resztą rodziny.
Podobne problemy pojawiają się w scenach dynamicznej akcji, gdzie opis pozostawia pole do wyobrażenia sobie choreografii wydarzeń na wiele sposobów, i gdy potem kolapsuje do tego konkretnego, który miała przed oczami autorka, czytelnik może mieć w głowie budzący dysonans przeskok (np. w scenie gdy Arit łapie równowagę, a chwilę potem okazuje się, że jednak już spadła – i trzyma się kurczowo urwiska). Są to oczywiście drobiazgi, jednak na tyle częste, żeby stanowiły dodatkową – niezamierzoną – barierę w odbiorze tekstu, który z założenia pomyślany został jako lektura wymagająca skupienia i pewnego poziomu emocjonalnego napięcia.
Co jednak najważniejsze to sam pomysł na świat – ten jest świetny. I właśnie fakt, że bardzo powoli odkrywamy, o co chodzi z obserwacjami astronomicznymi, kim jest bóstwo opiekuńcze miasta, że moc magów dawnej Rasenny pozwalała wydźwignąć nowy łańcuch górski (i co dzieje się z pustynniejącą przez to krainą za tą nową barierą geograficzną) – to wszystko układa się w szalenie ciekawy świat. Można by przyjąć, że połączenie astronomii z religią pozostaje – jak kiedyś w naszym własnym świecie – czysto symboliczne. Mamy Niegasnące na niebie, mamy dwa (sic!) księżyce, jest też wiara w to, że jeżeli „Czasami rodziło się dziecko, niebędące ani kobietą, ani mężczyzną – dwie osoby w ciele jednej, podwójne, pełne jak bóstwo. Wybrane.”, to jest w tym akt odsłonięcia się Niegasnącego przed wyznawcami. Nawiasem mówiąc taka właśnie osoba – Najjaśniejsi Eliri – jest/są kolejną postacią, o której wiemy niewiele, ale budzą odruchową sympatię rozsądkiem i odwagą swojego postępowania.
Wracając jednak do wiary i astronomii: dotąd są to jeszcze typowe dla różnych wierzeń sytuacje zagarnięcia zjawisk na nieboskłonie do tworzonych mitów. Pozostaje jednak Wędrowiec czyli kometa. Jest też nieustanny – jak się zdaje – deszcz meteorów. Tutaj sprawa dotyczy już nie tylko mitologii, ale też bezpośrednio wpływa (w jaki konkretnie sposób?) na magię. Czyli na fizykę tego świata, na realia, w których poruszają się bohaterowie. To dla mnie wątek najciekawszy i gdyby mnie spytano, dla kogo sięgnęłabym po kolejny tom, to dość nietypowo dla siebie nie odpowiedziałabym, że dla Zaihab czy Nahira (choć doceniam drogi i przemiany, jakie przeszli), a dla połączenia astronomii z magią – dla światotworzenia.
Na zakończenie dodam tylko, że patronujący serii „Fantastycznie nieobliczalni” Michał Cetnarowski opatrzył „Skrzydła” przedmową – która jednak zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się jako posłowie. Ryzykownym widzę pomysł tłumaczenia odbiorcy, co przeczyta za chwilę – to już lepiej po fakcie.
koniec
28 czerwca 2019

Komentarze

29 VI 2019   13:17:29

Cranberry tak ładnie pisze o książkach, że czasem mam ochotę po którąś sięgnąć, a potem trafiam na zdanie "...w następnych tomach..." i mi przechodzi. Czy nikt już nie potrafi napisać powieści, która zaczyna się i kończy? (nie licząc kryminałów, ale to trochę nie moja bajka). Zadawałam to pytanie kilku osobom i czasem słyszałam, że jeden tom to za mało, żeby wykreować świat, co jest oczywistym absurdem, bo świat można pokazać nawet w opowiadaniu, na co każdy z nas przytoczy dziesiątki przykładów. Więc co? Nieumiejętność streszczania się? Zbytnie przywiązanie do świata i/lub bohaterów? Wyniesione ze szkoły przekonanie, że im tekst dłuższy tym lepszy? Za dłuższe książki więcej płacą??

30 VI 2019   00:35:21

Hmm, może autorzy uważają, że dzięki temu pomysłu starczy na dłużej. No i z marketingowego punkty widzenie to lepiej, bo nie muszą "przekonywac"czytelników do czegoś nowego?
Ale też mnie refleksja naszła niedawno - ilu autorów fantastyki nie zostało tak naprawdę autorami jednego dzieła (tym razem przez "dzieło" rozumiem także cykl jako całość)- jednego świata, grupy bohaterów...
Mam wrażenie, że wielu (z tych lepszych, nie mówię o dbeiutantach-porażkach) wrzuca wszystko w swoje pierwsze książki - przemyślenia, rozmaite złote myśli, ciekawe, dopieszczone przez lata postaci, pomysł na świat. A potem już nie ma tej świeżości, zaczynają w koło Macieju powtarzać te same motywy, problemy, typy postaci.
W gruncie rzeczy tylko nieliczni pozostają znani jako autorzy wielu różnorodnych kreacji.

Więc może współcześni autorzy są tego świadomi, i wychodzą z założenia, że 1jeśli już błysnąć raz, to przynajmniej długo.

30 VI 2019   01:10:24

PS. Przepraszam za literówki, powinnam przeczytać, co tam wyklikałam nie patrząc na klawiaturę.

30 VI 2019   01:24:12

Beatrycze
A Ty to czytałaś? Podobało się? Bo jesteś tu jedyną recenzentką, do której mam jakieś zaufanie - panie Nieznaj, Marduła i Kubasiewicz z zasady pieją chórem z zachwytu, jeśli książkę popełniła polska pisarka (+30% w decybelach, jeśli pisarka należy do Hardej Hordy).

30 VI 2019   10:29:10

Ja to ogólnie pieję, niezależnie, czy autor, czy autorka. Sama się zorientowałam, że jak już dzielnie książkę przeczytam, to wolę się nią cieszyć, niz krytykować, a im dłużej się nad nią zastanawiam, tym bardziej mi wychodzi szklanka do połowy pełna.
Jak na mnie to i tak jest wyważona recenzja ;)

30 VI 2019   13:43:34

@Paweł M.

Przyznam, że nie sięgnęłam jeszcze po żadną książkę z tych ostatnio wydanych SQNowych pozycji fantastycznych polskich autorów.

Po Fedyk raczej nie sięgnę, bo ostatnio czytałam jej dwa opowiadania w darmowych antologiach ("Skafander i melonik", "Zabawa w boga" - recka tej drugiej też już napisana, czeka na liście na swoją kolej) i sposób - chciałam napisać "w jaki autorka konstruuje fabułę" ale właśnie chodzi o to, że ja tu "konstrukcji" nie widzę, a raczej wyciąganie z kapelusza kolejnych królików, które potem sobie hasają luzem.
Z powyższej recenji wynika, że w powieści ta maniera zostaje utrzymana.
W "Zabawie w boga" jest opowiadanie (jak sądzę po nazwach, które padają w nim i w recenzji Ani) z tego samego świata.
Proponuję sobie ściągnąć (wersja pdf też jest dostępna, więc można czytać i z komputera, co w przypadku krótkiej formy nie jest aż tak męczące i spobie sprawdzić, czy taki sposób pisania odpowiada i czy warto w związku z tym wydawać pieniądze)
Tu link:
http://www.sekcjalogrus.slask.pl/antologia/

30 VI 2019   19:41:46

Beatrycze
Podziękować :)

Przy okazji, zrobiłem swój kanon fantasy - w jakiś sposób dyskutując z Sapkiem, Sedeńką i Tobą. Jak Ci się chce rzucić okiem, to tu pierwsza część, a niżej linki do kolejnych:

https://seczytam.blogspot.com/2019/05/moj-kanon-fantasy-pozycje-sprzed-1970.html

30 VI 2019   21:01:11

Zaglądam sobie od czasu do czasu tak czy tak, ale widzę, że poszła kolejna część.

Wkurza mnie, że Zysk odpuścił sobie dwa ostatnie tomy "Korony gwiazd" - jestem ciekawa, jak to się skończy. Nie do końca rozumiem, czemu to się nie sprzedało, bo przecież dwa razy zaczęto to wydawać - najpierw pierwsze 3 tomy, potem 5.
W tych drugich wydaniach okładki często brzydkie, a tłumaczenie, zwłaszcza tych kolejnych dwóch, tragiczne, ale jak już człowiek zdążył się wciągnąć i akurat w tym momencie zaprzestali, w którym autorka przełamała schemat typowego fantasy (pradawny a wygnany lud wraca)i było ciekawe, co w takim razie wydarzy się potem.

A "Ostatniego jednorożaca" nie uwzględniłam na swojej liście najważniejszych, bo choć ładnie napisany, to jakoś mnie szczególnie nie porwał.

Ciekawa jestem części poświęconej fantasy najnowszej.

Ech, chciałabym móc napisać część z uzupełnieniem swojej listy, ale niestety nie uzbierało mi się od tamtej pory nawet i 5 pozycji, które by się nadały :(
Z czystym sumieniem mogłabym dołożyć do kanonu cykl urban fantasy o Matthew Swifcie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Następcy tronu
— Karolina Fedyk

Tegoż autora

Obcy z głębin
— Anna Nieznaj

Prywatne dramaty
— Anna Nieznaj

Absolutnie uroczy dżentelmen
— Anna Nieznaj

Niewrogie przejęcie
— Anna Nieznaj

Groza na rajskich wyspach
— Anna Nieznaj

Wespół w zespół – spojrzenie zza kulis
— Anna Nieznaj

Rewolucja!
— Anna Nieznaj

Wiedźmie kłamstwa
— Anna Nieznaj

Żarty żartami, a Breslau płonie
— Anna Nieznaj

Kiedy oślepią cię czarne światła
— Anna Nieznaj

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.