Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Matkowski
‹Trzecia część człowieka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzecia część człowieka
Data wydania22 maja 2020
Autor
Wydawca Alegoria
ISBN978-83-62248-79-7
FormatePub, Mobipocket
Cena25,—
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Każde życie Damiana Kota
[Krzysztof Matkowski „Trzecia część człowieka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Trzecia część człowieka” Krzysztofa Matkowskiego to tekst, który ma szansę trafić i do czytelników lubiących ambitniejszą fantastykę, i do tych, którzy szukają w głównym nurcie prozy eksplorującej pogranicza między tym, co realne, a tym, co wymyka się racjonalnemu poznaniu.

Aleksandra Klęczar

Każde życie Damiana Kota
[Krzysztof Matkowski „Trzecia część człowieka” - recenzja]

„Trzecia część człowieka” Krzysztofa Matkowskiego to tekst, który ma szansę trafić i do czytelników lubiących ambitniejszą fantastykę, i do tych, którzy szukają w głównym nurcie prozy eksplorującej pogranicza między tym, co realne, a tym, co wymyka się racjonalnemu poznaniu.

UWAGA: recenzja zawiera niewielkie spojlery

Krzysztof Matkowski
‹Trzecia część człowieka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzecia część człowieka
Data wydania22 maja 2020
Autor
Wydawca Alegoria
ISBN978-83-62248-79-7
FormatePub, Mobipocket
Cena25,—
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Na początek krótka i jasna deklaracja tego, czego się można spodziewać po tej recenzji. To jest, dla mnie, jak na razie absolutnie najciekawsza polska powieść roku 2020. I, jak łatwo zauważyć, nie napisałam „fantastyczna powieść”, przymiotnik tu akurat kompletnie zbędny: mam wrażenie, że debiutancka książka Krzysztofa Matkowskiego „Trzecia część człowieka” może powinna była ukazać się, tak naprawdę, w głównonurtowym wydawnictwie: to jest tekst dokładnie taki, jaki ma szansę trafić i do czytelników lubiących ambitniejszą, artystyczną fantastykę, i do tych, którzy nie obawiają się szukać w głównym nurcie fikcji pokrętnej, poszukującej, eksplorującej pogranicza między tym, co realne, a tym, co wymyka się racjonalnemu poznaniu.
Prymarnie, na poziomie fabularnym, w centrum powieści Matkowskiego jest koncept częściej kojarzony z komedią niż z bardziej dramatycznymi fabułami: co by było, gdyby człowiek mógł się rozdwoić, a nawet – roztroić? Nie wybierać – to życie, ta dziewczyna, ten zawód, ta pasja – tylko łapać, pełnymi garściami, wszystko równie intensywnie? Żyć za trzech, nie za jednego? Mieć siedemdziesiąt dwie godziny na dobę? Klasyka komedii lubi posługiwać się takim i podobnymi (nieznany brat bliźniak) rozwiązaniami do budowania żartów opartych na niekończącym się qui pro quo. Matkowski pisze nam psychologiczny dramat, przyprawiony, powiedziałabym, chwilami lekko atmosferą thrillera.
Powieść Matkowskiego jest przede wszystkim tekstem psychologicznym, skupionym na ludziach i ich reakcjach. Podobnie jak w swoich wcześniejszych opowiadaniach, autor posługuje się konwencją fantastyczną, żeby opowiedzieć o człowieku. W centrum jego powieści nie stoi przygoda czy koncept fantastyczny, tylko pytanie: jaka jest cena za spełnienie marzeń? Kim się stajemy, ograniczając się i – nie oszukujmy się – dorastając, a kim, jeżeli tego odmówimy? Jakich ludzi z nas to robi? W historii Damiana i jego dwóch pozostałych jaźni, Adama i Mateusza, te kwestie powracają cały czas i nie jest tak, że doczekują się łatwych odpowiedzi. Drugim centralnym problemem wydaje się tu być tożsamość. Co nas tworzy? Gdzie w tym kłębku sprzecznych pragnień, chęci i pożądań, jestem ja? I czy da się odciąć od części siebie i zachować integralność bycia-sobą? Pobrzmiewa tu jeszcze echo pytań o relację człowieka z Bogiem, o naturę jednostki i jej duszy. Damian – stając się Damianem-Adamem-Mateuszem, w trójcy jednym, umierając i zmartwychwstając, rzuca swoiste wyzwaniu Bogu i jest tego, czego dowodzi scena pierwszej próby przemiany, doskonale świadomy. Pytanie, jak to się dla niego skończy – a jak się może skończyć, literatura fantastyczna odpowiada już od czasów „Frankensteina”.
To wszystko brzmi jak bardzo poważne etyczno-filozoficzne i psychologiczne pytania – ale drugą stroną tekstu Matkowskiego jest jego strona fantastyczna. Autor z literatury fantastycznej wyrósł, ma w niej dorobek i pisać ją potrafi znakomicie – i to widać również w „Trzeciej części”. Scena przemiany bohatera, jej wcześniejsza nieudana próba, momenty wspomnień poprzednich śmierci i budzenia się po nich – w tych fragmentach znać autora świadomego konwencji fantastycznej, lubiącego ją i posługującego się nią z wprawą. To są świetne sceny, napisane z napięciem, niezwykle obrazowe, subtelnie ewokujące nastrój grozy i niesamowitości. Swoistym kontrapunktem jest tu zanurzenie fabuły w codzienności naszych czasów, w małym realizmie imion, miejsc, popkulturowych odniesień, skojarzeń z tu i teraz, budujących fundament fabuły.
„Trzecia część człowieka” zyskuje także dzięki wiarygodnie napisanym postaciom – zarówno męskim, jak i kobiecym. Matkowski ma, co widać po tym tekście, wyczucie tak do tego, jak czynić swoje postacie emocjonalnie i psychologicznie wiarygodnymi, jak i do tego, jak je „sprzedawać” czytelnikowi. To jest w większym stopniu książka o mężczyznach, niż o kobietach, może dlatego na pierwszy plan wybijają się wizerunki kolejnych pokoleń rodziny Kotów: Damiana-Adama-Mateusza, jego ojca oraz dziadka – istniejącego w tle, ale kluczowego dla całej historii. Bohaterki, ważne i subtelnie scharakteryzowane, pełnią tu jednak role przede wszystkim zwierciadeł, w których odbijają się decyzje ojców, synów, mężów, kochanków. Co robić w sytuacji, w której masz trzech jedynych synów, albo kiedy człowiek, którego kochasz, jest jedną trzecią siebie? Zamknąć oczy i iść przez życie, nie widząc? Otwierać je innym? Co jest w tej sytuacji zdradą, co wiernością, co troską o ukochaną osobę i wyborem jej dobra? Matkowski ma duże zrozumienie dla ludzkiej natury, dla związków i emocji; potrafi je opisać w sposób wiarygodny i przekonujący, bez melodramatu, ale to nie znaczy – bez emocji, łapiących czytelnika z nagła za gardło.
Kluczem jednak do wrażenia, jakie ta powieść na mnie wywarła – cały dzień z książką, nie wstałam, póki nie skończyłam – jest to, jak Matkowski panuje nad językiem. Chodzi nie tylko o urodę jego fraz – choć zdania takie, jak „gniew wylał się z ciała, obwiązał ręce, nogi, głowę, uczynił z niego marionetkę, po czym uniósł pięść do ciosu” zostały ze mną po lekturze. Chodzi przede wszystkim o to, jak giętkim tworzywem do prowadzenia narracji, do czynienia fabuły wiarygodną, a postaci – prawdziwymi jest dla Matkowskiego polszczyzna. Jego styl jest precyzyjny, gdzie trzeba oszczędny, gdzie to konieczne – impresyjny i poetycki. Tekst budowany jest wokół kilku stale przewijających się metafor i konceptów: Damian Kot jako kot, lekko groteskowy obraz rozbryźniętej na szybie auta po wypadku pizzy z pierwszej sceny powieści, zapętlanie, dzielenie i łączenie. Autor nie boi się skrótu, nie boi kreowania jednych opisów paroma słowami, a obsesyjnego skupiania się na innych – porównajcie sobie napisaną paroma krótkimi zdaniami scenę tego, co się dzieje z synem bohatera, kiedy zostaje z ojcem sam w domu po wyjściu matki na przyjęcie, scenę emocjonalnie dręczącą, a dla fabuły ważną w przewrotny sposób, z długim, niespiesznym opisem pierwszego spotkania Damiana z Tadeuszem, drugą wersją dziadka. Za każdym razem decyzje i strategie literackie autora wydają się przemyślane, konsekwentnie używane do kreowania dusznego, niepokojącego nastroju powieści.
Polskiej literatury czytam sporo, zarówno tej gatunkowej, jak i bardziej głównonurtowej beletrystyki, ale rzadko spotykam w niej nowego autora o takim potencjale. Jeżeli za parę lat Krzysztof Matkowski nie będzie miał w dorobku kilku nominacji do poważnych nagród fantastycznych i przynajmniej takiego uznania mainstreamu, jakim cieszą się Wit Szostak czy Jakub Małecki albo Szczepan Twardoch, to będę bardzo zdziwiona i rozczarowana.
koniec
22 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Wieś nie-sielska, nie-anielska…
Sebastian Chosiński

1 X 2020

„Pieczeń sarnia” to trzecia wydana – rok po roku – powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, w której jako główny bohater pojawia się niegdyś sierżant, a teraz już porucznik Milicji Obywatelskiej Franciszek Kociuba. I po raz trzeci dane mu jest prowadzić dochodzenie do spółki z majorem Stefanem Downarem. Ba! epizodycznie pojawia się tu nawet major Jan Stasiak z kontrwywiadu.

więcej »

Demony i magowie albo jeźdźcy smoków z Furii
Beatrycze Nowicka

30 IX 2020

Podzielony na dwie części z powodu znacznej objętości „Mag bitewny” Petera A. Flannery’ego powinien przypaść do gustu czytelnikom stęsknionym za klasycznym heroic fantasy.

więcej »

Dozwolone do lat osiemnastu
Beatrycze Nowicka

29 IX 2020

„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Dwie barwy magii, wiele barw świata
— Aleksandra Klęczar

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.