Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Sally Rooney
‹Normalni ludzie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNormalni ludzie
Tytuł oryginalnyNormal People
Data wydania26 lutego 2020
Autor
PrzekładJerzy Kozłowski
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-6705-9
Format304s. 135×202mm
Cena39,99
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Coś zupełnie innego
[Sally Rooney „Normalni ludzie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Obsypana wieloma wyróżnieniami powieść „Normalni ludzie” przynosi nam socjologiczny portret stanu uczuć młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie.

Joanna Kapica-Curzytek

Coś zupełnie innego
[Sally Rooney „Normalni ludzie” - recenzja]

Obsypana wieloma wyróżnieniami powieść „Normalni ludzie” przynosi nam socjologiczny portret stanu uczuć młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie.

Sally Rooney
‹Normalni ludzie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNormalni ludzie
Tytuł oryginalnyNormal People
Data wydania26 lutego 2020
Autor
PrzekładJerzy Kozłowski
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-6705-9
Format304s. 135×202mm
Cena39,99
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To druga powieść urodzonej w 1991 roku irlandzkiej pisarki Sally Rooney. Przyniosła autorce szereg prestiżowych nagród: szeroki finał nagrody Bookera, tytuł najlepszej powieści roku Costa Award oraz Książki Roku brytyjskiej sieci księgarń Waterstone. „Normalni ludzie” zostali okrzyknięci manifestem pokolenia, które poszukuje swojego miejsca w świecie dorosłych.
Oboje są jeszcze w liceum. Marrianne i Connell. Chodzą do jednej klasy, ale łączy ich coś jeszcze poza szkołą. Jeśli chodzi o środowiska, z których się wywodzą, nie mogliby się bardziej różnić. Matka Connella jest panią do sprzątania w zamożnym domu Marianne. W szkole dziewczyna i chłopak udają, że się nie znają. W domu – zaczyna łączyć ich coś w rodzaju przyjaźni. Albo miłość. Albo coś jeszcze zupełnie innego.
Można z pewnością powiedzieć, że „Normalni ludzie” są nową wariacją na temat motywu romansu. Sally Rooney pokazała dwoje młodych ludzi w osobliwej relacji trudnej do zdefiniowania. Nie jest to przyjaźń platoniczna, ani związek typu „tylko seks”, choć oboje ze sobą sypiają. Nie jest to przelotny romans ani uczucie na całe życie spod znaku „tylko ty i nikt więcej”, nie jest to też tak zwany otwarty związek, gdzie po obu stronach jest przyzwolenie na innych partnerów. Osobliwością jest także to, że – na przekór erze Facebooka czy Instagrama – oboje kryją się ze swoim związkiem, nie wiedzą o nim inne osoby w klasie.
Raz związek ten jest ciężarem, innym razem – przynosi wsparcie obojgu. Przezwycięża on jednak próbę czasu, bo ta relacja kontynuowana jest, gdy oboje dostaną się na studia do Dublina. Powieść toczy się dosyć przewidywalnym rytmem zacieśniania się więzi i jej rozluźniania, przypływu i odpływu, co pod koniec staje się już mocno nużące, bo w gruncie rzeczy do niczego przełomowego nie prowadzi. Czytelnik śledzi losy powieściowej pary, miejscami grzęźnie w monotonnej fabule, mając przy tej okazji dużo czasu na zastanowienie się nad odwiecznym pytaniem: „co autorka chciała powiedzieć?”.
Z pewnością chciała opowiedzieć o czymś więcej niż tylko o miłości. Możemy uznać na przykład, że powieść jest krytyką relacji społecznych – wszak dwójka bohaterów w swoich rozmowach wspominają nawet Karola Marksa! Że może jest to „miłość w czasach prekariatu”, trudno dziś młodym z uczuciami zdeklarować się „na poważnie”, skoro wokół jest tyle niepewności, brak perspektyw na stabilizację, nie widać nawet na to szans. To zostało częściowo zasugerowane.
Jest powieść również przedstawieniem „stanu posiadania” pokolenia będącego jednym z pierwszych, z którego zdjęto trwającą od wieluset lat społeczną presję: dorośnij, wyjdź za mąż / ożeń się, miej dzieci… Co w zamian? Trudno dostrzec, czy Marianne i Connell planują zrobić coś sensownego ze swoim życiem, skoro już nie muszą podążać utartą i z góry przypisaną życiową ścieżką. Huśtają się na społecznej drabinie, nie mogąc przenieść się w inne miejsce, choć niekoniecznie jest to ich wina. I płacą za to swoją cenę – blisko czai się depresja, a psychice brak siły, by przezwyciężyć neurotyczne podejście do świata. Widać, że ten dziwny związek niszczy ich oboje, nie ma z niego sensownego wyjścia, nie ma perspektyw. Oboje unikają jednoznacznych deklaracji dotyczących ich uczuć. Być może jest też tak, że Marianne i Connell tej „kropki nad i” w swoim związku nie stawiają – bo w sumie nie wiedzą jak to zrobić? Samo wyznanie „kocham cię” wydaje się niewystarczające.
Dużym plusem tej powieści jest szeroki obraz grupy młodych ludzi – znajomych zarówno Marianne, jak i Connella. Przez cały czas ktoś ich oboje otacza, zawsze są jacyś znajomi, z którymi trzeba się liczyć, koleżanki, z którymi przychodzi rywalizować, zawsze są inni, z którymi trzeba się konfrontować. Grupa ma swoją dynamikę, widać tu, że jest to do pewnego stopnia jakaś forma kontroli tejże relacji, która łączy dwoje głównych bohaterów. Tu widać pewne podobieństwo do powieści wiktoriańskich, które zawsze dokładnie portretowały głównych bohaterów na tle postaci drugo -i trzecioplanowych, tworzących zamknięty i spójnie sportretowany „światek”. Prywatne uczucia nigdy nie są udziałem wyłącznie zakochanych.
Powieść jest dla mnie częściowo także obrazem swoistej porażki jednostek wobec ugruntowanych społecznych relacji. I Marianne, i Connell podświadomie unikają postawienia „kropki nad i” w swoim związku być może z tej przyczyny, że burzyłoby to pewien porządek. „Niewidzialna ręka” podziałów klasowych okazuje się silna i trudna do pokonania, a przepaść tych podziałów jest większa niż się wydaje. Oboje są tego bardzo świadomi – choć warto wyrazić wątpliwość, czy młodzi ludzie rzeczywiście mówiliby do siebie takim językiem: „Klasowo pochodzimy z zupełnie różnych środowisk”? Mam wrażenie, że ten akurat akcent powieści (który tak bardzo się spodobał w USA i Wielkiej Brytanii) nie do końca u nas wybrzmi ani nie zostanie dostatecznie zauważony; obraz społeczeństwa w Polsce jest jednak inny niż w krajach anglosaskich.
Jako powieść do czytania, „Normalni ludzie” mogą być nużący, a nawet irytujący, jeśli odczytamy ją jedynie jako romans, powieść o uczuciach. Książka nabiera barw dopiero gdy zaczniemy rozważać całą złożoność socjologii miłości dzisiejszych 20-25 latków. Być może dla niejednego z nas odkryciem będzie ten nowy model uczuciowości – jakże daleki od wielkich miłości „po grób”, znanych z dotychczasowych arcydzieł klasyki literatury.
koniec
19 czerwca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Suwerenność istoty rozumnej
Joanna Kapica-Curzytek

5 VII 2020

„Zew plemienia” to subiektywne credo politycznych poglądów Maria Vargasa Llosy, opowiedziane poprzez sylwetki ważnych dla niego intelektualistów.

więcej »

Mała Esensja: Droga do ołtarza pełna przeszkód
Marcin Mroziuk

4 VII 2020

W „Komnacie szeptów” zagadka goni zagadkę a przygoda przygodę. W napięciu obserwujemy tutaj wydarzenia rozgrywające się w kilku krajach, zarówno współcześnie, jak i przed kilkoma wiekami. Mimo tego bogactwa wątków dziewiąty tom „Kronik Archeo” w porównaniu z poprzednimi wypada jednak nieco słabiej. Na szczęście nie zmienia to faktu, że książka Agnieszki Stelmaszyk i tak może podobać się młodym czytelnikom.

więcej »

Czas czytelnika w rękach czytelnika
Dawid Kantor

3 VII 2020

Po lekturze „Końca śmierci” wieńczącego trylogię „Wspomnienie przeszłości Ziemi” czułem się usatysfakcjonowany zaproponowanym przez autora przebiegiem akcji oraz zakończeniem, które – choć nieco przeszarżowane – było jednoznaczne i nie pozostawiało czytelnika w interpretacyjnej konsternacji. Jakże wielkie było zatem moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się o planach wydania kolejnej powieści ze świata stworzonego przez Cixina Liu, czyli „Odzyskania czasu”, w dodatku napisanej przez innego autora. (...)

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Suwerenność istoty rozumnej
— Joanna Kapica-Curzytek

Kryminalnie i historycznie
— Joanna Kapica-Curzytek

Pionek w wielkiej grze
— Joanna Kapica-Curzytek

Różne schematy z historii
— Joanna Kapica-Curzytek

Męczące poniedziałki i niedorzeczne wtorki
— Joanna Kapica-Curzytek

Kreator marzeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Przypisanie znaczeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś koniecznego i nieuniknionego
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak szmirus ze szmirusem
— Joanna Kapica-Curzytek

Algorytm jest sztuką?
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.