Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Tadeusz Konwicki
‹Kalendarz i klepsydra›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKalendarz i klepsydra
Data wydania12 lutego 2020
Autor
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-6045-0
Format480s. 140×205mm
Cena44,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jak szmirus ze szmirusem
[Tadeusz Konwicki „Kalendarz i klepsydra” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Raptularz, dziennik, łże-dziennik – tak właśnie nazywał autor tom swoich zapisków wydanych pod tytułem „Kalendarz i klepsydra”. To bez wątpienia coś więcej, a to „coś” okazuje się w dodatku zaskakująco aktualne.

Joanna Kapica-Curzytek

Jak szmirus ze szmirusem
[Tadeusz Konwicki „Kalendarz i klepsydra” - recenzja]

Raptularz, dziennik, łże-dziennik – tak właśnie nazywał autor tom swoich zapisków wydanych pod tytułem „Kalendarz i klepsydra”. To bez wątpienia coś więcej, a to „coś” okazuje się w dodatku zaskakująco aktualne.

Tadeusz Konwicki
‹Kalendarz i klepsydra›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKalendarz i klepsydra
Data wydania12 lutego 2020
Autor
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-6045-0
Format480s. 140×205mm
Cena44,99
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tadeusz Konwicki (1926-2015) był wybitnym reżyserem filmowym i pisarzem. Jako wnikliwy i szczególnie wrażliwy obserwator otaczającej rzeczywistości, wypracował w obu tych dziedzinach swój własny, osobny język ekspresji. Nie ustrzegł się w młodości fascynacji ideologią komunizmu (zaliczano go do tzw. „pryszczatych”, młodych entuzjastów nowego powojennego porządku i zwolenników socrealizmu). Lecz opublikowana przez niego w 1956 roku (po stalinowskiej odwilży) powieść „Z oblężonego miasta” była początkiem „kursu kolizyjnego” autora z komunizmem, po którym nastąpiły kolejne utwory, pełne ironii, ale też i głębokich refleksji o istocie totalitarnego ustroju i kondycji jednostki w obliczu komunistycznego zniewolenia.
„Kalendarz i klepsydra” została wydana po raz pierwszy w 1976, wtedy w okrojonym przez cenzurę wydaniu. Utwór był w swoim czasie nadzwyczaj popularny. Nie tylko jego piętnastotysięczny nakład rozszedł się w kilka dni, ale też „Kalendarz…” się najdłużej dyskutowaną w recenzjach książką w polskiej literaturze powojennej, omawianą przez najwybitniejszych ówczesnych ludzi pióra. Słowem – pełen sukces, polegający na przyciągnięciu uwagi tak czytelników, jak i krytyków.
Książka ta budzi uznanie swoją wielowymiarową i nie do końca określoną formą: bo jest to i dziennik, i esej, i do pewnego stopnia literatura faktu, jest tu felieton, i anegdota, są wspomnienia (autor bardzo często odnosi się do lat swojego dzieciństwa i młodości spędzonych na Wileńszczyźnie), jest nawet alegoria. Teoria literatury nadaje temu gatunkowi miano; „sylwa” (pochodna od Silva rerum). Jest to utwór złożony z niejednorodnych zapisków, sprawiający wrażenie pisanego „na gorąco”, gdzie bieżące informacje przenikają się z głębokimi refleksjami, a wydarzenia prywatne przeplatają się z wydarzeniami w mieście czy w kraju. Właśnie tak jest u Tadeusza Konwickiego.
A wszystko podlane sosem jego nietuzinkowej osobowości, która pozwala mu na snucie (mistrzowskiej!) frazy podszytej ironią i dowcipem, nawet wtedy, gdy wokół zupełnie śmiesznie nie jest. Czytelnikiem pierwszej wersji „Kalendarza i klepsydry”, pamiętajmy, był cenzor, dlatego sporo tu alegorii (zmagania z kotem Iwanem), przeinaczeń, brania rzeczywistości à rebours i nicowania jej na wszystkie strony. Autor w tylu miejscach daje nam do zrozumienia, że nie, nie, wcale nie potrafi pisać, tak sobie tylko kreśli na odwrocie starych maszynopisów. A tutaj proszę: dostaje się literatom, literaturze, która coraz bardziej zamienia się w gadaninę (proszę zauważyć, że autor widział to już niemal pół wieku temu!). Dostaje się też czytelnikowi: „drogi niezaspokojony leniu, co szukasz łatwych do strawienia piguł ulepionych z cudzych nieszczęść i trafów życiowych, z cudzych miłości i nienawiści, z cudzego piękna i cudzej szpetoty (…) Jesteś szmirusem (…) I ja jestem szmirusem”.
Jest też Konwicki portrecistą dawnego środowiska literackiego i wybitnych w nim postaci: na stronach pojawiają się między innymi Tadeusz Borowski, Czesław Miłosz, Jan Brzechwa czy Stanisław Dygat. Dowiemy się też, kogo nazywano wtedy „potworem z Żoliborza”. Autor pisze także o tym, jak to jest, gdy cenzura i zawiść nie zawsze umożliwiały wyrażenie wewnętrznej prawdy twórcy. Bo w tamtym czasie pisanie zawsze polegało na zasadzie „coś za coś”. Coś się zyskiwało, ale jednocześnie coś zostawało utracone. Bilans był (a może jest nadal?) pełen goryczy.
Niniejsze wydanie „Kalendarza i klepsydry” ukazuje się wraz z cyklem reportażowym „Ameryka, Ameryka”, chronologicznie wcześniejszym od zapisków w książce, ale pod względem formy i klimatu bardzo podobnym. Widać tu bardzo krytyczne nastawienie Konwickiego do Nowego Świata, jego konfrontacje z „amerykańskim marzeniem” są wielowymiarowe i złożone z mnóstwa szczegółów, by nie powiedzieć – szczególików. Świetnie „rozszyfrowuje” amerykańskie pozy, pic i fasadę swobody, snuje refleksje o wolności i patriotyzmie, cały czas pozostając sobą.
I tak sobie, jak „szmirus ze szmirusem” Konwicki z czytelnikiem rozmawia, rozprawia, wspomina, obgaduje, ocenia, teoretyzuje. A my nawet się nie obejrzeliśmy, a dostaliśmy książkę o tym, co najgłębiej gra w polskiej duszy, co najbardziej w polskości uwiera i jaka jest o niej prawda… czyli książkę tak aktualną, jak to tylko możliwe. I to nie tylko dlatego, że znajdziemy tu refleksje o „zdziczałym nacjonalizmie” i faszyzmie czy polskim antysemityzmie. Nawet nie dlatego, że autor – na ileż to lat przed kryzysem klimatycznym – skarży się na suszę: „zaczyna być krucho z wodą”… Chodzi o pewne zasadnicze rzeczy dotyczące Polski i Polaków, które niezmiennie muszą wybrzmiewać w każdym pokoleniu i do których każdy z nas, świadomie lub nie, się odnosi. „Kalendarz i klepsydra”, książka ironiczna i ostra ale, co ważne, bez patosu, pozwala nam na przyjrzenie się nam samym w lustrze. Może być także impulsem do szczerego dialogu o naszym kraju, który – jak się wydaje – jest nam potrzebny, i to nie tylko dzisiaj.
koniec
27 maja 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odważni, z pewnością siebie
Joanna Kapica-Curzytek

7 VII 2020

„Skoczkowie. Przerwany lot” przybliża nam piękny rozdział historii polskich sportów zimowych w latach międzywojennych, który po wybuchu wojny zmienił się w historię ruchu oporu przeciwko hitlerowskim okupantom.

więcej »

Niebezpieczna lektura
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Motyw przenoszenia się bohatera z naszego świata do innej rzeczywistości nie jest oczywiście niczym nowym. I chociaż wykorzystująca go powieść Alix E. Harrow nie może się równać choćby z dziełami Lewisa Carrolla czy C.S. Lewisa, to „Dziesięć tysięcy drzwi” okazuje się pozycją wartą uwagi.

więcej »

Suwerenność istoty rozumnej
Joanna Kapica-Curzytek

5 VII 2020

„Zew plemienia” to subiektywne credo politycznych poglądów Maria Vargasa Llosy, opowiedziane poprzez sylwetki ważnych dla niego intelektualistów.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gratka dla konwickologów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Odważni, z pewnością siebie
— Joanna Kapica-Curzytek

Suwerenność istoty rozumnej
— Joanna Kapica-Curzytek

Kryminalnie i historycznie
— Joanna Kapica-Curzytek

Pionek w wielkiej grze
— Joanna Kapica-Curzytek

Różne schematy z historii
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś zupełnie innego
— Joanna Kapica-Curzytek

Męczące poniedziałki i niedorzeczne wtorki
— Joanna Kapica-Curzytek

Kreator marzeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Przypisanie znaczeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś koniecznego i nieuniknionego
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.