Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Złoty centaur›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty centaur
Data wydania1969
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaEwa wzywa 07…
Format47s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Piękne, nagie, niebezpieczne
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Złoty centaur” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Lead: Gdy w 1968 roku wydawnictwo Iskry rozpoczęło publikację serii opowiadań (względnie mikropowieści) kryminalnych pod hasłem „Ewa wzywa 07…”, było oczywiste, iż dołączenie do grona prezentowanych w niej autorów Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego jest jedynie kwestią czasu. Twórca postaci majora Downara pojawił się jako szósty, a zadebiutował „Złotym centaurem”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Piękne, nagie, niebezpieczne
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Złoty centaur” - recenzja]

Lead: Gdy w 1968 roku wydawnictwo Iskry rozpoczęło publikację serii opowiadań (względnie mikropowieści) kryminalnych pod hasłem „Ewa wzywa 07…”, było oczywiste, iż dołączenie do grona prezentowanych w niej autorów Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego jest jedynie kwestią czasu. Twórca postaci majora Downara pojawił się jako szósty, a zadebiutował „Złotym centaurem”.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Złoty centaur›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty centaur
Data wydania1969
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaEwa wzywa 07…
Format47s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Kiedy pod koniec lat 60. ubiegłego wieku w Komendzie Głównej Milicji Obywatelskiej zrodził się pomysł przybliżenia społeczeństwu ciężkiej pracy jej funkcjonariuszy, ustalono, że będą równolegle wydawane dwie serie: dla dorosłych opowiadania kryminalne, dla dzieci i młodzieży – komiks. Tym sposobem pułkownik Zbigniew Gabiński i major Władysław Krupka stali się poniekąd „ojcami chrzestnymi” wydawanego przez Iskry cyklu „Ewa wzywa 07…” oraz „Kapitana Żbika”, który z kolei przypadł w udziale wydawnictwu Sport i Turystyka. W tym pierwszym cyklu w ciągu nieco ponad dwóch dekad ukazało się w sumie sto czterdzieści sześć zeszytów; autorem aż jedenastu z nich – to rekord! – był Zygmunt Zeydler-Zborowski. I trudno dziwić się temu, że Iskry tak chętnie publikowały jego teksty, skoro już w latach 60. wyrobił sobie markę jednego z najlepszych i najpoczytniejszych twórców „powieści milicyjnej”. Trzeba przyznać, że ciężko na to zapracował.
Pierwszym kryminałem Zeydlera-Zborowskiego, który ukazał się w charakterystycznej niebieskiej okładce (z dopiskiem „Powieść co miesiąc”) był – opublikowany jako szósty – „Złoty centaur” (1969). Kolejne to (według chronologii wydania, nie napisania): „Prawda rodzi nienawiść” (1971, numer 32), „Czwartek, godzina 22” (1972, numer 46), „Dziewczyna w męskiej koszulce” (1973, numer 51), „Dżem z czarnych porzeczek” (1974, numer 70), „Kukułka bez zegara” (1975, numer 79), „Kardynalny błąd” (1976, numer 92), „Eliza nie zgadza się na rozwód” (1977, numer 95), „Major Downar zastawia pułapkę” (1978, numer 100) oraz „Śmierć grabarza” (1980, numer 116). Nie zawsze były to jednak teksty premierowe; kilka z nich ukazało się już wcześniej w prasie jako tak zwane „gazetowce”, z których Zeydler-Zborowski słynął już od końca lat 40., kiedy posługiwał się jeszcze obco brzmiącym pseudonimem Emil Zorr.
W przypadku „Złotego centaura” mamy do czynienia z tekstem nowym, choć w trakcie lektury przez cały czas może towarzyszyć czytelnikowi denerwujące wrażenie, że wszystko to już gdzieś czytał. I wcale nie u innego autora, lecz w poprzednich powieściach samego Zeydlera-Zborowskiego. Nie ma tu bowiem ani jednego wątku, który nie zostałby wykorzystany przez pisarza w tekstach opublikowanych w dziesięcioleciu poprzedzającym ukazanie się szóstego zeszytu „Ewa wzywa 07…”. Akcja książki rozgrywa się latem. Jest wyjątkowo upalnie, temperatury doskwierają każdemu; nic zatem dziwnego, że mieszkańcy Warszawy szukają schronienia przed słońcem. Jednym z nich jest dziennikarz Marceli Doniecki, który nie mogąc zmusić się do pracy nad kolejnym artykułem, opuszcza nagrzane do granic wytrzymałości mieszkanie i idzie pospacerować, ostatecznie zaś trafia do Pałacu Kultury i Nauki, by w kinie obejrzeć francuski kryminał.
Nie musi spieszyć się z powrotem do domu; jego żona, Joanna – pielęgniarka w szpitalu – wybrała się właśnie na dwa dni do swojej matki pod Warszawę. Marceli kupuje bilet u „konika” i zajmuje miejsce w sali. Obok niego chwilę później siada młoda kobieta – tak śliczna (innych, przypominam, w książkach Zeydlera-Zborowskiego nie ma), że dziennikarz ma ogromny dylemat, czy patrzeć na ekran, czy na piękną nieznajomą. Jeszcze większe jest zaskoczenie Donieckiego, kiedy pod koniec seansu kobieta podaje mu paczuszkę, po czym znika w tłumie wychodzących z kina. Marceli nie ma pojęcia, co zrobić z pakunkiem; ma nadzieję, że kiedy wyjdzie na zewnątrz, bezimienna piękność pojawi się, aby odebrać swoją własność. I rzeczywiście ktoś się pojawia, ale na pewno nie są to osoby, na których widok można się ucieszyć. Żurnalista zostaje bowiem zgarnięty z ulicy przez tajniaków i odwieziony do Pałacu Mostowskich, gdzie mieści się siedziba Komendy Stołecznej MO. Kapitan Władysław Nowicki jest przekonany, że Doniecki należy do szajki handlarzy narkotykami, bo w przeciwnym wypadku dlaczego miałby przy sobie… pół kilograma kokainy?
Marceli jest przerażony sytuacją – ostatnią deską ratunku wydaje mu się stary znajomy z MO, major Stefan Downar. I rzeczywiście, Downar nie zawodzi przyjaciela i załatwia mu wyjście z aresztu. W grę nie wchodzi tu jednak oczywiście kolesiostwo ani tym bardziej korupcja, po prostu as warszawskiej milicji nie wierzy w to, że ktoś taki, jak Doniecki mógłby parać się tak poważnym, zagrożonym długoletnią odsiadką przestępstwem. Znają się przecież do dawna! Ktoś go po prostu musiał przypadkowo w to wciągnąć. A żeby do tego kogoś dotrzeć, trzeba wypuścić Marcelego i dokładnie go obserwować. Przekonany przez Downara kapitan Nowicki nie wnosi zastrzeżeń co do tego planu i po dwóch dniach spędzonych w aresztanckiej celi dziennikarz może ponownie cieszyć się wolność. Tylko co to za wolność, gdy wie, że każdy jego krok śledzą milicjanci, a na dodatek zapewne obserwują go także bandyci. Dalej atrakcji też nie brakuje: padają trupy, pojawiają się piękne kobiety i mafiosi z Zachodu. Prowadzący dochodzenie Downar zmuszony jest szukać odpowiedzi na wiele pytań na Wybrzeżu, gdzie trafia także na ślad producentów amatorskich filmów pornograficznych.
Dzieje się więc w „Złotym centaurze” całkiem sporo, tym bardziej że akcja zostaje skondensowana do niewielkiego objętościowo formatu typowego dla całej serii „Ewa wzywa 07…”. To, przynajmniej w teorii, powinno się powieści przysłużyć; problem jednak w tym, że wszystko, o czym możemy w niej przeczytać, już było. Motyw z przypadkowym wplątaniem się bohatera w aferę kryminalną Zeydler-Zborowski wykorzystał chociażby w „Szantażu” (1963); Trójmiasto jako „siedlisko zła” pokazał zarówno w szpiegowsko-kryminalnym „Szlafroku barona Boysta” (1959), jak i „Nieudanym urlopie majora Downara” (1968) czy „Śpiewającym żółwiu” (1968); z kolei wątek z rodakami, którzy po 1945 roku osiedlili się na stałe w Anglii, ale po czasie powracają do kraju (nie zawsze kierowani tylko sentymentem), eksploatowany był w „Dr Orłowski prowadzi śledztwo” (1963) i „Gościu z Londynu”; ba! nawet prowadzący do tragedii służbowy wyjazd bohatera poza Warszawę pojawił się wcześniej w „Tajemniczym pamiętniku” (1963). W efekcie „Złoty centaur” nie był w stanie niczym, chyba jedynie poza tematem pornograficznym, zaskoczyć wiernych czytelników Zeydlera-Zborowskiego. I pewnie dlatego wypada tak słabo na tle innych dzieł pisarza.
koniec
23 lipca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: „Kociaki” i „ciziule” w akcji
Sebastian Chosiński

13 VIII 2020

Gdy pod koniec lat 50. ubiegłego wieku Zygmunt Zeydler-Zborowski zaczął publikować kryminały, jakie niebawem weszły do klasyki polskiej „powieści milicyjnej” – wprowadził w nich do peerelowskiej popkultury postać Stefana Downara. Z czasem jednak zaczął odchodzić od tej, niezwykle popularnej wśród czytelników, postaci. Kolejnym na to dowodem wydana w 1970 roku przez Czytelnika „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej”.

więcej »

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
Sebastian Chosiński

12 VIII 2020

O Jewgieniju Gulakowskim zrobiło się w Związku Radzieckim głośno na początku lat 80. ubiegłego wieku, po publikacji „Pory mgieł” – pierwszej z trzech, jak się później okazało, powieści o perypetiach inspektora pozaziemskich osiedleń Rotanowa. By przeczytać tę powieść w całości w języku polskim musieliśmy jednak poczekać aż do roku ubiegłego, kiedy to – w serii „Klasycy radzieckiej SF” – opublikowało ją wydawnictwo Stalker Books.

więcej »

Nie ma amerykańskiego mitu, jest fake
Joanna Kapica-Curzytek

11 VIII 2020

„Quichotte” to wielowymiarowa literacka gra tocząca się na granicy prawdy i zmyślenia, a także gorzka diagnoza współczesności.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.