Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Tara Westover
‹Uwolniona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUwolniona
Tytuł oryginalnyEducated
Data wydania14 sierpnia 2019
Autor
PrzekładBarbara Szelewa-Kropiwnicka
Wydawca Czarna Owca
ISBN978-83-8015-522-0
Format448s. 145×210mm
Cena44,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Anarchia?
[Tara Westover „Uwolniona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Życiowa droga Amerykanki Tary Westover do elitarnego wykształcenia i osobistej niezależności była trudna i jak na XXI wiek – nieoczywista. W „Uwolnionej” autorka opisuje proces wyzwalania się od toksycznej i dysfunkcyjnej rodziny.

Joanna Kapica-Curzytek

Anarchia?
[Tara Westover „Uwolniona” - recenzja]

Życiowa droga Amerykanki Tary Westover do elitarnego wykształcenia i osobistej niezależności była trudna i jak na XXI wiek – nieoczywista. W „Uwolnionej” autorka opisuje proces wyzwalania się od toksycznej i dysfunkcyjnej rodziny.

Tara Westover
‹Uwolniona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUwolniona
Tytuł oryginalnyEducated
Data wydania14 sierpnia 2019
Autor
PrzekładBarbara Szelewa-Kropiwnicka
Wydawca Czarna Owca
ISBN978-83-8015-522-0
Format448s. 145×210mm
Cena44,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Uniwersytet ukończyła z wyróżnieniem. Stopień magistra zdobyła w Trinity College w Cambridge, jako stypendystka Fundacji Gatesów. Studiowała też na Harvardzie, a po powrocie na uniwersytet w Cambridge obroniła doktorat z historii. Takiego naukowego CV pozazdrościć można niejednemu zdolnemu studentowi. Tymczasem przypadek Tary Westover zasługuje na podziw także dlatego, że próg szkoły przekroczyła dopiero w wieku siedemnastu lat.
Wcześniej dorastała w bardzo religijnej rodzinie mormońskiej, w której panowało surowe wychowanie. Matka i dzieci były bez reszty podporządkowane ojcu. Z perspektywy czasu Tara Westover wysuwa przypuszczenie, że musiał cierpieć na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Codziennością były częste zmiany nastrojów, nowe nakazy i zakazy, nagłe zmiany zdania, maniakalne działania, by wymienić na przykład zabezpieczanie się na wypadek końca świata, w którym musiała uczestniczyć cała rodzina.
Westoverowie odrzucali całkowicie możliwość systemowej edukacji – dzieci były objęte edukacją domową. Nie chodzili do lekarza nie uznawali też leków – opiekę zdrowotną zastępowały im ekstrakty z ziół i substancje homeopatyczne wytwarzane przez matkę w domu. Matka zarabiała na życie jako akuszerka (choć bez formalnego wykształcenia w tym kierunku), później zaczęła na szeroką skalę sprzedawać wytwarzane przez siebie nalewki i preparaty homeopatyczne. Poza tym cała rodzina utrzymywała się z pracy na złomowisku – nierzadko dla dzieci było to zajęcie ponad siły.
Tara Westover kreśli w książce szczegółowy i bardzo przejmujący obraz dysfunkcyjnej rodziny, w której przyszło jej dorastać. Dzieci nie mogły realizować jakichkolwiek „grzesznych” zainteresowań, a nawet jeśli uczyły się w domu – ich nauka była niesystematyczna, przez nikogo nieweryfikowana i niespecjalnie efektywna. Rodzina miała niewielu znajomych, nie udzielała się na zewnątrz w żadnej dziedzinie. Jedynym wyjątkiem była rola Tary w przedstawieniu musicalowym, wystawianym przez lokalną społeczność.
Czytając „Uwolnioną”, mamy dojmujące poczucie osaczenia i zagubienia. Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku możliwa jest w rozwiniętym kraju taka sytuacja rodziny z dziećmi, całkowicie pozbawionej nadzoru ze strony opieki społecznej, służby zdrowia, władz lokalnych czy chociażby sąsiadów. Bierna była też dalsza rodzina. Dramatyczną sytuację Tary pogłębiał także fakt, że jeden z braci dopuszczał się wobec niej aktów psychicznej i fizycznej przemocy. Nie miała nikogo, kto pomógłby się z tego zaklętego kręgu uwolnić, znikąd nie było pomocy. Gdy świadkami były osoby postronne, śmiała się głośno, udając, że to takie żarty, nic się nie stało. To znany w psychologii mechanizm samoobrony wyzwalany przez przeżywaną traumę.
Książka jest głęboką retrospekcją przeżyć autorki, pisanie było zapewne jedną z form terapii. Po latach, będąc już osobą wykształconą, mogła nazwać i zidentyfikować przyczyny dysfunkcji w rodzinie, mogła też zacząć radzić sobie z emocjami. Syndrom stresu pourazowego trwał u niej wiele lat. Uderzające są opisy scen z przeszłości, gdzie autorka stwierdza, że nie zawsze dobrze pamięta przebieg wydarzeń. Tak właśnie jest po silnych przeżyciach: zostają one wypierane, zamazują się w pamięci lub też zostają zapisane w niej inaczej, nierzadko z pogwałceniem logiki wydarzeń. Tak jak zagrażające życiu ciężkie wypadki, którym podczas prac na złomowisku ulegali członkowie rodziny Tary. Po latach autorka stara się z rozbitych elementów złożyć swoje życie w całość.
Dopiero przełomowa decyzja starszego brata o wstąpieniu do college’u (po zdaniu specjalnego egzaminu uprawniającego podjecie nauki na szczeblu wyższym) zainspirowała również Tarę, aby pójść tym samym śladem. Mocno się stara znaleźć czas na naukę, choć większość czasu zajmuje jej praca na złomowisku. W swojej autoedukacji jest konsekwentna. Nadchodzi sukces: uzyskanie wstępu na uczelnię, ale zakłócone prozaiczną przeszkodą, bo Tara nie miała urzędowego aktu urodzenia. Została jednak studentką, a później dała się poznać jako osoba wybitnie zdolna, dzięki czemu mogła podjąć studia w Cambridge i na Harvardzie.
„Uwolniona” nie jest to jednak optymistyczną opowieścią oparta na schemacie: „wcześniej było trudno, ale teraz wszystko pozostawiam za sobą i zaczynam nowe życie”. Aż do samego końca książki stale „górę” bierze uwikłanie Tary w rodzinne układy (tu autorka, niestety, nie ustrzegła się szczegółowych dłużyzn). Tarze bardzo trudno zerwać z rodziną i z dawnym życiem. Nawet gdy została już studentką, miała stypendium i była w stanie samodzielnie się utrzymać, niemożliwością było dla niej to, by odseparować się od bliskich i wybić się na niezależność. Długi cień dysfunkcyjnej rodziny kładzie się także na jej opisach pobytu na uczelniach. Nie ma zdecydowanego zamknięcia przeszłości, jednoznacznych rozliczeń. Tara tkwi stale w toksycznych relacjach z rodzicami i rodzeństwem, można nawet odnieść wrażenie, że nie do końca sobie z nimi radzi. Nawet zakończenie „Uwolnionej” uniemożliwia zaczerpnięcie przez nas głębokiego oddechu z poczuciem, że wszystko dobrze się kończy i teraz nasza bohaterka będzie już bezpieczna.
Dopiero na drugim planie znajdują się wspomnienia Tary z uczelni, gdy zdobywa nową wiedzę, stopniowo nabiera pewności siebie w kontaktach z rówieśnikami i wykładowcami. Również wybór przez nią takich, a nie innych obszarów swoich naukowych zainteresowań świadczy o tym, że nie ma mowy rozpoczynania od punktu zero, bo ślad jej dawnego życia jest stale obecny. Nie ma też mocnego akcentu położonego na ewentualną terapię, choć jest wzmianka, że Tara dopiero po dłuższym czasie uświadomiła sobie konieczność poddania się jej.
Jestem oczywiście pełna podziwu, że Tara Westover zdecydowała się na pójście swoją drogą. Doświadczenia, które zebrała po drodze, nie są, na szczęście, udziałem większości z nas. Lecz lektura „Uwolnionej” wzbudziła we mnie przede wszystkim szczere przerażenie. Czy taka może być rzeczywistość w XXI wieku, w rozwiniętym kraju? Czy rodzina z dziećmi może funkcjonować w stanie tak głębokiej izolacji społecznej, wręcz autarkii, prowadzącej do anarchii?
Książka przynosi refleksje związane z kształtowaniem spójności i integracji społecznej, co zapewnia system formalnej edukacji. Konsekwencje ucieczki od więzi społecznych do wolności absolutnej, nawet w kontekście niezbywalnego do niej prawa, mogą być bardzo niebezpieczne w szerszym, zbiorowym wymiarze. „Uwolniona” pokazuje, że niczym nieograniczona wolność sumienia i wyznania może być zgubna i szkodliwa.
koniec
23 listopada 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
Wojciech Gołąbowski

27 IX 2020

Chwytliwy tytuł „Bodo i jego burzliwe romanse” wydaje się nieco na wyrost, niemniej z książki można się wiele dowiedzieć o życiu tego wybitnego przedwojennego aktora oraz wielu kobiet, z którymi miał styczność. A także o powstawaniu i rozwoju kina na terenach Polski.

więcej »

Mała Esensja: To dopiero są diablęta!
Marcin Mroziuk

26 IX 2020

W „A u nas w domu…” Grażyna Bąkiewicz w ciekawy sposób przybliża młodym czytelnikom postać Karola Scheiblera. Aby ich zainteresować opowieścią o dokonaniach jednego z największych łódzkich przemysłowców, autorka bohaterami książki uczyniła bowiem dzieci fabrykanta i właśnie z ich perspektywy poznajemy ówczesne wydarzenia.

więcej »

Hiszpania „w punkt”
Joanna Kapica-Curzytek

25 IX 2020

„Sobremesa” jest miłym i jakże ciekawym zaproszeniem do tego, by poznać Hiszpanię o wiele bliżej niż ją zwykle znamy.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Hiszpania „w punkt”
— Joanna Kapica-Curzytek

Modernistyczna Barcelona
— Joanna Kapica-Curzytek

Kamień pamięci
— Joanna Kapica-Curzytek

Niewidoczne i nieważne
— Joanna Kapica-Curzytek

Zapach włoskich ziół
— Joanna Kapica-Curzytek

Życzliwość to nie towar deficytowy
— Joanna Kapica-Curzytek

Wszyscy jesteśmy migrantami
— Joanna Kapica-Curzytek

Opale przynoszą nieszczęście
— Joanna Kapica-Curzytek

Miasto rozdarte
— Joanna Kapica-Curzytek

Pewnego razu w Zielonej Górze
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.