Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Sztaba
‹Eryk Müller poszukuje siostry›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEryk Müller poszukuje siostry
Data wydania2018
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaKlasyka polskiego kryminału
Format176s. 140×120mm
Cena30,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Prezes Werwolfu i reflektor śmierci
[Zygmunt Sztaba „Eryk Müller poszukuje siostry” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie był może „człowiekiem renesansu”, ale na pewno miał co najmniej kilka talentów. Napisał teksty do kilku nieśmiertelnych przebojów, sporo książek dla dzieci i niemało kryminałów. Jak jednak przypomniano niedawno, zadebiutował tuż po drugiej wojnie światowej powieścią z gatunku political fiction, która pod wieloma względami przypomina przygody późniejszego agenta 007. Chodzi o Zygmunta Sztabę i sensacyjną opowieść „Eryk Müller poszukuje siostry”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Prezes Werwolfu i reflektor śmierci
[Zygmunt Sztaba „Eryk Müller poszukuje siostry” - recenzja]

Nie był może „człowiekiem renesansu”, ale na pewno miał co najmniej kilka talentów. Napisał teksty do kilku nieśmiertelnych przebojów, sporo książek dla dzieci i niemało kryminałów. Jak jednak przypomniano niedawno, zadebiutował tuż po drugiej wojnie światowej powieścią z gatunku political fiction, która pod wieloma względami przypomina przygody późniejszego agenta 007. Chodzi o Zygmunta Sztabę i sensacyjną opowieść „Eryk Müller poszukuje siostry”.

Zygmunt Sztaba
‹Eryk Müller poszukuje siostry›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEryk Müller poszukuje siostry
Data wydania2018
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaKlasyka polskiego kryminału
Format176s. 140×120mm
Cena30,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Po zakończeniu drugiej wojny światowej istniała w Polsce jeszcze przez parę lat względna swoboda gospodarcza. Oznaczało to tyle, że mogły funkcjonować niewielkie prywatne przedsiębiorstwa, w tym na przykład wydawnictwa książkowe. Często drukowały one autorów, którzy z różnych powodów – nie zawsze politycznych – nie mogli liczyć na publikację w państwowych koncernach. Taką oficyną był krakowski Przełom, w którym w 1946 roku ukazała się niepozorna książka dwudziestosiedmioletniego początkującego pisarza i dziennikarza Zygmunta Sztaby. Mało kto zwrócił wówczas na nią uwagę, choć zapewne była ewenementem na rynku i do dzisiaj może zaskakiwać. Z punktu widzenia czytelnika XXI wieku „Eryk Müller poszukuje siostry” to prekursorskie political fiction z elementami thrillera szpiegowskiego, jaki w następnych dekadach kojarzyć będzie się głównie z autorami pokroju Iana Fleminga, czyli ojca Jamesa Bonda.
Zygmunt Sztaba nigdy nie zrobił wielkiej kariery; dzisiaj pozostaje autorem praktycznie zapomnianym, a jego wczesne powieści – wspomniany już „Eryk Müller…” oraz „Giełda przestaje notować” (1947) – wznowiono dopiero po siedemdziesięciu latach. Mimo że publikował sporo… Miał w swoim dorobku zbiory wierszy i bajek dla dzieci („Jedziemy na wakacje”, 1946; „Konik polny bal wyprawia”, 1946; „Nie każda myszka swój ogonek chwali”, 1946; „O dobrych krasnoludkach i złośliwej sowie”, 1946), reportaże i eseje („Kaczym dziobem po węgiel”, 1952; „Dymy nad dżunglą”, 1954; „Sprawa Konrada Piecucha”, 1956), książki dla młodzieży („Nie pij dżinu, bosmanie”, 1975; „Nas troje i reszta”, 1982), wreszcie – najliczniejsze – kryminały („Zielona granica”, 1948; „Zemsta Mariana Boruty”, 1956; „Muszka w białe grochy”, 1957; „Różowa koperta”, 1957; „Co czwartek ginie człowiek”, 1958; „Puszka błękitnej emalii”, 1959; „Mordercy przyszli nocą”, 1965; „Śmierć lichwiarza”, 1970; „To nie było samobójstwo”, 1971; „Zwracam panu twarz”, 1974; „Lew majora Erazma”, 1978; „Milion za milion”, 1985).
Sporo tego, prawda? A dodajcie do tego jeszcze tak znane i chętnie śpiewane podczas biesiad do dzisiaj piosenki, jak „Bajo bongo” czy „Kuba wyspa jak wulkan gorąca”! Jego debiutancką książkę „Eryk Müller poszukuje siostry” przypomniano w serii „Klasyka Polskiego Kryminału”. Czy słusznie? Nie do końca. O ile w późniejszych czasach Sztaba rzeczywiście pisał tak zwane „powieści milicyjne”, w tym przypadku stworzył raczej historię szpiegowską. Na dodatek – patrząc z jego perspektywy – futurystyczną. Akcję umieścił bowiem w Niemczech w pięć lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jest więc 1950 rok; Międzysojusznicza Komisja Kontroli Niemiec podjęła właśnie decyzję – wbrew wyraźnemu sprzeciwowi Kraju Rad, wyartykułowanemu publicznie przez generała-lejtnanta Łabanowskiego – o wprowadzeniu w życie uchwały Organizacji Narodów Zjednoczonych o zakończeniu okupacji i wycofaniu z kraju wojsk amerykańskich, brytyjskich, francuskich i radzieckich.
Z tej okazji w Berlinie odbywa się wielka uroczystość i raut w hotelu Metropol, podczas którego przemawia stojący na czele Tymczasowego Rządu Wolnych Niemiec prezydent profesor Wilhelm Neugebauer. Dziękuje on aliantom za pomoc w wyrugowaniu z jego ojczyzny narodowego socjalizmu i pod niebiosa wychwala anglosaską demokrację. Jednym z uczestników balu jest polski dziennikarz Roman Wirski, w czasie wojny uczestnik ruchu oporu i partyzant, któremu hitlerowcy zabili ukochaną. Zupełnie przypadkiem wpada on na ślad spisku i odkrywa straszliwą tajemnicę – Neugebauer jest w rzeczywistości przywódcą nazistowskiego podziemia, stoi na czele Werwolfu i szykuje się do zbrojnego przejęcia władzy w momencie, kiedy alianci opuszczą Niemcy. Licząc się z tym, że w takiej sytuacji przywódcy mocarstw zachodnich nakażą swoim wojskom na nowo zaatakować Rzeszę, ma on zamiar wykorzystać przeciw nim nową straszliwą broń – skonstruowane przez doktora chemii Ottona Vogta, przypominające działaniem laser, promienie V-x.
Wirski, zdobywszy taką wiedzę, powinien oczywiście natychmiast powiadomić rezydentów alianckich w Berlinie, ale gubią go emocje i w efekcie dostaje się w ręce nazistów. Ci jednak, zamiast zlikwidować go na miejscu, przerzucają do tajnego ośrodka w Alpach, gdzie ma swoje laboratorium doktor Vogt. Fakt, że będzie obserwował udany dla Werwolfu zamach stanu, ma być swoistą zemstą za poznanie ich planów. Tyle że Polak nie ma zamiaru przyglądać się biernie rozwojowi wypadków… Elementów wspólnych z historiami o Bondzie, zwłaszcza tymi wczesnymi – z lat 50. i 60. (chodzi oczywiście o książki) – jest całkiem sporo. I nie chodzi tylko o szalonego naukowca, który skonstruował cudowną broń; do tego dochodzą jeszcze ucieczki i pościgi, strzelaniny i interwencje wojska. Wreszcie rozbudowany wątek miłosny! Na stronę Wirskiego przechodzi bowiem – pod wpływem jego niezaprzeczalnego uroku i odwagi – osoba powiązana z nazistami.
W książkach Iana Fleminga nie brakuje fabularnych uproszczeń. Bond jest bohaterem, który wychodzi cało z największych nawet opresji. Nie inaczej jest z Wirskim. Choć, szczerze mówiąc, niektóre zwroty akcji rzeczywiście mogą razić niedorzecznością. Chociażby wyjaśnienie, w jaki sposób dziennikarz trafia na ślad spisku… W książce nie brakuje też antyniemieckiej i proradzieckiej propagandy. O pokonanych Sztaba nie pisze inaczej, jak z pogardą, używając słów „szkop”, „szwabski”, „niemiaszki”. I dotyczy to wszystkich Niemców. Kilkudziesięciu milionów! Nie ma ani jednego wyjątku. Jakby tego było mało, wrogowie są na tyle głupi, że przemawiając na tajnym spotkaniu Werwolfu, szef wydziału bezpieczeństwa, a niegdyś zastępca dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie, robi rachunek sumienia, który okazuje się bezlitosnym… samooskarżeniem. Co ciekawe jednak, podkreślając niezliczone zbrodnie niemieckie popełnione na Polakach w czasie wojny (mowa jest o sześciu milionach ofiar), autor powieści ani razu nie wspomina Żydów. Jakby nie było Holokaustu.
Pomijając wszystkie te nonsensy, „Eryka Müllera…” czyta się nieźle. Napisany jest zaskakująco dobrym językiem, niekiedy nawet nazbyt wyszukanym. Dowodzącym jednak tego, że autor musiał odebrać przed wojną całkiem niezłą edukację.
koniec
15 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka gryziona po kostkach
Jarosław Loretz

15 IX 2019

„Miła dziewczyna”, gromadząca kilkanaście opowiadań Fritza Leibera, miała być ucztą dla czytelnika spragnionego starszej, amerykańskiej science fiction. Niestety, zaproponowane dania są trudne do przełknięcia i grozi po nich solidna niestrawność.

więcej »

Kanibal z Niebuszewa
Sebastian Chosiński

14 IX 2019

Max Czornyj – adwokat i pisarz – pozazdrościł chyba Remigiuszowi Mrozowi i postanowił pościgać się z nim w liczbie wydawanych książek. Opublikowany w sierpniu „Rzeźnik”, w którym opisał losy i zbrodnie Józefa Cyppka, być może najokrutniejszego seryjnego mordercy w dziejach Polski Ludowej, jest jego czwartą powieścią w tym roku. I chociaż czyta się ją ekspresowo i z zainteresowaniem, prawdopodobnie zapomni się o niej tak samo szybko…

więcej »

Krok we właściwą stronę
Joanna Kapica-Curzytek

13 IX 2019

W książce „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” najważniejszy jest podtytuł: to molestowane ofiary własnym głosem mówią o tym, co je spotkało ze strony duchownych. Często jest to przerwanie milczenia po latach. Przełamywanie własnego wstydu i niezrozumienia ze strony tych, którzy słuchają. Pokonywanie strachu przed stygmatyzowaniem.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.