Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Bill Bryson
‹Zaginiony kontynent›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaginiony kontynent
Tytuł oryginalnyThe Lost Continent
Data wydania28 maja 2019
Autor
PrzekładTomasz Bieroń
Wydawca Zysk i S-ka
SeriaNaokoło świata
ISBN978-83-8116-630-0
Format376s. 145×205mm
Cena45,—
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Reklamy, motele, bary i mieszkańcy
[Bill Bryson „Zaginiony kontynent” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka jest zapisem podróży autora po amerykańskiej prowincji. „Zaginiony kontynent” dokumentuje przebycie prawie czternastu tysięcy mil i wizytę w trzydziestu ośmiu stanach USA.

Joanna Kapica-Curzytek

Reklamy, motele, bary i mieszkańcy
[Bill Bryson „Zaginiony kontynent” - recenzja]

Książka jest zapisem podróży autora po amerykańskiej prowincji. „Zaginiony kontynent” dokumentuje przebycie prawie czternastu tysięcy mil i wizytę w trzydziestu ośmiu stanach USA.

Bill Bryson
‹Zaginiony kontynent›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaginiony kontynent
Tytuł oryginalnyThe Lost Continent
Data wydania28 maja 2019
Autor
PrzekładTomasz Bieroń
Wydawca Zysk i S-ka
SeriaNaokoło świata
ISBN978-83-8116-630-0
Format376s. 145×205mm
Cena45,—
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Amerykanin Bill Bryson jest autorem licznych książek reporterskich, ma na swoim koncie między innymi dwie o podróży przez Wielką Brytanię: „Zapiski z małej wyspy” i „Herbatka o piątej!”. Przed laty ukazał się u nas tom jego tekstów o Stanach Zjednoczonych: „Zapiski z wielkiego kraju”.
Konwencja „Zaginionego kontynentu” nie mogła być bardziej amerykańska: to reportaż w drodze. Autor wyrusza samochodem ze swojej rodzinnej miejscowości Des Moines w stanie Iowa („pochodzę z Des Moines. Ktoś musi”, wyznaje już w pierwszym zdaniu). Miasto ma około 200 tys. mieszkańców, więc może Bryson narzeka na swoje rodzinne strony bez powodu? Jak można zobaczyć na mapie, to mniej więcej środek północnego pasa – dogodny punkt wyjścia, aby objechać najpierw wschodnią część kraju, a później wybrać się na zachód. Obie te podróże są tak właśnie opisane, z zachowaniem podziału na dwie części tekstu. Niestety wyprawa na zachód objętościowo zajmuje tylko czwartą część książki i trudno oprzeć się wrażeniu, że została opisana dużo bardziej pobieżnie i powierzchownie niż to, co autor zobaczył na wschodzie.
Co można podczas takiej podróży zobaczyć? Autor, urodzony w 1951 roku, często wraca myślami do swoich podróży, które w dzieciństwie odbywał samochodem z rodzicami. Koloryt tych wspomnień jest niezwykły i daje nam ciekawy obraz amerykańskiej codzienności, jest on też unikalny, bo pokazuje nam to wszystko, czego raczej nie znajdziemy na zdjęciach czy w dziennikarskich tekstach z tamtych czasów. Nie bez znaczenia jest także spojrzenie z perspektywy dziecka, biorącego udział w rodzinnych wyprawach z lat 50. XX wieku, które dzisiaj wyglądałyby chyba inaczej.
Bryson trafia więc zarówno do miejsc, gdzie przed laty był z rodziną, jak i do takich, do których nie było czasu albo ochoty, by do nich dotrzeć. Swoja ciekawość dotyczącą wielu miejsc zaspokaja więc autor dopiero po latach. Stałym elementem szlaku Brysona są miejscowości znane z amerykańskiej historii, te utrwalone w podręcznikach, które były świadkami historycznych wydarzeń. Również - miejsca związane ze słynnymi osobami (na przykład Tupelo Elvisa Presleya). Autor zwiedza muzea, ogląda domy, szuka śladów łączących teraźniejszość z przeszłością, co daje nam w rezultacie ciekawą lekcję historii i kultury USA. Można też przeczytać o charakterystycznych cechach wielu stanów.
Prowincjonalna Ameryka to krajobraz wszechobecnych reklam i napisów, skrzętnie utrwalanych przez autora, podążającego szlakiem miast, miasteczek i osad. To rozsiane w terenie trzeciorzędne motele, w których Bryson się zatrzymuje i różnej jakości bary czy restauracje. To wreszcie mieszkańcy prowincji, których autor z upodobaniem obserwuje i często nie szczędzi pod ich adresem zgryźliwości.
Złośliwość Brysona jest już oczywiście legendarna i obecna w każdej jego książce. Autor wydziwia, wbija szpile, wywraca oczami. Ironizuje, jest sarkastyczny, groteskowo wyolbrzymia różne szczegóły związane z jego spotkaniami z ludźmi… Cóż, to chyba dotyczy większości z nas, że lubimy przebywać z innymi, ale czasami denerwują nas ich charaktery i myślimy o nich różne rzeczy. Autor ma ostre pióro satyryka, wydobywające na wierzch sytuacyjny komizm i rozmaite osobliwości towarzyszące zachowaniom innych.
Są tu jednak niedopuszczalne według mnie uwagi autora i seksistowskie przytyki dotyczące kobiet z nadwagą – dobrze chociaż, że kończą się po pierwszych rozdziałach książki. Zdecydowanie bulwersująca jest uwłaczająca uwaga o rygorystycznych bileterkach z kina, które „żałują, że nie urodziły się w Niemczech Hitlera”. Takiej uwagi nie usprawiedliwia nawet konwencja narracji czy specyficzne poczucie humoru Brysona. Kto, jak kto – ale autor powinien znać proporcje takiego porównania. Pozwolę sobie też w tym miejscu przypomnieć (sformułowane z przymrużeniem oka, ale jak dla mnie mające sens) prawo Godwina, w myśl którego ten, kto porównuje do nazizmu czy Hitlera - przegrywa dyskurs, a jakakolwiek racjonalna wymiana zdań się w tym momencie kończy.
Całość książki ma jednak wiele walorów poznawczych. Jest ona w stanie nas przekonać, że poza Nowym Jorkiem jest wiele innych, mniej znanych i zatłoczonych miejsc wartych obejrzenia w Stanach Zjednoczonych. Teraz, kiedy są w perspektywie ułatwienia w wyjazdach do USA, być może książka będzie jakąś formą inspiracji do podróży?
Jednak najważniejszą – i, niestety, nienajlepszą informację zachowałam na zakończenie: „Zaginiony kontynent” został wydany w oryginale w 1989 roku… Nieprawdziwa staje się więc zapowiedź wydawcy z czwartej strony okładki, że książka stanowi „niezwykle zabawny portret współczesnej Ameryki”. Ponieważ jest to obraz kraju sprzed ponad trzydziestu lat, czyni to z reporterskiej wyprawy Billa Brysona raczej podręcznik do historii, i to dosyć odległej w kontekście zamiaru pokazania współczesności.
koniec
12 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Nie tylko aria z kurantem
Marcin Mroziuk

16 II 2020

Pretekstem do wznowienia książki Wandy Chotomskiej było ustanowienie ojca polskiej opery narodowej patronem roku 2019. I rzeczywiście „Muzyka pana Moniuszki” pozwala młodym czytelnikom zaznajomić się z podstawowymi informacjami o kompozytorze, ale pozycja ta ma znacznie więcej zalet.

więcej »

„Nie wolno mi się zakochać”
Joanna Kapica-Curzytek

15 II 2020

Połączenie magii, klątw i miłości jest bardzo wdzięcznym, acz często eksploatowanym motywem literackim. Aby powstało coś oryginalnego i przekonującego, trzeba szczególnie się postarać. Autorka „Zasad magii” poradziła sobie średnio.

więcej »

Ujrzeliśmy gwiazdę na Wschodzie…
Wojciech Gołąbowski

14 II 2020

W dziesięciu rozdziałach Grzegorz Górny przedstawia historyczne i naukowe próby rozwikłania zagadki pokłonu Trzech Mędrców, który według Ewangelii miał miejsce dwa tysiące lat temu w Betlejem blisko Jerozolimy. Czy to się w ogóle wydarzyło? Kiedy? Kim byli? Ilu ich było? Co ujrzeli na niebie?

więcej »

Polecamy

Pif-Paf! Zium!

Na rubieżach rzeczywistości:

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Linią Brysona z południa na północ
— Joanna Kapica-Curzytek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Wdowcy i rozwodnicy spadają ze schodów częściej
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Wielki Wybuch, narodziny ludzi… i wszystko to, co działo się w międzyczasie
— Radosław Scheller

Niszczarka do śmieci i inne dobrodziejstwa
— Aleksandra Winnik

Tegoż autora

„Nie wolno mi się zakochać”
— Joanna Kapica-Curzytek

Carrolla stać na więcej
— Joanna Kapica-Curzytek

By nie spadło nam z nieba
— Joanna Kapica-Curzytek

Hiszpania jest jedną wielką mogiłą
— Joanna Kapica-Curzytek

Część duszy, która pragnie godności
— Joanna Kapica-Curzytek

Samowary i Pierścienie
— Joanna Kapica-Curzytek

Zginął w walce jak mężczyzna
— Joanna Kapica-Curzytek

Podróż
— Joanna Kapica-Curzytek

Kto jest kim w czeskiej literaturze
— Joanna Kapica-Curzytek

Ludzie i miejsca
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.