Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Stec
‹Psychoanioł w Dublinie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPsychoanioł w Dublinie
Data wydania25 czerwca 2014
Autor
Wydawca Akurat
ISBN978-83-775-8720-1
Format304s. 130×205mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Anioł w zielonych kaloszach
[Łukasz Stec „Psychoanioł w Dublinie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Psychoanioł w Dublinie” Łukasza Steca zaskakuje lekką formą i dowcipem. No i postacią charyzmatycznego, rudego Borysa.

Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
[Łukasz Stec „Psychoanioł w Dublinie” - recenzja]

„Psychoanioł w Dublinie” Łukasza Steca zaskakuje lekką formą i dowcipem. No i postacią charyzmatycznego, rudego Borysa.

Łukasz Stec
‹Psychoanioł w Dublinie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPsychoanioł w Dublinie
Data wydania25 czerwca 2014
Autor
Wydawca Akurat
ISBN978-83-775-8720-1
Format304s. 130×205mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Łukasz Stec ma do tej pory na swoim koncie jedynie dwie książki, co trochę dziwi, zważywszy na jego pisarskie umiejętności, bogatą wyobraźnię i przyzwoite poczucie humoru. Zadebiutował w 2007 roku niegrubym zbiorem opowiadań „Bimber”, po czym – siedem lat później – opublikował będącą obiektem niniejszej recenzji powieść „Psychoanioł w Dublinie”. I znów zapadła cisza. Mija właśnie jej szósty rok. Mam nadzieję, że w grę wchodzi raczej przesadnie długie dopieszczanie dziecka (literackiego) niż niemożność dopchania się do jakiegokolwiek wydawcy…
Głównym bohaterem książki jest Wowa, mieszkający w Dublinie Polak, ledwo wiążący koniec z końcem pracą w lokalnej pierogarni. Pewnego dnia budzi się z tygodniową dziurą w pamięci i aniołem u boku. A konkretnie psychoaniołem, czyli aniołem ateistów – wyposażonym w anielskie, choć sztuczne, skrzydła, a także w indiański pióropusz, biały kitel i zielone kalosze. Anioł informuje Wowę, iż właśnie został przywrócony do życia po tym, jak ktoś go zamordował. I ma przed sobą siedem dni życia. Tyle bowiem nasz bohater dostał czasu na zorientowanie się, kto mógłby być sprawcą, oraz opracowanie planu, który pozwoli mu wywinąć się przed ostatecznym zejściem z naszego łez padołu. I to zejściem w wigilię trzydziestych urodzin.
Wowa plącze się więc po okolicy w towarzystwie widocznego tylko dla niego, ochoczo nadużywającego różnych używek anioła, i próbuje sobie przypomnieć, komu zbyt mocno nadepnął na odcisk. Na pierwszy rzut oka nie znajduje żadnej takiej osoby, ale kolejne dni przynoszą szeroką pulę świeżutkich potencjalnych konfliktów, w związku z czym na listę podejrzanych wchodzą kochliwy, czeski sąsiad, narajony przez barmana sprzedawca broni, pracodawca, który nieopatrznie wysłał bohatera na konferencję jako tłumacza z niemieckiego, była żona Dezyderia, poślubiona kiedyś wyłącznie ze względu na pokrewieństwo w imiennej niedoli (oboje z Wową – czyli w istocie Wawrzyńcem – nie cierpieli swoich imion), a nawet pogrążony w nieustającej depresji kot Borys. Którego myśli notabene Wowa zaczyna pewnego dnia słyszeć w wyniku zaleconych przez anioła ćwiczeń.
Pozornie powieść nie podąża żadnym konkretnym tropem. Bohater snuje się po mieście, spotyka kolejnych ludzi i rozmyśla nad życiowymi wyborami, od czasu do czasu – często pod wpływem dokazującego anioła – robiąc jakieś głupstwa. Autorowi udało się jednak uniknąć klasycznej pułapki z utopieniem historii w ckliwości i szablonowym dążeniu do finałowego pozytywnego rozstrzygnięcia. Poczynania Wowy są praktycznie niemożliwe do przewidzenia, jego motywacje chwilami wręcz abstrakcyjne, a sytuacje, którym musi stawić czoło, mimo swej pozornej zwyczajności zupełnie zwariowane i prowadzące do ciągu groteskowych nieporozumień. Wszystko zaś jest napisane lekko, zgrabnie i z żywym humorem, z plejadą rozpoznawalnych, pełnowymiarowych postaci, wliczając w to kota, który potrafi wyczytać z oczu wyścigowego konia siłę – oraz przyczynę – żądzy zwycięstwa w gonitwie. Przy tym tu i ówdzie rozsiane są po fabule przykłady działań artystycznych bohatera – na pierwszy rzut oka wydumanych, ale w istocie rozsądnie wytłumaczonych i solidnie umotywowanych interpretacyjnie, że choćby wspomnę instalację „Ciepłe kraje”, czyli kaloryfer wymalowany w kontury tropikalnych państw. Co więcej, również zakończenie powieści jest dalekie od schematów, i w sposób urokliwy koronuje całą intrygę.
Muszę przyznać, że początkowo byłem raczej sceptycznie nastawiony do lektury z powodu umiarkowanie interesującego startu intrygi i nieprzesadnie urodziwej okładki, ale z biegiem przewracanych kartek coraz bardziej ujmował mnie sposób poprowadzenia narracji, swoboda w kreowaniu rzeczywistości i bogactwo detalu opisywanych zdarzeń. Jeśli więc szukacie lekkiej, sympatycznej, nieco zakręconej książki, która dałaby chwilę wytchnienia, to serdecznie polecam „Psychoanioła w Dublinie”.
koniec
8 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Zbrodnia bez trupa
Sebastian Chosiński

3 VII 2022

„Drugie wydanie powieści”, czyli środkowa część kryminalnej trylogii Romana Orwid-Bulicza o sprawach prowadzonych przez komisarza Śliwińskiego, jest lepsza od swojej poprzedniczki, ale słabsza od kończącej cały cykl. I to chyba najlepsze rozwiązanie dla czytelnika, który dotarłszy do finału całej historii, nie będzie czuł rozczarowania.

więcej »

PRL w kryminale: Skazany na śmierć
Sebastian Chosiński

1 VII 2022

Dzisiaj takie zjawisko już nie istnieje. Prasa codzienna nie drukuje powieści w odcinkach. Ale jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku były one czymś najzupełniej naturalnym. Dla wielu gazet stawały się niemalże gwarancją sukcesu. Czasami nawet na łamy regionalnych tytułów trafiały interesujące teksty. Przykładem tego „Nie chcę umierać!” Krzysztofa T. Rosy z 1959 roku.

więcej »

Ziemia obca, lecz swoja
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

W momencie kiedy zostały już przetłumaczone na język polski wszystkie wydane w postaci książek teksty beletrystyczne Izraela Joszuy Singera, warto zapoznać się z nimi właśnie zgodnie z chronologią publikacji. A więc po „Perłach” – debiutanckim tomie opowiadań – sięgnąć po pochodzący z 1925 roku zbiór „Na obcej ziemi”. A dopiero potem po jego wyśmienite powieści. W ten sposób łatwiej będzie nam dostrzec i docenić eksplozję talentu żydowskiego pisarza.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Jak dobrze nam mutantem być
— Jarosław Loretz

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.