Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Polowanie na jastrzębia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPolowanie na jastrzębia
Data wydania2012
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
ISBN978-83-623918-4-4
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: W leśnej głuszy, w dżungli zdrad
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Polowanie na jastrzębia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejny chronologicznie „gazetowy” kryminał Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego znany jest pod trzema tytułami. W jednym czasopiśmie ukazał się jako „Zabrakło partnera do brydża”, w drugim – pod nieco zmienionym szyldem „Zabrakło czwartego do brydża”, wreszcie w trzecim posłużono się tytułem „Polowanie na jastrzębia”. I na niego właśnie zdecydowało się wydawnictwo Wielki Sen, przygotowując przed ośmioma laty pierwszą edycję książkową powieści.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: W leśnej głuszy, w dżungli zdrad
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Polowanie na jastrzębia” - recenzja]

Kolejny chronologicznie „gazetowy” kryminał Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego znany jest pod trzema tytułami. W jednym czasopiśmie ukazał się jako „Zabrakło partnera do brydża”, w drugim – pod nieco zmienionym szyldem „Zabrakło czwartego do brydża”, wreszcie w trzecim posłużono się tytułem „Polowanie na jastrzębia”. I na niego właśnie zdecydowało się wydawnictwo Wielki Sen, przygotowując przed ośmioma laty pierwszą edycję książkową powieści.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Polowanie na jastrzębia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPolowanie na jastrzębia
Data wydania2012
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
ISBN978-83-623918-4-4
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wiosną 1962 roku miała miejsce premiera polskiego dramatu obyczajowego „Tarpany” (1961). To jeden z mniej znanych filmów zmarłego półtora roku temu Kazimierza Kutza. Akcja tego obrazu rozgrywa się w ośrodku doświadczalno-hodowlanym koni, którym kieruje zamknięty w sobie były powstaniec warszawski (Andrzej Szalawski). Jego znacznie młodsza żona Nina (Ewa Krasnodębska) wyraźnie nudzi się na odludziu; czuje się zaniedbana przez męża, który nie poświęca jej należytej uwagi. W efekcie kieruje swe uczucie ku młodemu i atrakcyjnemu Jędrkowi (Jerzy Jogałła), który pewnego dnia pojawia się w stadninie; on jednak dużo bardziej niż niedopieszczoną żoną kierownika interesuje się piękną zootechniczką Basią (Teresa Tuszyńska). Czytając pierwsze rozdziały „Polowania na jastrzębia”, która to powieść swój pierwodruk miała cztery lata po premierze „Tarpanów”, można przeżyć déjà vu. Wszak i tutaj pojawia się skryta w leśnej głuszy stadnina koni, jej wiekowy dyrektor i jego młoda, pełna temperamentu żona (o imieniu Nina!), wreszcie przystojny zootechnik uwodzący córkę leśniczego. To nie może być przypadek!
Punkt wyjścia obu dzieł – filmu Kazimierza Kutza i powieści Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego – jest niemal identyczny. Z czasem podobieństwa jednak kończą się, bo przecież autor „Pułkownika Kwiatkowskiego” nakręcił obyczajowy melodramat, a twórca literackiej postaci majora Stefana Downara napisał klasyczny milicyjny kryminał. Tyle że tym razem postanowił nie umieszczać w nim swojego ulubieńca. I zapewne dlatego, gdy w „Kurierze Polskim” (w numerze 23 z 1966 roku) rozpoczęto druk „Zabrakło partnera do brydża” pisarz posłużył się, nie po raz pierwszy zresztą, pseudonimem – tym razem brzmiał on Hieronim Sebastian (wszystkie te informacje podaję oczywiście za nieocenionym w takich przypadkach portalem http://www.gazetowce.klubmord.com/). Jeszcze w tym samym roku tradycyjnie tekst ten został przedrukowany – jako „Zabrakło czwartego do brydża” – przez regionalną mutację dziennika, czyli „Ilustrowany Kurier Polski”. W nim już jednak Zeydler-Zborowski nie ukrywał swojej prawdziwej tożsamości. Być może dlatego, że kryminał „innego” twórcy nie przysłużył się poczytności czołowego dziennika Stronnictwa Demokratycznego.
W 1971 roku po tę samą powieść sięgnął „Dziennik Łódzki”, z którym Zeydler-Zborowski współpracował już w poprzednich latach (pismo mające siedzibę w „polskim Manchesterze” przedrukowało między innymi „Detektywa z Mediolanu” oraz „Szantaż”). Po raz kolejny jednak zmieniono jej tytuł, tym razem diametralnie – na „Polowanie na jastrzębia”. I była to trafna decyzja. Jest on bowiem bardziej niejednoznaczny i lepiej oddaje kryminalny charakter intrygi. Nie należy więc dziwić się, że tym samym szyldem posłużyło się wydawnictwo Wielki Sen, przygotowując książkową edycję tekstu. Nietypowego, bo przecież bez postaci majora Stefana Downara. Warto zatem podkreślić, że to pierwsze dzieło detektywistyczne warszawskiego pisarza, którego akcja rozgrywała się w Polsce Ludowej, a w którym za złoczyńcami nie uganiał się sympatyczny oficer Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Na szczęście odpoczynek od Downara okazał się krótki, ponieważ powrócił on już w kolejnym „gazetowcu” – „Lasce dyrektora Osieckiego” (1967).
Sytuacja wyjściowa wygląda następująco: Dyrektorem stadniny jest Czesław Kuczewski – człowiek w zaawansowanym już wieku, który mimo kilku krzyżyków na karku postanowił związać się z o wiele od siebie młodszą kobietą. Co w powieściach nigdy nie wróży dobrze związkowi. Nina jest młoda, piękna i… ognista. Lubi być nazywana „panią dyrektorową” i czerpać radości z życia na wysokim poziomie. Czasami tylko uważa, że cena, jaką musi za to płacić, jest zbyt wysoka. Pociesza się jednak, jak tylko może, na przykład uwodząc młodego zootechnika Macieja Sławińskiego. Kuczewski, widząc umizgi małżonki do swojego pracownika, najchętniej by się go pozbył, ale gdzie znajdzie drugiego takiego fachowca w tej głuszy. Sławińskiemu jednak, wbrew pozorom, zainteresowanie Niny wcale nie jest na rękę – myśli bowiem głównie o karierze i ostatnia rzecz, na jakiej by mu teraz zależało, to konflikt z przełożonym. Poza tym jest na tyle romantyczny i uwodzicielski, że bez problemu „zniewala” inne kobiety, które w razie jakiegoś niepowodzenia, nie narobią mu aż tyle problemów, jak dyrektorowa Kuczewska.
Woli więc spędzać noce z Hanką Dobranowską, która przyjechała na wakacje do swego ojca, leśniczego. Ona wierzy nawet, że Maciek kiedyś się z nią ożeni, ale on jest bardzo daleki od planowania swej przyszłości z naiwną Haneczką. Poza tym co mu wniesie w posagu teść leśnik. Sławiński celuje znacznie wyżej – jeśli już musiałby rezygnować z kawalerskiej wolności, to po to, aby wżenić się w rodzinę na politycznym świeczniku. Po to przecież zapisał się do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pojawia się jednak pewna komplikacja; okazuje się bowiem, że Dobranowska jest w ciąży, której wcale nie ma zamiaru usuwać. Jakby potencjalnych wrogów było mu mało (Kuczewski, Nina, Hanka oraz jej ojciec i brat), Sławiński nastawia przeciw sobie, choć tym razem nie z własnej inicjatywy, także masztalerza Bednarczyka. Dotąd to on opiekował się koniem Sułtanem i jeździł na nim podczas hippicznych zawodów w kraju i zagranicą. Teraz Sułtan ma zostać oddany Maćkowi, o co w Związku Jeździeckim wystarała się Nina, mająca nadzieję, że dzięki takiemu prezentowi Słabiński już jej się nie oprze.
Po takim wstępie nietrudno domyśleć się, kto będzie ofiarą, prawda? Zeydler-Zborowski stara się bardzo przekonać czytelników, że – jako pisarz – nie miał innego wyjścia i musiał uśmiercić właśnie jego, młodego zootechnika. Ciało Słabińskiego zostaje znalezione na leśnej ścieżce. Zastrzelono go z jego własnej dubeltówki, którą zabrał, wybierając się rano na polowanie. I która potem w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła. Jako pierwszy stróż prawa na miejscu zdarzenia pojawia się kapral Janowski z miejscowego posterunku, później dochodzenie przejmuje porucznik Cieślak z Komendy Powiatowej, a kiedy i on staje w martwym punkcie, na pomoc zostaje wezwany kapitan Lipiński z Komendy Wojewódzkiej. Co jest największym kłopotem? Nadmiar podejrzanych, którzy na dodatek nie mają żadnego alibi. Ale jakby tego było mało, to pojawiają się kolejni. Jak na przykład okoliczny kłusownik, który kiedyś został przyłapany przez Słabińskiego i z jego powodu powędrował nawet na kilka miesięcy za kratki. Trzeba przyznać, że tym razem Zeydler-Zborowski, budując klasyczną intrygę w stylu Agathy Christie, nie ograniczał swojej wyobraźni.
Jeżeli coś zawiodło pisarza, to jego intuicja. I ciągotki ku opowieściom z nieco innej „bajki”. „Polowanie na jastrzębia” zaczyna się bowiem jak najklasyczniejszy z klasycznych kryminałów, w których mamy ofiarę i kilku podejrzanych. Zadanie autora powinno polegać na rzucaniu na nich kolejnych podejrzeń, a następnie ich eliminowaniu (oczywiście nie fizycznym) – do momentu, gdy zostanie tylko jeden. Tymczasem Zeydler-Zborowski nie potrafił wyzwolić się ze sposobu myślenia i konstruowania intrygi, jakie wykorzystywał, tworząc powieści z Downarem w roli głównej. I w pewnym momencie wartko popłynął w tym kierunku. Zaowocowało to wprowadzeniem do fabuły kolejnego wątku, który na tle tego, co pisarz odmalował wcześniej, zabrzmiał wyjątkowo fałszywą nutą. Bo skąd tu nagle wojenni zdrajcy i kolaboranci, przedwojenni agenci hitlerowscy, wreszcie byli więźniowie Auschwitz? Można odnieść wrażenie, że Zeydler-Zborowski najpierw wybudował dom, w którym nie czuł się jednak pewnie i przytulnie, dlatego postanowił opuścić go i wrócić na „stare śmieci”. W efekcie ostatnie rozdziały „Polowania…” nijak się mają do wcześniejszych, jakby zostały na siłę doklejone z innej powieści.
koniec
11 czerwca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dozwolone do lat osiemnastu
Beatrycze Nowicka

29 IX 2020

„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

więcej »

Ciemne strony medali
Joanna Kapica-Curzytek

28 IX 2020

Zdobycie medalu olimpijskiego gwarantuje podziw, prestiż, sławę. Czy zawsze? Tom reportaży „Olimpijki” pokazuje, że gdy jest się kobietą-sportsmenką, inna jest miara i smak sukcesu.

więcej »

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
Wojciech Gołąbowski

27 IX 2020

Chwytliwy tytuł „Bodo i jego burzliwe romanse” wydaje się nieco na wyrost, niemniej z książki można się wiele dowiedzieć o życiu tego wybitnego przedwojennego aktora oraz wielu kobiet, z którymi miał styczność. A także o powstawaniu i rozwoju kina na terenach Polski.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.