Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Diana Wynne Jones
‹Ruchomy Zamek Hauru›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuchomy Zamek Hauru
Tytuł oryginalnyHowl’s Moving Castle
Data wydania22 czerwca 2020
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Nowa Baśń
CyklZamek Hauru
ISBN978-83-8203-002-0
Format310s. 140x205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W cieniu Hauru
[Diana Wynne Jones „Ruchomy Zamek Hauru” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Właśnie wznowiony „Ruchomy zamek Hauru” Dany Wynne Jones to przyjemna w lekturze baśń, choć raczej skazana na pozostawanie w cieniu ekranizacji.

Beatrycze Nowicka

W cieniu Hauru
[Diana Wynne Jones „Ruchomy Zamek Hauru” - recenzja]

Właśnie wznowiony „Ruchomy zamek Hauru” Dany Wynne Jones to przyjemna w lekturze baśń, choć raczej skazana na pozostawanie w cieniu ekranizacji.

Diana Wynne Jones
‹Ruchomy Zamek Hauru›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuchomy Zamek Hauru
Tytuł oryginalnyHowl’s Moving Castle
Data wydania22 czerwca 2020
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Nowa Baśń
CyklZamek Hauru
ISBN978-83-8203-002-0
Format310s. 140x205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Muszę zacząć od tego, że powstała na podstawie powieści Wynne Jones słynna animacja studia Ghibli ogromnie mi się podobała. Tymczasem książkowy pierwowzór przeczytałam dopiero teraz i z tego względu nie potrafię spojrzeć na niego niezależnie. Wspomnienia filmu towarzyszyły mi przez cały czas, nie mogłam też przestać porównywać ze sobą obu wizji. Przyznam, że bardziej podobał mi się Hauru animowany, ale trudno mi orzec, ile w tym przywiązania do tego, co znałam wcześniej. Wydaje mi się w każdym razie, że Miyazaki „wyciągnął” z książki to, co najlepsze – nieszablonowych bohaterów, barwne pomysły i klimat. Część wątków została też okrojona i zmieniona, co sprawiło, że fabuła ekranizacji jest bardziej nieoczywista (choćby wątek Wiedźmy z Pustkowia).
Pora jednak skupić się na książce. Ta skierowana jest raczej do młodszego czytelnika, choć i stary wyjadacz może znaleźć tu coś dla siebie – przede wszystkim urok bardziej „staroszkolnego” fantasy, gdzie magia jest mniej mechaniczna. Nie chcę, by mnie źle zrozumiano – cenię sobie pomysły na wszelakie systemy magiczne. Czasem jednak tęsknię za książkami, gdzie czarnoksiężnicy są bardziej tajemniczy, niezwykłe rzeczy po prostu się dzieją, a wszystko zdaje się możliwe. Taki właśnie jest „Ruchomy zamek…” – odwołuje się do marzeń odbiorcy o niesamowitych przygodach w dalekich krainach.
Przyznam, że spodziewałam się większej liczby szczegółowych opisów, budujących obraz powieściowego uniwersum – choć oczywiście można znaleźć sporo całkiem ładnych i barwnych. A może po prostu siła obrazu jest większa i gdy się go już zobaczy, słowa nie robią aż takiego wrażenia. Oczekiwałam także pełniejszego przedstawienia bohaterów, pogłębienia ich, dodatkowych niuansów. W książce pojawia się więcej postaci, jednak jeśli chodzi o najważniejsze spośród nich, nie ma dokładniejszego nakreślenia ich psychiki. Liczyłam także na to, że na kartach powieści zostanie obszerniej opisane, jak rozwijała się relacja Sophie i Howla (pozwolę sobie nazywać maga oryginalnym imieniem, skoro piszę o książce), tymczasem wydało mi się, że lepiej pokazali to twórcy filmu (tam były od czasu do czasu jakieś przebłyski wskazujące, że coś się między bohaterami zadzierzga).
Kontynuując – niesprawiedliwą pewnie trochę – listę oczekiwań, sądziłam, że w powieści natrafię na wyjaśnienia pewnych kwestii, które zostały w filmie ledwie zarysowane, albo słabo podbudowane (przemiany czarnoksiężnika, wojny, historii stracha na wróble, motywacji wiedźmy). Tymczasem w części przypadków okazało się, że akurat te elementy zostały zmienione względem pierwowzoru, w pozostałej zaś – że dokładniejszych wyjaśnień nie było.
Czym „Ruchomy zamek…” zatem jest? Przede wszystkim to lekka, baśniowa historia osadzona w przyjemnie barwnym świecie. Autorka najwięcej uwagi poświęciła kreśleniu sympatycznych i zabawnych scen. To wyszło jej najlepiej i chyba najlepiej też sama się bawiła, pisząc je, ponieważ teoretycznie „większe” wątki – zaginionego maga i królewskiego brata, intrygi wiedźmy, klątwy – zostały przedstawione o wiele mniej obszernie, przewijają się w tle powtykane pomiędzy „scenki rodzajowe”. Przez większą część powieści to niezbyt przeszkadza, ponieważ bohaterowie Wynne Jones mają sporo uroku. Pierwszy zgrzyt pojawia się, gdy pewna trzecioplanowa postać ginie – niby nie jest to nikt drogi czytelnikowi, ale nie pasuje to do ogólnie wesołej, lekkiej atmosfery całości. Zawiodłam się też na zakończeniu, które sprawia wrażenie napisanego bardzo pospiesznie, jakby Wynne Jones chciała już zamknąć opowieść, w związku z czym tuż po rodzinnym spotkaniu bohaterów umieściła rozwiązanie magicznego konfliktu oraz skrótowe wyjaśnienia dotyczące intrygi.
„Ruchomy zamek…” powinien przypaść do gustu nieco starszym dzieciom ze względu na barwny świat i postaci. To jedna z tych książek, od których można zacząć przygodę z fantastyką. Sądzę, że fani filmu też przeczytają go z zaciekawieniem (jeżeli jeszcze tego nie zrobili). Czy ma szansę zrobić wrażenie na dorosłych czytelnikach, którzy nie widzieli filmu, trudno mi powiedzieć.
koniec
30 czerwca 2020
PS. Na zakończenie cytat, który utkwił mi w pamięci: „odkryła, że niektóre rzeczy może zrobić dopiero wtedy, kiedy skończą się jej wymówki.”

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Hiszpania „w punkt”
Joanna Kapica-Curzytek

25 IX 2020

„Sobremesa” jest miłym i jakże ciekawym zaproszeniem do tego, by poznać Hiszpanię o wiele bliżej niż ją zwykle znamy.

więcej »

PRL w kryminale: Nie wyzywaj milicjanta, bo zginiesz
Sebastian Chosiński

24 IX 2020

Nie! nie! nie! Z takim Zygmuntem Zeydlerem-Zborowskim czytelnicy prawdopodobnie chcieliby mieć do czynienia jak najrzadziej. To prawda, że oceniając obiektywnie jego dokonania literackie, trudno go uznać za tuza współczesnej prozy polskiej, ale w swej niszy był jednak gwiazdą. Oczywiste jest jedno – na pewno nie z powodu tak słabych książek, jak „Dziewczyna w męskiej koszulce”, która ukazała się w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Jak pies z człowiekiem
Agata Włodarczyk

23 IX 2020

Życie z czworonogiem pod jednym dachem może być nie lada radością oraz wyzwaniem. Maria Apoleika od dawna dokumentuje oba te przypadki w krótkich komiksach wyjętych z psioczłowieczej codzienności, a do tego niedawno nakładem Wydawnictwo Znak ukazała się jej książka – „Psie Sucharki”.

więcej »

Polecamy

Dick w starym stylu

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Konfrontacja z Harrym
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Ku pognębieniu serc
— Beatrycze Nowicka

Pożądanie do znudzenia
— Beatrycze Nowicka

Login i logos
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie która igrała z ogniem
— Beatrycze Nowicka

Sęp miłości i pożądliwa kapłanka
— Beatrycze Nowicka

Odcina go połyka wypluwa i ginie
— Beatrycze Nowicka

Niezniszczalne
— Beatrycze Nowicka

Historie rozmaite
— Beatrycze Nowicka

Brulion podróżny
— Beatrycze Nowicka

Dom duszy
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.