Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Kroki w Nieznane. Tom 5›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKroki w Nieznane. Tom 5
Data wydania1974
RedakcjaLech Jęczmyk
Wydawca Iskry
CyklKroki w Nieznane
Format428s. oprawa twarda
Cena40,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
[„Kroki w Nieznane. Tom 5” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Bradbury, Sheckley, Silverberg, Lem, Simak, Farmer… Co łączy te nazwiska? Piąty tom klasycznej antologii „Kroki w nieznane” pod redakcją Lecha Jęczmyka. Garścią nostalgicznych wspomnień na jej temat dzieli się Paweł Laudański.

Paweł Laudański

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
[„Kroki w Nieznane. Tom 5” - recenzja]

Bradbury, Sheckley, Silverberg, Lem, Simak, Farmer… Co łączy te nazwiska? Piąty tom klasycznej antologii „Kroki w nieznane” pod redakcją Lecha Jęczmyka. Garścią nostalgicznych wspomnień na jej temat dzieli się Paweł Laudański.

‹Kroki w Nieznane. Tom 5›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKroki w Nieznane. Tom 5
Data wydania1974
RedakcjaLech Jęczmyk
Wydawca Iskry
CyklKroki w Nieznane
Format428s. oprawa twarda
Cena40,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
1.
„Kroki w nieznane”… Absolutna legenda. Rarytas kolekcjonerski. Rzecz praktycznie niedostępna w bibliotekach, bardzo rzadko spotykana na półkach antykwariatów. W sumie sześć tomów – ostatni z nich (bodaj ten z zieloną okładką, drugi w kolejności) udało mi się nabyć jakieś dziesięć lat po pierwszym (to dokładnie pamiętam – czerwony, z 1972 roku). Cała szóstka wciąż zajmuje jedno z honorowych miejsc na półkach mej domowej biblioteczki. I zajmować je będzie jeszcze dłuuuuuuugo. Przynajmniej do czasu, gdy przestanę czytać fantastykę. Czyli nigdy.
„Kroki w nieznane”…
2.
Czy można napisać recenzję książki, którą przeczytało się ponad dwadzieścia lat temu? Zapewne nie – miast recenzji wyjdzie raczej zbiór mniej lub bardziej luźnych wspomnień z dawnej lektury.
Tak, wiem, przed napisaniem tego tekstu powinienem odświeżyć sobie książkę, o której chcę pisać. Nie zrobiłem tego jednak, i to, bynajmniej, nie z powodu lenistwa. Przyczyn owego zaniechania szukać trzeba gdzie indziej – o ile jeszcze dałoby się znaleźć uzasadnienie dla recenzowania książki, która pojawiła się w obiegu przeszło trzydzieści lat temu (wszak kontynuacja serii stwarza ku temu niebywałą okazję!), to w tym wypadku przeważyła obawa. Obawa, że ponowna lektura przyniesie wielkie rozczarowanie, że teksty, które podczas pierwszego podejścia zachwyciły, teraz, po tylu latach, po kilkudziesięciu metrach bieżących przeczytanych książek i czasopism, wydadzą się blade i nijakie. Takie… podstarzałe. Nie! Na to pozwolenia nie będzie. Nie będzie pozwolenia na ryzykowanie jednym z bardziej niesamowitych wspomnień z dzieciństwa, kiedy to w zimowy wieczór opowiadania te pochłonęły mnie bez reszty.
3.
Najprzeróżniejsze pozycje potrafią zmienić zwykłego zjadacza książek w zagorzałego pochłaniacza fantastyki. Kiedyś były to przede wszystkim dzieła Lema i Strugackich, potem przyszła kolej na Sapkowskiego i całą armię Anglosasów. Zdążyłem załapać się na jeden z ostatnich, o ile nie ostatni wagon w tym pierwszym pociągu – fantastyczną prozę zacząłem poznawać za pośrednictwem „Astronautów” i „Edenu” Lema oraz „Trudno być bogiem” Strugackich. Potem przyszli inni autorzy i inne książki, przyszła zdobywana spod lady „Fantastyka”… To dzięki nim słabiutka, delikatna roślinka nowego bakcyla rozrosła się, zapuściła głęboko korzenie, stała się potężnym drzewem – już wiem, że nie do ruszenia do końca mych dni.
Wśród nich był piąty tom antologii „Kroki w nieznane”, jedyny z sześciu, jaki udało mi się znaleźć w kilku dostępnych mi w owym heroicznym, początkowym okresie bibliotekach.
Piąty tom „Kroków…”… Pomarańczowa okładka, surowa, ograniczająca się do wyeksponowania tytułu. Na grzbiecie niewielkie, czarne kropki – nie muszę chyba mówić ile. Dziś już się tak fantastyki nie wydaje. Nakład – 30 000 egzemplarzy. Na początku dwudziestego pierwszego stulecia tyle osiągają jedynie pojedyncze bestsellery, z fantastyki – chyba tylko Sapkowski. I wtedy nie było to mało, choć pewnie na nikim nie robiło wrażenia.
W środku – dwadzieścia opowiadań i trzy eseje. Wśród autorów – zarówno wielkie sławy, jak i twórcy mniej znani. Do pierwszej grupy bez wątpienia zaliczyć należy Kurta Vonneguta (jeszcze bez dodatku „Jr.”), Raya Bradburego, Roberta Sheckleya, Roberta Silverberga, Stanisława Lema, Arthura C. Clarka, Janusza A. Zajdla (choć wtedy był to autor ledwie kilkunastu opowiadań i jednej opublikowanej powieści, jaka tam sława), Clifforda D. Simaka, Henrego Slezara, Isaaca Asimova czy wreszcie Philipa Jose Farmera, do drugiej natomiast – Victora Contoskiego, Wiaczesława Moroczkę, Deana Mc Laughlina, Laurenca Yepa, Ricka Norwooda czy Terrego Dixona.
A wszystko to zmiksowane w iście zabójczym koktajlu – przynajmniej na ówczesne czasy – przez mistrza ceremonii, Lecha Jęczmyka.
4.
Moje ulubione: „Poczwarka” Bradburego, „Świat naszych pragnień” Shecleya, „Szczęśliwy dzień w roku 2381” Silverberga, „Profesor A. Dońda” Lema, „Chodzić po ulicach miasta” Simaka oraz „Tylko we wtorek” Farmera.
„Poczwarka” – niesamowita, na pograniczu horroru, opowieść o Przemianie. Przemianie człowieka w… No właśnie, w co?
„Świat naszych pragnień” – przewrotna historia o niedocenianym dniu powszednim. Jak zwykle bywa, docenić go może tylko ten, kto go stracił. Bezpowrotnie. Tak jak jej bohater, gotowy oddać wszystko za możliwość przeżycia takich zwykłych dni.
„Szczęśliwy dzień w roku 2381” – wizja przeludnionego świata, w którym na pierwszym miejscu postawiono prokreację. Ludzkość żyje w zamkniętych miastach, w których króluje iście hippisowska wolna miłość.
„Profesor A. Dońda” – Ijon Tichy w ironicznym, choć gorzkim tonie opowiada o Końcu Cywilizacji.
„Chodzić po ulicach miasta” – gdy zdarza się cud, można próbować go zrozumieć. Zbadać. Podejść doń naukowo. A gdy wszystkie te starania spełzną na niczym – sprawić, by choć niewielka grupa ludzi mogła zeń skorzystać. Tylko dlaczego ma to się odbyć kosztem owego cudu, czyli człowieka mającego moc uzdrawiania?
„Tylko we wtorek” – jeszcze jedna wizja przeludnienia. Receptą nań stał się podział ludzkości na siedem części; każdej grupie przyznano po jednym dniu tygodnia. Dzień życia, sześć dni hibernacji. Co się stanie, gdy ktoś z wtorku zakocha się w kimś ze środy?
5.
Ciekaw jestem szalenie tych nowych „Kroków w nieznane”. Nie mogę się ich doczekać.
koniec
19 grudnia 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z zegarmistrzowską precyzją
Marcin Mroziuk

13 X 2019

Fani przygód Domenica Jordana aż kilkanaście lat musieli czekać na trzeci tom opowiadań z tym bohaterem. Ich cierpliwość została sowicie wynagrodzona przez Annę Kańtoch, bo „Diabeł w maszynie” nie tylko zawiera pięć niezwykle wciągających historii, ale odkrywa też przed czytelnikami nowe fakty z życia tego wyjątkowego medyka.

więcej »

Reklamy, motele, bary i mieszkańcy
Joanna Kapica-Curzytek

12 X 2019

Książka jest zapisem podróży autora po amerykańskiej prowincji. „Zaginiony kontynent” dokumentuje przebycie prawie czternastu tysięcy mil i wizytę w trzydziestu ośmiu stanach USA.

więcej »

Środkowy rozdział
Beatrycze Nowicka

11 X 2019

„Wściekła pogoda” Friederike Otto raczej stanowi rozszerzenie wiedzy o antropogenicznych zmianach klimatu niż wprowadzenie dla kogoś, kto dopiero próbuje zorientować się w temacie.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wyglądamy w przyszłość, pamiętamy o przeszłości
— Konrad Wągrowski

6 Kroków w Nieznane

Do sześciu razy sztuka
— Joanna Słupek

Parada mistrzów
— Konrad Wągrowski

Trzecie wejście smoka
— Jarosław Loretz

Mój wehikuł czasu
— Artur Długosz

Wróble, strach, zła fantastyka
— Artur Chruściel

Nocą w Telewizyjnym Mieście
— Paul di Filippo

Poczucie zdumienia
— Konrad Walewski

Odkrywcy nowych ziem i mórz
— Lech Jęczmyk

Tegoż autora

Wiatr ze Wschodu (74)
— Paweł Laudański

Ballada o poświęceniu
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (73)
— Paweł Laudański

Wspomnienie o Maćku
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (72)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (71)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (70)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (69)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (68)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (67)
— Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.