Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Roman Kołtoń
‹Zibi czyli Boniek›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZibi czyli Boniek
Data wydania30 czerwca 2020
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-781-9
Format800s. 155×235m
Cena49,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zjawisko osobne
[Roman Kołtoń „Zibi czyli Boniek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zibi czyli Boniek” jest nie tyle biografią, ile kroniką dokonań słynnego zawodnika na polu krajowej i światowej piłki nożnej.

Joanna Kapica-Curzytek

Zjawisko osobne
[Roman Kołtoń „Zibi czyli Boniek” - recenzja]

„Zibi czyli Boniek” jest nie tyle biografią, ile kroniką dokonań słynnego zawodnika na polu krajowej i światowej piłki nożnej.

Roman Kołtoń
‹Zibi czyli Boniek›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZibi czyli Boniek
Data wydania30 czerwca 2020
Autor
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-8116-781-9
Format800s. 155×235m
Cena49,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zbigniew Boniek należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy, również na świecie. Jego nazwisko wymieniane było w jednym szeregu z papieżem Janem Pawłem II i Lechem Wałęsą nawet w najodleglejszych zakątkach naszego globu przez tych, którzy chcieli pokazać, że Polskę kojarzą. Szczyt jego kariery przypadł na przełom lat 70. i 80. XX wieku. Do dzisiaj w pamięci wielu pozostały jego wspaniałe występy w reprezentacji Polski na meczach Mistrzostw Świata w Hiszpanii w 1982 roku (w których Polska zdobyła trzecie miejsce).
Autor książki, Roman Kołtoń, jest znanym dziennikarzem i komentatorem sportowym. Piłka nożną zajmuje się właściwie „od zawsze”. Był w młodości bramkarzem Górnika Złotoryja, teraz grywa w reprezentacji piłkarskiej… polskich pisarzy. We wstępie przyznaje, że jego osobista znajomość ze Zbigniewem Bońkiem trwa już dwadzieścia pięć lat. Dawniej piłkarz był jego idolem, którego plakaty zawieszał w swoim pokoju… Obecnie to już przyjaźń, która zaowocowała niniejszą publikacją.
„Zibi czyli Boniek” to kronikarski i bardzo drobiazgowy opis kariery zawodnika, przedstawiony w konsekwentnie zachowywanej kolejności chronologicznej. Czytamy o dzieciństwie i latach spędzonych w Zawiszy Bydgoszcz. Zapoznajemy się ze szczegółami przejścia piłkarza do Widzewa Łódź. W 1976 roku do meczów ligowych doszły także występy Bońka w reprezentacji narodowej, łącznie z mistrzostwami świata (w 1978, 1982 i 1986 roku). Po Mistrzostwach w Hiszpanii Zbigniew Boniek przeszedł do włoskiego klubu Juventus Turyn (łamiąc obowiązującą w PRL regułę, ze za granicę piłkarz może wyjechać po ukończeniu 30. roku życia), a swoją zawodniczą karierę zakończył w AS Roma. Nie pożegnał się ze światem piłki nożnej, zajmował się między innymi biznesem, a od 2012 roku pełni funkcję prezesa PZPN.
Nie zawiodą się ci czytelnicy, którzy czekali na kompletne kompendium faktograficzne dokonań Zbigniewa Bońka. Opowieść o nich jest szczegółowa, skupia się głównie na konkretach: nazwiska, daty, wyniki, minuty punkty. Nie da się zaprzeczyć, że autor doskonale wywiązał się z zadania, jakim było przeszukanie sportowych archiwów, wydobycie na światło dzienne i skompilowanie wszystkiego, co związane jest z postacią Zbigniewa Bońka. Obficie cytowane lub przytaczane w całości są archiwalne wywiady Zbigniewa Bońka oraz wypowiedzi na jego temat. Są recenzje jego występów, komentarze, felietony – z prasy polskiej i zagranicznej. Kosztowało to autora kilka lat pracy na książką – co jest naprawdę czymś imponującym. Ostatnie szlify do tej publikacji poczyniono na wiosnę tego roku, zatem już w okresie trwania pandemii.
Jeśli jednak spodziewaliśmy się biografii, takiej „do czytania”, możemy poczuć się zawiedzeni. Zbyt dużo tu dygresji i wątków pobocznych, by móc spomiędzy nich łatwo wyłuskać to wszystko, co dotyczy samego Zbigniewa Bońka. Nie do końca zachowane są proporcje: niejeden mecz, w którym zawodnik nie występował (lub wystąpił krótko) opisany został tak samo dokładnie jak te, w których brał udział. Nie wszystkie fakty są traktowane z równą uwagą. Na przykład, dowiemy się, kiedy i w jakich „okolicznościach meczowych” urodziła się córka Henryka Maculewicza – czego o żadnym z trójki dzieci Bońka nie przeczytamy. (Ogólnie rzecz biorąc, na temat życia rodzinnego i prywatności, chociażby pozapiłkarskich zainteresowań i aktywności głównego bohatera jest w książce dosłownie kilka akapitów).
Pozycja jest bardzo obszerna, liczy ponad 700 stron. Autor we wstępie wyznaje, że w pierwszej wersji miała ich ponad tysiąc… Jestem zdania, że „Zibi czyli Boniek” mogłaby z powodzeniem przejść jeszcze jedną redakcję, aby odsiać zwłaszcza te fragmenty, które niewiele wnoszą w przedstawienie ogólnego obrazu bohatera. Przykładem może być drobiazgowa historia służby wojskowej Pawła Janasa, a takich pobocznych wątków uzbierałoby się jeszcze trochę. Można więc dyskutować, czy dużo – jak w przypadku tej książki – zawsze znaczy dobrze. Cytowane archiwalne wywiady być może można było ująć w osobnych ramkach lub zapisać je inną czcionką, dzięki czemu obszerny tekst książki byłby bardziej komunikatywny. Stanowczo brakuje tutaj wizualnych przerywników, choć zdjęcia spełniają do pewnego stopnia taką rolę. Śródtytuły w rozdziałach na szczęście ułatwiają lekturę.
Ponowną redakcję książki warto jeszcze zrobić ze względu na niepokojąco wiele literówek w tekście. Nie wiadomo dlaczego nazwisko Kevina Keegana (angielskiego piłkarza) stale pojawia się tu w błędnej wersji: Keegen. W kilku miejscach występuje rzut „różny” zamiast „rożny”, z błędami zapisana jest nazwa firmy Boeing oraz nazwisko szachinszacha Iranu Rezy Pahlaviego.
Wymaga pewnego wysiłku, by spomiędzy tych licznych kronikarskich relacji złożyć sobie spójny obraz kariery i życia Zbigniewa Bońka. Tak samo jest z innymi przykuwającymi uwagę ogólniejszymi tematami, które są tłem w książce. Należy do nich na przykład korupcja w polskiej piłce (jak ujął to Janusz Kupcewicz: „Ta nasza liga była… taka… swojska! […] Grało się na poważnie, a zarazem były mecze, gdy nie był to poważny futbol. Gdy się ustawiało, załatwiało, dogadywało. I tak robili wszyscy”). Zdziwienie i rozbawienie mogą też budzić opisy pozapiłkarskich (czytaj: handlowych) działań zawodników z ery PRL-u, wyjeżdżających na imprezy zagraniczne. W książce przeczytamy też o kontrowersjach dotyczących wyborów selekcjonerów polskiej drużyny narodowej, problemach z dyscypliną zawodników, relacjach zawodników z trenerami czy realiach działalności PZPN. Nie mogło tu oczywiście zabraknąć szeroko odbijającej się w mediach, nawet po latach, afery na Okęciu w 1980 roku (jeden z reprezentantów Polski pojawił się przed wylotem na mecz reprezentacji w stanie nietrzeźwym – i miało to swoje konsekwencje (o czym szerzej przeczytamy w książce).
Nie ulega jednak wątpliwości, że „Zibi czyli Boniek” jest ciekawym portretem naszego słynnego piłkarza i jego dokonań w polskiej i światowej piłce nożnej. Był, jak się przekonujemy po lekturze, zjawiskiem całkowicie osobnym w polskim futbolu, można nawet powiedzieć, że wyprzedzał pod wieloma względami swoje czasy. Odznaczał się ambicją, zadziornym charakterem i inteligencją. W światku piłkarskim nie ma taryfy ulgowej: „drużyny to zbiorowości ludzi, którzy nie wybrali sobie towarzystwa, a mimo to muszą działać razem”, powiedział Michel Platini. Boniek, choć uprawiał sport zespołowy, był – i nadal jest – wyróżniającą się indywidualnością.
koniec
2 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Do sześciu razy sztuka
Sebastian Chosiński

26 XI 2020

Połowa lat 70. XX wieku nie była najlepszym okresem dla Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Jego powieści stawały się coraz bardziej schematyczne, a fabuła łatwa do przewidzenia. Od czasu do czasu trafiała się jednak perełka. Jak chociażby „Inspektor ze Scotland Yardu”, którego można zaliczyć do ścisłego grona najlepszych „powieści milicyjnych” warszawskiego prozaika.

więcej »

Tukej
Joanna Kapica-Curzytek

24 XI 2020

„Kajś” to reportaż połączony z esejem. Zbigniew Rokita opowiada tu historię swoich rodzinnych korzeni oraz opisuje Śląsk jako teren pogranicza – „pomiędzy”, który znajduje się poza centrum polskiej świadomości.

więcej »

Wszystko, a nawet więcej
Wojciech Gołąbowski

23 XI 2020

Drugie, „poprawione i poszerzone” wydanie książki „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań” jest bardzo obszerną biografią tego przedwojennego aktora i celebryty (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Niestety, wydaje się, że droga do kolejnych „poszerzonych” wydań została zamknięta dwa miesiące temu.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Tukej
— Joanna Kapica-Curzytek

Niezamknięty rozdział
— Joanna Kapica-Curzytek

Gdy odchodzi stary świat
— Joanna Kapica-Curzytek

Gdy człowiekiem gardzi człowiek
— Joanna Kapica-Curzytek

Poza utarte szlaki
— Joanna Kapica-Curzytek

Powieść totalna
— Joanna Kapica-Curzytek

Najgorsza z epok
— Joanna Kapica-Curzytek

Nigdy nie byłem przebojowy
— Joanna Kapica-Curzytek

W osiemdziesiątą rocznicę
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak bitewki
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.