Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Helena Sekuła
‹Siedem diabłów dziadka Osiornego›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiedem diabłów dziadka Osiornego
Data wydania1974
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Urka, szlamiarz i sikor
[Helena Sekuła „Siedem diabłów dziadka Osiornego” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W połowie lat 70. ubiegłego wieku Helena Sekuła była już uznaną autorką „powieści milicyjnych”. Jej kolejne książki szybko znikały z półek, wyróżniając się na tle dzieł wielu innych twórców tego gatunku wielowątkową fabułą i ciekawie zarysowanym życiem obyczajowym rosnącej w siłę Polski Ludowej epoki Edwarda Gierka. „Siedem diabłów dziadka Osiornego” jest tego najlepszym przykładem.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Urka, szlamiarz i sikor
[Helena Sekuła „Siedem diabłów dziadka Osiornego” - recenzja]

W połowie lat 70. ubiegłego wieku Helena Sekuła była już uznaną autorką „powieści milicyjnych”. Jej kolejne książki szybko znikały z półek, wyróżniając się na tle dzieł wielu innych twórców tego gatunku wielowątkową fabułą i ciekawie zarysowanym życiem obyczajowym rosnącej w siłę Polski Ludowej epoki Edwarda Gierka. „Siedem diabłów dziadka Osiornego” jest tego najlepszym przykładem.

Helena Sekuła
‹Siedem diabłów dziadka Osiornego›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiedem diabłów dziadka Osiornego
Data wydania1974
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
„Siedem diabłów dziadka Osiornego” (1974) ukazało się jako sześćdziesiąty siódmy zeszyt cyklu „Ewa wzywa 07…” i czwarty – po podpisanym nazwiskiem Turbacz „Świeczniku Maurów” (1969), „Śladzie rękawiczki” (1972) i „Kartce z notesu” (1973) – napisany przez Helenę Sekułę. To był okres jej najintensywniejszej współpracy z wydawnictwem Iskry, chociaż nie zaniedbywała również konkurencyjnego Czytelnika, wydając w tym czasie – mam na myśli pierwszą połowę lat 70. XX wieku – w ich serii „Z jamnikiem” trzy książki: „Orchidee z ulicy Szkarłatnej” (1971), „Pierścień z krwawnikiem” (1973) oraz „Piątą barwę asa” (1975). Jak widać, pracowała wydajnie, skutecznie ścigając się na ilość z takimi tuzami „powieści milicyjnej”, jak Anna Kłodzińska, Jerzy Edigey czy Zygmunt Zeydler-Zborowski, którzy także rok w rok dostarczali swoim wielbicielom prozatorską pożywkę.
A jak było z jakością? Oj, to już bardzo różnie! Na szczęście „Siedem diabłów…” wypada przyzwoicie.
W piętrowej willi na ulicy Kryształowej, niedaleko stołecznego centrum, zostało popełnione morderstwo. Ofiarą padła czterdziestotrzyletnia Czesława Antoniak – wynajmująca mieszkanie na pierwszym piętrze, kobieta niezamężna i samotna, pracująca jako urzędniczka w dziale zaopatrzenia firmy budowlanej „Tempo”. Jej ciało znalazła (współ)właścicielka domu, Nela Oziemkowa, szatniarka w restauracji hotelu „Wodnik”, która o piątej rano wróciła z nocnej zmiany. Od razu przykuły jej uwagę dwie nietypowe rzeczy: furtka, która nie była zamknięta na klucz, oraz zwalona balustrada balkonowa i stratowana rabatka z różami. Nie od razu jednak pomyślała, że stało się coś złego. Dopiero po paru godzinach, gdy odespała noc, pofatygowała się na górę, aby zmyć przebywającej na zwolnieniu chorobowym sublokatorce głowę. I zastała ją nieżywą – w jedwabnej piżamie, w połowie siedzącą, w połowie leżącą na fotelu. Bez śladów krwi, za to z ciemnosiną pręgą poniżej nasady włosów.
Jak potem stwierdził lekarz milicyjny – w to miejsce zadano denatce cios, który zmiażdżył jej stos pacierzowy i przerwał rdzeń. Śledztwo obejmuje kapitan Grzegorz Czarnota, który w momencie pojawienia się na arenie wydarzeń staje się także narratorem opowieści. Jest sumiennym gliną, ale ma też świadomość, że popełnia błędy. I tym razem też by taki popełnił, gdyby nie spostrzegawczość asystującego mu technika kryminalistycznego Leszka Biernata, który dostrzegł, że jeden ze srebrnych pierścionków na palcu ofiary posiada… brylantowe oczko. I tu rodzi się pierwsze pytanie: jakim cudem urzędniczkę w państwowej firmie stać było na taką kosztowność? I od razu drugie: skoro, jak sądzi Czarnota na podstawie pozostawionych śladów, Antoniak padła przypadkową ofiarą napadu rabunkowego, dlaczego złodziej nie zabrał ze sobą precjozów? I trzecie: co robią w pokoju zamordowanej przykrojone równiutko w kształcie prostokąta przypominającego banknoty strony z wcale nie poczytnej gazety „Życie Gospodarcze”?
Tropów, którymi można podążyć, jest więc sporo, ale tak naprawdę kapitan MO wcale nie ma się z czego cieszyć, ponieważ prowadzą one w zupełnie różne strony. W każdym razie zaczyna się szeroko zakrojone śledztwo, którym objęte zostaje nie tylko przedsiębiorstwo budowlane „Tempo”, ale i kilka innych zakładów. Najciekawszy ślad, wskazany przez milicyjnego psa, prowadzi jednak na dalekie przedmieścia Warszawy – do dobrze znanego funkcjonariuszom złodzieja Zenona Osiornego, który, jeśli można tak powiedzieć, odziedziczył „zawód” nie tylko po ojcu, ale przede wszystkim po znanym już przed wojną dziadku Michale. Podejrzewany przez Czarnotę Zenon jest jednak charakterny i nie dość, że nie zamierza do niczego się przyznawać, to na dodatek nie ma w ogóle najmniejszej ochoty rozmawiać z MO. To może ściągnąć na niego kłopoty, ale z drugiej strony w jeszcze większą konfuzję wpędza kapitana, który ma pewne podejrzenia, ale bez zeznań Osiornego nie jest w stanie ruszyć z miejsca.
Efekt tego zapętlenia może być taki, że milicja nigdy nie rozwikła sprawy. Dobra… ale chyba w to nie wierzycie? Ludowe służby miałyby pozostać bezradne wobec bezwzględnego zabójcy? Nic z tych rzeczy! Nie dość, że Czarnota doprowadzi dochodzenie do szczęśliwego finału, to po drodze – z pomocą kolegów ze służby – rozwiąże jeszcze kilka innych spraw. Takie były w końcu prawa rządzące „powieścią milicyjną”. Tu nie było miejsca na partaninę czy złych funkcjonariuszy. Dobrze jednak, gdy przy okazji autor potrafi zgrabnie poukładać wszystkie elementy, a tak jest właśnie w tym przypadku. Helena Sekuła wrzuciła do jednego worka i przestępców gospodarczych, i obyczajowych, nie zapominając również o honornych złodziejach, a nawet przemycając pewne głębsze diagnozy społeczne, niekoniecznie chwalebne dla peerelowskich władz. Dodać należy także, że pisząc „Siedmiu diabłów…” autorka wykorzystała swą fachową wiedzę z czasów pracy w Komendzie Głównej MO, robiąc czytelnikom wykład z gwary więzienno-przestępczej. Ciekawe kto jeszcze dzisiaj wie, co oznaczają takie słowa, jak „urka”, „szlamiarz” czy „sikor”?
koniec
19 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Krótko o książkach: Głównie dla specjalistów
Miłosz Cybowski

23 XI 2021

„Istota teorii względności” nie zalicza się do łatwych lektur. Pisząc na temat swoich odkryć, Albert Einstein zaledwie w niewielkim stopniu stara się je przedstawić w sposób przystępny dla nieobeznanego z fizyką i matematyką czytelnika.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.