Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jan Stocklassa
‹Archiwum Stiega Larssona›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArchiwum Stiega Larssona
Tytuł oryginalnyStieg Larssons arkiv
Data wydania14 listopada 2018
Autor
PrzekładElżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Wydawca Post Factum
ISBN978-83-8110-563-7
Format536s. 143×205mm
Cena39,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Olof Palme musiał zginąć!
[Jan Stocklassa „Archiwum Stiega Larssona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy to prawda, że każdy dorosły Szwed – powiedzmy, że dzisiaj pod pięćdziesiątkę i więcej – wciąż pamięta, co robił w piątkowy wieczór 28 lutego 1986 roku? Pewnie jest w tym odrobina przesady, ale chyba naprawdę tylko odrobina. Wszak to dzień, który wstrząsnął Szwecją i fundamentami „państwa dobrobytu”. O tym, co wtedy się stało i dlaczego tej tajemnicy nie udało się rozwikłać do dzisiaj, pisze Jan Stocklassa w fascynującym reportażu śledczym „Archiwum Stiega Larssona”.

Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
[Jan Stocklassa „Archiwum Stiega Larssona” - recenzja]

Czy to prawda, że każdy dorosły Szwed – powiedzmy, że dzisiaj pod pięćdziesiątkę i więcej – wciąż pamięta, co robił w piątkowy wieczór 28 lutego 1986 roku? Pewnie jest w tym odrobina przesady, ale chyba naprawdę tylko odrobina. Wszak to dzień, który wstrząsnął Szwecją i fundamentami „państwa dobrobytu”. O tym, co wtedy się stało i dlaczego tej tajemnicy nie udało się rozwikłać do dzisiaj, pisze Jan Stocklassa w fascynującym reportażu śledczym „Archiwum Stiega Larssona”.

Jan Stocklassa
‹Archiwum Stiega Larssona›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArchiwum Stiega Larssona
Tytuł oryginalnyStieg Larssons arkiv
Data wydania14 listopada 2018
Autor
PrzekładElżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Wydawca Post Factum
ISBN978-83-8110-563-7
Format536s. 143×205mm
Cena39,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nazwisko zmarłego w listopadzie 2004 roku słynnego szwedzkiego dziennikarza, publicysty i prozaika Stiega Larssona pojawia się w tytule tej książki. I nie ma w tym ani przypadku, ani nadużycia. Twórca trylogii „Millennium” jest bowiem źródłem, główną inspiracją, a jeśli ktoś woli, to pierwszą kostką wywołującą efekt domina w reporterskim śledztwie, jakie prowadzi Jan Stocklassa. Bez niego nie tylko, że nie powstałoby „Archiwum…”, ale prawdopodobnie nie zbliżylibyśmy się aż tak bardzo do rozwiązania jednej z największych kryminalnych zagadek dwudziestowiecznej Szwecji. Do odpowiedzi na pytania, kto, jak i dlaczego zorganizował udany zamach na premiera tego kraju Olofa Palmego.
W latach 80. był to jeden z najbardziej znanych polityków europejskich, ba! nawet światowych. Przez siedemnaście lat stał na czele Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej; jako jej przewodniczący dwukrotnie zasiadał na stołku premierowskim (w latach 1969-1976 oraz 1982-1986), ale już wcześniej pełnił różne funkcje ministerialne. Budowa i umacnianie „państwa dobrobytu” w dużym stopniu odbywało się za jego rządów. Przez jednych był uwielbiany, ale przez innych (konserwatystów, ultraprawicowców i rosnących w siłę od końca lat 70. neonazistów) – znienawidzony. Wrogowie – z racji potępiania przez niego wojny w Wietnamie i polityki apartheidu w Republice Południowej Afryki, jak również występowania przeciwko kolonializmowi oraz wspomagania socjalizujących i komunizujących państw Trzeciego Świata – oskarżali go wręcz o podległość Kremlowi i – to już brzmi wyjątkowo absurdalnie – chęć uczynienia Szwecji kolejną republiką Związku Radzieckiego.
Ale Palme wzbudzał też duże kontrowersje we własnym obozie politycznym, którym co jakiś czas wstrząsały skandale pośrednio związane z premierem. W 1985 roku zbuntowali się przeciwko niemu nawet wysocy dowódcy wojskowi, oskarżający go o nieadekwatną do zagrożenia reakcję na dopłynięcie do wybrzeży Szwecji, wbrew obowiązującym umowom międzynarodowym, radzieckich okrętów podwodnych, co miało być kolejnym rzekomym dowodem jego uzależnienia od Sowietów (echa tych wydarzeń stały się osią fabularną „Niespokojnego człowieka”, ostatniej powieści Henninga Mankella z komisarzem Kurtem Wallanderem w roli głównej). W efekcie zimą 1986 roku prezes rady ministrów już prawie nikomu nie mógł ufać – ani wojsku, ani policji, ani wielu członkom własnej partii, którzy chętnie zajęliby jego miejsce. A jeszcze więcej mściwych wrogów miał poza Skandynawią.
To wszystko – doskonale i wiarygodnie przedstawione przez Jana Stocklassę – prowadzi do jednoznacznego wniosku: Olof Palme musiał zginąć!
Zamach dokonany w piątkowy wieczór (w zasadzie to nawet krótko przed północą) 28 lutego 1986 roku wywołał szok na całym świecie. Nie tylko zginął przywódca państwa, ale na dodatek polityk bardzo aktywnie działający na forum międzynarodowym i z tego też powodu nadzwyczaj ceniony. Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojone śledztwo i wytypowano grupy potencjalnie zaangażowane w zabójstwo Palmego; w kolejnych dniach katalog ten poszerzano. Brano więc pod uwagę szwedzkich prawicowych ekstremistów, służby specjalne RPA, a nawet separatystyczną i oskarżaną przez Turków o terroryzm Partię Pracujących Kurdystanu. Mijały jednak tygodnie, miesiące, potem lata, pojawiali się kolejni podejrzani i oskarżeni, odbywały się nawet procesy sądowe, a mimo to do dzisiaj – z naciskiem na „do dzisiaj”! – zagadki zabójstwa Palmego nie rozwiązano. Jednym z dziennikarzy, któremu sprawa ta była, jak się okazało po latach, nadzwyczaj bliska, okazał się Stieg Larsson, wtedy jeszcze pracujący jako grafik w agencji prasowej TT (były to więc czasy przed „Expo” i „Millennium”).
Larsson od najmłodszych lat interesował się ruchami ultraprawicowymi i neonazistowskimi, był jednym z największych specjalistów w tej dziedzinie, posiadał ogromną wiedzę, z jakiej korzystali inni dziennikarze i pisarze. Po śmierci Palmego zaczął badać tę sprawę, pisał listy, raporty, artykuły – wszystko, co w tym temacie stworzył, trafiło ostatecznie do jego archiwum. W marcu 2013 roku – niemal dziesięć lat po śmierci Larssona – dotarł do niego Jan Stocklassa, który już od paru lat przymierzał się do napisania książki o tym, co wydarzyło się 28 lutego 1986 roku i później. Nie spodziewał się, że odkryje tam tak dużo wartościowych materiałów i niezwykle przenikliwych wniosków. Opierając się w dużej mierze na tym, co zebrał twórca „Millennium”, jego kolega po fachu postanowił doprowadzić sprawę do końca. I wskazać palcem prawdziwego zabójcę (i jego zleceniodawców) Olofa Palmego.
Stocklassa (rocznik 1965) zaczynał karierę jako dyplomata, przez sześć lat (1997-2003) pracował w sekcji handlowej ambasady szwedzkiej w Pradze, dzięki czemu wpadł na trop afery korupcyjnej związanej ze sprzedażą przez Szwecję samolotów bojowych (myśliwców wielozadaniowych produkowanych przez koncern Saaba) na Bliski Wschód. Opisał potem tę sprawę – już jako niezależny reporter – w swojej pierwszej książce, która ukazała się dwanaście lat temu. Kolejna, poświęcona Palmemu i Larssonowi, wzbudziła jeszcze większe zainteresowanie; dość powiedzieć, że zanim została ukończona, prawa do jej wydania wykupiły oficyny w dwudziestu pięciu krajach świata. W pewnym sensie kupowały kota w worku. Tyle że po lekturze „Archiwum…” nie można mieć już wątpliwości, że wszystkie zrobiły doskonały interes. Stocklassa stworzył fascynującą opowieść, bez wątpliwości dorównującą poświęconej temu samemu tematowi trylogii Leifa GW Perssona „Między tęsknotą lata a chłodem zimy” (2002), „W innym czasie, w innym życiu” (2003) oraz „Swobodny upadek jak we śnie” (2007). Mającą jednak tę przewagę nad dziełem byłego policjanta, że opartą na faktach.
W dziele Stocklassy fikcyjnych jest jedynie kilka nazwisk, choć całkiem możliwe, że w kontynuacji „Archiwum…” – takowej na pewno się doczekamy – przynajmniej jedno z nich zostanie rozszyfrowane i podane do publicznej wiadomości. Oby!
Książka, którą sam autor nazywa „powieścią dokumentalną”, dzieli się na dwie części. W pierwszej, zatytułowanej „Stieg”, Stocklassa szczegółowo analizuje materiały zebrane – głównie w latach 80. i 90. XX wieku – przez Larssona, cytując przy okazji niektóre z odnalezionych listów i dokumentów. W drugiej, czyli „Śladami Stiega”, raportuje przebieg własnego, szeroko zakrojonego śledztwa, które doprowadza go do wyjaśnienia – no dobrze, prawie – tajemnicy zabójstwa Palmego. W tym celu reporter przeprowadza setki konwersacji z politykami, dziennikarzami i policjantami. Odwiedza RPA, gdzie udaje mu się porozmawiać między innymi z osławionym Craigiem Williamsonem, uważanym za jednego z najlepszych szpiegów w dziejach południowoafrykańskiej służby bezpieczeństwa, który przez lata organizował zamachy, skrytobójstwa i porwania osób zwalczających – jak premier Szwecji – apartheid. Na Cyprze, a konkretnie w tureckiej części wyspy, „pod przykrywką” przeprowadza wywiad z Bertilem Wedinem, szwedzkim eksagentem oskarżanym o współpracę z Williamsonem i związek z zamachem na Palmego.
Wszystkie brane przez dziennikarza pod uwagę tropy prowadzą go w jedno miejsce, a mówiąc precyzyjniej – do jednego człowieka. By jednak go odnaleźć i skłonić do podzielenia się swoją wiedzą, trzeba wykonać tytaniczną pracę, nie zawsze zresztą zgodną z prawem. Dlatego też „Archiwum…” – również dzięki niezaprzeczalnemu talentowi literackiemu Stocklassy – czyta się jak najlepszą powieść kryminalno-szpiegowską, jakiej nie powstydziliby się ani sam Stieg Larsson, ani nawet mistrz gatunku John le Carré. A jego ciąg dalszy, na który – miejmy nadzieję – nie trzeba będzie długo czekać, powinien być, z jednego podstawowego powodu, jeszcze ciekawszy.
koniec
2 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Mały, Suchy, Chudy i Spokojny
Sebastian Chosiński

14 XI 2019

Kryminały Jacka Wołowskiego nie są ani lekką, ani szczególnie przyjemną – i nie dotyczy to wcale ich poziomu – lekturą. Mając wyostrzony zmysł reporterski, autor często szukał bowiem inspiracji w wydarzeniach, które miały miejsce w rzeczywistości. Grzebał w ludzkich brudach, wyciągając na wierzch to, co władze PRL-u chętnie by ukryły. Nie inaczej jest w powstałej na początku lat 60. XX wieku książce „Oset pleni się w mroku”.

więcej »

Poza snopem światła
Joanna Kapica-Curzytek

13 XI 2019

„Jedna księżycowa noc” to klasyka literatury walijskiej. Trafia do nas w polskim przekładzie po blisko sześćdziesięciu latach.

więcej »

Mała Esensja: Wszystko się może zdarzyć
Joanna Kapica-Curzytek

12 XI 2019

Zmartwiozaur miał ten problem, że myślał ciut za dużo i w związku z tym zamartwiał się wszystkim na zapas ponad miarę. Pewnego dnia postanowił wyruszyć na piknik, ale wcześniej wszystko musiał sobie drobiazgowo zaplanować. I nie przestawał przy tym myśleć – a jeśli coś pójdzie nie tak? Co wtedy?

więcej »

Polecamy

„I Have a Dream”

Na rubieżach rzeczywistości:

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Hodowla Zła w centrum Londynu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.