Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Adamus
‹Państwo Środka od środka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPaństwo Środka od środka
Data wydania21 maja 2014
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaZ różą wiatrów
ISBN978-83-271-5151-3
Format392s. 135×205mm
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Podróż na wschód: Waiguoren w Ogrodzie Pokornego Zarządcy
[Jacek Adamus „Państwo Środka od środka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W konkursie na najbardziej banalny tytuł (podejrzewam, że został on narzucony przez wydawcę) ta książka miałaby szanse na wysoką pozycję. „Państwo Środka od środka” brzmi jak nazwa wycieczki oferowanej przez biuro podróży. Na szczęście treść stoi na o wiele wyższym poziomie.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podróż na wschód: Waiguoren w Ogrodzie Pokornego Zarządcy
[Jacek Adamus „Państwo Środka od środka” - recenzja]

W konkursie na najbardziej banalny tytuł (podejrzewam, że został on narzucony przez wydawcę) ta książka miałaby szanse na wysoką pozycję. „Państwo Środka od środka” brzmi jak nazwa wycieczki oferowanej przez biuro podróży. Na szczęście treść stoi na o wiele wyższym poziomie.

Jacek Adamus
‹Państwo Środka od środka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPaństwo Środka od środka
Data wydania21 maja 2014
Autor
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaZ różą wiatrów
ISBN978-83-271-5151-3
Format392s. 135×205mm
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Po lekturze „Tao” książka Jacka Adamusa była niczym odświeżający powiew wiatru z najpiękniejszego w Chinach Ogrodu Pokornego Zarządcy. Autor opisuje swoje studenckie wędrówki po południowych prowincjach tego kraju – pociągiem, autobusem, często autostopem – z noclegami u nieznanych ludzi w ramach tzw. couchsurfingu. Nie rozpisuje się o podbojach cesarzy ani o zbrodniach maoistów, być może wychodząc z założenia, że jego czytelnicy mniej więcej się w tym orientują, zaś dla jego podróży nie ma to specjalnego znaczenia. Czasem podsuwa zwięzłe informacje na przykład o polityce jednego dziecka, albo o masakrze na placu Tienanmen, jeśli jest to powiązane z treścią jego relacji. Skupia się raczej na opisach tego, co przeżywa: smaku potraw, twardości ławek w poczekalni kolejowej, niekończących się schodach wiodących do takiego czy innego zabytku, widokach, ludziach. Język jest nader barwny:
Na samym początku zachwyciłem się pomieszczeniem ze szkieletami dinozaurów – był to powrót do lat dziecinnych, gdy, zafascynowany tymi stworzeniami, pochłaniałem w całości poświęcone im książki. Moją euforię dosyć szybko stłumiła Dosia stwierdzeniem, że każda jedna ich kostka jest wynikiem pracy małych żółtych rączek. Z nieufnością przechodziliśmy więc do kolejnych sal, przedstawiających następujące po sobie fazy ewolucji fauny, flory i plastiku.
Pojawiły się plotki, że opary są skutkiem awarii zakładów chemicznych, ale policja natychmiast bohatersko pojmała skośnookie źródła powyższych pomówień.
Czytelnik dowie się mnóstwa ciekawych, a czasem lekko przerażających (opisy toalet!) rzeczy. Na przykład Muren (takie chińskie imię sobie wybrał dla ułatwienia kontaktów; Chińczycy na podobnej zasadzie przybierają zachodnie imiona lub ich zdrobnienia1)) wracając po południu z odwiedzin jakiegoś interesującego zabytku widzi przy drodze rzędy drzew, których rano jeszcze nie było. Dorodne okazy zostały przywiezione i błyskawicznie zasadzone w ramach krajowej akcji zazieleniania. Słynna jaskinia ze stalaktytami okazuje się być oświetlona wściekle kolorowymi reflektorami, w dodatku część skał sztucznie dobudowano. Chińscy turyści, których oczywiście jest większość, zupełnie się tym nie przejmują. Jak to w krajach Azji wschodniej bywa, autor często też sam stawał się atrakcją turystyczną, a konkretnie – egzotycznym obiektem, z którym każdy chciał sobie zrobić zdjęcie.
Zabawne są opisy aktorskich debiutów autora: kilka razy, skuszony przyzwoitym honorarium lub choćby tylko wystawną kolacją, brał udział w rozmaitych spotkaniach biznesowych, których organizatorzy chcieli pochwalić się znajomością z waiguorenem (cudzoziemcem). Zwykle Jacek wabiony był obietnicą „będziesz tylko stał i się uśmiechał”, po czym na miejscu, już w ostatniej chwili, okazywało się, że jednak musi coś powiedzieć, odegrać scenkę, a w jednym przypadku nawet upiec ciastka!
Rzecz jasna poznamy też wiele chińskich zwyczajów czy przesądów, na przykład tych związanych z liczbami (podobnie jak w języku japońskim, niektóre z nich brzmią podobnie do słów w rodzaju „śmierć” i z tej przyczyny uznaje się je za pechowe) lub z pisownią ideogramów. Na przykład w Lijiangu brak typowych dla innych miast murów okalających starą część. Rządził tam kiedyś ród Mu, którego ideogram otoczony ramką (czyli symbolem muru) zmieniłby znaczenie z „drzewa” na „pułapkę” – dlatego muru nie zbudowano. Sporo też ciekawych informacji o paru chińskich mniejszościach narodowych, szczególnie o ludzie Naxi, z którym autor zetknął się bezpośrednio. Jest to nacja praktykująca matriarchat, do tego stopnia, że ojcostwo jest w ogóle nieistotne, zaś w wychowaniu dziecka pomagają bracia matki. W książce przykładem jest właścicielka gospody, żelazną ręką rządząca synami i kuzynami:
Następnego dnia o 6:00 ewidentnie wykończony fizycznie i psychicznie syn Mamy Naxi podał nam zamówione śniadanie. Szepnął coś po chińsku, ale nie byłem w stanie go zrozumieć. Prawdopodobnie wysapał resztkami sił: „Ratuj…”
Poszczególnym rozdziałom towarzyszą kody QR, prowadzące do zdjęć opisanych w nich miejsc. Zdjęcia umieszczone są na stronie http://niebogwiazdzistenademna.blogspot.com i zapewniam, że warto je obejrzeć, ponieważ Jacek Adamus ma talent – a zapewne i cierpliwość – do wyłapywania pięknych kadrów.
koniec
16 marca 2020
1) Chińczycy z Tajwanu mogą je nawet wpisywać do paszportu jako alias.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Zmagania te nie były fraszką”
Miłosz Cybowski

6 IV 2020

Okazją do wydania „Udziału Wielkopolski w odbudowie Rzeczypospolitej w latach 1918 i 1919” Włodzimierza Lewandowskiego było stulecie wybuchu powstania wielkopolskiego. I choć książka po raz pierwszy trafiła do księgarni osiemdziesiąt dwa lata temu, wciąż stanowi wart uwagi przyczynek do historii początków II RP.

więcej »

Różne zależności
Joanna Kapica-Curzytek

5 IV 2020

Trzeci tom trylogii „Kryształowi”, trzymający w napięciu do ostatniej strony, jest ciekawym obrazem świata, w którym przenikają się rozmaite interesy.

więcej »

Pierwiastek żeński
Dawid Kantor

4 IV 2020

„Matka Edenu” to drugi tom trylogii Chrisa Becketta opowiadającej o rozwoju prymitywnej, ludzkiej społeczności na odległej, pozbawionej światła planecie. Autor w swoim cyklu podjął się nie tyle analizy naukowej czy technicznej funkcjonowania człowieka w obcym środowisku, co oceny aspektów społecznych sytuacji, w jakiej znaleźli się potomkowie mimowolnych osadników.

więcej »

Polecamy

Umieranie wstecz

Na rubieżach rzeczywistości:

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krew, seks i zaczarowane smartfony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak rozpoznać nerwicę lękową
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mamuśka górą! (erpegowcy trochę też)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mmm? Eee… Ach!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczówki rozgrzane do czerwoności
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdyby Dilbert pracował w Mordorze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Najwięcej rozumu ma papuga
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.