Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Karolina Kuszyk
‹Poniemieckie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoniemieckie
Data wydania13 listopada 2019
Autor
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8049-941-6
Format464s. 125×195mm
Cena44,90
Gatunekeseje / felietony, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Swoje obce
[Karolina Kuszyk „Poniemieckie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Poniemieckie” jest odważną i potrzebną próbą przełamania ostatniego bodaj tabu w relacjach niemiecko-polskich. Tematem książki są przejęte po wojnie od Niemców terytoria. Oraz wszystko, co znajdowało się pod ziemią i na jej powierzchni. Rzeczy, domy, cmentarze. Pamięć.

Joanna Kapica-Curzytek

Swoje obce
[Karolina Kuszyk „Poniemieckie” - recenzja]

„Poniemieckie” jest odważną i potrzebną próbą przełamania ostatniego bodaj tabu w relacjach niemiecko-polskich. Tematem książki są przejęte po wojnie od Niemców terytoria. Oraz wszystko, co znajdowało się pod ziemią i na jej powierzchni. Rzeczy, domy, cmentarze. Pamięć.

Karolina Kuszyk
‹Poniemieckie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoniemieckie
Data wydania13 listopada 2019
Autor
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8049-941-6
Format464s. 125×195mm
Cena44,90
Gatunekeseje / felietony, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To często powtarzany truizm, że tereny przejęte od Niemiec przez Polskę po zakończeniu drugiej wojny światowej naznaczone są traumą. Mniej oczywiste jest to, że przechodzi ona na kolejne pokolenia: na dzieci i wnuki tych, którzy osiedlili się na miejsce Niemców. Jest tak dlatego, że obszary ziem zachodnich i północnych to terytoria o przerwanej ciągłości pokoleniowej i kulturowej. Mają one swoją osobną, bolesną historię, ale przez lata nie bardzo chciano jej słuchać. Powodem był między innymi strach, może także brak zainteresowania.
Już sam tytuł tej książki o charakterze reportażowym – „Poniemieckie” – daje wiele do myślenia. Przywodzi na myśl materialne mienie, przejęte (odzyskane?) po Niemcach. Ale jak to się odbywało? Bo przecież nie przejmowano tego w spadku. Oficjalnie: w wyniku „wypełnienia się sprawiedliwości dziejowej”, jako swoista niewymierna rekompensata za dramaty drugiej wojny. Po jej zakończeniu ziemie zachodnie i północne miały swój „rok zerowy”, od którego zaczął się tam zupełnie nowy rozdział: Niemcy wyjeżdżali, a na ich miejsce osiedlali się nowi osadnicy – Polacy. Z innych regionów kraju, najczęściej z tych terenów, gdzie właśnie przestała istnieć Polska, ze względu na nowo ustalone granice naszego kraju.
Na osadników czekały poniemieckie rzeczy: zabawki, ubrania, sprzęty domowe. Domy, gospodarstwa, maszyny. Dawniej były czyjeś, tworzyły czyjeś życie. Zostały opuszczone. Jako chwilowo „niczyje” były też przedmiotem szabru i sprzedawane dla zysku. Z czasem przez nowych mieszkańców „oswajane”, przeważnie z konieczności. Tak rzeczy wrastały w nowe miejsca i nowe rodziny, stając się częścią życia tych, którzy przybyli. Z czasem nawet stały się rodzinnymi pamiątkami.
Autorka dowiodła w swojej książce, że przedmioty te w unikalny dla siebie sposób łączyły Polaków i Niemców (czego dowodem były na przykład spotkania po latach dawnych i obecnych mieszkańców tych samych domów). Budziły emocje: u tych, którzy wyjechali – związane z pamięcią doznanych krzywd, u przybyłych na ich miejsce – oparte na lęku przed groźbą wydziedziczenia. Ale też prowokowały do pytań, również nowe pokolenia. Nie wszystkie zadawano głośno. Autorka postanowiła w swojej książce odpowiedzieć na wiele z nich.
Temat ten i towarzyszące mu pytania Karolina Kuszyk zna od urodzenia: pochodzi z Dolnego Śląska. To dzięki temu pobrzmiewa w „Poniemieckim” osobista, emocjonalna nuta – tak może pisać tylko ktoś, dla kogo jest to część rodzinnej historii. Autorka ponadto jest absolwentką (między innymi) filologii germańskiej, jej mąż jest Niemcem, zna więc ona doskonale historię, kulturę oraz „stan umysłu” Niemców i Polaków. Nie trzeba dodawać, że w okresie ostatnich kilkunastu lat wiele rzeczy udało się wyjaśnić, choć też na niektóre jest już za późno: nie ma już kogo pytać i z kim rozmawiać, bo upływ czasu zrobił swoje.
Pojawia się w tej książce mnóstwo codziennych przedmiotów – są meble, kuchenne artefakty, pierzyny, artykuły dekoracyjne, słoiki pełne jedzenia, które „nowi” zastawali na miejscu (otwierali je nie bez podejrzliwości, bo chodziły plotki, że Niemcy zostawiali w nich Polakom zatrute jedzenie). Ale wokół tych przedmiotów stale obecni są ludzie. Każdy z historią swojego życia. Ze swoimi dramatami. Z różnym stosunkiem do tego, co zastali. Ostatnio coraz częściej skupiają się wokół „poniemieckiego” tacy, którzy chcą ocalać. Budować pamięć, jakakolwiek by ona nie była, nie chcąc niczego niszczyć. Tylko z pozoru więc jest to książka wyłącznie o rzeczach. Dużo tu prawdy o psychologii człowieka i regułach socjologicznych, które rządzą społecznościami w czasach nadzwyczajnych. I wiele jest o pamięci – indywidualnej i zbiorowej.
Autorka odważnie pisze także o fali niszczenia po wojnie tego, co niemieckie. Wzbierały wtedy resentymenty, poczucie krzywdy, przekonanie, że „poniemieckie” to niczyje. Palono „szkopskie” dokumenty i książki, bo uważano je za szkodliwe i nieprzydatne. Rozbierano budynki. Przestawano dbać o cmentarze, liczne nekropolie likwidowano. A po drugiej stronie też nabrzmiewały emocje i poczucie krzywdy, uosabiające się w politycznej działalności Eriki Steinbach, zbijającej polityczny kapitał na wypędzeniach i wysiedleniach Niemców po drugiej wojnie światowej.
Jak się okazuje, „poniemieckie” jest nie tylko to, co widać, ale też i wszystko to, co ukryte pod ziemią. Zasypane sztolnie, hale fabryczne, bunkry. A może też zakopane w pośpiechu przez uciekających skarby? Ba, nawet całe złote pociągi? Wyobraźnia nie ma granic, o czym możemy przekonać się, czytając tekst dotyczący poszukiwania cennych przedmiotów z czasów III Rzeszy na Dolnym Śląsku. „Do końca nie znamy tej ziemi, po której stąpamy”, zauważa Karolina Kuszyk. Pozostaje nieoczywista. I coraz bardziej milcząca, bo odchodzą ludzie pamiętający tamte czasy i wydarzenia.
Tę „nieoczywistość” znakomicie udało się autorce ująć w całej książce. Pierwsze cztery rozdziały to imponująco zarysowane dzieje kultury materialnej zachodnich terytoriów Polski: historia stylu, dekoracyjnej maniery. Wszystko opisane zostało na tle tradycji i ówczesnych realiów. Sporo z tego nowi mieszkańcy „z dobrodziejstwem inwentarza” przyswoili. Nie bez szoku kulturowego, gdy osiedleńcy zastawali na miejscu bardziej zaawansowaną infrastrukturę niż tę, do której byli przyzwyczajeni na wschodzie. Poza tym o „poniemieckie” w wielu przypadkach nie dbano, podświadomie licząc na rychły powrót do domu na Wschód bądź lękając się, czy ktoś znów nie przyjdzie i nie wyrzuci. Jest więc tu mocno zaakcentowana chwiejność, niepewność, podświadome poczucie tymczasowości.
Na każdy rozdział składają się krótsze lub dłuższe reportażowe impresje związane z głównym tematem. W moim odczuciu zbyt drobiazgowy i nużący jest rozdział o „Obrazach i obrazkach”, ale ogólnie pierwsze cztery części książki należą do najlepszych i mocno przykuwają uwagę czytelnika. Znakomite są rozdziały dotyczące słoików oraz pocztówek – podkreślające pragmatyczny i jednocześnie romantyczny aspekt niemieckiej duszy. Część zatytułowana „Skarby i tajemnice” opisuje trochę z przymrużeniem oka „folklor” dotyczący poszukiwań skarbów i skupione wokół tego zajęcia różne osoby. Wzruszające są „Cmentarze”, pozwalające innym okiem spojrzeć na miejski krajobraz niemal każdego miasta na ziemiach zachodnich i północnych.
Uważam, że rozdział „Liegnitz”, opisujący specyfikę Legnicy, gdzie po wojnie którym stacjonowały radzieckie wojska – to już temat na osobną książkę. Osobiste doświadczenia autorki związane z wzajemnym postrzeganiem się (w mieście starannie odizolowanych od siebie) Polaków i Sowietów wykraczają poza główny temat tego tomu. Choć z drugiej strony można się zgodzić, że obecność wojsk sowieckich to także specyficzna forma „poniemieckiego” (jako następstwa takich, a nie innych wypadków w historii). A autorka ujmuje to nawet tak, że w Legnicy „poniemieckie miesza się z posowieckim tak samo, jak w krajobrazie ziem zachodnich i północnych”. To tym bardziej, jak sądzę, argument, by Legnicy poświęcić nową publikację.
Główna myśl książki „Poniemieckie” została wyrażona trafnie dobranym przez autorkę cytatem Siegfrieda Lenza (notabene pisarza urodzonego w 1926 roku w Ełku): „Przeszłość należy do nas wszystkich, nie można jej dzielić ani wygładzać. A kto próbuje rozdzielić rzeczy i dowody, któreśmy odziedziczyli, kto chce sprawić sobie czysty rodowód, ten wie, że musi użyć przemocy”. Swoje i obce, jak pisze autorka, są tutaj różnymi obliczami tego samego. To relacja niełatwa, ale nie można jej przemilczać, bo na tym polega dobre sąsiedztwo, że przełamuje się bariery i rozmawia się otwarcie na trudne tematy. A przede wszystkim się pamięta – i tę pamięć rzetelnie buduje.
koniec
14 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Fatalne przywiązanie do rozwiązywania krzyżówek
Sebastian Chosiński

15 I 2021

Po kilku tygodniach odpoczynku od twórczości Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego wracamy do jednego z najpłodniejszych autorów „powieści milicyjnych”. Tym razem sięgamy po kryminał wydany w 1976 roku, a zatytułowany swojsko „Krzyżówka z «Przekroju»”. Jego głównym bohaterem jest, mający już za sobą więzienną odsiadkę, chłopski syn Wojtek Kalina, na którego drodze ponownie staje porucznik Franciszek Kociuba.

więcej »

Siła rodzinnych więzi
Joanna Kapica-Curzytek

14 I 2021

„Co nam zostało” aspiruje to tego, by być portretem członków rodziny po wstrząsającej traumie. W rzeczywistości kanadyjska pisarka Shilpi Somaya Gowda skupiła się raczej na tym, by przedstawić głębokie studium psychologicznej manipulacji.

więcej »

Przeszłość zawsze powraca
Marcin Mroziuk

13 I 2021

W „Wiośnie zaginionych” z niekłamanym zainteresowaniem obserwujemy, jak główna bohaterka próbuje rozwikłać dwie skomplikowane zagadki kryminalne. Okazuje się, że mają one ważny wspólny element, chociaż są związane z wydarzeniami, które dzieli kilkadziesiąt lat. Na razie poznamy jednak wyjaśnienie tylko jednej z tych spraw – ale w sumie nie powinno nas nawet specjalnie dziwić, bo powieść jest zaledwie początkiem zaplanowanej przez Annę Kańtoch trylogii.

więcej »

Polecamy

Las oblany słonecznym blaskiem

Na rubieżach rzeczywistości:

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Siła rodzinnych więzi
— Joanna Kapica-Curzytek

Poza oklepane stereotypy
— Joanna Kapica-Curzytek

Niepowtarzalny koloryt
— Joanna Kapica-Curzytek

Wiele twarzy Meryl Streep
— Joanna Kapica-Curzytek

Wyprawa pełna odkryć i zaskoczeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Czas magii
— Joanna Kapica-Curzytek

Rodzina
— Joanna Kapica-Curzytek

Dramat bycia „nikim”
— Joanna Kapica-Curzytek

Prawo do szczęścia
— Joanna Kapica-Curzytek

Drobne akty życzliwości
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.