Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kir Bułyczow
‹Żółtodziób na pustyni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻółtodziób na pustyni
Data wydania27 lutego 2019
Autor
Wydawca Stalker Books
SeriaGalaktyka Gutenberga
ISBN9788366280083
Format450s.
Cena36,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Humanizm fantastycznonaukowy
[Kir Bułyczow „Żółtodziób na pustyni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W przeciwieństwie do dwóch innych wydanych przez wydawnictwo Solaris – jeszcze przed jego przepoczwarzeniem się w Stalker Books – tomów opowiadań Kira Bułyczowa, ubiegłoroczny „Żółtodziób na pustyni” nie zawiera ani jednego nowego tekstu, a zbiera jedynie utwory, które znalazły już swoje miejsce w innych książkach rosyjskiego mistrza bądź tematycznych antologiach. Niektóre z nich jednak od lat nie były wznawiane.

Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
[Kir Bułyczow „Żółtodziób na pustyni” - recenzja]

W przeciwieństwie do dwóch innych wydanych przez wydawnictwo Solaris – jeszcze przed jego przepoczwarzeniem się w Stalker Books – tomów opowiadań Kira Bułyczowa, ubiegłoroczny „Żółtodziób na pustyni” nie zawiera ani jednego nowego tekstu, a zbiera jedynie utwory, które znalazły już swoje miejsce w innych książkach rosyjskiego mistrza bądź tematycznych antologiach. Niektóre z nich jednak od lat nie były wznawiane.

Kir Bułyczow
‹Żółtodziób na pustyni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŻółtodziób na pustyni
Data wydania27 lutego 2019
Autor
Wydawca Stalker Books
SeriaGalaktyka Gutenberga
ISBN9788366280083
Format450s.
Cena36,99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Solaris alias Stalker Books często uprawia wobec prozatorskiego dorobku Kira Bułyczowa swoisty recykling. Publikując kolejne tomy opowiadań, sięga po teksty, jakie ukazały się już w Polsce przed laty. Dobrze, gdy przy okazji – vide „Nieziemsko piękna szafa” i „Ostatnie sto minut” – dorzuca dzieła wcześniej nad Wisłą nieznane; gorzej, kiedy całość kompiluje jedynie z tego, co już było tłumaczone, jak stało się to w przypadku „Żółtodzióba na pustyni” (by o trzech najnowszych woluminach „Opowiadań wybranych” nie wspomnieć). Cóż, kto chce, może uznać, że stoi za tym miłość do pisarza; kto chce, może przekonywać, że chodzi jedynie o chęć zarobienia po raz kolejny na tym samym. Pośrednio uderza to trochę w samego twórcę, który przecież nie jest tu nic winien. Z drugiej strony, także dzięki takiej polityce, twórczość Bułyczowa wciąż jest w obiegu i nie trzeba tropić jego książek w antykwariatach bądź na aukcjach internetowych. Gdyby tylko jakość edytorska dorównywała artystycznej…
W „Żółtodziobie na pustyni” zgromadzono jedenaście opowiadań i jedną mikropowieść („Cudza pamięć”), które w Związku Radzieckim ukazały się w latach 1965-1989. W Polsce większość z nich została udostępniona czytelnikom już ponad trzy, cztery dekady temu (w zbiorach „Ludzie jak ludzie”, „Retrogenetyka i inne opowiadania”, „Nie drażnić czarownika!”, „Cudza pamięć” oraz w antologiach „Kroki w nieznane 6” i „Bion”). Dwa najmłodsze teksty w tomie, pochodzące z końca lat 80. ubiegłego wieku, przetłumaczył nasz redakcyjny kolega Paweł Laudański na potrzeby antologii „Kroki w nieznane 2008” („Złotousty diabeł”) oraz „Kroki w nieznane 2013” („Zeznania Oli N.”). Jeżeli macie wszystkie te wydawnictwa, w co raczej należy wątpić, spokojnie możecie sobie „Żółtodzioba…” odpuścić; jeżeli nie – mimo wszystko warto się w niego zaopatrzyć. Wszak teksty te pochodzą z najlepszego i najbardziej twórczego okresu autora.
Przyjrzyjmy się im w ujęciu chronologicznym, a więc nieco innym niż zaproponował wydawca. Tym samym zacząć należy od – zamykających zbiór – „Pięciu opowiadań o Alisie” (1965), które były pierwszymi tekstami Bułyczowa poświęconymi nadzwyczaj rezolutnej dziewczynce i dzięki temu wychodzącej obronną ręką z największych nawet tarapatów. Choć powstawały jako literatura dla dzieci, przynoszą też sporo radości dorosłym. Wszystko za sprawą specyficznego humoru rosyjskiego pisarza i dzięki bohaterce, która w wielu sytuacjach zachowuje się jak dorosła. „Sztuka rzucania piłki” (1973) zyskała w naszym kraju niezasłużoną złą sławę za sprawą Jarosława Żamojdy, który mądry i dowcipny tekst Bułyczowa sprofanował w swoich „6 dniach Strusia” (2000). W oryginale historia czterdziestoletniego urzędnika Hermana Kolenkina, który za sprawą specyfiku zaserwowanego mu przez będącego lekarzem-fizjologiem sąsiada staje się mistrzem koszykówki, zawiera sporo ciekawych obserwacji na temat funkcjonowania współczesnego sportu (w ciągu prawie półwiecza od pierwodruku niewiele w tym względzie się zmieniło). I rodzi pytanie, jak radziecka cenzura przepuściła tekst na temat stosowania nielegalnego dopingu?
W zaledwie parostronicowym „Dialogu o Atlantydzie” (1974) Bułyczow wyjaśnia okoliczności narodzin słynnego mitu i wplątuje w całą sprawę nie tylko Platona, ale również jego niesfornego wnuka. Mityczne konotacje ma także „Bulwa” (1974) opisująca pozaziemski świat, w którym głównym dostarczycielem pożywienia i schronem dla większości istot żywych jest osiągająca gigantyczne rozmiary roślina. Marzący o zapisaniu się w historii entomologii szalony profesor Teodor Polanowski, szuka w niej (sic!) poczwarek motyla, którego hodowlę chce rozpocząć na Ziemi. Podążając jego śladem poznajemy ten niezwykły organizm, a przy okazji – to już zasługa pisarza – uczymy się szacunku do Natury. Tematyka sportowo-biologiczna powraca w „Proteście” (1975), którego główną postacią jest Kim Pietrow, członek wszechświatowego Komitetu Olimpijskiego, który wbrew swej woli zostaje wysłany na odległą planetę, aby rozpatrzyć skargę złożoną na pochodzącą z niej lekkoatletkę. Podstawowym celem autora jest jednak ukazanie różnorodności świata i przekonanie czytelników, że nasza niewiedza nie powinna rzutować na podejmowane przez nas decyzje, zwłaszcza jeśli mogą one mieć poważne konsekwencje dla innych.
Owadzie wątki pojawiają się także w „Mutancie” (1977), gdzie poznajemy… inteligentną mrówkę. Potrafiącą czytać i rozwiązującą zadania matematyczne. Empatyczną i szukającą przyjaźni, na którą jednak czyha – taki już los owada niewielkich rozmiarów – wiele niebezpieczeństw. Z kolei „Inna polana” (1977) to opowieść o świecie równoległym widzianym oczyma inteligenta-literaturoznawcy. Maurice Dolinin przez przypadek znajduje „wrota” do Moskwy, w której historia potoczyła się inaczej. Niby wszystko jest takie samo, ale Aleksander Puszkin zginął, zanim napisał „Eugeniusza Oniegina”, natomiast Michaił Lermontow żył dobrych trzydzieści lat dłużej niż miało to miejsce naprawdę. Jak się okazuje, może mieć to wpływ nie tylko na pracę naukową, ale i życie osobiste współczesnych moskwian. Tytułowy „Żółtodziób na pustyni” (1981) podejmuje niezwykle istotny – dużo bardziej nawet dzisiaj niż przed czterema dekadami – problem człowieczeństwa i relacji między homo sapiens sapiens a jego antropoidalnymi wytworami. Na szczęście Bułyczow – w przeciwieństwie chociażby do twórców filmowego „Terminatora” – prezentuje bardzo optymistyczny punkt widzenia. Dzięki temu opowiadanie przybiera zaskakująco nostalgiczny charakter.
Nieco inaczej na podobny problem autor patrzy w „Cudzej pamięci” (1981). Jej naczelnym motywem jest stworzenie (choć pewnie trafniejsze byłoby słowo „wyhodowanie”) sztucznego człowieka, który obdarzony zostaje świadomością swego twórcy. Ze wszystkimi tego, nie dającymi się przewidzieć, konsekwencjami. Bułyczow rozwija ten wątek, zderzając ze sobą postawę profesora Siergieja Rżewskiego, który karierze naukowej podporządkował całe życie, z jego „synem” Iwanem, który mając dostęp do najgłębszych zakamarków pamięci „ojca” stara się wyjaśnić pewne tajemnice z przeszłości i w miarę możliwości naprawić popełnione niegdyś przez Rżewskiego błędy. Człowiek „wyhodowany” okazuje się przy tym bardziej ludzki niż ten zrodzony z ojca i matki. Ach, zapomniałbym, ale po drodze jest jeszcze „Komu to potrzebne?” (1980) – krótka historyjka (zaliczana do cyklu „Instytut ekspertyzy”), w której Rosjanin stara się przekonać, że prace naukowców nie zawsze oderwane są od rzeczywistości i mogą przynieść wiele satysfakcji nawet zwykłym ludziom.
Pisane już w epoce Gorbaczowowskiej pierestrojki „Zeznania Oli N.” (1988) zaskakują z jednej strony katastroficzną wizją świata (czego zazwyczaj Bułyczow unikał w swojej prozie), z drugiej – wyeksponowanymi problemami ekologicznymi. Jeżeli zderzymy ten tekst z późniejszą o rok powieścią „Śmierć piętro niżej”, zrozumiemy, że nie był to jednorazowy „wyskok” autora, ale że musiała towarzyszyć mu stała obawa o to, dokąd – jako ludzkość – zmierzamy. Co prawdopodobnie było pozostałością po traumie czarnobylskiej. W czasach pandemii koronawirusa „Zeznania…” stają się jeszcze bardziej aktualne, jest tam bowiem mowa o pewnej zbierającej krwawe żniwo i nieuleczalnej chorobie. W „Złotoustym diable” (1989) Bułyczow bawi się natomiast motywami z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa. Otóż we współczesnej Moskwie pojawia się „towarzysz D.”. Trochę nierozgarnięty, skoro gubi swój portfel, w którym – poza pieniędzmi – znajdują się również podpisane przez sześcioro mieszkańców stolicy cyrografy. Trzydziestoparoletni Saszka – „niebieski ptak” i alkoholik – jest (niekoniecznie uczciwym) znalazcą portfela. Poznawszy jego zawartość, uznaje, że mógłby przecież zrobić dobry uczynek i pomóc nieszczęśnikom uwolnić się od zobowiązań wobec Diabła. Ich reakcja na jego propozycję jest jednak więcej niż zaskakująca, co tyleż mówi o kondycji Rosjan w momencie nadchodzącego wielkimi krokami upadku Związku Radzieckiego, co ludzi w ogóle.
Teksty Bułyczowa, mimo że od powstania najpóźniejszego z nich minęło już trzydzieści lat, bronią się doskonale. Twórczość Rosjanina jest więc, jak widać, ponadczasowa – nie są jej straszne zmiany polityczne czy ekonomiczne. Ani nawet mentalnościowe. Dlaczego? Najprostsza odpowiedź na to pytanie jest następująca: bo jest szczera. Bułyczow po raz kolejny okazuje się być wielkim humanistą, który jako głównego bohatera swoich tekstów prozatorskich stawia Człowieka (tak właśnie – z wielkiej litery!). I nieistotne, czy jest to kilkuletnia Alisa Sieliezniowa, czy też dobiegający kresu życia profesor Rżewski – każdy z nich na swój sposób stara się rozwiązywać problemy, przed jakimi stajemy jako gatunek.
koniec
20 lipca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żyje się tylko raz
Joanna Kapica-Curzytek

4 VIII 2020

Komedia romantyczna „Lista, która zmieniła moje życie” bawi i wzrusza.

więcej »

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
Sebastian Chosiński

3 VIII 2020

W dwa lata po poświęconej aneksji, a następnie okupacji, Półwyspu Krymskiego książce „Krym. Znikający półwysep” Paweł Semmler wydał nie mniej interesujący reportaż dotyczący współczesnej Rosji. „Rosja we krwi” (z podtytułem: „Terroryzm dwóch dekad”) to nadzwyczaj interesująca opowieść o walce Kremla z fundamentalistami islamskimi. Walce, która toczy się nie tylko na Kaukazie Północnym.

więcej »

Krótko o książkach: Z nadzieją patrzmy w przyszłość
Miłosz Cybowski

2 VIII 2020

Z jednej strony powstałe w 1969 roku „Skrzydła nocy” Roberta Silverberga zaliczać należałoby do nurtu sf, który nie wróży zbyt dobrze ludzkości. Z drugiej jednak strony zakończenie mówi wprost, że zawsze jest jakaś nadzieja.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Gdyby to Stalin pierwszy dostał broń jądrową…
— Sebastian Chosiński

Wakacje w gnieździe os
— Sebastian Chosiński

Bułyczow na każdą okazję
— Sebastian Chosiński

Fantastyka różnych prędkości
— Sebastian Chosiński

Wskrzeszanie świata
— Sebastian Chosiński

Sam Ligon to za mało…
— Sebastian Chosiński

Beria, Beria über alles…
— Sebastian Chosiński

Trzęsie się nie tylko ziemia
— Sebastian Chosiński

Naprawdę nie dzieje się nic…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Równe, równiejsze… zarżnięte
— Sebastian Chosiński

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Niektórych marzeń lepiej nie spełniać
— Sebastian Chosiński

Na tropie Bucky’ego i Red Skulla
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.