Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Tajemniczy pamiętnik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemniczy pamiętnik
Data wydania13 marca 2011
Autor
Wydawca LTW
CyklStefan Downar
ISBN978-83-7565-154-6
Format188s. 130×195mm
Cena21,80
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Czy w Polsce Ludowej byli seryjni zabójcy?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Tajemniczy pamiętnik” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Piąta w kolejności powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, w jakiej pojawia się Stefan Downar (wciąż kapitan), pierwotnie również była „gazetowcem”. Pierwsi czytelnicy poznali ją w 1960 roku jako „Żółty zeszyt”, kilka lat później została natomiast przemianowana na „Tajemniczy pamiętnik” – i pod takim właśnie tytułem dekadę temu ujrzało światło dzienne jej pierwsze wydanie książkowe.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Czy w Polsce Ludowej byli seryjni zabójcy?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Tajemniczy pamiętnik” - recenzja]

Piąta w kolejności powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, w jakiej pojawia się Stefan Downar (wciąż kapitan), pierwotnie również była „gazetowcem”. Pierwsi czytelnicy poznali ją w 1960 roku jako „Żółty zeszyt”, kilka lat później została natomiast przemianowana na „Tajemniczy pamiętnik” – i pod takim właśnie tytułem dekadę temu ujrzało światło dzienne jej pierwsze wydanie książkowe.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Tajemniczy pamiętnik›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemniczy pamiętnik
Data wydania13 marca 2011
Autor
Wydawca LTW
CyklStefan Downar
ISBN978-83-7565-154-6
Format188s. 130×195mm
Cena21,80
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zmiany tytułów tej samej powieści drukowanej w różnych gazetach nie były w prasie polskiej w latach 60. i 70. ubiegłego wieku niczym nadzwyczajnym. Wprowadzało to oczywiście pewien chaos (a pewnie także irytację) w głowach czytelników, nad którym jednak po latach starają się zapanować badacze twórczości poszczególnych pisarzy. W przypadku Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego taki problem powstał chociażby z piątą chronologicznie – po „Czarnym mercedesie” (1958), „Szlafroku barona Boysta” (1958-1959), „Siedmiu kanarkach Maurycego” (1959) oraz „Zaczęło się w sobotę” (1960) – historią o Stefanie Downarze. Pierwotnie, czyli w 1961 roku, ogólnokrajowy „Kurier Polski” (w numerach 157-213) oraz – tradycyjnie już z pewnym poślizgiem – regionalny „Ilustrowany Kurier Polski” (w numerach 231-305) opublikowały ją jako „Żółty zeszyt” (co miało swoje uzasadnienie w treści). Gdy jednak pięć lat później po tekst ten sięgnęła redakcja „Dziennika Łódzkiego” (numery 109-168), przechrzciła go na… „Tajemniczy pamiętnik” (sensowność tej zmiany też trudno podważyć).
I po tę właśnie edycję w 2011 roku sięgnęło wydawnictwo LTW.
Wcześniejsze „powieści milicyjne” z Downarem w roli głównej bądź drugoplanowej (jak na przykład „Szlafrok barona Boysta”) prezentowały różny poziom, ale poniżej przyzwoitego nie schodziły. Z „Tajemniczym pamiętnikiem” jest podobnie – wprawdzie nie zachwyca, ale inteligencji na pewno nie obraża; na dodatek, patrząc z perspektywy współczesnego czytelnika, dostarcza całkiem sporo rozrywki wielbicielom kryminałów z czasów Polski Ludowej epoki już nie tak wczesnego Władysława Gomułki. Czasami tylko, o czym jeszcze będzie okazja wspomnieć, coś w fabule lekko zgrzyta. Trafia się też autorowi istotna wpadka, choć on sam zapewne uważał to jedynie za – propagandowo akceptowalne (przynajmniej dla niego) – naciągnięcie logiki. Wiąże się to jednak ze zdradzeniem ważnego wątku fabuły, zrobię to więc dopiero w ostatnim akapicie, który tym samym osoby chcące uniknąć spojlerowania powinny opuścić.
Główną postacią dramatu jest warszawski dziennikarz Stanisław Wroński. Poznajemy go w momencie, kiedy redaktor naczelny chce wysłać go do Augustowa, aby napisał reportaż o pracy w tamtejszej fabryce butów. Wrońskiemu to bardzo nie w smak, do tej pory przecież zajmował się głównie historiami kryminalnymi, a teraz ma napisać jakiś produkcyjniak w stylu minionej epoki (czytaj: sprzed 1956 roku). I jeszcze w tym celu pojechać gdzieś na kraniec Polski?! Naczelny apeluje jednak do jego odpowiedzialności, zbyt wielu pracowników mu się ostatnio rozchorowało, a tekst musi zostać wydrukowany. Na szczęście dla Stanisława na ulicy spotyka swego redakcyjnego kolegę, Andrzeja Rowickiego, birbanta i kobieciarza, który usłyszawszy z ust Wrońskiego słowo „Augustów”, pręży się w gotowości do wyjazdu. Kilka miesięcy wcześniej poznał bowiem w stolicy ślicznotkę rodem z tego podlaskiego miasteczka i chętnie odnowiłby znajomość. Zwłaszcza na koszt redakcji. Andrzej szykuje się więc do podróży, a Stanisław…
…wraca do użalania się nad sobą. Co jest nie tylko fanaberią autora, ale istotnym motorem napędowym intrygi. Wroński parę tygodni temu przeżył bowiem osobisty dramat – rozstanie z ukochaną żoną Agnieszką, która praktycznie z dnia na dzień zażądała rozwodu, aby następnie poślubić znacznie starszego od siebie Edmunda Gernera, przybyłego z Argentyny przedstawiciela zagranicznej firmy. Gerner szasta pieniędzmi na prawo i lewo, co jeszcze bardziej irytuje Stanisława. Przy okazji Zeydler-Zborowski bardzo stara się o to, aby rozgniewany postępkiem kobiety był również czytelnik. Tak bowiem portretuje przybysza z Ameryki Południowej (choć to Polak): „Typ człowieka zimnego, wyrachowanego, bezwzględnego, nieliczącego się z nikim i z niczym”. Kilkanaście stron później w identycznym tonie dodaje natomiast: „To typ człowieka gotowego na wszystko, mogącego nawet zamordować z zimną krwią”. Brrr! Naprawdę nie trzeba być Wrońskim, aby się wzdrygnąć i z trudem powstrzymać opuszczające usta przekleństwo.
Rozwód z Agnieszką miał dla Stanisława jeszcze jeden bardzo przyziemny, ale na początku lat 60. XX wieku żywotny skutek – dziennikarz musiał wyprowadzić się z ich wspólnego mieszkania w bloku. Ostatecznie przygarnęła go siostra Krystyna i jej mąż, lekarz Antoni. Wroński został więc bez żony i dachu nad głową. Trudno się dziwić, że w takim położeniu nie w smak mu była służbowa podróż do Augustowa i pisanie tekstu o produkcji butów. Ale pozostanie w stolicy oznaczało – jak się szybko okazuje – jeszcze większe problemy. Ich początkiem jest tajemniczy telefon od mocno wystraszonej Agnieszki, która prosi eksmęża o rozmowę i pomoc. Dawni małżonkowie spotykają się w lokalu, lecz ich konwersacja zostaje szybko przerwana przez nieznajomego mężczyznę, który zabiera ze sobą panią Gerner, primo voto Wrońską. A wkrótce potem Stanisław dowiaduje się, że… znaleziono zwłoki Edmunda. Na tylnym siedzeniu jego samochodu, który zaparkowany został na jednym z warszawskich osiedli. Ktoś z bliskiej odległości strzelił mu dwukrotnie w głowę. Czyżby Wroński?
Drugiego „kopniaka” zapewnia fabule… Andrzej Rowicki, który wraca z Augustowa z prawdziwie wystrzałową wiadomością. W swoim pokoju hotelowym znalazł na szafie – i już wiadomo skąd alternatywny tytuł powieści – tajemniczy pamiętnik, w którym anonim przyznaje się do zamordowania w przeszłości kilkoro osób w całej Polsce. Ba! podaje konkretne miejsca, daty, przyczyny. Ostatnim z wymienionych, który dopiero ma zginąć, jest natomiast Edmund Gerner. Zszokowany Wroński natychmiast informuje o tym „odkryciu” kapitana Downara, swego bliskiego znajomego, którego poznał już jakiś czas temu, zajmując się w gazecie kryminałkami. Downar sprawdza informacje zawarte w pamiętniku i zaskakuje go fakt, że wszystkie są prawdziwe. Tak! popełniono takie zbrodnie. Tak! dotąd nie odnaleziono ich sprawców. „Pamiętnik” staje się więc ważnym dowodem w sprawie – teraz wystarczy tylko zidentyfikować jego autora, a w ręce milicji wpadnie groźny seryjny zabójca. W tym celu Downar rusza do Augustowa.
UWAGA, SPOJLER!
W kilku miejscach autor powieści „idzie po bandzie”; niektóre z jego pomysłów wydają się karkołomne i w trakcie lektury sprawiają wrażenie mocno naciąganych. W końcówce wprawdzie Zeydler-Zborowski łączy w miarę logicznie wszystkie wątki, a przynajmniej na wszystkie pytania udziela odpowiedzi. Inna sprawa, czy są to odpowiedzi w pełni satysfakcjonujące czytelnika. W każdym razie gdyby taka sytuacja, jak ta opisana w „Tajemniczym pamiętniku”, miała wydarzyć się w rzeczywistości, potrzebnych byłoby mnóstwo nachodzących na siebie zbiegów okoliczności. I – przynajmniej jedno – nieprawdopodobieństwo. Dotyczy ono ojca Agnieszki, eksmałżonki Stanisława Wrońskiego, który do 1939 roku pracował jako przedstawiciel niemieckiej firmy Zeiss na Polskę. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny wyjechał w interesach do Niemiec i tam ślad po nim zaginął. Piętnaście lat po klęsce nazistów okazuje się, że zdradził on ojczyznę. To jeszcze nic – nie tylko został gorliwym narodowym socjalistą, ale również bliskim współpracownikiem Adolfa Eichmanna. Nie będąc nawet Niemcem. A przynajmniej w ani jednym miejscu powieści autor o tym nie wspomina, nawet nie sugeruje, że nieznany warszawskiemu dziennikarzowi Wrońskiemu teść mógłby nie być Polakiem. Owszem, taki zabieg był potrzebny Zeydlerowi-Zborowskiemu do tego, by spiąć całą skomplikowaną intrygę, ale trudno w taki bieg wydarzeń uwierzyć. A pewnie jeszcze trudniej było o to w 1961 roku.
koniec
23 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Świat na opak
Miłosz Cybowski

26 V 2020

Nominowany do Hugo i nagrodzony BSFA „Odwrócony świat” Chrostophera Priesta to solidna porcja fantastyki w stylu retro, która jednocześnie zadaje jak najbardziej aktualne pytania o naszą percepcję rzeczywistości.

więcej »

Algorytm jest sztuką?
Joanna Kapica-Curzytek

25 V 2020

Technologie cyfrowe rozwijają się nader dynamicznie i w wielu dziedzinach naszej działalności ułatwiają życie. A co z twórczością artystyczną, do tej pory zarezerwowaną dla ludzi? „Kod kreatywności” przekonuje, że i tutaj algorytmy zaczynają mieć wiele do powiedzenia.

więcej »

Dźwięki spełnionych marzeń
Joanna Kapica-Curzytek

24 V 2020

„Odgłosy rosnących bananów” to słodko-gorzka opowieść o tym, że tam, gdzie jest wojna, może też być miłość.

więcej »

Polecamy

Wszyscy jesteśmy androidami

Na rubieżach rzeczywistości:

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Chirurgiczna precyzja i międzynarodowi szpiedzy
— Sebastian Chosiński

Psychiatry nie oszukasz!
— Sebastian Chosiński

Mąż, żona, kochanek, kochanki i szpiedzy
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu ducha
— Sebastian Chosiński

Sobota to dla adwokatów niebezpieczna pora
— Sebastian Chosiński

Kanarki nie lubią cyjanku
— Sebastian Chosiński

Strzeż się nieznajomych w wiśniowych szlafrokach!
— Sebastian Chosiński

Odpowiedź na „Złego”
— Sebastian Chosiński

Urka, szlamiarz i sikor
— Sebastian Chosiński

Sfinks, zdrada i najgłupsza wpadka świata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: W cieniu kościelnej wieży
— Sebastian Chosiński

Dark Phoenix – Fatal Wonder Woman
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Z duszą na ramieniu
— Sebastian Chosiński

W otchłani jazzu
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Okrzyk radości? I szczęścia!
— Sebastian Chosiński

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
— Sebastian Chosiński

Strach z przeszłości
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: (Super)Bohater z amnezją
— Sebastian Chosiński

Od Cole’a Portera po Davida Bowiego
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.