Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Małgorzata Lisińska
‹Tropiciel›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTropiciel
Data wydania30 listopada 2017
Autor
Wydawca Genius Creations
CyklTropiciel
ISBN978-83-7995-125-3
Format380s. 125×195mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Kup wMadBooks.pl: 0,00 zł
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Podboje i wyboje
[Małgorzata Lisińska „Tropiciel” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tropiciel” Małgorzaty Lisińskiej to lektura niezbyt wymagająca, doskonale skrojona pod czytelnika spragnionego wyłącznie odrobiny zdrowego rechotu.

Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
[Małgorzata Lisińska „Tropiciel” - recenzja]

„Tropiciel” Małgorzaty Lisińskiej to lektura niezbyt wymagająca, doskonale skrojona pod czytelnika spragnionego wyłącznie odrobiny zdrowego rechotu.

Małgorzata Lisińska
‹Tropiciel›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTropiciel
Data wydania30 listopada 2017
Autor
Wydawca Genius Creations
CyklTropiciel
ISBN978-83-7995-125-3
Format380s. 125×195mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Kup wMadBooks.pl: 0,00 zł
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Początkowe wrażenie jest świetne. Mocna proza, nie stroniąca od codziennych przecież wulgaryzmów, z wyraźnymi postaciami (krzepki krasnolud maruda, wyniosły, chłodny mag, do tego niezbyt subordynowany podlotek), pełna humoru i nieszablonowego mieszania elementów z szeroko pojętej popkultury. Książkę czyta się tym lepiej, że jest bardzo zgrabnie napisana – zadowalająco bogatą polszczyzną, a przede wszystkim z dobrym wyczuciem rytmu. Co więcej, opowiadania – bo „Tropiciel” jest w istocie zbiorem luźno powiązanych opowiadań, a nie jednolitą powieścią – stanowią zamkniętą całość. Jak rzadko, ich konstrukcja jest przemyślana – z interesującym konceptem, sensownym rozłożeniem akcji, wiarygodnymi dialogami i – przede wszystkim – odpowiednio koronującym historię finałem. Co od lat stanowi u większości naszych twórców słaby punkt.
Niestety, już przy czwartym opowiadaniu daje się we znaki błahość prozy, pisanej li wyłącznie dla żonglerki mocnym słowem oraz seksem. Ta ostatnia przypadłość zaczyna w pewnym momencie martwić, obnaża bowiem przyziemność próby przypodobania się czytelnikowi młodszemu, złaknionemu nie głębi prozy, a jej powierzchownego efekciarstwa. Ciągle są tu więc odnośniki do dziwek, ciągle jakaś dama lata na golasa, ciągle jeden z bohaterów – na szczęście raczej mag niż krasnolud – uprawia seksualne maratony, a do tego obowiązkowo podlotek wzbudza u każdego wielmoży chuć, którą z reguły trzeba temperować metodą siłową. No ale pal licho – w końcu czyta się to naprawdę przyjemnie i jak ktoś chce rozterek moralnych, to sięga po takiego dajmy na to Huberatha, a nie szuka ich u Lisińskiej.
Piąte opowiadanie, „Morski król”, zasadniczo pozbawione nie tylko intrygi, ale nawet sensu (po co w ogóle bohaterowie wybrali się na morze?), przynosi jednak kolejną smutną konstatację – autorce daleko nawet do późniejszego Sapkowskiego. Jej zabawy słowem i zahaczającą o baśnie symboliką nie służą niczemu konkretnemu. Są właśnie zabawą. Nie tylko brakuje tu głębi, ale nawet bohaterowie zaczynają wyglądać jak płaskie pacynki, które mają kilka podstawowych cech (grubiaństwo, wyniosłość, trzpiotowatość), próżno natomiast szukać w nich nawet nie trzeciego, ale już drugiego wymiaru. Zawsze postępują tak samo, i jeśli dotykają ich jakiekolwiek kłopoty, to tylko takie, z którymi mogą sobie poradzić niemalże pstryknięciem palców…
Z kolei szóste opowiadanie, „Ośla skórka”, dorzuca do tego smutnego obrazu jeszcze jeden kamyczek – jednowymiarowość świata. Owszem, dostajemy opisy miast, wiemy też, jak wyglądają w środku karczmy czy pałace, ale nic z tego nie łączy się w większą całość. Ot, doraźne lokacje, w sam raz na jakąś szaloną akcję mającą zapewne związek (nawet jeśli pośredni) z seksem, pływające sobie obok innych lokacji, z innych opowiadań. Nie czuć żadnego konkretnego uniwersum. Odmalowana rzeczywistość jest jak płytka kałuża, w której jedynymi problemami ludzkości – tak właśnie, ludzkości, bo inne rasy pojawiają się wyłącznie wtedy, kiedy autorka znajduje dla nich użyteczność w intrydze – są dwa dążenia: do posiadania pieniędzy i do posiadania baby, a raczej wyłącznie jej tyłka. Bo baba jako baba – w sensie konkretnej osoby – do życia nikomu przecież nie jest potrzebna.
Nie wiadomo też, skąd się biorą magowie, dlaczego jest ich tak niewielu, a także na jakiej zasadzie działają czary – bo zdaje się, że siksa rzuca je ot tak, bez wcześniejszej nauki i znajomości procedur. W innych książkach na ogół jakoś tam, choćby i wycinkowo, wyjaśnia się w trakcie fabuły część zasad rządzących światem. A tu nic. Czym jest Tropiciel i jak można się z nim związać? Czy jest samodzielnym bytem, czy jedynie czarem ze szczątkową inteligencją? Dlaczego mało kto wierzy w czary, choć wokół jest jeszcze mnóstwo istot nadprzyrodzonych? Gdzie jest reszta krasnoludów? Nie wiadomo. Ot, miało być zabawnie, to i jest. A ty, czytelniku, lepiej nie zaglądaj pod osnowę historii, bo znajdziesz tam tylko wiatr i kłęby wirującego kurzu.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że mimo świadomości powyższych mankamentów bawiłem się podczas lektury dobrze. Co prawda żałuję, że autorka zmarnowała tak zręczne pióro na powołanie do życia tak płytkich krotochwil, ale mimo to z chęcią sięgnę po kolejne kawałki cyklu. Nawet jeśli nie żywię większej nadziei na pogłębienie kreacji. Jeśli więc ktokolwiek będzie chciał się zabrać za lekturę „Tropiciela”, zalecam podczytywanie sobie po jednym, góra dwa opowiadania raz na jakiś czas, broń boże ciurkiem. Bo wtedy bardzo łatwo stracić szacunek do tej prozy.
koniec
5 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Sześć światów Hain: Świat piąty
Miłosz Cybowski

15 VI 2021

„Słowo »las« znaczy »świat«” Ursuli Le Guin jest najbardziej pesymistyczną historią spośród wszystkich powieści z cyklu. Bo choć ostatecznie mieszkańcy porośniętej gęstym lasem planety zdołali wywalczyć wolność, to ich świat nigdy nie będzie taki sam.

więcej »

Nieuleczalna dusza, słaby duch
Sebastian Chosiński

14 VI 2021

Kiedy pisał swoją najsłynniejszą powieść – dystopię „My” – nie było jeszcze dyktatur Józefa Stalina czy Adolfa Hitlera. Nie było totalitarnych Państw Jedynych, których władze starały się podporządkować sobie obywateli i kontrolować ich całe życie. One miały nadejść dopiero dekadę później, ale Jewgienij Zamiatin przewidział ich istnienie i opisał je, zanim się pojawiły.

więcej »

Jeszcze nowsza teoria wszystkiego
Miłosz Cybowski

13 VI 2021

„Przestrzeń kwantowa” Jima Baggota to spojrzenie na pracę badawczą i życiowe losy dwóch twórców pętlowej grawitacji kwantowej: Lee Smolina i Carla Rovellego. Autor zgrabnie i przystępnie prezentuje dokonania naukowe związane z dziedziną, która stanowi „najważniejszy problem naukowy naszej epoki”.

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.