Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Leopold Tyrmand
‹Alfabet Tyrmanda›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlfabet Tyrmanda
Data wydania15 stycznia 2020
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-777-9591-0
Format350s. 165×235mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zapiski wybrane
[Leopold Tyrmand „Alfabet Tyrmanda” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Patronem bieżącego roku jest Leopold Tyrmand, nic więc dziwnego, że Wydawnictwo MG w ramach obchodów przygotowało książkę, która powinna zainteresować wielbicieli twórczości autora „Złego”. Wprawdzie „Alfabet Tyrmanda” nie jest jego nieznanym, odnalezionym po latach dziełem, ale dokonanym przez Dariusza Pachockiego wyborem tekstów, który zapewnia całkiem interesującą lekturę.

Marcin Mroziuk

Zapiski wybrane
[Leopold Tyrmand „Alfabet Tyrmanda” - recenzja]

Patronem bieżącego roku jest Leopold Tyrmand, nic więc dziwnego, że Wydawnictwo MG w ramach obchodów przygotowało książkę, która powinna zainteresować wielbicieli twórczości autora „Złego”. Wprawdzie „Alfabet Tyrmanda” nie jest jego nieznanym, odnalezionym po latach dziełem, ale dokonanym przez Dariusza Pachockiego wyborem tekstów, który zapewnia całkiem interesującą lekturę.

Leopold Tyrmand
‹Alfabet Tyrmanda›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlfabet Tyrmanda
Data wydania15 stycznia 2020
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-777-9591-0
Format350s. 165×235mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatuneknon-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Podstawową zaletą „Alfabetu Tyrmanda” jest to, że pozwala w pełni docenić wnikliwość obserwacji pisarza i pryncypialność jego postawy, a także umożliwia przyjrzenie się charakterystycznemu gawędziarskiemu stylowi autora „Dziennika 1954”. Oczywiście nie będzie to żadnym odkryciem dla osób, które dobrze znają twórczość Leopolda Tyrmanda, ale również one mogą tutaj znaleźć dla siebie coś ciekawego. Otóż Dariusz Pachocki nie tylko sumiennie przejrzał wszystkie książki i artykuły prasowe Tyrmanda czy udzielone przez niego wywiady, ale dotarł też do jego rękopisów i maszynopisów, a nawet do materiałów zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej (m.in. transkrypcja rozmowy z podsłuchu telefonicznego). Jasne, że nie każdemu czytelnikowi będzie się chciało śledzić rozbieżności między wcześniej drukowanymi tekstami a tymi zamieszczonymi w „Alfabecie Tyrmanda”, ale na pewno warto zwrócić uwagę na kilka przykładów podanych przez Dariusza Pachockiego we wstępie. Czasem zmiana jednego słowa nie sprawia bowiem wielkiej różnicy, ale kiedy indziej może wręcz wypaczać myśl autora. I właśnie dlatego należy docenić pracę włożoną w wybór i opracowanie tekstów składających się na tę książkę.
Zazwyczaj w przypadku tego typu pozycji najwięcej emocji wzbudzają hasła poświęcone znanym osobom. W „Alfabecie Tyrmanda” takich też nie brakuje, możemy tutaj przeczytać, co pisarz sądził o wielu współczesnych mu dziennikarzach (m.in. Zygmunt Kałużyński, Mieczysław Rakowski), twórcach (np. Jan Kott, Zbigniew Herbert czy Wanda Jakubowska) czy politykach (m.in. Władysław Gomułka czy Franklin Roosevelt). Gros tych notek stanowią fragmenty „Dziennika 1954”, ale znajdziemy tu teksty powstałe później, które były drukowane w „Kulturze” i „Wiadomościach”. Inną sprawą jest, że stosunek Tyrmanda do wielu kolegów po piórze jest zazwyczaj dobrze znany jego wiernym czytelnikom, więc nie czeka na nich tutaj jakieś specjalne zaskoczenie. Bez wątpienia interesująca jest natomiast możliwość prześledzenia opinii twórcy „Życia towarzyskiego i uczuciowego” opublikowanych na ten sam temat na przestrzeni wielu lat (tak jest choćby w notkach o Aleksandrze Fordzie i Stefanie Kisielewskim oraz „Złym”). Zresztą podobny efekt wywołuje też już to, że w książce tej sąsiadują przemyślenia Tyrmanda z różnych okresów jego życia, a przecież chociaż nigdy nie był zwolennikiem komunizmu, to jednak zupełnie inne były jego doświadczenia w latach spędzonych w Polsce i na emigracji.
Na szczęście „Alfabet Tyrmanda” nie jest więc jedynie próbą zdyskontowania wzrostu zainteresowania postacią autora „Złego” w roku mu poświęconym, ale pozycją, która rzeczywiście pozwala na nowo przyjrzeć się jego dorobkowi. I właśnie z tego powodu może okazać się ona dla wielu osób zachętą do powtórnego sięgnięcia po „Dziennik 1954” czy powieści Leopolda Tyrmanda.
koniec
3 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Przez szacunek dla zwierząt
Wojciech Gołąbowski

22 II 2020

Wydana oryginalnie w 1931 roku powieść dla młodzieży „Topsy i Lupus” jest nie tylko historyjką o przygodach dwóch tytułowych psów. Jej głównymi bohaterami nie jest także para małoletnich kuzynów, przemierzających w ówczesnych czasach prawie-samotnie w poprzek całą Rzeczpospolitą. Przede wszystkim traktuje o mądrości zwierząt.

więcej »

Krótko o książkach: Nie podawać w wątpliwość
Joanna Kapica-Curzytek

21 II 2020

Książka „Niewiarygodne” powstała na podstawie artykułu, którego autorzy zostali wyróżnieni w 2016 roku nagrodą Pulitzera w kategorii dziennikarstwa śledczego. Na zawartych tu faktach oparty został też serial Netflixa.

więcej »

PRL w kryminale: „Dzień codzienny” mieszkańców Wrocławia
Sebastian Chosiński

20 II 2020

Czwarta z sześciu mikropowieści Jerzego Edigeya wydanych w cyklu „Ewa wzywa 07…” jest jedną z najsłabszych. Fabularnie i stylistycznie. Co może dziwić tym bardziej, że autor opisał w niej rzeczywiste wydarzenia, które wydawały się wręcz doskonałym materiałem wyjściowym. Niestety, pisarz ewidentnie zarżnął temat, czyniąc z „Tajemnicy starego kościółka” nadzwyczaj ciężkostrawne danie.

więcej »

Polecamy

Pif-Paf! Zium!

Na rubieżach rzeczywistości:

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Podpatrzone w Ameryce
— Marcin Mroziuk

Kiedy miłość była zbrodnią
— Marcin Mroziuk

Poza sezonem
— Marcin Mroziuk

Jak hartowały się elity
— Marcin Mroziuk

Zapiski bezrobotnego
— Marcin Mroziuk

Warszawa, moja miłość
— Marcin Mroziuk

Warszawski desperado
— Marcin Mroziuk

Patriota niedzisiejszy
— Jacek Jaciubek

Gomułkowskie kariery – wersja na gorzko
— Witold Werner

Tegoż autora

Fundacje, trusty i zwykłe przekręty
— Marcin Mroziuk

Czarne chmury nad klasztorem
— Marcin Mroziuk

Zderzenie wizji i osobowości
— Marcin Mroziuk

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Skarby z naszego podwórka
— Marcin Mroziuk

W międzynarodowym trójkącie
— Marcin Mroziuk

Łobuz z Polską w sercu
— Marcin Mroziuk

Stworzony na obraz i podobieństwo człowieka
— Marcin Mroziuk

Stara miłość nie rdzewieje. Ale nienawiść też
— Marcin Mroziuk

Amour znaczy miłość
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.