Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Olga Tokarczuk
‹Gra na wielu bębenkach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGra na wielu bębenkach
Data wydania5 listopada 2015
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-06055-1
Format416s. 130×205mm
Cena39,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Stale płynne
[Olga Tokarczuk „Gra na wielu bębenkach” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak brzmi melodia zagrana na wielu bębenkach, czyli o korzyściach płynących z literackiej nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk.

Beatrycze Nowicka

Stale płynne
[Olga Tokarczuk „Gra na wielu bębenkach” - recenzja]

Jak brzmi melodia zagrana na wielu bębenkach, czyli o korzyściach płynących z literackiej nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk.

Olga Tokarczuk
‹Gra na wielu bębenkach›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGra na wielu bębenkach
Data wydania5 listopada 2015
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-06055-1
Format416s. 130×205mm
Cena39,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Za sprawą wyżej wzmiankowanej nagrody, książki Olgi Tokarczuk zawitały ostatnio pod moją choinkę. Z radością stwierdzam, że „Gra na wielu bębenkach” okazała się prezentem trafionym. Bardzo lubię opowiadania jako gatunek. Krótka forma stawia określone wymogi – interesującego pomysłu, kondensacji treści, a zatem precyzji w jej ujęciu, sugestywnego kreślenia postaci, wyrazistości, urody języka. Stąd wcale nie tak łatwo o dobre opowiadanie, a zbiór, w którym znalazło się takich całkiem sporo, sprawia czytelniczą radość.
Za największą zaletę „Gry…” uważam różnorodność zaprezentowanych tu dziewiętnastu utworów. Przyjemnie jest zaczynać kolejny tekst, nie wiedząc czego się po nim spodziewać, w którą tym razem stronę podąży wyobraźnia pisarki. Jednocześnie pojawiają się elementy wspólne, w pewien sposób organizujące całość. Przede wszystkim styl Tokarczuk, bardziej wyrazisty niż ten, z jakim spotkałam się w „Opowiadaniach bizarnych”. Jest w nim świeżość spojrzenia i ujęcia, pozwalająca ciekawie opisać nawet najbardziej przyziemne sprawy – z takich w pamięci najbardziej utkwiło mi „swatanie skarpetek”. W „Królowej Śniegu” Andersena okruchy diabelskiego lustra, wpadłszy od oczu i serc ludzi, odbierały światu piękno. Tokarczuk potrafi odwrotnie – przydaje blasku przedstawianym rzeczom. Dobry przykład to pojawiająca się w jednym opowiadaniu szopka zainspirowana faktycznym obiektem (wizja wyobrażona na podstawie tekstu okazała się o wiele bardziej spektakularna), czy operowa aria (opis mnie wzruszył, choć sama głęboko nienawidzę takiego sposobu śpiewania, zwłaszcza sopranu, mając go za wwiercające się w mózg przeraźliwe zawodzenie).
Fabuła bywa bardziej lub mniej rozbudowana, ale w tym drugim przypadku brak wielu wydarzeń wynagradzają ciekawe refleksje i wspomniany wyżej styl. Uwagę zwraca wizja świata – znalazły się w „Grze…” opowiadania realistyczne, jak i te od realizmu odchodzące mniej lub bardziej, jednak w większości z nich rzeczywistość jest nie do końca określona, ustalona. Płynie, przewarstwia się w inne światy, drży na krawędziach. Efekt takiego zabiegu jest ciekawy, przydaje opowiadaniom, że tak to ujmę, jakiegoś wewnętrznego życia. Zaprasza też czytelnika do gry – wiele szczegółów, czy drobnych fragmentów historii, wydaje się zbyt namacalne, by być całkowicie zmyślonymi. Pamiętam, jak lektura zbioru opowiadań Jeffreya Forda opatrzonych przedmowami autora pozwoliła śledzić proces przekuwana inspiracji i obserwacji z własnego życia w literaturę. Sądzę że w przypadku pisarstwa Olgi Tokarczuk jest podobnie, ale to, w jakim zakresie te teksty „stoją na ziemi”, ile z motywów, czy dialogów zaczerpnięte zostało ze wspomnień, jest zagadką. Wiadomo, że to nie jest najważniejsze, ale ciekawie jest zadumać się na przykład, czy pierwowzór miasta z tekstu tytułowego istnieje naprawdę, a jeśli tak, jakie to miasto.
Jak to zwykle bywa, jedne opowiadania przypadły mi do gustu bardziej, a inne mniej. Do tych drugich zaliczam otwierające tomik „Otwórz oczy, już nie żyjesz” – rozumiem, że to taki żart i gra konwencją, jednak przejścia pomiędzy warstwami świata przedstawionego wydały mi się mało finezyjne. Czasami brakowało mi jakiegoś wyrazistszego kulminacyjnego momentu, jak w opowiadaniu „Szkocki miesiąc”. Jeśli natomiast chodzi o te, które zrobiły najlepsze wrażenie, moim numerem jeden jest „Che Guevara” za eleganckie i sugestywne rozegranie wprowadzonych postaci i motywów. Dalej „Próba generalna” za ostrość spojrzenia oraz tekst tytułowy za rozmigotaną wizję miasta i jego mieszkańców. Na tym poprzestanę – zapewne inni czytelnicy wskażą własne typy. Cieszę się, że zbiór trafił w moje ręce i ze swej strony polecam.
koniec
8 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Przeczytaj to jeszcze raz: Kraj strachów dziecinnych
Dawid Kantor

8 VIII 2022

Idąc tropem Stephena Kinga, Dan Simmons w „Letniej nocy” kreśli kameralne amerykańskie miasteczko z dziećmi jako bohaterami i grozą w tle. Autor „Terroru” i tym razem stworzył znakomity horror, choć radykalnie różny od tego zlokalizowanego w lodach Arktyki.

więcej »

Krótko o książkach: Polacy też swój cyberpunk mają
Miłosz Cybowski

7 VIII 2022

„Antologia polskiego cyberpunka” to pięć historii prezentujących różnorodne podejście do głównego tematu i tak samo różnorodną jakość.

więcej »

Mała Esensja: Na moje wąsy!
Joanna Kapica-Curzytek

6 VIII 2022

Czwarte spotkanie z kotem Winstonem „Na tropie truciciela” trzyma w napięciu i mrozi krew w żyłach. Naszemu ulubieńcowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo!

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szwy rzeczywistości
— Dawid Kantor

Brulion podróżny
— Beatrycze Nowicka

Światło nauki, światło mistyczne, nędza istnienia
— Anna Nieznaj

Echa w pamięci
— Beatrycze Nowicka

Dziwny jest ten świat
— Marcin Mroziuk

Zbawienie przyjdzie przez grzech
— Katarzyna Kantner

Znudziła mi żółwia
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Czas młynka Misi
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.