Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Dwie lewe nogi›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDwie lewe nogi
Data wydania1976
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaEwa wzywa 07…
Format45s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Nie szewcem, to może kelnerem?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dwie lewe nogi”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dwie lewe nogi / Kukułka bez zegara” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie ma co ukrywać: Zygmunt Zeydler-Zborowski nie był mistrzem krótszej formy. Jego mikropowieści publikowane w serii „Ewa wzywa 07…” nie należą do najlepszych dzieł warszawskiego prozaika, chociaż od czasu do czasu potrafił i tam pozytywnie zaskoczyć. Niestety, nie w przypadku „Dwóch lewych nóg”, w których wyjątkowa wyobraźnia powiodła autora na szpiegowskie manowce.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Nie szewcem, to może kelnerem?
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dwie lewe nogi”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dwie lewe nogi / Kukułka bez zegara” - recenzja]

Nie ma co ukrywać: Zygmunt Zeydler-Zborowski nie był mistrzem krótszej formy. Jego mikropowieści publikowane w serii „Ewa wzywa 07…” nie należą do najlepszych dzieł warszawskiego prozaika, chociaż od czasu do czasu potrafił i tam pozytywnie zaskoczyć. Niestety, nie w przypadku „Dwóch lewych nóg”, w których wyjątkowa wyobraźnia powiodła autora na szpiegowskie manowce.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Dwie lewe nogi›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDwie lewe nogi
Data wydania1976
Autor
Wydawca Iskry
CyklStefan Downar
SeriaEwa wzywa 07…
Format45s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Właśnie! „Dwie lewe nogi” – opublikowane w 1976 roku jako dziewięćdziesiąty zeszyt serii Iskier „Ewa wzywa 07…” – są tyleż powieścią kryminalną, co historią szpiegowską. Owszem, dochodzi w nich do morderstwa (a nawet dwóch), ale zbrodnie te mają zupełnie inne podłoże, niż zazwyczaj miało to miejsce w dziełach, w jakich pojawiał się major Stefan Downar. Wprawdzie już wcześniej zdarzało się Zygmuntowi Zeydlerowi-Zborowskiemu sięgać po wątki związane z działalnością obcych wywiadów w Polsce Ludowej – najwyraźniej było to widoczne w całkiem niezłym wczesnym „gazetowcu” „Szlafrok barona Boysta” (1958-1959), później natomiast, choć już na mniejszą skalę, w również publikowanych na łamach prasy „Szantażu” (1963-1964) oraz „Lasce dyrektora Osieckiego” (1967) – ale nigdy jeszcze wyobraźnia nie ponosiła go aż tak bardzo. Co oczywiście nie musi być niczym złym, pod warunkiem, że umie się ją odpowiednio zapakować i uwiarygodnić. A z tym jest tu akurat problem.
To chronologicznie siódmy zeszyt Zeydlera-Zborowskiego w tym cyklu, natomiast dziesiąty w kolejności omawiania. Trzy kolejne, które ukazały się później – to jest „Kardynalny błąd” (1970/1976), „Eliza nie zgadza się na rozwód” (1972/1977) oraz „Major Downar zastawia pułapkę” (1970/1978) – nie były bowiem tekstami premierowymi. W „Dwóch lewych nogach” ponownie na główną postać wyrasta Downar, ale tym razem do kompanii zostaje mu dodany stary przyjaciel – awansowany do stopnia pułkownika oficer kontrwywiadu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Jan Stasiak (skoro mamy do czynienia z podejrzeniem afery szpiegowskiej, jego obecność wydaje się wręcz obowiązkowa). Na trzecią pierwszoplanową postać wyrasta natomiast sierżant Kazimierz Kopacz, kolejny po Franciszku Kociubie („Czerwona nitka”, „Nawet umarli kłamią”, „Pieczeń sarnia”), milicyjny „bohater ludowy”, syn warszawskiego szewca.
I właśnie od szewca, ojca Kazimierza, zaczyna się cała intryga. Stary Euzebiusz Kopacz, straciwszy nadzieję, że jego jedyny syn przejmie w przyszłości ojcowski warsztat, zatrudnia czeladnika. Jest nim opóźniony w rozwoju dwudziestoletni Romek Fabiszewski, syn znajomych. Chłopak jest silny fizycznie, ale ledwo czyta, pisać zaś w ogóle nie potrafi; co ciekawe, lubi za to… jazz (tym samym Zeydler-Zborowski zdaje się nieco złośliwie sugerować, że fanami jazzu w latach 70. XX wieku mogli być tylko ludzie niedorozwinięci; zresztą wpisuje się idealnie w to, co autor potrafił w innych swych książkach wypisywać na temat młodego pokolenia zafascynowanego muzyką rozrywkową). Generalnie nie jest zbyt rozgarnięty, choć do fachu powoli się przyucza. Gdy pewnego dnia pojawia się dziwna klientka z dwoma nowymi butami sportowymi, do których należy przybić podeszwy, Romek nie zwraca nawet uwagi na to, że to dwa lewe buty. Tym samym nie potrafi wyjaśnić zagadki swemu szefowi, który krótko potem wraca z obiadu.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Dwie lewe nogi / Kukułka bez zegara›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDwie lewe nogi / Kukułka bez zegara
Data wydania28 czerwca 2018
Autor
Wydawca LTW
CyklStefan Downar
SeriaZ pistoletem
ISBN978-83-7565-547-6
Format200s. 130×195mm
Cena22,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Następnego dnia kobieta, z całą twarzą w bandażach, przychodzi po odbiór butów. Euzebiusz jest tak zaintrygowany całą sytuacją, że wysyła za nią Romka, by sprawdził, gdzie mieszka nieznajoma. I chłopak znika. Milicja znajduje jego ciało kilka tygodni później w Wiśle na wysokości Nowego Dworu. Sekcja zwłok pozwala stwierdzić, że został zastrzelony z bliskiej odległości. W tym czasie syn Kopacza zostaje przez pułkownika Leśniewskiego (kolejny stary znajomy!) skierowany do wyjaśnienia sprawy częstych kradzieży w warszawskich hotelach. Kazimierz zatrudnia się jako kelner w „Forum” (który oddany został do użytku zaledwie dwa lata wcześniej) i szybko zwraca uwagę na dwóch nietypowych gości: dorodną „biuściastą”, jak pisze o niej Zeydler-Zborowski, blondynkę Mariolę Vauban oraz młodego naukowca ze Szczecina Wiktora Bodzickiego. Oboje zachowują się dziwnie, choć każde z nich na inny sposób. Dziwnie musi zresztą zachowywać się również Kopacz, skoro Vauban rozpoznaje w nim „tajnego agenta” i zwraca do niego o pomoc.
Kazimierz gotów jest jej udzielić, tyle że kobieta nie przychodzi na umówione spotkanie. Jak się można domyśleć – zostaje zamordowana. Na dodatek, jak wykazuje ekspertyza, z tej samej broni co Romek Fabiszewski. Sprawy łączą się więc ze sobą, jest zatem powód, aby rozszerzyć dochodzenia i wciągnąć do niego śledczych większego niż sierżant Kopacz kalibru, czyli majora Downara i pułkownika Stasiaka. Od tego momentu akcja zaczyna się na dobre. Tyle że… tak mało w niej prawdopodobieństwa. Przynajmniej z obecnej perspektywy, bo może w połowie lat 70. ubiegłego wieku, gdy propaganda komunistyczna karmiła społeczeństwo „pogrobowcami nazistów” i „ziomkowcami” pokroju Herberta Czai i Herberta Hupki – polityków zachodnioniemieckiej CDU, z których żaden nie był narodowym socjalistą (przeciwnie, obaj byli represjonowani przez reżim hitlerowski) – przedstawione w książce zagrożenie wydawało się bardziej realne. Coś w tym musiało być, skoro mniej więcej w tym samym czasie reżyser filmowy Andrzej Konic przystępował do realizacji zabawnego – oczywiście w niezamierzony sposób – serialu sensacyjnego „Życie na gorąco” (premiera w marcu 1979 roku), w którym polski dziennikarz Maj tropi na całym świecie tajemniczą Organizację W, kierowaną przez byłych zbrodniarzy III Rzeszy.
Czy były to jakieś reminiscencje po „Aktach Odessy” – powieści Fredericka Forsytha (z 1972 roku), którą przeniósł na ekran Brytyjczyk Ronald Neame (dwa lata później)? Jeżeli tak, oznaczałoby to, że Zeydler-Zborowski musiał poznać tę książkę, względnie film (lub cokolwiek o nich słyszeć) jeszcze przed przetłumaczeniem na polski. A może przeciwnie, autor „Dwóch lewych nóg” szukał inspiracji w rodzimych powieściach pokroju popularnego przed laty „Planu Wilka” (1956) Tadeusza Starosteckiego, gdzie zamiast Odessy jest nie mniej groźny i złowrogi Wehrwolf. Wszystko to nie miałoby zresztą większego znaczenia, gdyby fabuła była ciekawsza, a intryga oryginalniejsza. Ileż bowiem razy można wykorzystywać wątek z tajemniczą willą gdzieś pod Warszawą, w której gnieździ się samo zło? To już było, nie sięgając zbyt głęboko, chociażby w „Pieczeni sarniej” (1973) bądź „Bracie Mikołaja” (1975). Ale są i pewne nowości, jak na przykład beznogi bandyta i goryl zwany „Bobby”.
koniec
19 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zwycięzca bierze wszystko
Joanna Kapica-Curzytek

7 III 2021

Czechosłowacja lat 70. XX wieku, pokazana w „Legendzie o języku”, wcale nie wydaje się takim złym miejscem do życia. Można zrobić karierę, można studiować… Można w zasadzie wszystko, jeśli tylko nie wychodzi się poza reguły gry z wszechobecnym reżimem.

więcej »

Klasyka fantastyki outsiderskiej
Sławomir Grabowski

6 III 2021

Proza R. A. Lafferty’ego, choć czasem nie najłatwiejsza w odbiorze, jest zdecydowanie warta przypomnienia. „Najlepsze opowiadania” ukazują też oczywistą prawdę, że science fiction to raczej literatura krótkich form niż powieści, a także niesamowitych pomysłów, ukazujących świat z innej perspektywy, kwestionującej antropocentryzm.

więcej »

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

PRL w kryminale: Skąd wziął się duch zmarłego męża?
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.