Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jeff VanderMeer
‹Zrodzony›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZrodzony
Tytuł oryginalnyBorne / The Strange Bird
Data wydania12 października 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-923-8
Format378s. 140×210mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Surrealizm postapokaliptyczny
[Jeff VanderMeer „Zrodzony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zrodzony” nie należy do najlepszych powieści Jeffa VanderMeera. Ale wśród wielu innych książek starających się przedstawić czytelnikom unikatową wizję postapokaliptycznego świata odróżnia go bardzo duża dawka surrealizmu i przemyślana, dobrze zbudowana historia.

Miłosz Cybowski

Surrealizm postapokaliptyczny
[Jeff VanderMeer „Zrodzony” - recenzja]

„Zrodzony” nie należy do najlepszych powieści Jeffa VanderMeera. Ale wśród wielu innych książek starających się przedstawić czytelnikom unikatową wizję postapokaliptycznego świata odróżnia go bardzo duża dawka surrealizmu i przemyślana, dobrze zbudowana historia.

Jeff VanderMeer
‹Zrodzony›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZrodzony
Tytuł oryginalnyBorne / The Strange Bird
Data wydania12 października 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-923-8
Format378s. 140×210mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Miasto, w którym rozgrywa się akcja powieści, nie ma nazwy. Jest po prostu miastem, w którym resztki ludzi walczą o przetrwanie i zasoby. Nad wszystkim góruje zrujnowany budynek Firmy oraz przemieszczający się po okolicy niepodzielny „władca” całej metropolii – olbrzymi (wielkości kilkupiętrowego budynku) niedźwiedź imieniem Mord. Jak gdyby samo jego istnienie nie wystarczało, okazuje się, że posiada on także zdolność do lewitacji, więc żaden zakamarek miasta nie jest od niego bezpieczny i nigdy nie wiadomo, kiedy spadnie z nieba na niczego niespodziewających się ludzi. Nikt nie zastanawia się nawet nad pochodzeniem Morda (zakładając, całkiem słusznie, że jest on jednym z eksperymentów Firmy, który wyrwał się spod kontroli) i mieszkańcy traktują jego obecność jako pewien stały element życia. To właśnie w futrze śpiącego Morda Rachel, główna bohaterka powieści, odnajduje Zrodzonego.
Pytanie o to, czym jest tytułowa istota przewija się przez całą powieść i nawet po skończonej lekturze nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi (no dobrze, kilka sugestii jest, ale ujawnianie ich byłoby niewybaczalnym spojlerem). Na początku stanowi jedynie ciekawy, emanujący światłem i wydzielający zapachy eksponat, który Rachel umieszcza w swojej kryjówce, nie pozwalając swojemu partnerowi, Wickowi, na żadne eksperymenty ze znaleziskiem. Z czasem okazuje się, że Zrodzony zaczyna powoli rosnąć i nabierać niepokojących cech. Jak chociażby poruszanie się, umiejętność ukradkowego pożerania jaszczurek i wreszcie – zdolność mowy. Być może w innym świecie byłoby to dla bohaterów bardziej niepokojące, ale kiedy nad głowami krąży olbrzymi, krwiożerczy niedźwiedź, zmiennokształtna istota zdolna do nauki języka jest tylko jeszcze jednym niespotykanym, ale niekoniecznie niemożliwym, elementem rzeczywistości. Wick oczywiście chciałby poznać prawdziwą naturę Zrodzonego (poprzez dokonanie na nim odpowiednich badań), ale Rachel wybiera inną drogę – starając się poznać, nie czym, ale kim jest ten dziwny twór, który zamieszkał razem z nimi.
Być może właśnie ze względu na cały surrealizm otaczającego ich świata, Rachel i Wick trzymają się za wszelką cenę i mimo różnych przeciwności razem. Tak naprawdę, poza przewijającą się epizodycznie Magiczką, kobietą planującą unicestwienie Morda i skłonienie Wicka do współpracy (niekoniecznie w tej kolejności), są oni jedynymi ludzkimi bohaterami powieści. Pojawienie się Zrodzonego zaburza delikatną równowagę między tą dwójką, prowadząc do wielu nieporozumień. Nie pomaga temu fakt, że Rachel traktuje znalezioną istotę jako swoje dziecko (a przynajmniej jakiegoś rodzaju jego substytut), o które trzeba się troszczyć, odpowiednio wychowując i ucząc podstawowych rzeczy, jakie każde ludzkie dziecko wiedzieć powinno. Ale Zrodzony dzieckiem nie jest i tłumaczenie mu nawet najprostszych ludzkich zachowań przysparza sporo kłopotów (na przykład różnica między tym, czy został stworzony, czy też się urodził – czy człowiek też nie jest „tworzony” przez swoich rodziców?). Najbardziej problematyczne okazują się próby zaszczepienia w nim choćby podstawowej moralności. Aż do końca nie jesteśmy pewni, czy Rachel odniosła sukces w próbach „uczłowieczania” nieludzkiej istoty. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że mimo wszystko tak. Chociaż nie jest to wyjątkowo jednoznaczne.
To samo można zresztą powiedzieć o wielu innych elementach powieści: bohaterach (z czasem dowiadujemy się o wiele więcej o samej Rachel i Wicku, bo oboje dbali o to, by zachować swoje sekrety dla siebie), świecie przedstawionym i trawiących go problemach, a nawet samym Mordzie. Widać bardzo wyraźnie, że pomysł VanderMeera obejmuje o wiele więcej niż to, co zdecydował się przedstawić na kartach powieści. Dalszej eksploracji świata „Zrodzonego” autor dokonuje w opowiadaniu „Dziwny Ptak” (dołączonym do polskiej wersji książki) oraz powieści „Dead Astronauts” z ubiegłego roku (niewydanej jeszcze po polsku).
Wracając do „Zrodzonego” – jest to ładna, ciekawa i symboliczna opowieść o dwójce ludzi i jednej, pragnącej człowieczeństwa, istocie (abstrahując już od tego, czy jest to potrzeba wynikająca z charakteru i wyboru, czy raczej efekt „wychowania” Zrodzonego przez Rachel). Symboliczna dlatego, że dopiero po wypędzeniu z zaatakowanej kryjówki, dalekiej i niebezpiecznej wyprawie do budynku Firmy oraz odkryciu znajdujących się tam sekretów, bohaterowie mogą wrócić do „domu” wierząc, że dzięki poświęceniu będzie się działo lepiej. Największy jednak problem mam z tym, że całość jest „tylko” ciekawa – nie jest to ten typ książki, w którym z zapartym tchem śledziłoby się akcję (choć dzieje się dużo) i niecierpliwie oczekiwało ujawnienia sekretów. Kiedy wreszcie prawda wychodzi na jaw, to zamiast szoku można jedynie wzruszyć ramionami – co jest chyba najgorszą możliwą reakcją, jaką autor może chcieć wywołać u czytelnika.
koniec
17 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Pomiędzy światem żywych i zmarłych
Joanna Kapica-Curzytek

4 XII 2022

Powieść „Czarne skrzydła czasu” w wielu miejscach czytelnie nawiązuje do motywów anglojęzycznej literatury XIX wieku. Jest też poruszającą przypowieścią o losie człowieka i wyborze ważnych w naszym życiu wartości.

więcej »

PRL w kryminale: Ani śmiać się, ani płakać…
Sebastian Chosiński

2 XII 2022

Książka „Spadkobiercy pani Zuzy” – bardziej powieść szpiegowsko-sensacyjna niż stricte kryminalna – była doskonałym debiutem Jerzego Siewierskiego w roli beletrysty. Później wiodło mu się już bardzo różnie. Opublikowany w 1976 roku tom opowiadań „Pięć razy morderstwo” był eksperymentem ciekawym, ale dalekim od doskonałości. Na dodatek z kilku zamieszczonych w nim tekstów do „PRL-u w kryminale” pasuje tylko jeden: „Umarli nie składają zeznań”.

więcej »

Pierwsze miłości PRL-u: Wiem, że nic nie wiem, ale i to warto wiedzieć
Sebastian Chosiński

29 XI 2022

„Łukasz” Krystyny Siesickiej ukazał się jako trzecia publikacja w serii „Portrety”. To historia warszawskiego szesnastolatka, który prowadzi swoją własną „wojenkę” z otaczającym go światem, co skazuje go na – częściowo dobrowolne, częściowo wymuszone przez sytuację i rodziców – zesłanie na prowincję. Jego pojawienie się w nowej szkole wywołuje spore zamieszanie, tym bardziej że swoim zachowaniem zdaje się przyciągać kłopoty.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Luty 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Wrzesień 2014
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Esensja czyta: Kwiecień 2014
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady

Esensja czyta: Styczeń 2014
— Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Listopad 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Kafka nad rzeką Moth
— Anna Kańtoch

Szkiełko i oko kontra czucie i wiara
— Anna Kańtoch

Do piekła i z powrotem
— Anna Kańtoch

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Prowincjonalne niesnaski
— Miłosz Cybowski

Feliks W. Kres w „Esensji”
— Miłosz Cybowski

Samotność wśród gwiazd
— Miłosz Cybowski

Wiek obliczeń, obserwacji i wykresów
— Miłosz Cybowski

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

A jeśli to wszystko symulacja?
— Miłosz Cybowski

Conan to za mało
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.