Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Anthony Ryan
‹Królowa Ognia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowa Ognia
Tytuł oryginalnyQueen of Fire
Data wydania24 czerwca 2020
Autor
Wydawca Papierowy Księżyc
CyklKruczy Cień
ISBN978-83-65830-07-4
Format960s. 145×205mm
Cena54,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pieśń ucichła
[Anthony Ryan „Królowa Ognia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Królowa ognia”, czyli finał trylogii Anthony’ego Ryana o Vaelinie al Sornie i jego towarzyszach niestety nie wzbudza tylu emocji, co tomy poprzednie.

Beatrycze Nowicka

Pieśń ucichła
[Anthony Ryan „Królowa Ognia” - recenzja]

„Królowa ognia”, czyli finał trylogii Anthony’ego Ryana o Vaelinie al Sornie i jego towarzyszach niestety nie wzbudza tylu emocji, co tomy poprzednie.

Anthony Ryan
‹Królowa Ognia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowa Ognia
Tytuł oryginalnyQueen of Fire
Data wydania24 czerwca 2020
Autor
Wydawca Papierowy Księżyc
CyklKruczy Cień
ISBN978-83-65830-07-4
Format960s. 145×205mm
Cena54,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na zakończenie cyklu rozpoczętego „Pieśnią krwi” polskim czytelnikom przyszło trochę poczekać. Jako że z powieściami Anthony’ego Ryana zapoznałam się kilka lat po premierze, to znaczy w 2018 roku, w moim przypadku tego czasu minęło mniej. Mimo to okazało się, że zawartość pierwszych dwóch tomów dość skutecznie wywietrzała mi z głowy. Rozmawiałam o tym z inną osobą, której także historia Kruczego Cienia się spodobała i miała ona podobne odczucia, więc być może nie chodzi tu tylko i wyłącznie o niedostatki pamięci. Zastanawiałam się dość długo nad tym, niezbyt pożądanym przez autora efektem. O ile o bohaterach można jeszcze powiedzieć, że najwyraźniej zabrakło im cech na tyle charakterystycznych, by trwale wyróżnili się na tle innych postaci, tak nie jestem w stanie wskazać, co sprawiło, że równie ulotne okazały się zawiłości fabuły.
Liczyłam na to, że gdy zacznę czytać „Królową ognia” część rzeczy sobie przypomnę, co pozwoli mi w pełni powrócić do tego świata. Pomimo odświeżenia kluczowych faktów tak się jednak nie stało. Jak na ognisty tytuł, finał trylogii jest po prostu letni. O ile nie pamiętam szczegółów dotyczących postaci i wątków pobocznych, tak wiem, że zarówno „Pieśń krwi” i „Lord wieży” budziły emocje i angażowały moją uwagę. W tomie pierwszym kibicowałam młodemu al Sornie i innym kandydatom na braci zakonnych, w drugim zaś z zainteresowaniem śledziłam wątki głównych bohaterów i życzyłam sukcesu obrońcom Alltoru. Pamiętam także, jak zamykałam „Lorda wieży” z poczuciem niecierpliwego oczekiwania na finał.
Tymczasem „Królową ognia” czytałam bardziej z poczucia obowiązku i chęci zakończenia cyklu, niż z ciekawości, co się wydarzy. Bohaterowie jakby stracili swój urok – albo jest o nich zbyt mało, albo autor powtarza podobne obserwacje. Ci, którzy wcześniej jakoś się wyróżniali, giną w tłumie. Być może Ryan chciał być oryginalny, jednak decyzja o tym, aby pod koniec tomu drugiego pozbawić Vaelina jego mocy i biorącej się z niej szczególnej charyzmy, okazała się strzałem w stopę. Ponury mężczyzna, przez większą część książki snujący się gdzieś po obrzeżach mapy (albo wręcz poza nią), stanowi ledwie cień al Sorny, którego poznali i polubili czytelnicy części poprzednich. Wątki związane z Sojusznikiem i Imperium Volariańskim zostają rozwiązane, jednak sprawiają wrażenie, jakby autor doszedł do wniosku, że całość trzeba wreszcie jakkolwiek zakończyć (z naciskiem na jakkolwiek). Wyjaśnienie zagadki związanej z pochodzeniem wrogiej mocy mogłoby być bardziej malownicze. Kampania królowej Lyrny nie do końca mnie przekonała jeśli chodzi o pomysł na jej przebieg. Autor postarał się go uwiarygodnić, jednak wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że można by było to poprowadzić lepiej.
Książka prezentuje się źle od strony edytorskiej. Tłumaczenie jest lepsze niż kilku innych powieści tego wydawcy, ale już redakcja i korekta występują chyba tylko w stopce. Brakujące i nadmiarowe spacje, powtórzenia fraz, literówki, brakujące końcówki, litery, cyfry i znaki interpunkcyjne nagle pojawiające się w tekście oraz temu podobne potknięcia zwracają uwagę. Z drugiej strony doceniam, że Papierowy Księżyc „Królową ognia” wydał, pomimo problemów finansowych, dodatkowo wzmożonych przez pandemię. Życzyłabym wydawnictwu, żeby wyszło na prostą, co pozwoliłoby jego pracownikom dalej wyszukiwać interesujące tytuły, ale też móc stosownie opłacić wszystkie osoby zaangażowane w przygotowywanie polskich wydań.
koniec
4 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

O wewnętrznej wolności
Joanna Kapica-Curzytek

28 XI 2020

Z dystansem, humorem, ale bez nadmiernego odsłaniania swojej prywatności – taki jest legendarny dziennikarz, autor kultowych radiowych audycji, w książce „Głos. Wojciech Mann w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską”.

więcej »

Krótko o książkach: Dzieciom należą się piękne książki
Joanna Kapica-Curzytek

27 XI 2020

Książka Barbary Gawryluk przybliża nam i ocala od zapomnienia fenomen polskiej szkoły ilustracji książkowej dla dzieci sprzed kilkudziesięciu lat. „Ilustratorki i ilustratorzy” będzie dla niejednego czytelnika sentymentalnym powrotem do książek z okresu dzieciństwa.

więcej »

PRL w kryminale: Do sześciu razy sztuka
Sebastian Chosiński

26 XI 2020

Połowa lat 70. XX wieku nie była najlepszym okresem dla Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Jego powieści stawały się coraz bardziej schematyczne, a fabuła łatwa do przewidzenia. Od czasu do czasu trafiała się jednak perełka. Jak chociażby „Inspektor ze Scotland Yardu”, którego można zaliczyć do ścisłego grona najlepszych „powieści milicyjnych” warszawskiego prozaika.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Jeśli już pisać epicką fantasy, to właśnie tak
— Beatrycze Nowicka

Dźwięczne nuty
— Beatrycze Nowicka

Schematycznie i przyjemnie
— Katarzyna Piekarz

Tegoż autora

Eres va atali!
— Beatrycze Nowicka

Z kamerą wśród idiotów
— Beatrycze Nowicka

Demony i magowie albo jeźdźcy smoków z Furii
— Beatrycze Nowicka

Dozwolone do lat osiemnastu
— Beatrycze Nowicka

Ku pognębieniu serc
— Beatrycze Nowicka

Pożądanie do znudzenia
— Beatrycze Nowicka

W cieniu Hauru
— Beatrycze Nowicka

Login i logos
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie która igrała z ogniem
— Beatrycze Nowicka

Sęp miłości i pożądliwa kapłanka
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.