Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Szantaż›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzantaż
Data wydania2011
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
ISBN978-83-623916-8-4
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Chirurgiczna precyzja i międzynarodowi szpiedzy
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Szantaż” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Szantażem” Zygmunt Zeydler-Zborowski powrócił na łamy „Kuriera Polskiego”. Kolejna jego powieść kryminalna – dziewiąta w jakiej pojawia się Stefan Downar (wciąż w randze kapitana) – opowiada o skomplikowanych losach warszawskiego chirurga Pawła Szrota, któremu nagle zawodowe i rodzinne szczęście rozpada się jak domek z kart. I oczywiście nie ma w tym żadnego przypadku.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Chirurgiczna precyzja i międzynarodowi szpiedzy
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Szantaż” - recenzja]

„Szantażem” Zygmunt Zeydler-Zborowski powrócił na łamy „Kuriera Polskiego”. Kolejna jego powieść kryminalna – dziewiąta w jakiej pojawia się Stefan Downar (wciąż w randze kapitana) – opowiada o skomplikowanych losach warszawskiego chirurga Pawła Szrota, któremu nagle zawodowe i rodzinne szczęście rozpada się jak domek z kart. I oczywiście nie ma w tym żadnego przypadku.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Szantaż›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzantaż
Data wydania2011
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
ISBN978-83-623916-8-4
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Po krótkim „skoku w bok”, który nie okazał się jeszcze „transferem definitywnym”, na łamy „Expressu Wieczornego” (gdzie Zygmunt Zeydler-Zborowski opublikował kryminał „Dr Orłowski prowadzi śledztwo”, będący jedną z jego najlepszych „powieści milicyjnych”), późną jesienią 1963 roku pisarz wrócił do składu „Kuriera Polskiego”, by oddać w ręce jego czytelników swego kolejnego „gazetowca”. „Szantaż” zadebiutował w numerze 279 czasopisma i ukazywał się nieprzerwanie aż do numeru 51 z następnego roku; potem tradycyjnie przedrukował go „Ilustrowany Kurier Polski”. Ale tym razem to wcale nie był koniec; wkrótce historia ta pojawiła się także w innych pismach o zasięgu regionalnym – w „Dzienniku Łódzkim”, „Głosie Olsztyńskim” i „Głosie Koszalińskim” (1964) oraz „Dzienniku Zachodnim” (1965). I chociaż w czasie, kiedy została napisana, nie doczekała się wydania książkowego (jak miało to miejsce w przypadku „Czarnego mercedesa” czy „Akcji Rudolf”), to jednak miała szansę trafić do nadzwyczaj szerokiego grona wielbicieli dzieł detektywistycznych.
Współcześni czytelnicy peerelowskich kryminałów poznali ją z edycji Wydawnictwa Wielki Sen, który przypomniał powieść Zeydlera-Zborowskiego po prawie półwieczu od powstania. Jej główną postacią jest ceniony warszawski chirurg Paweł Szrot. Wydaje się, że w życiu ma wszystko, o czym tylko zamarzył. Jego żoną jest pracująca jako adwokat piękna (innych kobiet w powieściach o Stefanie Downarze praktycznie nie ma) Anna; w miejscu pracy jest ceniony zarówno przez pacjentów, jak i przełożonych (o jego sukcesach wiele mówi też zazdrość kolegów), ba! profesor Suchański – dyrektor kliniki – planuje nawet wydelegować go na zjazd chirurgów do Waszyngtonu. Trudno sobie wyobrazić większą sielankę. A jednak pewnego dnia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, trzymanej przez wyjątkowo wredną wiedźmę, wszystko się zmienia i zaczyna iść ku gorszemu. Na stole operacyjnym umiera pacjent.
Niby nic nadzwyczajnego, tym bardziej że jego stan – z uwagi na zaawansowany nowotwór – i tak był terminalny. Nikt, poza Szrotem, nie chciał podjąć się zabiegu, bo nikt nie wierzył w to, że da mu się jeszcze jakoś pomóc. Mimo to wydarzenie to wpływa na samopoczucie chirurga i wytrąca go z równowagi psychicznej. Wraca do niej po następnej operacji – wycięciu wyrostka robaczkowego znanemu dziennikarzowi Filipowi Warzyckiemu. Wszystko przebiega zgodnie z planem i rutyną, a jednak… w nocy żurnalista umiera. Choć nic – absolutnie nic! – nie zagrażało jego życiu. A potem dzieje się tak z kolejnymi pacjentami Szrota. Czarę goryczy przelewa śmierć nastoletniej Krystyny, siostrzenicy jego żony, u której Paweł operował przepuklinę. Sekcje zwłok nie wykazują niczego nadzwyczajnego, nie ma więc podstaw, aby uznać te niespodziewane zgony za morderstwa. Z drugiej strony nie ma też żadnych powodów podejrzewać chirurga o błędy lekarskie, zwłaszcza że po odzyskaniu przytomności pacjenci czuli się dobrze i nic nie zapowiadało tragedii.
Przyznacie, że po takich przeżyciach można się załamać? A to jeszcze nie wszystko! Na to nakładają się problemy w relacjach osobistych. Mąż znajomej Szrota z pracy, profesor Karol Mokrzycki, oskarża Pawła o romans z Joanną. Owszem, kiedyś łączył ich przelotny flirt, ale kiedy lekarz poznał Annę, przestał umizgiwać się do koleżanki po fachu. Jakby tego było mało, w czasie nocnego dyżuru jedna z pielęgniarek, siostra Elżbieta, w niecodzienny sposób wyznaje chirurgowi miłość, a gdy ten odrzuca jej awanse, następnego dnia przed profesorem Suchańskim oskarża go o molestowanie seksualne. Jakby tego było mało, Szrot daje się też wciągnąć w dziwną relację z piękną (a nie mówiłem!) nieznajomą poznaną przypadkowo w kinie. Pamiątką po miłym wieczorze spędzonym w jej towarzystwie jest kompromitujące Pawła zdjęcie, za odzyskanie którego musi zapłacić niebagatelną kwotę. Jak ją zdobyć? Jedyną nadzieją wydaje się znajomy z dawnych lat, Marian Krasiewicz – klasyczny „niebieski ptak”, któremu nigdy nie brakuje pieniędzy i który niechętnie zdradza znajomym, skąd je bierze.
Trzeba przyznać, że tym razem Zeydler-Zborowski nieźle „przeczołgał” swego bohatera. Autor zrobił naprawdę sporo, aby zrzucić Szrota z piedestału na samo dno. Było mu to jednak potrzebne, aby uwiarygodnić późniejszy rozwój wydarzeń. Po wszystkich niepowodzeniach w klinice i złej atmosferze narosłej wokół niego, Paweł musi opuścić swoje dotychczasowe miejsce pracy. W tej trudnej sytuacji z pomocą przychodzi mu… Joanna, która przez przyjaciela męża, pułkownika Łukańskiego, znajduje mu nowe zatrudnienie – w znajdującym się pod skrzydłami Ministerstwa Obrony Narodowej Instytucie Medycyny Wojskowej. Od tego momentu Szrot zajmuje się głównie pracą naukową, niezwykle odpowiedzialną i ważną dla obronności państwa. Wydaje mu się nawet, że stare problemy odeszły w niepamięć wraz z pożegnaniem się z kliniką. Ale nic z tych rzeczy! Lekarzem zaczynają teraz interesować się inni ludzie – i na dodatek mają na niego haka!
Z biegiem czasu w narrację klasyczną dla kryminału Zeydler-Zborowski wpisuje wątek szpiegowski, co nie jest dla niego niczym nowym, ponieważ po raz pierwszy zrobił to już pięć lat wcześniej w „Szlafroku barona Boysta”. Wtedy też, obok Stefana Downara, na arenie wydarzeń pojawił się oficer kontrwywiadu Jan Stasiak. Teraz jest okazja, aby sięgnąć po niego po raz trzeci (drugi raz był przy okazji „Akcji Rudolf”). Major Stasiak (zauważcie, że awansował!) znajduje się właśnie na tropie międzynarodowej siatki, która oprócz handlu narkotykami zajmuje się także wyciąganiem tajemnic wojskowych Polski Ludowej. Im bardziej zagłębia się w sprawę, tym znajduje się bliżej dochodzenia, które właśnie prowadzi kapitan Downar. Kluczem do połączenia obu spraw okazuje się pewna fotografia, która przez absolutny przypadek trafia w ręce znajomego Szrotów, porucznika MO Tadeusza Zielińskiego. Ten z kolei przekazuje ją później Downarowi, a Stasiak dostrzega na niej… W każdym razie historia zatacza koło i wraca do punktu wyjścia.
Nie ma zresztą co ukrywać, że Zeydler-Zborowski nieźle ją zagmatwał. Zależało mu jednak na wiarygodności, więc przyłożył się do tego, aby intryga miała odpowiedni rozmach. Momentami można wprawdzie odnieść wrażenie, że przedobrzył, ale przynajmniej wszystko logicznie poukładał. Wątki się ostatecznie zazębiają i chociaż trochę nazbyt melodramatyczny finał psuje całość, nie można pisarzowi zarzucić, że coś zaniedbał. Pewne skróty fabularne stały się niezbędne, aby każdy fragment układanki trafił ostatecznie na swoje miejsce. „Szantaż” czyta się więc z zainteresowaniem, bo i główny bohater jest z krwi i kości, i tropiący przestępców stróże prawa częściej mają pod górkę niż z górki. Szrot, nie ułatwiając tym pracy ani Downarowi, ani Stasiakowi, kręci i kluczy na potęgę, starając się tym samym dość rozpaczliwie ratować skórę. Gdzieś tam w tle pojawia się sugestia, że przecież gdyby zaufał ludowej sprawiedliwości i od razu poszedł po pomoc do Milicji Obywatelskiej, wielu nieprzyjemności mógłby uniknąć, ale na szczęście wyrażona wprost nie pada. Zygmunt Zeydler-Zborowski był na to zbyt inteligentnym pisarzem.
koniec
21 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Świat na opak
Miłosz Cybowski

26 V 2020

Nominowany do Hugo i nagrodzony BSFA „Odwrócony świat” Chrostophera Priesta to solidna porcja fantastyki w stylu retro, która jednocześnie zadaje jak najbardziej aktualne pytania o naszą percepcję rzeczywistości.

więcej »

Algorytm jest sztuką?
Joanna Kapica-Curzytek

25 V 2020

Technologie cyfrowe rozwijają się nader dynamicznie i w wielu dziedzinach naszej działalności ułatwiają życie. A co z twórczością artystyczną, do tej pory zarezerwowaną dla ludzi? „Kod kreatywności” przekonuje, że i tutaj algorytmy zaczynają mieć wiele do powiedzenia.

więcej »

Dźwięki spełnionych marzeń
Joanna Kapica-Curzytek

24 V 2020

„Odgłosy rosnących bananów” to słodko-gorzka opowieść o tym, że tam, gdzie jest wojna, może też być miłość.

więcej »

Polecamy

Wszyscy jesteśmy androidami

Na rubieżach rzeczywistości:

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Psychiatry nie oszukasz!
— Sebastian Chosiński

Mąż, żona, kochanek, kochanki i szpiedzy
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu ducha
— Sebastian Chosiński

Czy w Polsce Ludowej byli seryjni zabójcy?
— Sebastian Chosiński

Sobota to dla adwokatów niebezpieczna pora
— Sebastian Chosiński

Kanarki nie lubią cyjanku
— Sebastian Chosiński

Strzeż się nieznajomych w wiśniowych szlafrokach!
— Sebastian Chosiński

Odpowiedź na „Złego”
— Sebastian Chosiński

Urka, szlamiarz i sikor
— Sebastian Chosiński

Sfinks, zdrada i najgłupsza wpadka świata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: W cieniu kościelnej wieży
— Sebastian Chosiński

Dark Phoenix – Fatal Wonder Woman
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Z duszą na ramieniu
— Sebastian Chosiński

W otchłani jazzu
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Okrzyk radości? I szczęścia!
— Sebastian Chosiński

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
— Sebastian Chosiński

Strach z przeszłości
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: (Super)Bohater z amnezją
— Sebastian Chosiński

Od Cole’a Portera po Davida Bowiego
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.