Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Zbrodnia na Cyrhli Toporowej›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbrodnia na Cyrhli Toporowej
Data wydania1970
Autor
Wydawca Czytelnik
SeriaZ jamnikiem
Format232s.
Cena15,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: „Kociaki” i „ciziule” w akcji
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy pod koniec lat 50. ubiegłego wieku Zygmunt Zeydler-Zborowski zaczął publikować kryminały, jakie niebawem weszły do klasyki polskiej „powieści milicyjnej” – wprowadził w nich do peerelowskiej popkultury postać Stefana Downara. Z czasem jednak zaczął odchodzić od tej, niezwykle popularnej wśród czytelników, postaci. Kolejnym na to dowodem wydana w 1970 roku przez Czytelnika „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: „Kociaki” i „ciziule” w akcji
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej” - recenzja]

Gdy pod koniec lat 50. ubiegłego wieku Zygmunt Zeydler-Zborowski zaczął publikować kryminały, jakie niebawem weszły do klasyki polskiej „powieści milicyjnej” – wprowadził w nich do peerelowskiej popkultury postać Stefana Downara. Z czasem jednak zaczął odchodzić od tej, niezwykle popularnej wśród czytelników, postaci. Kolejnym na to dowodem wydana w 1970 roku przez Czytelnika „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej”.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Zbrodnia na Cyrhli Toporowej›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbrodnia na Cyrhli Toporowej
Data wydania1970
Autor
Wydawca Czytelnik
SeriaZ jamnikiem
Format232s.
Cena15,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Choć Zygmunt Zeydler-Zborowski pisał i publikował sporo, to jednak zdecydowana większość jego twórczości prozatorskiej dostępna była dla czytelników nie w formie książkowej w księgarniach czy bibliotekach, lecz w prasie codziennej (warszawskiej, łódzkiej, śląskiej, olsztyńskiej i innych). W ciągu piętnastu lat, pomiędzy 1955 a 1970 rokiem, państwowe oficyny wydały zaledwie siedem jego pozycji, w tym tylko cztery kryminały, w których pojawiał się najbardziej znany bohater Zeydlera-Zborowskiego – najpierw porucznik („Czarny mercedes”, 1958), następnie kapitan („Akcja Rudolf”, 1963) i wreszcie major („Gość z Londynu”, 1968; „Złoty centaur”, 1969) Stefan Downar z Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Pozostałe trzy książki to zbiór „opowiadań włoskich” zatytułowany „Targ w Benevento” (1955), „angielska” powieść detektywistyczna „Spacer po suficie” (1957) oraz – opatrzony pseudonimem Tomasz Helner – „Komisarz Bonetti szuka Magdaleny” (1968), którego akcja ponownie rozgrywała się w słonecznej Italii (co można uznać za reminiscencje z dwuletniego służbowego pobytu pisarza na Półwyspie Apenińskim na przełomie lat 40. i 50.).
To był jednak, jak wiemy, tylko wierzchołek góry lodowej. W tym samym czasie bowiem (ba! nawet w krótszym, bo od 1958 roku) Zeydler-Zborowski podarował swoim czytelnikom – uwaga! uwaga! – szesnaście milicyjnych „gazetowców” (nie wliczamy w to oczywiście siedmiu nieco egzotycznych powieści podpisywanych nazwiskiem Emila Zorra, które miały swoje pierwodruki w prasie w latach 1947-1948). W piętnastu z nich – jedynym wyjątkiem było „Polowanie na jastrzębia” (względnie „Zabrakło czwartego do brydża”) – za rozwiązywanie zagadek kryminalnych odpowiadał Stefan Downar. Kiedy więc w 1970 roku w „czytelnikowskiej” serii „Z jamnikiem” pojawiła się kolejna powieść Zeydlera-Zborowskiego – nosiła ona tytuł „Zbrodnia na Cyrhli Toporowej” – można było spodziewać się następnego śledztwa prowadzonego przez sympatycznego oficera. I tu czekała na wielbicieli pisarza niespodzianka (niekoniecznie radosna) – „Zbrodnia…” okazała się bowiem jego drugą chronologicznie „powieścią milicyjną”, w której zabrakło Downara.
Czym jest pojawiająca się w tytule książki Cyrhla Toporowa? To stanowiąca dzisiaj część Zakopanego osada leżąca przy drodze z miasta do Morskiego Oka. Można się więc domyślać, że w powieści Zeydler-Zborowski jako tło wydarzeń po raz kolejny wykorzystał „zimową stolicę Polski” – było to chyba jego obsesją, która zapewne wynikała z tego, że jako pisarz często odwiedzał to miasto i korzystał z uroków znajdujących się w nim tak zwanych domów pracy twórczej. Podobnie zresztą jak jego bohaterowie. Nie inaczej dzieje się w „Zbrodni…”. Główną postacią dramatu jest tu warszawski literat Jacek Badecki, którego poznajemy w momencie, gdy szykuje się do wyjazdu na miesiąc do Zakopanego. Ma tam zamieszkać – razem z żoną – w pensjonacie „Halama”, a czas spędzać na wypoczynku i pisaniu libretta do operetki, za której część muzyczną będzie odpowiadać jego przyjaciel Kazimierz Mierzwiński. Tymczasem w przeddzień wyjazdu okazuje się, że Ewa, małżonka Jacka, prawniczka w kancelarii, musi pozostać jeszcze – być może nawet na całe dwa tygodnie – w Warszawie. Ot, dopadły ją sprawy służbowe. Badecki, chcąc nie chcąc (bardziej jednak nie chcąc), pakuje się do świeżo wyremontowanej syrenki i z samego rana rusza na południe.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Zbrodnia na Cyrhli Toporowej›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbrodnia na Cyrhli Toporowej
Data wydania2 kwietnia 2019
Autor
Wydawca LTW
SeriaZ pistoletem
ISBN978-83-756-5602-2
Format206s. 130×195mm
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W Krakowie wóz całkowicie mu się rozkracza i pozostawia go u mechanika. Wychodzi na to, że ostatni odcinek podróży będzie musiał odbyć pociągiem, co wyjątkowo mu się nie uśmiecha. Na szczęście z opresji ratuje go poznany w warsztacie samochodowym niejaki Robert Helberg, który oferuje pomoc w dotarciu do Zakopanego. Od czego ma się bowiem chevroleta! Kilka dni później panowie spotykają się ponownie. Wtedy Helberg, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że Badecki ma u niego dług wdzięczności, prosi go o nietypową przysługę. Otóż, jak się okazuje, przyjechał na narty z kochanką; tymczasem ktoś doniósł o tym jego żonie, ba! podał nawet adres domku, gdzie Robert wynajął pokój na miłosne igraszki. Chodzi więc o to, żeby gdy już szanowna małżonka po przyjeździe wparuje do gniazdka kochanków, zastała w łóżku piękną rudowłosą Anitę nie z Helbergiem, lecz… Jackiem, który ma wystąpić w tej inscenizacji jako Eugeniusz Madejski. Chociaż prośba wydaje się absurdalna, Badecki, mocno podlany przez swego znajomego alkoholem, wyraża zgodę. Jakież jest jego zdziwienie, kiedy po nocy spędzonej z Anitą budzi się w pustej willi na Cyrhli Toporowej. Może nie tak do końca pustej, ponieważ w kuchni leży trup Roberta.
Badecki jest przekonany, że milicja nie uwierzy w jego szaloną opowieść (kto by zresztą zdrowy na umyśle uwierzył w coś takiego), więc – zamiast zawiadomić odpowiednie służby – ucieka. Trudno mu jednak po takich przeżyciach dojść do siebie; jest psychicznie załamany. Nie podnosi go na duchu nawet wcześniejszy przyjazd Ewy, której przyznaje się do wszystkiego. Żona jest przecież prawnikiem, powinna zatem wiedzieć, jak wyciągnąć go z szamba. Jej rada jest prosta i nieoczekiwana – trzeba zgłosić się na MO i wszystko uczciwie opowiedzieć. Tym sposobem śledztwo przejmuje dwóch zakopiańskich funkcjonariuszy: kapitan Świerczak i porucznik Kozielski. We czwórkę – wraz z Jackiem i Ewą – udają się oni do willi na Cyrhli Toporowej, w której jednak… nie ma żadnych zwłok. Badecki obawia się, że uznają go za wariata. Na szczęście dla niego parę dni później gajowy znajduje ciało zamordowanego mężczyzny, co uwiarygodnia historię przedstawioną przez Jacka, lecz nie zdejmuje z niego podejrzeń o dokonanie morderstwa. W każdym razie sprawa wreszcie zaczyna nabierać rozmachu; wciągnięci zostają w nią kapitan Grabicki z krakowskiej Komendy Wojewódzkiej oraz kapitan Paweł Żarnecki i major Władysław Stachowiak z Komendy Głównej w Warszawie.
Dlaczego nie Downar? To byłby najlepszy moment, aby wprowadzić go do akcji. Bywało już przecież tak, na przykład w „Szlafroku barona Boysta” (1959) czy „Lasce dyrektora Osieckiego” (1967), że pojawiał się on dopiero w drugiej części powieści, aby sfinalizować dochodzenie. Może jednak Zeydler-Zborowski uznał, że Downar jest już w Zakopanem postacią zbyt dobrze znaną, by skutecznie poprowadzić dyskretne śledztwo? Byłoby to jakieś wytłumaczenie jego nieobecności… Fabuła „Zbrodni…” tak naprawdę rozpięta jest pomiędzy dwoma miastami – Zakopanem i Warszawą. Jak się bowiem szybko okazuje, korzenie całej sprawy wyrastają ze stolicy, tym razem tej właściwej, nadwiślańskiej. Tam trzeba szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania. Również to, kim naprawdę był człowiek podający się Badeckiemu za Roberta Helberga i dlaczego został zamordowany? Autor powieści, konstruując fabułę, niczym specjalnym nie zaskoczył, aczkolwiek zrobił dużo, aby ją odpowiednio skomplikować. I głównie dzięki temu czyta się ją z przyjemnością, oczywiście pod warunkiem, że ktoś lubi „powieści milicyjne”.
Są też jednak w „Zbrodni na Cyrhli Toporowej” rzeczy, które irytują. Najbardziej chyba – i to jest zła wiadomość – główny bohater. Badecki, chociaż pozuje na macho, nie ma w sobie nic z twardziela. Jest bezwolny i strachliwy, łatwo daje sobą dyrygować, a kiedy zaczynają dopadać go kłopoty – łatwo poddaje się depresyjnym nastrojom. W porównaniu z nim Ewa to prawdziwy facet: wie, czego chce, i jak pokierować rozwiązaniem problemów. W tym kontekście dziwi nieco używany przez Zeydlera-Zborowskiego, zresztą nie tylko w tej powieści, seksistowski język. Kiedy mężczyźni rozmawiają o pięknych kobietach (a tych, jak wiemy, w książkach warszawskiego autora kryminałów jest zawsze mnóstwo), nadzwyczaj często pojawiają się określenia typu: „babka”, „kociak”, „cizia”, a nawet „ciziula”. Raz, że brzmi to sztucznie (cóż, Zeydler-Zborowski nie był szczególnie wyrafinowanym twórcą dialogów); dwa, że służy głównie podkreślaniu moralnej wyższości płci brzydkiej. Psychoanalityk miałby tu pole do popisu, próbując dociec, co tym sposobem autor sobie rekompensował. Na koniec warto jednak też twórcę pochwalić. Ciekawy jest bowiem wątek rzeczywistej roli, jaką odegrać miał Badecki w „przebierance”, do której namówił go Helberg.
koniec
13 sierpnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Nie wyzywaj milicjanta, bo zginiesz
Sebastian Chosiński

24 IX 2020

Nie! nie! nie! Z takim Zygmuntem Zeydlerem-Zborowskim czytelnicy prawdopodobnie chcieliby mieć do czynienia jak najrzadziej. To prawda, że oceniając obiektywnie jego dokonania literackie, trudno go uznać za tuza współczesnej prozy polskiej, ale w swej niszy był jednak gwiazdą. Oczywiste jest jedno – na pewno nie z powodu tak słabych książek, jak „Dziewczyna w męskiej koszulce”, która ukazała się w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Jak pies z człowiekiem
Agata Włodarczyk

23 IX 2020

Życie z czworonogiem pod jednym dachem może być nie lada radością oraz wyzwaniem. Maria Apoleika od dawna dokumentuje oba te przypadki w krótkich komiksach wyjętych z psioczłowieczej codzienności, a do tego niedawno nakładem Wydawnictwo Znak ukazała się jej książka – „Psie Sucharki”.

więcej »

Modernistyczna Barcelona
Joanna Kapica-Curzytek

22 IX 2020

W szeroko zakrojonym „Malarzu dusz” przenika się wiele wątków: historia dwudziestowiecznej Barcelony, dzieje ruchu robotniczego i emancypacji kobiet. To także poruszające studium geniuszu człowieka dotkniętego ludzkimi słabościami.

więcej »

Polecamy

Dick w starym stylu

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.