Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Gdzie jest Joachim Finke?›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGdzie jest Joachim Finke?
Data wydania12 października 2011
Autor
Wydawca LTW
CyklStefan Downar
ISBN978-83-7565-192-8
Format216s. 130×195mm
Cena20,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: W poszukiwaniu ducha
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Gdzie jest Joachim Finke?” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „powieściach milicyjnych” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego niewiele jest, wbrew pozorom, propagandy. Owszem, funkcjonariusze – zwłaszcza oficerowie – często zwracają się do siebie per „towarzyszu”, ale nie roztrząsają żadnych kwestii politycznych. Palą za to papierosy, nie stronią od alkoholu (nawet w pracy), a na dodatek – zwłaszcza kapitan Stefan Downar – uganiają się za spódniczkami (także w ramach obowiązków służbowych). Tego wszystkiego nie brakuje również w książce „Gdzie jest Joachim Finke?”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: W poszukiwaniu ducha
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Gdzie jest Joachim Finke?” - recenzja]

W „powieściach milicyjnych” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego niewiele jest, wbrew pozorom, propagandy. Owszem, funkcjonariusze – zwłaszcza oficerowie – często zwracają się do siebie per „towarzyszu”, ale nie roztrząsają żadnych kwestii politycznych. Palą za to papierosy, nie stronią od alkoholu (nawet w pracy), a na dodatek – zwłaszcza kapitan Stefan Downar – uganiają się za spódniczkami (także w ramach obowiązków służbowych). Tego wszystkiego nie brakuje również w książce „Gdzie jest Joachim Finke?”.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Gdzie jest Joachim Finke?›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGdzie jest Joachim Finke?
Data wydania12 października 2011
Autor
Wydawca LTW
CyklStefan Downar
ISBN978-83-7565-192-8
Format216s. 130×195mm
Cena20,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku Zygmunt Zeydler-Zborowski był stałym współpracownikiem wydawanego przez Stronnictwo Demokratyczne, ukazującego się na terenie całego kraju, dziennika „Kurier Polski”. Gdy kończono na jego łamach druk jednej powieści pisarza, po kilku tygodniach przerwy zaczynano publikację kolejnej. Nic więc dziwnego, że chociaż do tej pory w formie książkowej wydał on tylko jedno swoje dzieło – „Czarnego mercedesa” (1958) – to i tak był jednym z najpopularniejszych autorów kryminałów w Polsce Ludowej. Dla „Kuriera…” był też – w pewnym sensie – kurą znoszącą złote jajka. Wielu czytelników sięgało po pismo głównie z jego powodu. I, oczywiście, dla kapitana Stefana Downara, który umiejętnie rozwiązywał najbardziej nawet skomplikowane śledztwa, a poza tym, co też istotne, nie był wcale postacią pomnikową. Był milicjantem, którego – w dużym stopniu dzięki jego licznym wadom – po prostu dawało się lubić.
Od 1958 roku na łamach „Kuriera…” pojawiły się następujące powieści z Downarem w roli głównej: „Szlafrok barona Boysta” (1958-1959), „Siedem kanarków Maurycego” (1959), „Zaczęło się w sobotę” (1960) oraz „Żółty zeszyt” (1961), który później został przechrzczony na „Tajemniczy pamiętnik” (1967). Kolejną chronologicznie była, pochodząca z 1962 roku, opowieść o poszukiwaniu zaginionego w Polsce Ludowej amerykańskiego potentata przemysłowego Joachima Finkego. Stąd pojawiające się w tytule pytanie: „Gdzie jest…?”. Powieść drukowana była w numerach 121-184, a następnie – to już tradycja – z pewnym poślizgiem przejął ją regionalny „Ilustrowany Kurier Polski” (numery 221-292). Pięć lat później natomiast powróciły do niej dwa inne czasopisma regionalne: „Dziennik Łódzki” oraz – ukazujący się od końca wojny na Śląsku i w zachodniej części kraju – „Dziennik Zachodni”. Tyle że tym razem historii tej nadano dużo bardziej enigmatyczny tytuł – „Cudzoziemiec”.
Na wydanie książkowe wielbiciele Zeydlera-Zborowskiego musieli poczekać aż do 2011 roku, kiedy to zlitowało się nad nimi Wydawnictwo LTW. Czy było na co czekać? Spośród wszystkich opublikowanych wcześniej powieści warszawianina „Gdzie jest Joachim Finke?” (biorąc pod uwagę jedynie te dzieła, których bohaterem, pierwszo- bądź drugoplanowym, był kapitan Downar) prezentuje się… średnio. Ale ma za to pewną cechę, jakiej pozbawione były (bądź też nie była ona w nich aż tak mocno wyeksponowana) wcześniejsze opisy śledztw Downara – specyficzne poczucie humoru. Owszem, wciąż mamy tu do czynienia ze zbrodniami i przekrętami na gigantyczną skalę, ale wszystko to tym razem ujęte jest w nieco lżejszą, niż dotychczas, formę. W niektórych momentach można wprawdzie zastanawiać się nad sensownością wyborów autora (jak na przykład czy niezbędne było wprowadzanie na karty powieści starego, absolutnie zdziwaczałego producenta – uwaga, to nie żart! – okaryn), lecz ostatecznie dochodzi się do wniosku, że plusy mimo wszystko przeważają nad minusami.
Akcja kryminału rozpoczyna się pewnego jesiennego wieczoru w jednym z warszawskich hoteli. Tych luksusowych (jego nazwa nie jest podana), w jakich zatrzymują się majętni goście z Zachodu. Pojawia się w nim grubas, który chce spotkać się z panem Joachimem Finkem. Klucza w recepcji nie ma, co oznaczałoby, że gość jest w pokoju, tyle że nie otwiera drzwi i nie odpowiada na wołanie. Następnego dnia rano w takim samym celu pojawia się w hotelu człowiek będący fizycznym przeciwieństwem grubasa, szczupły i nadnaturalnie wysoki, o potężnej grdyce (jak indyk). I również odbija się od zamkniętych drzwi. Podobnie jak pokojówka, która nie może posprzątać numeru, ponieważ nie da się wejść do środka z powodu ułamanego w zamku klucza. Wezwany ślusarz radzi sobie w kilka minut z problemem, ale przeszukanie pokoju nie rozwiewa żadnych wątpliwości – Finkego w nim nie ma. A przecież nie wyparował! Na dodatek w szafie pozostały jego rzeczy osobiste. Sprawa jest tak dziwna, że zostaje o niej zawiadomiona milicja. Na miejscu zdarzenia pojawia się ambitny, aczkolwiek niedoświadczony w prowadzeniu podobnych śledztw porucznik Tadeusz Zieliński.
Jego uwagę przykuwają rdzawe plamy na pościeli i ścianie. Jeśli to krew, oznaczałoby to, że w pokoju 453 popełniono być może morderstwo. Ale co w takim razie zrobiono z ciałem Joachima Finkego? Kolejny kłopot pojawia się, gdy milicjanci próbują ustalić rysopis zaginionego. Wtedy bowiem okazuje się, że nikt z pracowników hotelu nie wie, jak on wyglądał. Nawet ci, którzy rejestrowali jego przyjazd i kwaterowali w pokoju. Ba! wkrótce okazuje się też, że w paszporcie przybysza z Zachodu nie ma jego zdjęcia. Wychodzi na to, że funkcjonariusze MO będą musieli szukać ducha. Na szczęście w tym momencie z pomocą przychodzi doktor Ziemba, lekarz sądowy, któremu nazwisko zaginionego obiło się o uszy, gdy parę miesięcy temu był na międzynarodowej konferencji w Rzymie. Od niego Zieliński dowiaduje się, że Finke to robiący wielkie interesy we Włoszech potentat przemysłowy. Co sprawia, że jego „wyparowanie” nagle nabiera ogromnego znaczenia. Można sobie tylko wyobrazić, co będą wypisywać o ludowej ojczyźnie wrogie zachodnie media, gdy okaże się, że od razu po przyjeździe do Warszawy w centrum miasta zniknął amerykański milioner!
Major Leśniewski ma wątpliwości, czy porucznik Zieliński poradzi sobie z tą sprawą – nigdy wcześniej nie prowadził tak skomplikowanych i delikatnych dochodzeń. Proponuje więc, że przyda mu do pomocy kapitana Stefana Downara. Ta propozycja działa jednak na porucznika jak czerwona płachta na byka. Downar miałby mu odebrać szansę wykazania się?! Co to, to nie! W efekcie Zieliński dostaje trzy dni na rozwiązanie sprawy. Jeśli sobie w tym czasie nie poradzi, przejmie ją kto inny (w domyśle: Downar). Młody porucznik bierze się więc do pracy, ale zmuszony jest poruszać się po omacku. Radzi się swej narzeczonej, sędziny Ewy Jagodzińskiej, która z czasem wciąga się w śledztwo do tego stopnia, że – wbrew wszelkim regulaminom i procedurom – zaczyna zastępować organy ścigania. I tym samym ściąga nie tylko na swoją głowę olbrzymie problemy. A co w tym czasie robi Downar? Major Leśniewski poleca mu przeprowadzenie dochodzenia w sprawie przemytu narkotyków z Polski – a raczej przez Polskę – na Zachód. Jakimż zaskoczeniem jest, zarówno dla Downara, jak i Zielińskiego, moment, w którym okazuje się, że prowadzone przez nich śledztwa mogą mieć pewne wspólne mianowniki.
Chcąc nie chcąc, kapitan i porucznik są zmuszeni ze sobą współpracować. Co, jak się okazuje na końcu, obu im wychodzi na dobre. Downar pojawia się na kartach powieści dopiero w czwartym rozdziale i z czasem zaczyna odgrywać coraz istotniejszą rolę, przejmując, za zgodą Leśniewskiego i przy milczącej (dez)aprobacie Zielińskiego, kierownictwo nad grupą poszukującą Joachima Finkego. Oprócz niego Zeydler-Zborowski przywołuje też innych milicjantów, którzy pojawiali się w jego wcześniejszych powieściach, jak chociażby kapitana Karola Walczaka, porucznika Kobielę czy sierżanta Pakułę (ten ostatni jest jedną z najciekawszych postaci) – wszyscy oni dokładają swoją cegiełkę do rozwiązania sprawy. Choć nie ma wątpliwości, że całość robót nadzoruje Downar. On trzyma asy w rękawie, on ma też najlepsze rozeznanie. Chociaż nad jednym nie udaje mu się do końca zapanować – nad Ewą Zajączkowską, co niemal prowadzi do wielkiej tragedii. Zeydler-Zborowski nie uniknął w „Gdzie jest Joachim Finke?” uproszczeń, nie zrezygnował też z zaskakujących i ułatwiających milicji dochodzenie zbiegów okoliczności. Z drugiej strony takie skróty fabularne były przecież charakterystyczne dla „gazetowców”. Kiedy poznawało się intrygę z odcinka na odcinek, dzień po dniu, zapewne tak bardzo nie raziły, jak w sytuacji, gdy całą powieść czyta się za jednym zamachem, nierzadko w ciągu paru godzin.
koniec
30 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dźwięki spełnionych marzeń
Joanna Kapica-Curzytek

24 V 2020

„Odgłosy rosnących bananów” to słodko-gorzka opowieść o tym, że tam, gdzie jest wojna, może też być miłość.

więcej »

Mała Esensja: Cudze chwalicie, swego nie znacie
Marcin Mroziuk

23 V 2020

Już pod koniec poprzedniego tomu „Kronik Archeo” pojawiła się zapowiedź tego, że kolejną tajemnicę młodzi bohaterowie cały czas mieli pod samym nosem. Punktem wyjścia fabuły „Sekretu Wielkiego Mistrza” jest bowiem odkrycie starego dokumentu w zamku w Zalesiu Królewskim. I jak łatwo się domyślić, okaże się on kluczem do ukrytego skarbu, który spróbuje odszukać oczywiście dobrze nam znana piątka przyjaciół.

więcej »

Każde życie Damiana Kota
Aleksandra Klęczar

22 V 2020

„Trzecia część człowieka” Krzysztofa Matkowskiego to tekst, który ma szansę trafić i do czytelników lubiących ambitniejszą fantastykę, i do tych, którzy szukają w głównym nurcie prozy eksplorującej pogranicza między tym, co realne, a tym, co wymyka się racjonalnemu poznaniu.

więcej »

Polecamy

Wszyscy jesteśmy androidami

Na rubieżach rzeczywistości:

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.