Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Max Czornyj
‹Rzeźnik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRzeźnik
Data wydania14 sierpnia 2019
Autor
Wydawca Filia
SeriaMroczna strona
ISBN978-83-8075-787-5
Format364s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kanibal z Niebuszewa
[Max Czornyj „Rzeźnik” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Max Czornyj – adwokat i pisarz – pozazdrościł chyba Remigiuszowi Mrozowi i postanowił pościgać się z nim w liczbie wydawanych książek. Opublikowany w sierpniu „Rzeźnik”, w którym opisał losy i zbrodnie Józefa Cyppka, być może najokrutniejszego seryjnego mordercy w dziejach Polski Ludowej, jest jego czwartą powieścią w tym roku. I chociaż czyta się ją ekspresowo i z zainteresowaniem, prawdopodobnie zapomni się o niej tak samo szybko…

Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
[Max Czornyj „Rzeźnik” - recenzja]

Max Czornyj – adwokat i pisarz – pozazdrościł chyba Remigiuszowi Mrozowi i postanowił pościgać się z nim w liczbie wydawanych książek. Opublikowany w sierpniu „Rzeźnik”, w którym opisał losy i zbrodnie Józefa Cyppka, być może najokrutniejszego seryjnego mordercy w dziejach Polski Ludowej, jest jego czwartą powieścią w tym roku. I chociaż czyta się ją ekspresowo i z zainteresowaniem, prawdopodobnie zapomni się o niej tak samo szybko…

Max Czornyj
‹Rzeźnik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRzeźnik
Data wydania14 sierpnia 2019
Autor
Wydawca Filia
SeriaMroczna strona
ISBN978-83-8075-787-5
Format364s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Choć nie powinno, ponieważ autentyczne wydarzenia, jakie stały się kanwą tej książki, zasługują na głębsze zastanowienie. Nie oznacza to oczywiście, że autor nie podjął próby dokładniejszego przeanalizowania całej sprawy. Tyle że ujął ją w ramy pulpowej sensacji, która sprawia – głównie za sprawą stylu – że czytelnik potraktuje ją jak kolejną taśmowo wyprodukowaną powieść kryminalną. Jakich w Polsce w ostatnich latach nie brakuje. A przyczynia się do tego stanu rzeczy również sam Max Czornyj, który od 2017 roku wydał już osiem powieści. Cztery z nich – „Grzech” (2017), „Ofiara” (2018), „Pokuta” (2018) i „Trauma” (2019) – składają się na cykl o lubelskim komisarzu Eryku Deryle; cztery pozostałe powstały poza serią, a są to (chronologicznie): „Najszczęśliwsza” (2018), „Ślepiec”, „Inna” i ta najnowsza, czyli „Rzeźnik” (wszystkie z 2019 roku), którego bohaterem jest istniejący w rzeczywistości Józef Cyppek.
A może raczej Joseph Zyppeck, ponieważ takie właśnie niemiecko brzmiące imię i nazwisko nosił przez większość swego życia. Niemcem był bowiem jego ojciec, matka natomiast Polką. Urodził się i wychował w Opolu; w 1915 roku, jako dwudziestolatek, otrzymał powołanie do służby wojskowej i wysłany został na front zachodni, gdzie walczył przeciwko Francuzom. Tam właśnie stracił nogę i został inwalidą. Przez dwa lata tułał się po szpitalach; od państwa – poza medalami za odwagę – dostał drewnianą protezę. Po wojnie, rozgoryczony klęską, za którą obwiniał cesarza, przystał do komunistów i wziął nawet udział w berlińskim powstaniu, jakie wywołał Związek Spartakusa. Paromiesięczny pobyt w więzieniu wyleczył go z komunistycznych mrzonek; wtedy prawdopodobnie wrócił do rodzinnego miasta, gdzie podjął pracę jako ślusarz na kolei. Z czasem ustatkował się, ożenił, doczekał się nawet dwóch synów. Niestety, w czasie drugiej wojny światowej stracił całą rodzinę. Gdy uciekał przed Armią Czerwoną, przekorny los rzucił go do Szczecina.
Wiosną 1945 roku los miasta nie był jeszcze całkiem przesądzony. Nie było wiadomo, po której stronie granicy ostatecznie się znajdzie; w końcu Sowieci zdecydowali, że po polskiej. To zapoczątkowało wielki ruch migracyjny – do Szczecina przybyły tysiące osadników, wśród których nie brakowało życiowych rozbitków i wykolejeńców. Zyppeck był jednym z nich; miał jednak na tyle oleju w głowie, by wystarać się o polskie dokumenty – i tym sposobem przeistoczył się w Józefa Cyppka. Kiedy zaczął mordować, dokładnie nie wiadomo. Tak jak nie wiadomo, ile ofiar miał na swoim sumieniu. Skazano go za jedną zbrodnię na dwudziestoletniej Irenie Jarosz, sąsiadce z kamienicy przy ówczesnej ulicy Wilsona 7. Dopuścił się jej 11 września 1952 roku, a już dwa dni później prokuratura przedstawiła akt oskarżenia, a po kolejnych czterech, czyli 17 września, zapadł wyrok – kara śmierci. Szokującą sprawność sądu tłumaczy się dzisiaj chęcią jak najszybszego wyciszenia całej sprawy z obawy o wybuch niepokojów społecznych i pogromy wciąż jeszcze licznie mieszkających w Szczecinie Niemców.
Cyppek szybko przeszedł do miejskiej legendy. Do dzisiaj w Niebuszewie, dzielnicy miasta, w której mieszkał i mordował, krążą przeróżne opowieści na temat jego zbrodni. Zdecydowana większość wciąż jest niepotwierdzona, ponieważ, jak już wiemy, ani Milicja Obywatelska, ani Urząd Bezpieczeństwa nie przeprowadziły rzetelnego śledztwa w jego sprawie; dwudniowy proces też nie mógł przynieść odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące zaginionych dzieci i kobiet. W wielu kwestiach jesteśmy więc skazani na domysły. To nie zniechęciło jednak autora „Rzeźnika”, choć on sam przyznaje, że pierwotnie planował napisanie powieści, w której „prawda miała stać się jedynie punktem wyjścia do fikcji”. I dodaje: „Planowałem napisać thriller o seryjnym mordercy wzorującym się na którejś z autentycznych postaci”. Ale gdy zaczął studiować materiały na temat Józefa Cyppka, szybko przekonał się, że literacka fikcja nie jest w tym przypadku w stanie dorównać rzeczywistości w okrucieństwie i makabrze. W efekcie napisał powieść o konkretnym człowieku – zabójcy i kanibalu.
Max Czornyj zrezygnował z linearnej narracji. Życie Cyppka przedstawił w formie krótkich, oderwanych od siebie, ale z czasem coraz bardziej pasujących do ogólnego obrazu rozdziałów. Wymieszał płaszczyzny czasowe, co ma swoje dobre i złe strony. Kto, czytając biografie (a „Rzeźnik” mimo wszystko jest, choć specyficzną, biografią), lubi porządek i ujęcie chronologiczne – będzie narzekał; komu nie przeszkadzają zaskakujące niekiedy przeskoki ani konieczność cofania się do przeczytanych już wcześniej fragmentów – dostrzeże w tym ciekawy zabieg fabularny. Prawdopodobnie taka forma narracji dawała autorowi większą swobodę w operowaniu faktami i możliwość zawieszania napięcia. W paru miejscach takie cliffhangery okazują się przydatne, pozwalają bowiem ochłonąć po kolejnej porcji makabry. A trzeba podkreślić, że Czornyj nie oszczędza czytelnika, serwując mu nadzwyczaj naturalistyczne opisy zbrodni. Inna sprawa, że robi to z talentem graniczącym z perwersyjną przyjemnością.
O Cyppku tak naprawdę – poza paroma danymi biograficznymi – wiadomo bardzo mało. W czasie ekspresowego procesu on sam mówił niewiele. Niewiele mieli też okazję powiedzieć na jego temat świadkowie. Trudno więc stwierdzić jednoznacznie, jakim był człowiekiem i co sprawiło, że stał się tak okrutną bestią. Tu pozostało spore pole do popisu dla autora powieści. Czornyj zdecydował się więc wejść w umysł zdegenerowanego zbrodniarza i tym sposobem wypełnić wszystkie luki, wyjaśnić każdą wątpliwość. Poruszając się jednak w ramach tego, co potwierdzone zostało w dokumentach. Cyppek na pewno nie był inteligentem; nie świadczy o tym ani jego pochodzenie, ani wykształcenie, jakie zdobył (a raczej jakiego nie zdobył). Wszystko wskazuje na to, że był prosty i mrukliwy, zamknięty w sobie. Tymczasem na kartach „Rzeźnika” jego opowieść układa się – inaczej być nie mogło – w zgrabną, literacko poprawną historię. Bohater chętnie dzieli się z czytelnikami swoimi przemyśleniami, tłumaczy się z kolejnych swoich postępków.
I gdyby były to słowa narratora – wszystko znajdowałoby się na swoim miejscu, tymczasem w sytuacji, gdy zostają one włożone w „usta” zbrodniarza – brzmią znacznie mniej wiarygodnie. W każdym razie doceniając wysiłek autora „Rzeźnika”, nie mam jednak wątpliwości, że ten temat wciąż czeka na dziennikarza śledczego z prawdziwego zdarzenia – jak na przykład Cezary Łazarewicz bądź Przemysław Semczuk – który prawie siedemdziesiąt lat po dokonanych przez Józefa Cyppka zbrodniach podejmie trud dojścia do prawdy i tym sposobem wyręczy szczecińskich prokuratorów z początku lat 50. ubiegłego wieku.
koniec
14 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Układ dla obojga idealny
Joanna Kapica-Curzytek

14 VII 2020

„Współlokatorzy” to komedia romantyczna, oparta na ciekawym układzie pomiędzy dwójką obcych sobie współmieszkańców, którzy mieli się nie widywać ani nie kontaktować.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wielka Historia przy kawiarnianym stoliku
Sebastian Chosiński

13 VII 2020

To jedna z tych książek, po które warto sięgać zawsze i wszędzie. Traktując ją przede wszystkim jako ostrzeżenie – przed totalitarnym reżimem i własnymi słabościami. Egipski noblista Nadżib Mahfuz wpisał się „Karnakiem” w nurt politycznej literatury rozliczeniowej. Stanął tym samym obok Arthura Koestlera i Aleksandra Sołżenicyna. Choć stylistycznie jest od nich bardzo daleki.

więcej »

Niestrawione dzieci rewolucji
Joanna Kapica-Curzytek

12 VII 2020

Baskijska powieść „Samotny mężczyzna” porusza problemy ludzi oddanych wypalonym, przebrzmiałym ideom. Chcą na nowo wrócić do normalności, ale piętno przeszłości nie daje o sobie zapomnieć.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Niektórych marzeń lepiej nie spełniać
— Sebastian Chosiński

Na tropie Bucky’ego i Red Skulla
— Sebastian Chosiński

Do kraju tego, w którym zmarli nie mają spokoju…
— Sebastian Chosiński

Na zesłaniu w Piekle
— Sebastian Chosiński

Jeśli Bóg maczał w tym palce…
— Sebastian Chosiński

Może być tylko gorzej
— Sebastian Chosiński

Bóg, heros, karzeł i wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.