Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Książki

Magazyn CC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

książkowe

więcej »

Jay Kristoff
‹Bezświt›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezświt
Tytuł oryginalnyDarkdawn
Data wydania4 sierpnia 2020
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklKroniki Nibynocy
ISBN978-83-66409-12-5
Format384s. 140×220mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Dozwolone do lat osiemnastu
[Jay Kristoff „Bezświt” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

Beatrycze Nowicka

Dozwolone do lat osiemnastu
[Jay Kristoff „Bezświt” - recenzja]

„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

Jay Kristoff
‹Bezświt›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezświt
Tytuł oryginalnyDarkdawn
Data wydania4 sierpnia 2020
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklKroniki Nibynocy
ISBN978-83-66409-12-5
Format384s. 140×220mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zabieranie się za lekturę tomu trzeciego bez znajomości dwóch pierwszych sensu wielkiego nie ma, ci zaś, którzy zapoznali się z „Nibynocą” i „Bożogrobiem” wiedzą doskonale, czego spodziewać się można po „Bezświcie”. Jay Kristoff trzyma się raz obranej stylistyki, zarówno jeśli chodzi o warstwę językową, światotwórstwo, portrety postaci, czy przejaskrawione, nierealistyczne sceny walki. Trochę szkoda, że zabrakło w finale większego elementu zaskoczenia – kto czytał uważnie poprzednie tomy, łatwo odgadnie, ku czemu całość zmierza.
„Bezświt” uważam niestety za krok wstecz w porównaniu z „Bożogrobiem”, które zawierało całkiem przyzwoicie skrojoną fabułę, wzbogaconą o wątki postaci pobocznych. Tymczasem w finale trylogii Kristoff niejako poszedł na łatwiznę. O ile wcześniej Mia natrafiała jedynie na strzępki informacji dotyczących Księżyca, tak w jednym z pierwszych kilku rozdziałów ostatniego tomu główna bohaterka spotyka osobę, która jej wszystko wyjaśnia. Okładkowa notka obiecuje opowieść o rozpaczliwej ucieczce Wrony połączonej z szukaniem odpowiedzi, tymczasem, jak już wspomniałam, odpowiedzi padają szybko, a ucieczka jest mniej rozpaczliwa, niż być powinna, zważywszy na okoliczności.
Wszystko dlatego, że zamiast skupić się na elementach przygodowych i budowaniu atmosfery zagrożenia, autor sporo miejsca poświęcił opisywaniu sercowych rozterek głównych bohaterów. Pod koniec tomu poprzedniego czytelnik dowiadywał się, że chłopak Mii, zamordowany w finale tomu pierwszego, powrócił z zaświatów (swoją drogą, doszłam do wniosku, że wskrzeszanie bohaterów osłabia dramatyzm opowieści). Tyle że w części drugiej młoda zabójczyni zdążyła związać się z kobietą, która jej kochanka zamordowała. Spotkanie całej trójki i wspólna podróż obfitują zatem w miłosne dylematy, wyznania, zapewnienia, dyskusje, docinki oraz sceny łóżkowe.
Kicz leje się strumieniami, do tego za każdym niemal razem, gdy uwaga narratora koncentruje się na zakochanym ożywieńcu, autor opisuje jego wygląd. Pozwolę sobie na kilka cytatów: „Bogini, nadal był piękny. Chociaż nie w surowy, ziemski sposób, jak kiedyś, och, nie. Teraz to była mroczna uroda. Wyrzeźbiona w alabastrze i hebanie. Czarne oczy, blada skóra (…). Książęca uroda, spowita w szaty z nocy i węży. W koronie z mrocznych gwiazd na czole” (w sumie nie wiem skąd te węże i gwiazdy), „spojrzała w jego bezkrwistą twarz, czarne jak atrament oczy i zobaczyła pod tym pięknego, złamanego chłopca. Serce zaciążyło jej w piersi jak kawał ołowiu” (osobną kwestią jest zasadność nagminnego używania przez tłumaczkę słowa „chłopiec” w odniesieniu do wskrzeszonego zabójcy), „jego sprytny język śmigał, gładka pierś falowała ciężko, smukłe ciało drżało” (to akurat o innym bohaterze, mnie zastanawia używanie przymiotnika „sprytny” w odniesieniu do języka, czy palców, pewnie miało być „zwinny”), „czas stanął i płonął w świetle czarnego słońca. (…) Teraz już latała, a każda pieszczota, każdy ruch ciągnął ją ku mrocznej ofierze całopalnej”, „UMARŁBYM TYSIĄC RAZY I POWRÓCIŁ, ŻEBY RAZ JESZCZE WZIĄĆ CIĘ W RAMIONA (…) KOCHAM CIĘ, MIA. I JEŚLI NOC POZWOLI, BĘDĘ CIĘ KOCHAŁ WIECZNIE”, „UMARŁBYM DLA CIEBIE PO RAZ DRUGI (…) ZERWAŁBYM GWIAZDY Z NIEBA, ŻEBY PRZYSTROIĆ TWOJĄ SUKNIĘ. JESTEŚ MOIM SERCEM. MOJĄ KRÓLOWĄ” (w książce ten bohater przemawia kapitalikami), „dreszcz (…) gromadzący się kolejnymi zwojami między jej mokrymi udami”, „wspaniały portret w akwareli lśniący na twarzy morza (…). Ciemność przeciekała wzdłuż krawędzi płócien” (drugie zdanie nawet ładne, tyle że akwareli nie maluje się na płótnie).
Tego rodzaju tematyka i styl zapewniły autorowi rzesze zachwyconych fanek, choć osobiście wolałabym, żeby zamiast tego Kristoff poświęcił więcej miejsca na opisywanie piętrzących się przed bohaterami przeszkód. Podróżowanie po mapie, głównie wypełnione rozmowami i seksem, rzadziej jakąś potyczką czy sztormem raczej nie buduje napięcia. Żałuję, że postać konsula została sprowadzona do typowego Złego Lorda. Walka głównej bohaterki z pewną potężną magiczną istotą wyglądała jak opis starcia z bossem w grze komputerowej.
Nie mogę jednak ograniczyć się wyłącznie do narzekania. Przede wszystkim Mia Corvere jest wyrazista i zapada w pamięć. Ponadto, konstrukcja książek o niej jest nieco bardziej ambitna – Kristoff nie ogranicza się do relacjonowania akcji, jego narrator często zwraca się do czytelnika, odniosłam też wrażenie, że przypisy zawierające dodatkowe komentarze i wyjaśnienia z tomu na tom udawały się autorowi coraz lepiej. Godny uwagi jest wątek niejako autotematyczny – oto w bibliotece siedziby skrytobójców, zawierającej wszelkie książki zaginione, zniszczone, bądź jeszcze nienapisane, pojawiają się pierwsze dwa tomy przygód Mii. Bohaterowie czytają je, komentują, czasem też ganią pretensjonalny styl autora. Co ważne, wątek książek odegra też istotną rolę w fabule.
W porównaniu z debiutancką powieścią, cykl o Mii pokazuje, że Kristoff szuka własnego stylu i stara się uczynić swoje książki czymś więcej, niż tylko „przezroczystą” relacją z wydarzeń. Stąd moja ocena, choć przyznam, zastanawiałam się nad nią długo, bo jednak jest zawyżona (z drugiej strony, 50% zwykle rezerwuję sobie na książki nijakie). Zwykle też stosuję nieco mniej restrykcyjne kryteria w odniesieniu do fantasy pisanej z myślą o nastoletnim odbiorcy.
koniec
29 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pan Samochodzik po latach: Wehikuł do przygody
Marcin Mroziuk

30 X 2020

Nie da się ukryć, że w „Panu Samochodziku i Wyspie Złoczyńców” mimo wszystko najistotniejsze wydają się wyjaśnienia dotyczące pochodzenia i właściwości niezwykłego pojazdu głównego bohatera. Wprawdzie jego poczynania można obserwować z zainteresowaniem, ale trochę niedzisiejszy styl Zbigniewa Nienackiego utrudnia jednak młodym czytelnikom zatopienie się w tej historii, a pewne zastrzeżenia można mieć do samej konstrukcji samej intrygi kryminalnej.

więcej »

PRL w kryminale: Historia, która gdzieś się zawieruszyła
Sebastian Chosiński

29 X 2020

Gdzieś się musiała Zygmuntowi Zeydlerowi-Zborowskiemu ta powieść zawieruszyć. Pierwsze książkowe wydanie „W kręgu podejrzenia” pojawiło się bowiem w sprzedaży w połowie lat 70. ubiegłego wieku – i pewnie nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że akcja tego kryminału rozgrywa się w 1961 roku, a prowadzący śledztwo oficer Komendy Głównej MO Stefan Downar jest jeszcze kapitanem.

więcej »

Jak bitewki
Joanna Kapica-Curzytek

28 X 2020

„Lajla znaczy noc” to eseistyczno-reporterska książka o historii i współczesności muzułmańskiej Hiszpanii.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Twarda niczym Chuck Norris
— Beatrycze Nowicka

Mrok, mrok, arcymrok
— Beatrycze Nowicka

By uchronić świat od dewastacji
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Eres va atali!
— Beatrycze Nowicka

Z kamerą wśród idiotów
— Beatrycze Nowicka

Pieśń ucichła
— Beatrycze Nowicka

Demony i magowie albo jeźdźcy smoków z Furii
— Beatrycze Nowicka

Ku pognębieniu serc
— Beatrycze Nowicka

Pożądanie do znudzenia
— Beatrycze Nowicka

W cieniu Hauru
— Beatrycze Nowicka

Login i logos
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie która igrała z ogniem
— Beatrycze Nowicka

Sęp miłości i pożądliwa kapłanka
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.