Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Diana Wynne Jones
‹Ruchomy Zamek Hauru›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuchomy Zamek Hauru
Tytuł oryginalnyHowl’s Moving Castle
Data wydania22 czerwca 2020
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Nowa Baśń
CyklZamek Hauru
ISBN978-83-8203-002-0
Format310s. 140x205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W cieniu Hauru
[Diana Wynne Jones „Ruchomy Zamek Hauru” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Właśnie wznowiony „Ruchomy zamek Hauru” Dany Wynne Jones to przyjemna w lekturze baśń, choć raczej skazana na pozostawanie w cieniu ekranizacji.

Beatrycze Nowicka

W cieniu Hauru
[Diana Wynne Jones „Ruchomy Zamek Hauru” - recenzja]

Właśnie wznowiony „Ruchomy zamek Hauru” Dany Wynne Jones to przyjemna w lekturze baśń, choć raczej skazana na pozostawanie w cieniu ekranizacji.

Diana Wynne Jones
‹Ruchomy Zamek Hauru›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuchomy Zamek Hauru
Tytuł oryginalnyHowl’s Moving Castle
Data wydania22 czerwca 2020
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Nowa Baśń
CyklZamek Hauru
ISBN978-83-8203-002-0
Format310s. 140x205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Muszę zacząć od tego, że powstała na podstawie powieści Wynne Jones słynna animacja studia Ghibli ogromnie mi się podobała. Tymczasem książkowy pierwowzór przeczytałam dopiero teraz i z tego względu nie potrafię spojrzeć na niego niezależnie. Wspomnienia filmu towarzyszyły mi przez cały czas, nie mogłam też przestać porównywać ze sobą obu wizji. Przyznam, że bardziej podobał mi się Hauru animowany, ale trudno mi orzec, ile w tym przywiązania do tego, co znałam wcześniej. Wydaje mi się w każdym razie, że Miyazaki „wyciągnął” z książki to, co najlepsze – nieszablonowych bohaterów, barwne pomysły i klimat. Część wątków została też okrojona i zmieniona, co sprawiło, że fabuła ekranizacji jest bardziej nieoczywista (choćby wątek Wiedźmy z Pustkowia).
Pora jednak skupić się na książce. Ta skierowana jest raczej do młodszego czytelnika, choć i stary wyjadacz może znaleźć tu coś dla siebie – przede wszystkim urok bardziej „staroszkolnego” fantasy, gdzie magia jest mniej mechaniczna. Nie chcę, by mnie źle zrozumiano – cenię sobie pomysły na wszelakie systemy magiczne. Czasem jednak tęsknię za książkami, gdzie czarnoksiężnicy są bardziej tajemniczy, niezwykłe rzeczy po prostu się dzieją, a wszystko zdaje się możliwe. Taki właśnie jest „Ruchomy zamek…” – odwołuje się do marzeń odbiorcy o niesamowitych przygodach w dalekich krainach.
Przyznam, że spodziewałam się większej liczby szczegółowych opisów, budujących obraz powieściowego uniwersum – choć oczywiście można znaleźć sporo całkiem ładnych i barwnych. A może po prostu siła obrazu jest większa i gdy się go już zobaczy, słowa nie robią aż takiego wrażenia. Oczekiwałam także pełniejszego przedstawienia bohaterów, pogłębienia ich, dodatkowych niuansów. W książce pojawia się więcej postaci, jednak jeśli chodzi o najważniejsze spośród nich, nie ma dokładniejszego nakreślenia ich psychiki. Liczyłam także na to, że na kartach powieści zostanie obszerniej opisane, jak rozwijała się relacja Sophie i Howla (pozwolę sobie nazywać maga oryginalnym imieniem, skoro piszę o książce), tymczasem wydało mi się, że lepiej pokazali to twórcy filmu (tam były od czasu do czasu jakieś przebłyski wskazujące, że coś się między bohaterami zadzierzga).
Kontynuując – niesprawiedliwą pewnie trochę – listę oczekiwań, sądziłam, że w powieści natrafię na wyjaśnienia pewnych kwestii, które zostały w filmie ledwie zarysowane, albo słabo podbudowane (przemiany czarnoksiężnika, wojny, historii stracha na wróble, motywacji wiedźmy). Tymczasem w części przypadków okazało się, że akurat te elementy zostały zmienione względem pierwowzoru, w pozostałej zaś – że dokładniejszych wyjaśnień nie było.
Czym „Ruchomy zamek…” zatem jest? Przede wszystkim to lekka, baśniowa historia osadzona w przyjemnie barwnym świecie. Autorka najwięcej uwagi poświęciła kreśleniu sympatycznych i zabawnych scen. To wyszło jej najlepiej i chyba najlepiej też sama się bawiła, pisząc je, ponieważ teoretycznie „większe” wątki – zaginionego maga i królewskiego brata, intrygi wiedźmy, klątwy – zostały przedstawione o wiele mniej obszernie, przewijają się w tle powtykane pomiędzy „scenki rodzajowe”. Przez większą część powieści to niezbyt przeszkadza, ponieważ bohaterowie Wynne Jones mają sporo uroku. Pierwszy zgrzyt pojawia się, gdy pewna trzecioplanowa postać ginie – niby nie jest to nikt drogi czytelnikowi, ale nie pasuje to do ogólnie wesołej, lekkiej atmosfery całości. Zawiodłam się też na zakończeniu, które sprawia wrażenie napisanego bardzo pospiesznie, jakby Wynne Jones chciała już zamknąć opowieść, w związku z czym tuż po rodzinnym spotkaniu bohaterów umieściła rozwiązanie magicznego konfliktu oraz skrótowe wyjaśnienia dotyczące intrygi.
„Ruchomy zamek…” powinien przypaść do gustu nieco starszym dzieciom ze względu na barwny świat i postaci. To jedna z tych książek, od których można zacząć przygodę z fantastyką. Sądzę, że fani filmu też przeczytają go z zaciekawieniem (jeżeli jeszcze tego nie zrobili). Czy ma szansę zrobić wrażenie na dorosłych czytelnikach, którzy nie widzieli filmu, trudno mi powiedzieć.
koniec
30 czerwca 2020
PS. Na zakończenie cytat, który utkwił mi w pamięci: „odkryła, że niektóre rzeczy może zrobić dopiero wtedy, kiedy skończą się jej wymówki.”

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Prawda ukryta pod powierzchnią
Marcin Mroziuk

11 V 2021

Wbrew znanemu powiedzeniu „Zimne wody Wenisany” spokojnie można byłoby ocenić po okładce, bo krótka powieść Linor Goralik jest równie zachwycająca jak przepiękne rysunki Rocha Urbaniaka. Szkoda tylko, że to zaledwie początek tej fantastycznej historii, a wewnątrz nie ma już żadnych ilustracji.

więcej »

Toksyczne upojenie
Joanna Kapica-Curzytek

10 V 2021

„Dziewczyna z poczty”, ostatni utwór Stefana Zweiga, opublikowany kilkadziesiąt lat po jego śmierci, to wnikliwy psychologiczny portret młodej kobiety. W ubogie, skromne życie Christine wkracza niespodziewanie luksus i bogactwo, zmieniając ją na zawsze.

więcej »

Krótko o książkach: Co do joty
Joanna Kapica-Curzytek

9 V 2021

„Są (…) ludzie ukarani i ludzie bezkarni” – jak głosi motto na początku powieści. W „Kolorach ognia” kara wymierzona jest za sprawą misternie przygotowanej zemsty. W tle są wielkie pieniądze i społeczny prestiż.

więcej »

Polecamy

Uwięzieni w słowach

Na rubieżach rzeczywistości:

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Konfrontacja z Harrym
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Sałatka grecka (zawiera GMO)
— Beatrycze Nowicka

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
— Beatrycze Nowicka

Poczytajmy o ogrodach
— Beatrycze Nowicka

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Trochę barw
— Beatrycze Nowicka

Questy poboczne
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko na Święta
— Beatrycze Nowicka

Rozsypane złotka
— Beatrycze Nowicka

W trybach wojny
— Beatrycze Nowicka

Tęczowa teologia sukcesu
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.