Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Wołowski
‹Anastazja lubi reklamę›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnastazja lubi reklamę
Data wydania1969
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format50s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Bombą w inżyniera, reklamą – w milicję
[Jacek Wołowski „Anastazja lubi reklamę”, Jacek Wołowski „Anastazja lubi reklamę” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W ostatnich latach życia Jacek Wołowski odszedł od pisania kryminałów. Całkiem prawdopodobne, że opublikowana pierwotnie w cyklu Iskier „Ewa wzywa 07…” powieść „Anastazja lubi reklamę” była jego finałowym dziełem w tym gatunku. Pomyślanym, jak zawsze, ze sporym rozmachem, ale od strony fabularnej nazbyt chaotycznym. Na dodatek czytana po wszystkich wcześniejszych jego książkach robi też wrażenie schematycznej.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Bombą w inżyniera, reklamą – w milicję
[Jacek Wołowski „Anastazja lubi reklamę”, Jacek Wołowski „Anastazja lubi reklamę” - recenzja]

W ostatnich latach życia Jacek Wołowski odszedł od pisania kryminałów. Całkiem prawdopodobne, że opublikowana pierwotnie w cyklu Iskier „Ewa wzywa 07…” powieść „Anastazja lubi reklamę” była jego finałowym dziełem w tym gatunku. Pomyślanym, jak zawsze, ze sporym rozmachem, ale od strony fabularnej nazbyt chaotycznym. Na dodatek czytana po wszystkich wcześniejszych jego książkach robi też wrażenie schematycznej.

Jacek Wołowski
‹Anastazja lubi reklamę›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnastazja lubi reklamę
Data wydania1969
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format50s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
To już ustaliliśmy parę tygodni temu! Na tle twórców „powieści milicyjnej” w Polsce – bo przecież nie należy zapominać, że swoje odmiany tego gatunku mieli także Rosjanie ze Związku Radzieckiego i Czesi, Węgrzy i „demokratyczni” Niemcy – Jacek Wołowski (a właściwie Stanisław Sachnowski) był ewenementem. Jego książki wykraczały poza proste i apologetyczne historie detektywistyczne z dzielnymi funkcjonariuszami MO w rolach głównych, zbliżając się w formie narracji do zachodniej literatury sensacyjnej. Analizując powiązane ze sobą fabularnie „Oset pleni się w mroku” (napisany w 1961, ale wydany dopiero w 1963 roku) oraz „Karierę porucznika Chudego” (1961), jak również późniejsze o parę lat „Krzyżyk i Kreska” (1965) czy „Akcja Jaśmin” (1966) – można dostrzec pewien ogólniejszy autorski zamysł. Na siermiężnym rynku wydawniczym epoki Władysława Gomułki musiał on robić spore wrażenie.
Dlaczego?
Ponieważ Wołowski był prawdopodobnie pierwszym rodzimym twórcą tak konsekwentnie przedstawiającym w swoich kryminałach działalność zorganizowanych grup przestępczych. Za popełnianymi zbrodniami – przynajmniej w wymienionych powyżej pozycjach – nigdy nie stoi bowiem jedna osoba, ale cała ekipa złoczyńców, której zazwyczaj przewodzi człowiek inteligentny i bezwzględny, cieszący się szacunkiem „podwładnych” i, co z punktu widzenia czytelnika wydaje się najistotniejsze, mający niepospolite pomysły. Podobnie ma się rzecz z „Anastazja lubi reklamę” – książką, która swoje pierwsze wydanie miała w 1969 roku (jako czwarty zeszyt w niezwykle poczytnej serii Iskier „Ewa wzywa 07…”), a którą parę tygodni temu przypomniało specjalizujące się w odświeżaniu „powieści milicyjnych” wydawnictwo Wielki Sen.
„Anastazja…” napisana została w charakterystycznym dla Wołowskiego stylu. To znaczy: bardzo dynamicznie, niekiedy wręcz lakonicznie, w duchu dziennikarskim (co zrozumiałe, skoro autor był przez wiele lat pracownikiem „Życia Warszawy”), przy zachowaniu w narracji czasu teraźniejszego. Akcja zaczyna się od… wybuchu. Nie, wcale nie w znaczeniu symbolicznym, lecz dosłownym. Eksploduje przesyłka, jaką listonosz dostarcza do jednego z mieszkań w czynszowej kamienicy w mieście K. (podawanie jedynie imion bądź pseudonimów bohaterów, jak też inicjałów miast i wsi to kolejny wyróżnik pisarstwa Wołowskiego). Ofiarą zamachu pada właściciel lokalu, który jednak na stałe wcale w nim nie mieszkał – przyjechał właśnie ze swej podwarszawskiej willi, do której przeprowadził się dwa lata wcześniej. Wtedy też podnajął mieszkanie młodemu człowiekowi, na temat którego administracja budynku nie jest w stanie nic powiedzieć.

Jacek Wołowski
‹Anastazja lubi reklamę›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnastazja lubi reklamę
Data wydania10 stycznia 2020
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Od razu więc rodzi się pytanie. Skoro było to zaplanowane odpowiednio wcześniej morderstwo, to kto tak naprawdę miał paść jego ofiarą – podnajemca czy właściciel?
Jedynym tropem, jakim w tej chwili może podążyć milicja, jest wdowa po ofierze, majętnym inżynierze, która razem z nim mieszkała w willi w miasteczku G. Do jej obserwacji i rozeznania się w środowisku, w jakim obracał się inżynier, zostaje skierowana milicyjna maszynistka Krystyna, której w G. nikt nie zna, może więc działać incognito. W tym samym czasie do Komendy Głównej w Warszawie trafia też niecodzienny list – jego nadawca pragnie, w zamian za odstąpienie od wymierzenia mu kary, podzielić się wiedzą na temat głośnego napadu na pocztę, jaki miał miejsce jesienią poprzedniego roku, a którego sprawców do tej pory nie złapano. Zachęceni tym sukcesem przestępcy planują ponoć właśnie kolejny wielki skok. Major Szary spotyka się z autorem listu, którym okazuje się niejaki pan Władzio, zachęcony do spowiedzi przed funkcjonariuszem MO przez swoją małżonkę.
Co nim w rzeczywistości kieruje? Czy tylko miłość? Jak się okazuje – nie. Bandyci, o których pan Władzio posiada wiedzę, próbowali go bowiem zabić, lecz im się nie udało. Co oznacza, że zapewne podejmą kolejną próbę. Aż do skutku. Indagowany przez majora, mężczyzna wyznaje, że to on miał paść ofiarą zamachu bombowego w K. W tym momencie dwie, dotąd traktowane jako różne sprawy łączą się ze sobą. Szefostwo Szarego podejmuje zatem decyzję o powołaniu do życia jednej grupy nadzorującej całość śledztwa. Oczywiście zanim sprawa dociera do finału, wiele jeszcze dzieje się po drodze. Wołowski przygotował kilka fabularnych zwrotów, postarał się również o to, aby porównania go do pisarzy zachodnich nie wydawały się na wyrost. Problemy rodzą jednak dwie kwestie: po pierwsze – zupełnie nieprzystająca do tej akurat historii anonimizacja postaci i miejsc; po drugie – wielość wątków, które nie zostały odpowiednio przez pisarza obrobione.
Można w wielu fragmentach odnieść wrażenie, że autor ściga się z czytelnikiem. Że robi wszystko, aby go wyprzedzić i tak nim zakręcić, aż ten dostanie zawrotu głowy. Nie wychodzi to jednak wcale „Anastazji…” na dobre. Łatwo pogubić się w kolejnych scenach, tym bardziej że Wołowski, zrezygnowawszy z używania nazwisk, sprawia, iż bohaterowie często zlewają się w jedno. Tak samo dzieje się z miejscami akcji, które nie zawsze są jasno określone. Bywa, że trzeba przewertować kilka stron wstecz, aby określić, czy to Warszawa, czy też K., a może G.? W efekcie powieść ta wypada słabiej niż jej poprzedniczki – nie może równać się ani ze „Zwierzęciem” (1963), ani z „Akcją Jaśmin” (1966). Ostatecznie mocno wydumany okazuje się też pretekst zorganizowania kolejnego napadu i sposób, w jaki planowano go przeprowadzić. Cóż, trochę tym razem poniosła Wołowskiego wyobraźnia.
koniec
30 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odważni, z pewnością siebie
Joanna Kapica-Curzytek

7 VII 2020

„Skoczkowie. Przerwany lot” przybliża nam piękny rozdział historii polskich sportów zimowych w latach międzywojennych, który po wybuchu wojny zmienił się w historię ruchu oporu przeciwko hitlerowskim okupantom.

więcej »

Niebezpieczna lektura
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Motyw przenoszenia się bohatera z naszego świata do innej rzeczywistości nie jest oczywiście niczym nowym. I chociaż wykorzystująca go powieść Alix E. Harrow nie może się równać choćby z dziełami Lewisa Carrolla czy C.S. Lewisa, to „Dziesięć tysięcy drzwi” okazuje się pozycją wartą uwagi.

więcej »

Suwerenność istoty rozumnej
Joanna Kapica-Curzytek

5 VII 2020

„Zew plemienia” to subiektywne credo politycznych poglądów Maria Vargasa Llosy, opowiedziane poprzez sylwetki ważnych dla niego intelektualistów.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.