Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zofia Kossak
‹Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKłopoty Kacperka góreckiego skrzata
Data wydania2019
Autor
IlustracjeBartłomiej Grudzień
Wydawca Servire Veritati
ISBN978-83-88162-76-3
Format106s. 175×240mm
Cena32,—
Gatunekdla dzieci i młodzieży
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Mała Esensja: U Was też żyją kanapony?
[Zofia Kossak „Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po otwarciu „Kłopotów Kacperka góreckiego skrzata” i zerknięciu na II stronę okładki wydawało mi się, że ta niegruba książka będzie o czymś innym. Po kilku rozdziałach myślałem, że jest o czymś jeszcze innym. A na końcu okazało się, że jest o czymś zupełnie innym.

Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: U Was też żyją kanapony?
[Zofia Kossak „Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata” - recenzja]

Po otwarciu „Kłopotów Kacperka góreckiego skrzata” i zerknięciu na II stronę okładki wydawało mi się, że ta niegruba książka będzie o czymś innym. Po kilku rozdziałach myślałem, że jest o czymś jeszcze innym. A na końcu okazało się, że jest o czymś zupełnie innym.

Zofia Kossak
‹Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKłopoty Kacperka góreckiego skrzata
Data wydania2019
Autor
IlustracjeBartłomiej Grudzień
Wydawca Servire Veritati
ISBN978-83-88162-76-3
Format106s. 175×240mm
Cena32,—
Gatunekdla dzieci i młodzieży
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zofia Kossak spisała „Kłopoty…” jako bajkę dla własnych dzieci. Przeżywszy na Wołyniu Rewolucję Październikową oraz, po kilku latach, śmierć pierwszego męża, wraz z dwoma kilkuletnimi synami przeniosła się do majątku, który jej rodzice zakupili na Śląsku Cieszyńskim, w – nomen omen – niewielkich Górkach Wielkich, leżących na drodze ze Skoczowa do Brennej. Wydana w cztery lata po „Pożodze” (1922) oraz dwa po „Beatum scelus” (1924), była to trzecia pozycja w jej bibliografii – i, jak się okazało, jedyna kierowana do tak młodego czytelnika.
Gdzie dokładnie umiejscowione są Górki Wielkie widać na pięknej ilustracji-mapie, widniejącej na wzmiankowanej drugiej stronie okładki. Mapa obejmuje Beskid Śląski od Skoczowa i Bielska (na północy) po Wisłę i Baranią Górę (na południu) i sugeruje, że Kacperek będzie sporo podróżował – co przy znanym umiłowaniu pisarki do tej ziemi dawało by szerokie możliwości poznania lokalnej kultury i obyczajów. A jednak: po lekturze początkowej historii góreckiego dworku (miejscem akcji jest dom rodzinny pierwszych docelowych odbiorców dzieła) dowiadujemy się, że skrzat domowy, podciepek, nie może go opuszczać. Choć właściwie może, ale nie chce, będąc jego duszą i stróżem.
A w starym domu tyle się przecież dzieje…! Przy czym działalność ludzi go zamieszkujących jest ledwo wzmiankowana, pozostająca gdzieś na marginesie właściwej akcji oraz całego grona bohaterów drugoplanowych: zwierząt domowych oraz…
A przecież obok ludzi i zwierząt roił się jeszcze liczny światek istot niewidzialnych – niesłusznie tak zwanych, bo maleńkie te stworki domowe można widzieć doskonale. Tylko są one tak drobne i ruchliwe, że powolne, duże oczy ludzi, zajętych swoimi myślami, nie umieją nigdy ich dostrzec. […] Tak więc w ogniu pod blachą żyją tłumnie niespokojne igi-igi, w każdym zaś prawie zamku od drzwi siedzi mały, rdzawy kluczek, który ma zgrzytliwy głos, wygląda dziurką od klucza i opowiada jednej stronie, co widział po drugiej. Do domu także ucieka przed deszczem szczypiorek, bardzo pomocny w zapędzaniu drobiu. Krzyczy jak paw, znaczy przeżyte lata paskami na brzuszku i nosi dwa długie, zabawne piórka na głowie. Przez całą jesień i zimę w piwnicy z jabłkami mieszkają piruski, stworzonka okrągłe i zawsze wesołe. […] W fortepianie znowu rozmnażają się chętnie małe i szkodne klawiki, które bardzo często niszczą struny. Klawik posiada zęby tylko w górnej szczęce, głosu nie ma, ale trąca nóżką w śmieszny rodzaj ogonka i brzęczy cienko jak świerszcz. W skrzynce z węglem mieszkał czarny jak sam węgiel, twardy i swarliwy smolik. Nawet duża beczka na wodę miała towarzysza, który rozweselał jej jałową, wodnistą samotność. Nazywał się trochę cudacznie i z cudzoziemska: akwadon, ale był ruchliwy i uprzejmy. (Akwadon beczkowy jest kuzynem akwadona miejskiego, żyjącego w wodociągach. Ale tamtemu przebywanie w mieście popsuło charakter: jest złośliwy, pluje wodą, a czasami nawet nieostrożnych gryzie.) Najwięcej bodaj kłopotu i troski przyczyniały Kacperkowi chytre kanapony, które w swej niepohamowanej żądzy gromadzenia dobytku ściągały do wnętrza kanap wszystko, co się dało. Są to nieznośne stworzonka, których wszędzie pełno. O ich obecności w domu łatwo się przekonać, wsunąwszy głęboko rękę w obite boki kanapy. Jeśli znajdzie się tam szpilki, karty, nożyczki, naparstek, ołówki, nici, listy lub inne przedmioty, od razu można powiedzieć, że mieszka tutaj kanapon.
Kacperek jako mądry opiekun domu ogarnia całe to towarzystwo, powstałe – jak sądzę – bardziej w bogatej wyobraźni pisarki niż pochodzące z kultury któregokolwiek regionu kraju. Choć całkiem możliwe, że wystąpiło tu przemieszanie jednego i drugiego, gdyż przez stronice i piękne akwarelowe ilustracje przewijają się także stwory o naturze nieciekawej, zło czyniące, noszące dość dziwne, nie tak swojsko brzmiące miana – oraz …pilnujący dzieci Anioł Stróż.
Podciepek liczy sobie już ponad trzysta lat, przez co z jednej strony nabrał mądrości oraz siwej brody, z drugiej zaś – stał się nieco mniej żwawy i bardziej wygodnicki. Wiele ze swych nadprzyrodzonych możliwości zawdzięcza kolczykowi, zwanym maru (noszonemu w specjalnie w tym celu większym uchu). Tytułowe kłopoty spadają na skrzata właśnie z jego powodu… a właściwie z uwagi na wspomnianą chęć wygody, nakazującej zdjęcie ciężaru i schowanie go w – wydawało by się – bezpiecznym miejscu.
Nie zdradzając tu szczegółów fabuły, powiem tylko, że o wiele bliższa jej jest ilustrowana mapka z trzeciej strony okładki, a obejmująca już tylko teren od ujścia Brennicy (do Wisły), poprzez dwór w Górkach Wielkich, wzdłuż tej niewielkiej rzeczki po górę Rzybrzyczkę (częściej jako Zebrzydka, 579 m.n.p.m.) – wznoszącą się ponad teren ledwo parę kilometrów od starego dworu.
O czymże w końcu jest więc ta pięknie ilustrowana opowieść? O walce dobra ze złem. O pokonywaniu własnych słabości. O tym, że nie warto służyć złym. O tym, że nie ma sensu udawanie, że zło nas nie dotyczy, ominie, zostawi w spokoju. O tym, że warto mieć przyjaciół, być życzliwym dla innych. O tym, że nawet największy tchórz może w sobie odnaleźć odwagę.
Bajka o Kacperku – choć mało znana w świadomości czytelniczej (w 2017 roku była wymieniona w interpelacji poselskiej jako kandydatka na listę lektur do szkół podstawowych, ale nie zmieściła się w obowiązującym kanonie) – jest, jak się okazuje, dość popularna w kręgach teatralnych. W internecie można znaleźć liczne przykłady spektakli dla dzieci, bazujących na jej treści, wystawianych przez coraz to inne teatry. Sprawdźcie: może przypadkiem także w Waszej okolicy?
koniec
29 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zwycięzca bierze wszystko
Joanna Kapica-Curzytek

7 III 2021

Czechosłowacja lat 70. XX wieku, pokazana w „Legendzie o języku”, wcale nie wydaje się takim złym miejscem do życia. Można zrobić karierę, można studiować… Można w zasadzie wszystko, jeśli tylko nie wychodzi się poza reguły gry z wszechobecnym reżimem.

więcej »

Klasyka fantastyki outsiderskiej
Sławomir Grabowski

6 III 2021

Proza R. A. Lafferty’ego, choć czasem nie najłatwiejsza w odbiorze, jest zdecydowanie warta przypomnienia. „Najlepsze opowiadania” ukazują też oczywistą prawdę, że science fiction to raczej literatura krótkich form niż powieści, a także niesamowitych pomysłów, ukazujących świat z innej perspektywy, kwestionującej antropocentryzm.

więcej »

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Różnorodny świat zwierząt
— Joanna Kapica-Curzytek

Za dużo grzybów w barszczu
— Marcin Mroziuk

Słodka pokusa
— Marcin Mroziuk

Zdziwniej i zdziwniej
— Wojciech Gołąbowski

Dzieje się sporo!
— Joanna Kapica-Curzytek

Poszukiwacze przygód łatwo nie rezygnują
— Marcin Mroziuk

Perypetie szkolne i ogrodowe
— Marcin Mroziuk

Kura, cenzura oraz wiele innych rzeczy
— Joanna Kapica-Curzytek

Staruszek nie trzeba się bać
— Marcin Mroziuk

Odwaga ma swoje granice
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.