Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Barbara Gordon
‹Bez atu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez atu
Data wydania1971
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Strychnina jak narkotyk
[Barbara Gordon „Bez atu”, Barbara Gordon „Bez atu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W przyszłym roku minie sto lat od momentu, kiedy po raz pierwszy zorganizowano Międzynarodowe Targi Poznańskie. Gdy Barbara Gordon opublikowała – w poczytnej serii „Ewa wzywa 07…” – powieść „Bez atu”, MTP świętowały półwiecze. Czy rocznica ta spowodowała, że popularna autorka kryminałów postanowiła to właśnie wydarzenie uczynić tłem fabuły opowieści o pogmatwanych relacjach w rodzinie inżyniera Antoniego Bieżycy?

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Strychnina jak narkotyk
[Barbara Gordon „Bez atu”, Barbara Gordon „Bez atu” - recenzja]

W przyszłym roku minie sto lat od momentu, kiedy po raz pierwszy zorganizowano Międzynarodowe Targi Poznańskie. Gdy Barbara Gordon opublikowała – w poczytnej serii „Ewa wzywa 07…” – powieść „Bez atu”, MTP świętowały półwiecze. Czy rocznica ta spowodowała, że popularna autorka kryminałów postanowiła to właśnie wydarzenie uczynić tłem fabuły opowieści o pogmatwanych relacjach w rodzinie inżyniera Antoniego Bieżycy?

Barbara Gordon
‹Bez atu›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez atu
Data wydania1971
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Zanim w XXI wieku popularność zyskały powieści detektywistyczne pisane przez Ryszarda Ćwirleja i Piotra Bojarskiego, stolica Wielkopolski nieczęsto pojawiała się na kryminalno-literackiej mapie Polski. Wyjątkiem była, dzisiaj już w zasadzie zapomniana, historia opisana przez Barbarę Gordon (w rzeczywistości Larysę Zajączkowską-Mitzner) w „Bez atu”, niewielkim objętościowo zeszycie z serii Iskier „Ewa wzywa 07…”. Ukazał się on w 1971 roku z numerem „28” na okładce ; bezpośrednio poprzedził tym samym omawianą już w tej rubryce „Wyspę Czterech Łotrów” Andrzeja Szczypiorskiego. Była to – w ujęciu chronologicznym – dziesiąta powieść sensacyjna łódzko-warszawskiej pisarki. Niestety, średnio udana, z nie do końca wykorzystanym potencjałem. Zawiódł przede wszystkim finał, w którym Gordon uderzyła w mocne tony melodramatyczne, robiąc tym samym – zupełnie niepotrzebnie – psikusa czytelnikom.
A początek wcale nie zapowiadał takiej mielizny…
Akcję powieści autorka umieściła w Poznaniu w czerwcu, czyli w miesiącu, w którym tradycyjnie – po dziś dzień – odbywają się Międzynarodowe Targi. W czasach Polski Ludowej, co niżej podpisany dobrze pamięta z okresu studiów, impreza ta stawiała życie mieszkańców miasta na głowie. Miało to swoje dobre strony, ponieważ wcześniej kończył się rok akademicki – trzeba było bowiem zwolnić domy studenckie dla gości targowych. Przy dobrym układzie była nawet szansa na to, aby rozpocząć wakacje pod koniec maja. W każdym razie corocznie do stolicy Wielkopolski przybywały z tej okazji tysiące gości z całego świata. Uaktywniali się z tego powodu nie tylko przedstawiciele firm, ale również osoby związane z półświatkiem – złodzieje, sutenerzy, prostytutki, handlarze narkotyków. To z kolei zmuszało do wytężonej pracy służby mundurowe – i to zarówno kryminalne, odpowiadające za przestępstwa pospolite, jak i polityczne (wywiad i kontrwywiad, Służba Bezpieczeństwa). Naprawdę aż dziw bierze, że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, aby poznańskie targi wykorzystać jako tło opowieści sensacyjnej.
Wszystko zaczyna się pewnej czerwcowej nocy, a w zasadzie tuż przed świtem, w ośrodku wypoczynkowym „Hermes” nad Jeziorem Kierskim (pełni on jednocześnie funkcję hotelu, motelu i campingu). Po kolejnej hucznej zabawie trzeba miejsce doprowadzić do porządku – przegnać pijaków i ukrywające się „po kątach” miłosne parki, pozbierać puste butelki po alkoholu i tony śmieci. Dzierżawca bufetu Apolinary Kołatko, odpowiedzialny także za czystość w „Hermesie”, zleca to zadanie, jak co dzień, młodej Jadwidze Suszkównie. Dziewczyna zaczyna pracę od wysprzątania dwóch namiotów, w jakich przez całą noc bawili się goście. Z jednego wypłasza starszą kobietę i jej młodszego kochanka, w drugim natomiast… znajduje trupa mężczyzny. Nie ma on przy sobie żadnych dokumentów, nie wiadomo więc nawet, czy jest Polakiem, czy też obcokrajowcem. Sekcja zwłok wykazuje, że przyczyną śmierci mógł być zawał serca, do którego z kolei mogło doprowadzić przedawkowanie zastrzyków strychniny, której – z uwagi na problemy miażdżycowe – ofiara w ogóle nie powinna przyjmować.

Barbara Gordon
‹Bez atu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez atu
Data wydania28 grudnia 2019
Autor
Wydawca SAGA Egmont
ISBN9788726191769
FormatePub, Mobipocket
Cena5,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Właśnie te ślady po zastrzykach wzbudzają nieufność funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Szef komendy, major Karolak, zleca wyjaśnienie sprawy kapitanowi Stefanowi Rabie, a do pomocy przydziela mu porucznik Jolantę Kostal. Dla starego milicyjnego wygi, który, jak sam mówi, ma za sobą piętnaście lat nienagannej służby, rozkaz współpracy z kobietą jest najsroższą karą, jaką mógłby ponieść. Nie bez powodu major mówi o swoim podwładnym „zacofaniec”, a koleżanki z pracy nazywają go (oczywiście za jego plecami) „zapleśniałym mamutem”. Kapitan jest bowiem, mimo słusznego już wieku, kawalerem. Ma ku temu swój powód – przeżył kiedyś bardzo poważny zawód miłosny i od tamtej pory czuje uraz do kobiet; w domu, zamiast poświęcać czas hipotetycznej ukochanej, opiekuje się psem, świnką morską i rybkami akwariowymi. Rwie więc teraz włosy z głowy, zapiera się nogami i rękami, ale wszystkie jego protesty na nic się zdają. Karolak zwyczajnie nie ma pod ręką nikogo innego, kogo mógłby uczynić partnerem Raby – wszyscy zaangażowani są przy Międzynarodowych Targach Poznańskich. Chcąc nie chcąc, kapitan musi zacisnąć zęby i podjąć współpracę z kobietą.
W tym samym czasie, kiedy milicja rozpoczyna śledztwo w sprawie ewentualnego zabójstwa w „Hermesie”, do komendy trafia zgłoszenie o zaginięciu Antoniego Bieżycy, inżyniera zatrudnionego w poznańskim przedsiębiorstwie Chempol-Impex. O tym, że nie powrócił on na noc do domu informuje funkcjonariuszy żona Lucyna. Milicjanci szybko dodają dwa do dwóch – i identyfikują ofiarę. Już pierwsze rozmowy z rodziną zamordowanego dużo dają do myślenia: żona okazuje się „nawiedzoną” artystką-architekt, syn Waldemar to hipis (choć generalnie przyzwoity człowiek), niepełnoletnia córka Agnieszka uważa natomiast, że dużo lepiej wyjdzie na puszczaniu się, niż ślęcząc w szkole nad podręcznikami. Inna sprawa, że w tej dziedzinie świetną nauczycielkę znajduje w rodzonej matce. Wiwisekcja rodziny Bieżyców obrazuje degrengoladę „oświeconych inteligentów” w PRL-u. Portret ten idealnie pasował do wyobrażeń Władysława Gomułki, choć powieść ujrzała światło dzienne już po dojściu do władzy Edwarda Gierka, aczkolwiek, biorąc pod uwagę cykl produkcyjny książek w tamtym czasie, powstała na pewno jeszcze przed Grudniem 1970 roku.
Dzięki mozolnej pracy funkcjonariuszy, podczas której porucznik Kostal przekonuje kapitana Rabę, że kobiety też mogą się na coś w milicji przydać, udaje się w końcu wyświetlić sprawę. Choć by to zrobić, trzeba sięgnąć daleko w przeszłość, aż do czasów drugiej wojny światowej. Barbara Gordon pociągnęła za wiele sznureczków, które miały jej pomóc mylić po drodze tropy i wyprowadzać czytelnika w pole. Stąd wątki zdrady i zazdrości, motyw szpiegowski, wreszcie zaszłości okupacyjne. Szkoda tylko, że w zakończeniu wszystkie – a każdy niósł ze sobą potencjalnie spore możliwości fabularne – zostały zmarnotrawione. Ale co tam! najważniejsze, że milicja wyświetliła sprawę, a Raba przekonał się do kobiet. Może nawet dostał premię albo i stałą podwyżkę, która zapewne bardzo by mu się przydała. Czego dobitnie dowodzi następujący passus: „Raba lubił samochody jak każdy mężczyzna. Posiadanie czterech kółek, choćby i najskromniejszych, było jego marzeniem, na razie jeszcze nieziszczonym”. Na szczęście dwa lata później Fabryka Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej uruchomiła pierwszą linię produkcyjną „malucha” (Polskiego Fiata 126p). Na ten cud motoryzacji Rabę na pewno było już stać!
koniec
9 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Pod grozą „czerwonego terroru”
Sebastian Chosiński

4 XII 2020

Nie, to jeszcze nie koniec przygody z twórczością Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. To tylko krótka pauza. Do sztandarowego autora peerelowskich powieści kryminalnych powrócimy niebawem. Dzisiaj natomiast poświęcimy czas innemu Zygmuntowi. Znanemu już z cyklu „PRL w kryminale” – Zygmuntowi Sztabie, twórcy postaci niezwykle odważnego porucznika, a później kapitana Tomasza Redliny.

więcej »

Tęczowa teologia sukcesu
Beatrycze Nowicka

3 XII 2020

„Gorejąca biel”, czyli zwieńczenie cyklu Brenta Weeksa o krzesicielach, powiela wady poprzednich tomów, choć zapewne spodoba się najwierniejszym fanom serii.

więcej »

Powieść z czułym narratorem
Joanna Kapica-Curzytek

2 XII 2020

„Orkiestra bezbronnych” nigeryjskiego pisarza Chigozie Obiomy to wybitna pod względem literackim powieść o człowieku zdającym się w imię miłości na siły, na które nie ma wpływu. To studium poświęcenia i tragedii egzystencji, po mistrzowsku łączące mityczne wątki z Odysei oraz kosmologii afrykańskiego ludu Igbo.

więcej »

Polecamy

Dick jak Dickens

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Pod grozą „czerwonego terroru”
— Sebastian Chosiński

Do sześciu razy sztuka
— Sebastian Chosiński

Nie szewcem, to może kelnerem?
— Sebastian Chosiński

Program socjalny: „Tysiąc(dolarów)+”
— Sebastian Chosiński

Skąd wziął się duch zmarłego męża?
— Sebastian Chosiński

Historia, która gdzieś się zawieruszyła
— Sebastian Chosiński

Milicjant, który chciał być księdzem
— Sebastian Chosiński

Ciężkie jest życie alfonsa
— Sebastian Chosiński

„Towar” za dolary bądź marki
— Sebastian Chosiński

Wieś nie-sielska, nie-anielska…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W ramionach Górskiej Pani
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Ręka rękę myje
— Sebastian Chosiński

W pięknej krainie wśród jezior
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Rambo wchodzi jak smok
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Przystanek w drodze
— Sebastian Chosiński

Hołd
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Zanim wybije północ. Ta Północ!
— Sebastian Chosiński

Piękno nie umiera nigdy
— Sebastian Chosiński

Komeda filmowy i symfoniczny
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.